Dzisiaj jest śr wrz 20, 2017 5:58 am


Forum ciąża

» Wszystko o dzieciach » Wychowanie

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 38 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2
Autor Wiadomość
 Tytuł:
Post: pt sie 15, 2008 8:02 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn cze 19, 2006 11:09 pm
Posty: 6837
Lokalizacja: Warszawa
ja też podpisuje.

Xebeth - piaskownicowe by zniknęły raz dwa z placu zabaw. Nie raz zapomniało nam się zabrać łopatki czy foremki i następnego dnia już nie było.
Nasze osiedle jest niestrzeżone i dlatego tak jest (chyba)...

_________________
ObrazekObrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

 Tytuł:
Post: sob sie 16, 2008 11:14 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz lis 25, 2007 7:39 pm
Posty: 11870
Lokalizacja: Liban k/Poznania ;)
Ale to chyba zależy od braku kultury dorosłych. Kurcze przecież mnie bedzie stać na łopatkę dla dziecka to po co mam brać cudzą. Z resztą poczułabym się jak złodziejka pozbawiając innych dzieciaków ich właśności.
Szczerze mówiąc to na osiedlu mam chyba tylko jednych sąsiadów którzy wydają się "normalni" tzn. respektują ogólne zasady życia w bloku. Od pozostałych moje dziecko mogłoby się chyba tylko głupoty nauczyć

Wracając do tematu to jak wychowywać dziecko bezstresowo skoro i tak stres w życiu go spotka. Mam produkować sobie kalekę nie umiejącego poradzić sobie później ze stresującymi sytuacjami?

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: sob sie 16, 2008 11:54 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lut 02, 2007 9:40 pm
Posty: 17740
Lokalizacja: Warszawa
Nosferatu to nie do końca tak ;) To nie jest kwestia kultury, przynajmniej nie zawsze.
Rodzice, którzy pozwalają dzieciom na negatywne zachowania, to często ludzie, którzy jako dzieci nie mieli możliwości pokazywać emocji, bo ich rodzice im tego zabraniali. Kompensują to sobie za pośrednictwem dzieci. Są to też rodzice z poczuciem winy, że są złymi rodzicami. Chcąc dzieciom wynagrodzić swoje braki (czasem wyimaginowane), pozwalają im na zbyt wiele.

Wspomniana wcześniej książka dr Spocka jest rewelacyjna, zwłaszcza biorąc pod uwagę czasy, w których została napisana. Kiedy ją przeglądałam trzy lata temu, nie mogłam uwierzyć :D że takie poglądy mogły zostać opublikowane tyle lat temu. Ja mam wydanie z 82 roku! Spock pisze m.in. o tak oczywistym dziś karmieniu na żądanie, co w 82 roku w Polsce było pewnie nie do pomyślenia. Oczywiście to jego 'na żądanie' różni się trochę od tego dzisiejszego. Ale jednak.

Nie jestem w stanie ocenić, czy dr Spock ma rację w tych kwestiach wychowawczych, które porusza. Na pewno ma wiele racji i to, co pisze jest baaardzo ciekawe.
W książce sprzed 63 lat czytamy:
Cytuj:
Stopniowo nauczyliśmy się wiele:
że dzieci bardziej niż czegokolwiek innego potrzebują pełnej oddania miłości rodzicielskiej; że starają się, same z siebie, wyrabiać w sobie dorosłość i poczucie odpowiedzialności; że większość trudnych dzieci cierpi raczej na niedostatek uczucia, a nie na niedostatek kary; że dzieci uczą się z zapałem, jeśli program szkolny jest adekwatny do wieku, a nauczyciele są pełni zrozumienia; że uczucia zazdrości w stosunku do rodzeństwa i momenty agresji w stosunku do rodziców są naturalne, a więc dziecko nie powinno odczuwać z ich powodu głębokiego zawstydzenia; że dziecięce zainteresowanie niektórymi aspektami życia i seksu jest całkowicie normalne; że zbyt surowe tłumienie agresji i zainteresowania seksem może doprowadzić do nerwicy; że podświadome myśli mają takie samo znaczenie, co świadome; że każde dziecko jest odrębną indywidualnością i tego nie wolno lekceważyć.

Na temat wychowania dr Spock wypowiada się bardzo szeroko i naprawdę mądrze. Pisze, by być stanowczym, by uczyć dziecko, że rodzice też mają swoje prawa. Pisze, że nie należy dziecku pozwalać na brzydkie zachowania, kiedy jest złe i sfrustrowane, ale jednocześnie należy mu tłumaczyć, że uczucie złości jest naturalne i że nie mamy pretensji, że się na nas pogniewało ;) Pisze również, żeby za często dziecka nie pytać o zdanie w sytuacjach oczywistych :lol: tzn. nie pytajmy "czy chcesz zjeść obiad?", "czy chcesz się ubrać?", bo to daje tylko okazję do mówienia NIE, zwłaszcza dziecku, które aktualnie przechodzi tzw. bunt dwulatka. Lepiej oświadczyć, że teraz usiądziemy i zjemy, ubierzemy się, wyjdziemy z domu itd.
Ahhh dużo tu ciekawych rzeczy.

Musiałabym chyba upaść na głowę, żeby przytaknąć >bezsensownemu bezstresowemu wychowaniu<, które ma na celu jedynie stresowanie wszystkich dookoła włącznie z dzieckiem.
U nas w piaskownicy chyba rodzice są dość rozsądni jakimś trafem, bo nie ma takich skrajnych sytuacji. Raczje w drugą stronę - nadopiekuńczość. Ale miałam przyjemność :lol: poznać niedawno małego siostrzeńca mojego męża wychowywanego niefajną wersją wychowania bezstresowego. Byliśmy razem na rodzinnej uroczystości. Dzieciak ma 4 lata, jeździ w wózku, ssie smoka i lata z pieluchą. To chyba po to, by go nie stresować. W restauracji było sporo schodów, jakichś niepewnych miejsc, a Patryk latał wszędzie, mama zupełnie nie zwracała na to uwagi. Paweł chciał biegać razem z nim. I jak mu wytłumaczyć, że Patryk może, a on nie? No ale konsekwentnie przywoływaliśmy go, kiedy się oddalał, bo z kolei Michał chciał za Pawłem ganiać. I tak w kółko musieliśmy Pawłowi zwracać uwagę, żeby czegoś nie robił, bo on naśladował fatalne zachowania Patryka - szarpanie ławki, na której ktoś siedział, wydzieranie patyków, którymi ktoś się bawił, wydrapywanie dziur w steropianowej ścianie... Nawet jeśli mama zwracała mu uwagę, przyciśnięta przez wszelkich możliwych kuzynów, młody w ogóle nie zwracał na to uwagi.
W pewnym momencie wynikła sytuacja, która ewidentnie wskazała sytuację w tej rodzinie. Patryk poleciał schodami na dół z ogródka do restauracji i rozległ się ryk. Siedział na dole schodow schowany za winklem i płakał. Mama uśmiechała się tylko :roll: Siostra Patryka (11 lat) pobiegła po niego, wzięła na ręce, przytuliła. Okazało się, że Patryk rozciął wargę i leci mu krew. W akcji ocierania krwi, łez, uspokajania brała udział tylko starsza córka. Mama stała i się uśmiechała :roll: Dzieciak wychowywany jest "bezstresowo".

Ja nie mówię, że wychowuję swoich synów dobrze. Bo popełniam setki błędów co dnia. Ale nie chciałabym, żeby z mojej oczywistej winy dzieci były kiedyś postrzegane jako samolubne potwory, które wszystkich dookoła tłuką, wszystko wszystkim zabierają i nie potrafią współpracować.

_________________
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: sob sie 16, 2008 12:26 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn cze 19, 2006 11:09 pm
Posty: 6837
Lokalizacja: Warszawa
no to niezła kobieta, dobrze, że tylko wargę sobie rozwalił, bo mogło to się skończyć gorzej. ciekawe jak by w tedy zareagowała, też by się śmiała. Nie rozumiem takich ludzi, jaki oni widzą cel w takim "wychowywaniu".

_________________
ObrazekObrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: sob sie 16, 2008 1:33 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz lis 25, 2007 7:39 pm
Posty: 11870
Lokalizacja: Liban k/Poznania ;)
Xez racja. Wydaje mi się że po prostu tych ludzi ktoś kiedyś "zaniedbał" i oni robią to samo. Nie masz zasad to ich nie przekazujesz dalej.
Może zbyt prosto to widzę bo jeszcze sama nie wychowuję

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: sob sie 16, 2008 1:57 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lut 02, 2007 9:40 pm
Posty: 17740
Lokalizacja: Warszawa
luuuub ktoś miał zbyt ostre zasady w domu, reżim i nie chce tego dla swojego dziecka.
Nosfe na pewno wszystko jest dużo prostsze, kiedy jeszcze nie ma się własnych problemów z dziećmi. Ale warto mieć z góry upatrzony styl wychowywania, żeby od maleńkości zasiewać ziarnko ;)

_________________
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: sob sie 16, 2008 2:51 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt gru 12, 2006 3:16 pm
Posty: 7570
Lokalizacja: leszno
Moja znajoma wychowuje dziecko bezstresowo, normalnie przestałam się z nią widywać, bo drażniło mnie zachowanie jej dziecka. Biło popychało mojego syna, a koleżanka na to w ogóle nie zwracała uwagi. Ja oczywiście zwróciłam uwagę Arkowi jak zaczął zaglądać w szafie i szperać -tak się u kogoś nie robi, a ona na to, że niech sobie popatrzy, jej syn tak ciągle robi.
Druga sytuacja jak sobie ze śrubokrętem biegał (dziecko ma 2 lata) dla mnie to nie do pomyślenia, raz, że może upaść i rzywde sobie zrobić, dwa, że to żadna zabawka, a ona na to, że niech sobie biega i zobaczy co to.
Kompletny brak reakcji :twisted:
Bezstresowe wychowanie to brak wychowania, pewne reguły i zasady dziecku należy wyznaczyć. To my go uczymy relacji międzyludzkich, zasad współżycia itp, skoro my na to pozwalamy to znaczy, że tak powinno się robić i to jest dobre.

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: sob sie 16, 2008 6:11 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz lis 25, 2007 7:39 pm
Posty: 11870
Lokalizacja: Liban k/Poznania ;)
No ja niestety byłam trzymana bardzo krótko i boję się że tak samo będę robić z moim dzieckiem. Może to nie jest dobre porównanie ale od psa wymagam bezwzględnego posłuszeństwa czyli zasady ponad wszystko. Raz istalone i się tego trzymamy. W stosunku do mojej mamy nieźle się buntowałam ale u siebie widzę te same zachowania.
No nic pożyjemy zobaczymy :D

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pt sie 22, 2008 11:15 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt wrz 22, 2006 9:20 am
Posty: 912
Lokalizacja: mazowieckie
ja nie spotkalam sie z taka sytuacja, na moim osiedlu raczej spotykam mamy, ktore proboja czegos tam jednak dzieci nauczyc... .

zawsze wydawalo mi sie ze bezstresowe wychowanie to takie w ktorym traktuje sie dziecko jak czlowieka, ze polega na rozmawianiu z dzieckiem i na partnerskim stosunku do niego, te opisane sytuacje o wyrywaniu zabawek itp to moim zdaniem powinny byc nieco inaczej nazywane - nie jest to bezstresowe wychowanie tylko "zadne", bezstresowe chyba z zalozenia nakazywaloby matkce z dzieckiem porozmawiac a skoro tego nie robi to chyba wychowania brak...


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: wt sie 26, 2008 2:16 pm 
1 żółta kartka

Rejestracja: pn lis 05, 2007 7:55 am
Posty: 2709
Lokalizacja: Piekary Śl.
W tej sprawie pozwolę sobie zacytować pana Radosława Kaczana, psychologa z SWPS.
Bezstresowe wychowanie nie istnieje. Ktoś kiedyś słusznie wymyslił, że dobrze wychowywać dziecko to wychowywać je tak, żeby nie dokładać mu dodatkowego stresu, bo ono i tak ma go dużo. Bezstresowo znaczyło: nie strasz trzylatka, który idzie do przedszkola- "Bądź miły, bo nikt cię nie będzie lubił", "Nie płacz, bo inne dzieci będą się z ciebie śmiały", "nie denerwuj pani". Nie kochajmy go warunkowo: "będziesz fajny jak zjesz zupkę". Tyle. Niektórzy rodzice błędnie zinterpretowali to założenie, zapominając, że wychowanie związane jest ze stresem i z wysiłkiem. Gdy rodzice na wszystko pozwalają, dziecko nie wie, co się dzije, dokładają mu więc stresu. To porzucenie, a nie wychowanie.

_________________
ObrazekObrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: wt sie 26, 2008 4:12 pm 

Rejestracja: śr gru 20, 2006 6:53 pm
Posty: 6034
tak sobie poczytalam i mi sie przypomniala pewna sytuacja z dziecinstwa

u nas w domu to mama trzymala wszystkich twarda reka.. przy ojcu robilysmy co chcialysmy!!!a ja szczegolnie bo bylam "coreczka tatusia"on nigdy na mnie nie krzyczal nawet jak nabroilam...az pewnego dnia...
bylam zla na niego ze sie nie chce ze mna bawic ,wzielam kamien podeszlam do okna i powiedzialam" a teraz wybije szybe" a ojciec na to " jak wybijesz dostaniesz w dupe"---nie balam sie wybilam ta szybe!!!! i w nogi!!!! ale on mnie dogonil i zbil na kwasne jablko!!!!! rozzalona polecialam do mamy i jeszcze od niej dostalam za to ze szybe wybilam!!!!

gdyby byli bezstresowymi rodzicami co by ze mnie wyroslo :D


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pt sie 29, 2008 9:18 am 

Rejestracja: ndz lis 25, 2007 5:34 pm
Posty: 816
Lokalizacja: Kalwaria Zeb.
BlackOut pisze:
...... Niektórzy rodzice błędnie zinterpretowali to założenie, zapominając, że wychowanie związane jest ze stresem i z wysiłkiem. Gdy rodzice na wszystko pozwalają, dziecko nie wie, co się dzije, dokładają mu więc stresu. To porzucenie, a nie wychowanie.


Zgadzam sie z tym jak najbardziej ...zła interpretacja lub nadinterpretacja rodziców doprowadziła do tego ,że rodzicom wydaje się że skoro nie ucza dzieci dobrych zasad i kultury to wychowują je bezstresowo ...totalna bzdura ...przekonują sie o tym kiedy ich dzieci dorastają i trudno wymuc na nich jakiekolwiek działanie na łonie rodziny a wtedy jest za późno na zmiany bo nawyki są tak mocno zakorzenione że samo dziecko nie radzi sobie z nimi .
Ja przy wychowywaniu swoich dwoje starszych dzieci sugerowałam się książką dr Spocka i na pewno popełniłam wiele błędów wychowawczych ale juz wielokrotnie usłyszałam od obcych i znajomych że nasze dzieci są dobrze wychowane i naprawdę nie mamy z nimi większych problemów ...myślę ,że takie jak w większości normalnych domów gdzie dobry kontakt z potomstwem i zdrowe podejście do zycia to norma

_________________
Taka jesteś maleńka jak szyszeczka na sośnie, kiedy Ty mi córeczko jak to drzewo urośniesz ?


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn wrz 01, 2008 12:03 pm 

Rejestracja: śr lut 13, 2008 6:55 pm
Posty: 236
Co jakiś czas mam do czynienia ze strasznym przypadkiem wychowania bezstresowego.

Jest małżeństwo, mają dwoje dzieci - córkę i syna. Mężczyzna pracuje całe dnie do wieczora, kobieta, siedzi w domu i nie myśli nawet o tym by pracować, bo... zajmuje się domem. Co lepsze mieszkanie ma totalnie zapuszczone, grubaśne warstwy kurzu wszędzie, kuchenka tak zapuszczona, że wcale nie widać, jakiego jest koloru. Jednym słowem do porządków się wcale nie kwapi.

Co gorsza... podejscie do dzieci, które polega na tym, że ona sama siedzi całymi dniami przed komputerem na GaduGadu, jedno dziecko posadzi przed telewizorem, a drugie na kolano przy kopmuterze. Ewentualnie oba posadzi przed tv, aby mieć spokój. Dziewczynka ma 5-6 lat, nie chodzi do przedszkola, nie umie mówić i bardzo późno nauczyła się chodzić. Syn młodszy z 3 latka ma, dopiero niedawno nauczył się chodzić i tez mówić nie umie. Oboje dzieci są na tym samym poziomie rozwoju. A trzeba zaznaczyć że dziewczynka lada chwila będzie szła do 1-szej klasy. Dzieci, szczególnie dziewczykna nawet nic narysować nie potrafi, nawet zwyczajnego prostego kółka, które prosiłam by po mnie narysowała.

Kobieta się wcale dziećmi nie zajmuje, nie uczy, NIE ROZMAWIA - zwyczajnie dzieci są opóźnione w rozwoju z winy rodziców, gdyż wcale im czasu nie poświęcają.

Co lepsze w tym wszystkim, oni nie widzą ŻADNEGO problemu. Według nich oni rozwijaja się normalnie.

Dla mnie osobiście jest to PRZERAŻAJĄCE jak zdarza się, ze tam jedziemy w odwiedziny. Widzieć to, czego oni wcale nie widzą. Zaznaczam, ze kasy im nie brakuje, a w dodatku co okazja - a ich im nie brakuje zupełnie - wybierają sie na różne imprezy i wesela. Ona poza kompueterem troszczy się jedynie o swoje tipsy i fryzurę oraz w co się ubierze na najbliższe wesele.

_________________
Obrazek

Jest już mój synuś na świecie!

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn wrz 01, 2008 12:33 pm 

Rejestracja: pt paź 12, 2007 12:59 pm
Posty: 692
Lomeczka to straszne co piszesz! Ale to już nie jest nawet wychowanie bezstresowe tylko brak jakiegokolwiek wychowania! Może zgłoś to do opieki społecznej?


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn wrz 01, 2008 12:55 pm 

Rejestracja: śr lut 13, 2008 6:55 pm
Posty: 236
Wiesz co, już jedna osoba z jej rodziny starała się im to uświadomić i pamiętam, że odprysnęła coś - nie pamiętam dokładnie co to było, ale w stylu, ze to jej dzieci.

Zbyt wiele w tym nie mogę zrobić i nie będę, bo i tak w najbliższych latach sami się przekonają o tym, że jednak normalnie nie jest z ich dziećmi. Gdyby ich córka chodziła do przedszkola to podobno takie sprawy jak jakikolwiek niedorozwój dziecka jest automatycznie zgłaszany w jakichś własnie instytucjach, nie znam się na tym. Więc jeśli córkę pośle do 1-szej klasy szkoły podstawowej to od razu będzie wszystko widać o co chodzi. Przecież ona nawet nie nauczy się czytać i pisać, jak rysować nawet nie potrafi, a przedszkole do tego przygotowuje, czego dziewczynka nie zaznała zupełnie.

Mnie też to przeraża. To niewiarygodne jaką krzywdę dorośli ludzie potrafią wyrządzić rozwijającemu się człowiekowi, który miałby mieć równe prawa w życiu z rówieśnikami.
I świadomość, że to nie choroba, a wina rodziców, którzy są tak niedojrzali.

Człowiek sie naogląda i nasłucha takich przypadków to sam jest potem przeczulony, gdy przychodzi na niego czas i czy wszystko robi właściwie.

_________________
Obrazek

Jest już mój synuś na świecie!

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: ndz sty 22, 2017 7:50 pm 

Rejestracja: pt gru 30, 2016 12:09 am
Posty: 5
Witam,
Zacznijmy od tego, że w praktyce nie istnieje coś takiego jak "bezstresowe wychowanie". I oczywiście nie mam tutaj na myśli jakichkolwiek kar fizycznych. Dziecko w swoim życiu bedzie narażone na sytuacje stresujące i z pewnością spotka się z nimi. Ważne jest aby rodzic nauczył dziecko radzenia sobie ze stresem. Przyzwyczajenie dziecka do sytuacji trudnych pomoże dziecku radzić sobie w zyciu zarówno z rówieśnikami, jak i w szkole. Tak jak rodzice na forum wspomnieli wcześniej trzeba zwracać dziecku uwagę w sytuacjach w których dziecko źle się zachowuje a nie udawać, że nic się nie stało. Należy powiedzieć dziecku, że nie wolno czegoś robić ale z uzasadnieniem dlaczego. Należy wtedy odnieść się do emocji własnych lub innego dziecka w zależności od sytuacji. W ten sposób rodzic moze nauczyć dziecko pewnych granic, które będą miały wpływ na całe życie dziecka.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: wt lut 28, 2017 3:52 pm 

Rejestracja: wt lut 28, 2017 12:28 pm
Posty: 9
u nas są jasne zasady dotyczące zachowania - dostosowane do wieku dzieciaków, najważniejsza jest konsekwencja w działaniach i jasno określone granice, co mi wolno, a czego nie


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

Post: sob maja 27, 2017 8:10 pm 

Rejestracja: pt maja 26, 2017 9:45 am
Posty: 2
Dziewczyny, mówiłyście, że to wychowanie zostało mocno skrytykowane jakiś czas temu. Macie do polecenia jakieś książki na ten temat? Bardzo jestem ciekawa wszystkich pozycji mówiących o kształtowaniu dzieciaków. Z góry dzięki!


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 38 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2

Forum ciąża

» Wszystko o dzieciach » Wychowanie

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Antykoncepcja - Bezpłodność - Planowanie ciąży - Objawy ciąży - Test ciążowy - Ciąża - Ciąża bliźniacza - Termin porodu - Objawy porodu - Poród - Laktacja - Niemowlę - Karmienie niemowląt - Macierzyństwo - Psychologia - Przepisy kulinarne - Uroda

Jeżeli podoba Ci się nasz serwis, poleć go innym. Wklej nasz button lub link na swojej stronie

Forum ciąża


Friends Pliki cookies