malgora83 pisze:
Ekspedyta pisze:
I oczywiście nie mówić dziecku: "jesteś niegrzeczny", tylko wyjaśnić: "twoje zachowanie jest niewłaściwe, bo..." (bo jemu jest przykro, bo to boli, bo nie wolno zabierać nic bez pytania o zgodę itp.)
dokładnie tak robie
Kamyk a ile Twój synus ma?? Wiem ze pisałas i chyba cos koło wieku mojej córci z tego co pamietam. Moja tez nie wszystko rozumie. Ciagle walcze z wylewaniem picia na podłogę. Wyleje troche, mowie ze nie wolno a ta mi sie w oczy patrzy i dalej przechyla.... To jest normalne. Dużo czasu upłynie zanim dziecko pojmie dlaczego cosw jest zabronione i nie beda juz tak bardzo kusic rzeczy zakazane.
Jesli chodzi o pytania i odpowiedzi typu nie, to trzeba troche inaczej sformułowac pytanie.
Dawac dziecku wybór, na przykład: Chcesz sie napic soczku czy wody, zamiast pytania czy chce pić...
Kiedys taka rade gdzies przeczytałam i jestem w szoku ze jest skuteczna.
Moje dziecko kocha chodzic na dwór, ale na pytanie czy idziemy na dwór zwykle mowi ze nie, ze chce ogladac bajki. Wiec teraz pytam tak... Idziemy na spacer czy na Orlik (nasz plac zabaw) wiec wymuszam inna odpowiedz niż tak lub nie
To samo jest z jedzeniem itp... super metoda i działa, ale oczywiscie na efekty trzeba troche poczekac. Ja ja stosuje od czasu jak moja mała zaczeła ładnie mowic, w tej chwili potrafi powiedziec juz wszystko jesli chodzi o pojedyncze słowa, składa zdania, ale jeszcze słownik ma ubogi

co z dnia na dzien sie zmienia

dziecko naprawde da sie nauczyc tego czy owego... chocby zwroty grzecznosciowe.
Za kazdym razem jak dawałam cokolwiek małej mowiłam proszę, nie masz czy bierz, ale proszę. Tak samo jak ona cokolwiek przynosiła i dawała mi, mowiłam dziekuje.
od tygodnia zbieram efekty moich działań. Michalinka za kazdym razem mowi dziekuję i proszę, co wzbudza sensacje na placu zabaw

mój ma 22,5 miesiąca
mój też tak robi,coś wylewa mówię by tego nie robił a on dalej...daję wtedy ścierkę i mówię by wytarł,na szaczęście wie do czego się jej używa więc ponosi konsekwencje swojego czynu
A wiecie co jest najgorsze,byłam u specjalisty,najpierw tu opisałam problemy i ulcio poleciła specjalistę najpierw poszłam do pediatry która poleciła swoją znajomą.Mówiłam facetowi co usłyszałam od psycholog "teściowej" też a ta do mnie że zacznie mówić,że zobaczę że zacznie mówić,że nic mu nie ma,mówię że psycholog potwierdziła że bardzo mało rozumie z tego co się do niego mówi,a ona mi wyskakuje cytuje

"on rozumie i to dobrze ty już się o to nie mart" czyli wg niej z moim synem jest wszystko dobrze

że dzieci tak mają,że czasami się nie słuchają.A słuchanie i rozumienie to dwie różne sprawy.
"dzieci tak mają czasami " że płaczą gdy się je myje,wyciera,ubiera,zmienia pieluchę,coś się nakazuje,zakazuje,czyści uszy a jak się obcina paznokcie to wrzeszczą jakby się im kleszczami łamało palce

to samo u fryzjera...do tego trzymane za rękę wydziera się,przytulane wyrywa (przytula się jak sam tego chce),jakieś żale,smutki czy też czasami z rana.
Za to powtórzy wszystko co ja zrobię,mruganie oczami,pokazywanie języka,wszelkie wygibasy,dmuchanie,cmokanie,klaskanie,skakanie itd itd gdzieś tkwi problem,bo coś musi być tego powodem.Syn szybko się rozwijał jeśli chodzi o rozwój fizyczny,do tyłu poszedł dalszy rozwój:mowa czynna bierna...
Nic nie pomaga ani olewanie,nawet próby zajęciem go czymś innym,przeczekujemy chwilowe kryzysy,nie ustępuje bo nie chcę pogarszać wszystkiego i utwierdzać go w tym,że dobrze robi,jednym słowem nie wiem co mam robić,
mogę tylko zakazywać złych rzeczy a nagradzać za dobre.
Wycwanił się ostatnio-jedna kropelka do nocnika-bił sobie brawo za sukces a resztę obok zrobił
co do pytań to
właśnie u nas jest problem,gdy zapytam czy woda czy sok to słysze "nie" albo "ma" pokazując wodę i sok wybiera co chce,wszelkie próby zachęcenia do mowy to krzyk
