Agoos ja wiedziałam ,że on nie dotknie. Gdybym chociaż cień podejrzenia miała ,ze położy łapkę, czy że w ogóle wejdzie na te drzwiczki od piekarnika kiedy jest tam gorąco, w życiu bym tak nie zaryzykowała.Mój syn jakoś od początku strasznie dba o własną skórę

. Pamiętam jak uczył się chodzić, inne dzieci po prostu szły aby do przodu nie uważając na przeszkody, a mój najpierw macał podłoże czy jest wystarczająco stabilne i dopiero dawała kroka. Nigdy nie mieliśmy jakiegoś wypadku na placu zabaw, tfu tfu , i to nie dlatego ,że ja byłam taka strasznie zapobiegliwa, tylko on był mega ostrożny. Na dzień dzisiejszy to się mści, bo na rower nie wsiądzie, bo się boi ,bo raz się przewrócił, na basen chodzi, ale broń boże nauczyć się pływać, bo się boi...
Czy klaps jest lepszy niż w tym przypadku oparzenie? Nie wiem. Z doświadczenia wiem ,ze klaps nic nie daje, tylko chwilowe wyżycie się rodzica i duże poczucie winy po tym. Ja już nie chce więcej tego przeżywac. Nie raz owszem mam ochotę "rozmazać na ścianie", ale jakoś nie potrafię, nie chce a i nie tędy droga. wydaje mi się, na przykładzie mojego syna ,że albo go zastraszę wtedy, albo się zbuntuje przeciwko mnie, albo nawet może mnie znielubić.