malgora83 pisze:
...Ja wolałam poswiecic kilka wieczorów na nauke usypiania i spania w lozeczku i miec spoakój przez reszte życia. Córka spała z nami na poczatku, ale po 2 miesiacach powiedziałm dosc. na pocztaku była to wygoda, bo tylko jej cyca wkładałam i spałam dalej, ale potem to juz nie wygoda, bo sie nie wyspałam...
U mnie było identycznie,syn spał z nami 7 tygodni,karmiłam na początku piersią,było łatwiej,niż obijanie nocne o meble

Ale syn tak się rozwalał,że po 7 tygodniach miałam dość
Potem przyzwyczajaliśmy go do spania w osobnym pokoju-1 dzień i się nauczył.Mieliśmy problem bo kochał zasypiać z butelką,ale i tego go oduczyliśmy,przyznam że było ciężko przez kilka dni.Potem oduczałam nocnego jedzenia,też było ciężko,ale dałam radę a dzisiaj jestem szczęśliwa,wyspana,bo syn przesypia noce.W 16 miesiącu zmieniliśmy łóżeczko łóżeczko ze szczebelkami na normalne i mamy raj na ziemi,jak syn się obudzi,nie marudzi,tylko drepta do nas i rano budzimy się czasami z nim pomiedzy nogami,albo gdzieś tam wciśnięty w nasze brzuchy
malgora83 pisze:
Drugi przypadek tez mam... Kolezanka, całkiem bliska. Ma córke rok starszą od mojej, ciagle mowi, ze mała sie nie potrafi zabawic, ze jej psoci, wrzeszcy itp... a ja uważam, ze to jej wina, chocby dlatego, ze ona całe dnie przed kompem, a mała lata samopas... jej sie tyłka podniesc nie chce zeby jej zabronic albo coś. Wg mnie brak uwagi poswiecanej maluchowi to też bład wychowaczy... niektórzy rodzice własnie tak sie zachowuja. Ona nigdy nie bawiła sie z mała, nigdy z nia nie rysowała.
Ja poswiecam mojej niemal cały mój czas... jak zaśnie to wlaczam kompa
jakbyśmy się znały osobiście to bym pomyślała,że może to o moją znajomą chodzi

identyczny przypadek.Ja na ogół w tygodniu włączam kompa by coś ściągać(gry,filmy bratu mojego) i by poodpisywać czy coś wystawić na sprzedaż czy oddać i gg mi się załącza automatycznie na "dostępny" i nie było dnia w którym znajoma nie siedziała,od rana do samego południa siedzi,ma 2 dzieci,oczywiście nie słuchają się,a matka z przekonaniem mówi,że jej starszy syn (5lat) ma to po swoim "starym"-który go nie wychowuje,a płaci jedynie alimenty,a dziecko widuje raz na rok czy pół,więc ile w jeden dzień można dziecku przekazać złych zachowań ? ona myśli że wszystko w genach przechodzi,jej młodsze dziecko jest strasznie szczupłe,chodzi jakby nie miała sił "ale ona jest szczupła po tacie" (jej 2 partner z którym żyje) w końcu zmuszona przez naszą pediatrę poszła na badnia,anemia jak chole...ale najlepsze jest to że "to po tacie" jest szczupła a nie z braku odpowiedniego żywienia co było widać przy jej posiłkach
Próbowałam coś radzić gdy odstawiła małej mleko w 8 miesiącu i wit d nigdy nie dawała,poleciłam preparaty witaminowe i dawanie tej wit D,ale co ja mogę wiedzieć "kiedyś ludzie nie dawali i dzieci żyły"
Dziecko ma kilka zębów,krzywe nogi...ale to co myślę o tym to już pozostawie w myślach
Ta sama matka woli siedzieć godzinami na gg zamiast poczytać trochę o wychowaniu i karmieniu dzieci.Ja gdy zaszłam w ciąże dowiadywałam się o ew dolegliwościach,o porodzie.Gdy urodziłam interesowało mnie wszystko czego nie wiedziałam,choroby,dolegliwości,rozwój itd.
Mała ostatnio miała wysoką gorączkę,ciągle zresztą choruje i nic nie jadła,ale ją to nie martwiło "najwyzej nakarmi siłą"... metody super
Są matki któe mają jedno dziecko o które dbają,kochają,wychowują
a są i matki które "robią" dzieci jedno za drugim nie ważne czy je stać na nie czy nie,które chowają je a nie wychowują i stąd się biorą błędy wychowawcze,bo ich dzieci w przyszłosci będą takie same...
Mam w rodzinie jeszcze 3 latkę (skończy w grudniu)
mój w listopadzie będzie miał 2 i bardzo często się bawią,ale starsza mu dokucza w sensie piszczy mu prosto w twarz,kopnie celowo,nie dzieli się niczym (mogę zrozumieć) ale gdy przynosimy do ogródka jego zabawki to ona je bierze i mówi że to jej i on nie może się nimi bawić,jakby mój tak zrobił to bym mu je zabrała wytłumaczyła raz a moze 2 że ma przecież swoje zabawki,a jakby nie chciał i tak dać to bym mu je zabrała i dała mu w rączki jego (chodzi mi akurat o zabawki do piaskownicy,bo i tak mają takie same,ale czasami jest walka akurat o pewną łopatkę którą chcą oboje) a mama tej 3 latki też tłumaczy,ale konsekwencji u niej nie ma.
Kiedyś wyciągłam z piwnicy rowerek -pchacz.Syn usiadł i oczywiście ona też chciała,a że ejst starsza i wiecej rozumie niż mój to mówiliśmy że najpierw on a potem ona,on zresztą był pierwszy...wyszła niezła kłótnia przez to,płacz i krzyk.Jej mama próbowała tłumaczyć że mój też chce pojeździć,bo to jego rowerek,no ale była tylko kłótnia,więc zamiast tłumaczyć bez celu wyniosłam rower do piwnicy.Mój zrozumiał odrazu o co chodzi,przestał sie awanturować,a 3latka oczywiście w mega wielki płacz i jej mama uległa,poszłą po niego.Ale płacz oczywiście udawany,bo jak tylko się przewróci to jej mama biegnie odrazu,potknie się płacz i tak w kółko,więc ewidentnie widać,że na płacz mama reaguje odrazu

i mała to wykorzystuje
Kiedyś przyniosłam piłkę syna,leżała na ogródku kilka dni,nikt się nią nie bawił.Gdy zaczęłam zabawę z synem-kopaliśmy piłkę to i mała się chciała dołączyć,no jasne że mogła,ale ona zabraqła p ochwili piłkę i nie chciała oddać,więc syn podszedł i nie wyrywał z rąk a jedynie wyciagnął rączki i chciał by mu oddała a ona mu pisk prosto w twarz,że nie,pomimo że nie chciała się nia bawić a jedynie mu zabrać.Syn chwycił piłkę a ona mu zaczęła wbijać paznokcie w rękę

pomyślałam,że zaraz jej dam w d... poważnie,ale matce.Bo zamiast kazać przeprosić,oddać piłkę to jedynie powiedziała,że tak nie wolno robić bo to boli na co mała powiedziała "nie"
-przecież to boli
-nie
-dlaczego?
-bo tak !
i taki dialog.
Często też robiła tak że coś mu podawała mówiła "masz" on wyciagał rączki a ona "nie" a on oczywiście w płacz
Syn jej nie lubi,złapał te piski od niej i udało nam się go tego oduczyć,ale bywało tak że jak spotkał gdzieś jakieś dziecko to robił to samo,dawał coś i po chwili zaczął krzyczeć na to dziecko...wstyd niesamowity,ale mamy to za sobą
Ona nawet ludzi traktuje jak coś co jest jej,jak jej tato kiedyś powiedział że jedzie do sklepu,mój zabrał się z nim a ona z wielkim płaczem "mój tata" jak mój synek chciał do niego na ręce to ona odrazu w płacz że to jej tata,to samo się tyczy babci,dziadka,wujka,cioci...
Jak ja trzymam inne dziecko na rękach to mój reaguje tak że próbuje sie wcisnąć mi też na ręce,bo jest zazdrosny.
Zawsze się zastanawiałam co jest powodem,czy to że dziecku się daje wszystko co tylko chce czy może źle się tłumaczy coniektóre sprawy...
The end i mamy kolejną stronę kodeksu
W poniedziałek mam wizytę z synem u specjalisty,idę z kilkoma problemami,nie wiem czy błędami wychowawczymi czy też nie,ale jak uzyskam odpowiedzi na moje pytania to i je tu wpiszę
