Dzisiaj jest ndz maja 17, 2026 4:22 am


Forum ciąża

» Wszystko o dzieciach » Wychowanie

Strefa czasowa UTC [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 79 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
Post: pn sie 29, 2011 10:14 pm 

Rejestracja: czw mar 31, 2011 4:46 pm
Posty: 23
Staram się spędzać z córką jak najwięcej czasu. Jesteśmy w przedszkolu montessoriańskim więc mała ma kontakt nie tylko z rówieśnikami. Uczy się od dzieci nowych zabaw, gier itp. Na placu zabaw bardzo lubi bawić się z chłopcami, z tatą gra w piłkę, łowi ryby... mi lubi pomagać w kuchni. Nie chce żeby była księżniczką, która nie potrafi nic sama zrobić i ciągle oczekuje czyjejś pomocy.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

 Tytuł:
Post: wt sie 30, 2011 9:33 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw sie 18, 2011 10:07 pm
Posty: 507
Katalona, widzę, że jesteś kolejną mądrą mamą, która się tu pojawiła. Na szczęście coraz więcej kobiet stara się wychowywać swoje dzieci inaczej niż poprzednie pokolenia, co mnie zresztą strasznie cieszy.

Mam jeszcze do Was takie pytanie, jeśli tu zaglądacie...Jak radzicie sobie z naciskami otoczenia, np. dziadków, cioć, znajomych, że dziecko powinno być wychowywane tak a tak, a nie w sposób jaki wy je wychowujecie? Chodzi mi o tzw. "dobre rady". Macie jakieś doświadczenia w tym temacie?

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: wt sie 30, 2011 11:11 am 

Rejestracja: śr sie 08, 2007 12:35 pm
Posty: 6261
Ekspedyta ja mam bardzo skromniutką rodzinę, więc problem "dobrych rad" mnie nie dotyczy :wink: Aczkolwiek widziałam już moje ciotki rwące włosy z głowy, jak się dowiedziały, że zamiast soków przecierowych daję wodę dziecku do picia :lol:

Z reguły dziękuję za poradę i tłumaczę, że obecnie zmieniły się warunki i zalecenia pediatrów (zazwyczaj się właśnie medycyną podpieram) są inne.
W kwestii wychowania - moje dziecko, mój problem :wink:


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: wt sie 30, 2011 8:38 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw sie 18, 2011 10:07 pm
Posty: 507
Agacior
Cytuj:
Aczkolwiek widziałam już moje ciotki rwące włosy z głowy, jak się dowiedziały, że zamiast soków przecierowych daję wodę dziecku do picia

Rety! Teraz to ja rwę włosy z głowy! :shock:

Akurat mam to szczęście, że moja teściowa podchodzi do wychowywania dzieci dość nowocześnie, czyli: zero cukru, woda do picia, jak najmniej kupowanych dosładzanych kaszek itp.
Rozpieszczania niestety nie wyplenię, chociaż zna doskonale moje zdanie na ten temat. Nie boję jej się powiedzieć co myślę. Ona przytakuje co prawda, ale robi po swojemu :x

No i racja - zawsze warto poprzeć swoją opinię, opinią lekarza pediatry.

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: śr sie 31, 2011 9:16 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt sty 13, 2009 2:49 pm
Posty: 6539
Lokalizacja: 53°42′N 19°58′E
Hej

co do stereotypów, to jako mama dziewczynki powiem tyle, ze nienawidze małych lolitek, które boja sie siadac w piaskownicy, płacza bo do buta nasypał im sie piasek itp... No nie lubie i koniec ;)
Czy to chłopiec czy dziewczynka to bez znaczenia, to sa dzieci a dziecinstwo ma swoje prawa. Ubrudzic sie, miec piasek w pampersie, zrywac kwiatki i biegac po kałużach...
Nigdy sie nie denerwowałam jak młoda wychodziła na dwór i wchodziła w pierwsze lepsze błoto... oczywiscie, mowiłam, ze nie powinna tak robic, bo nie ma butków do tego przeznaczonych, ale nie robiłam tragedi, przebierałam i wychodziłysmy znowu, szerokim łukiem ominjajac błoto, poki nie kupiłam jej kaloszy. Teraz to sie tapla, ma radoche a ja tylko foty pstrykam zeby miała pamiatkę.
Dorosłemy nie przystoi, ale dziecku jak najbardziej. Przecież dopiero poznaje świat, jak sie nie ubrudzi to nie bedzie wiedziało dlaczego mama nie pozwoli tam wchodzic.
Chciała samochód... ma samochód, a nawet trzy, ale równie chetnie bawi sie laleczką i wózkiem czy innymi zabawkami.
Z racji tego, ze moja córa nie ma włosów to wyglada jak chłopak gdy jest ubrana w unisex, dlatego ubieram ja tylko w dziewczece ciuchy, staram sie by był jakis kwiatek ksiezniczka itp, ale tylko dlatego bo troche mi przykro jak ktos mowi, do niej "jaki ty jestes fajny chłopak" choc i tak ciemniaków nie brakuje, jak rok temu stojac w kolejce z córka na reku (miała 6-7 miesiecy) ona ubrana w sukieneczke i kapelusik na główce z falbankami, a babsko mowi... "ale fajna dzidzia?? To chłopiec czy dziewczynka??" No rece mi opadły wtedy!
Widac kobieta w sukienki ibierała synów o ile wogole była matką :)

Co do ingerowania w wychowanie...
Cóz... ja wale prosto z mostu.
Przychodzi ktos z czekoladą mowie, ze młoda nie je czekolady, słysze, oj przestań, przeciez to dziecko, od słodkiego sie umiera. Wiec mowie, ze nie jemy czekolady, bo dzieciństwo jeszcze przed nią i napewno bedzie miała czas zeby spróbowac słodyczy, ale poki co nie jada. Przeważnie wystarcza takie tłumaczenie.
Rodzicom i tesciom jasno okresliłam zasady wychowania, kiedy spi, kiedy je i co je itp. Mowie, ze wazny dla niej jest rytm dnia, bo wtedy panuje nad nią, wiem czy jest głodna czy nie i czy jest marudna bo sie wyspała czy cos jej dolega. Rytm dnia mamy od pierwszych dni życia i dziekuje temu kto wynalazł takie coś :) Bo wg mnie to super sprawa!
Byłam złą matka jak nie regowałam na rzucanie sie na podłoge i krzyki, a jak wyniosłam ja taka wyjaca do pokoju, to myslałam, ze mnie moja mama ukatrupi, ze jak ja moge, ze ja trzeba przytulic itp... wiec jej powuedziałam, ze ja przytulę jak sie uspokoi i przestanie wymuszać.
Patrzyła na mnie jak na kosmite, ale do czasu, gdy zobaczyła , ze to przynosi efekt. Nie pamietam kiedy miałam atak złosci, jak cos chce i nie ja jej nie chce dac, zaczyna jeczeć, mowie ze jak ma wyc to ma isc do pokoju, idzie, pojęczy (juz nie ma histeri) przychodzi, daje buziaka, mowie jej dlaczego nie dałam jej tego czy owego (z regóły jest to nalewka do zupy ktora jest w szufladzie) i jest ok.
Mama to widzik, tzn widzi jaki to przyniosło skutek i juz nie przytula jej jak ta wpada w czarna rozpacz bo skończył sie jogurt, a ona chce jeszcze, tylko tłumaczy a jak moda ma gadke gdzies to czeka az jej przejdzie, bo "karny jeż" jest tylko u nas w domu, to kanapa u niej w pokoju ;) włazi na nią i wyje, a raczej wyła, bo jak pisałam wczesniej teraz to jęczy hehe ;)

_________________
Piotruś *† 11 grudnia 2008r[*]
Michalina 11 grudnia 2009
Antosia 29 sierpnia 2013


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: śr sie 31, 2011 9:40 pm 
Przyjaciel forum
Przyjaciel forum
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr mar 12, 2008 1:14 pm
Posty: 780
hej!No to i ja dorzuce trzy grosze-mysle, ze typ wychowania troche zalezy od tego jak samemu sie bylo wychowywanym i czy ten typ akceptujemy czy nie. Biedne sa takie dzieciaczki, ktorym sie wszystkiego zabrania, kaze siedziec prosto, nie brudzic sie itp. bez wzgledu na plec. Ja akurat mam synka, ale corce pewnie tez bym pozwalala biegac w szortach, tarzac sie po piaskownicy, skakac po kaluzach, bawic traktorem i ogladac "Boba Budowniczego"gdyby tylko chciala. Mnie nie zabraniano takich rzeczy w dziecinstwie :lol:

_________________
Obrazek

Obrazek

Aniołek (*) (18 tc, 07/04/2010)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pt wrz 02, 2011 10:13 am 
ZAKAZ HANDLU
ZAKAZ HANDLU

Rejestracja: wt sie 09, 2011 7:30 pm
Posty: 186
Ekspedyta ja się kieruję intuicją,nie czytam co dziecko jeść powinno a czego nie,bo oczopląsu można dostać,daję jeść to co uznaję za słuszne,ale kiedyś teściowa palnęła mi tekstem " dosłodź mu to mleko bo jest jałowe w smaku"mleko modyfikowane jest bardzo słodkie a ona mi kazała dosładzać,kaszki tak samo :lol: wszędzie by cukier sypała :D

Teraz syn pije wody smakowe,zwykłą,czasami jakiś sok,często wyciskam świeży sok z pomarańczy lub z jabłka to i syn to bardzo polubił.Czekolady nie zabraniam chociaż często jej nie daję,bo sami jej często nie jemy,lody daję bo jak są upały to dlaczego nie,najczęściej słodycze u nas to w postaci jogurtów i owoców,częściej jogurty bo jeśli chodzi o owoce to syn ma swoją granicę.

Kuzynka chłopaka ostatnio zadzwoniła do mnie z pewnym pytaniem,bo jej syn zaczął robić pomarańczowe kupy po kubusiu i nie wiedziała co jest grane,wszystko ok gdyby nie to że dziecko ma 2,5 miesiąca a ona bawi się już w nowe smaki.


Teściowa też miała nieziemskie pomysły odnośnie karmienia,czasami się zastanawiam jak ona dzieci wychowała i to 3 skoro o wielu rzeczach nie ma pojęcia,a teść to już jakąś łopatą w głowę powinien dostać.Niedawno syn się przewrócił,bo próbował siadać na rowerek tyłem i nóżka mu się zaklinowała,chciał wyjąć i stracił równowagę,uderzył się o chodnik,no to przytuliłam-oczywiste,bo w końcu się mocno uderzył i płakał,co u niego jest rzadkością przy upadku a on "zostaw go już bo się tak mocno nie uderzył" :shock:


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pt wrz 02, 2011 2:17 pm 

Rejestracja: pn lut 18, 2008 9:36 pm
Posty: 8918
kamyczek8 pisze:

Kuzynka chłopaka ostatnio zadzwoniła do mnie z pewnym pytaniem,bo jej syn zaczął robić pomarańczowe kupy po kubusiu i nie wiedziała co jest grane,wszystko ok gdyby nie to że dziecko ma 2,5 miesiąca a ona bawi się już w nowe smaki.


:shock: nie wiem nawet, co napisac :roll:

"dobre rad" to jak niekonczaca sie opowiesc ;) kazdy jest madrzejszy od matki dziecka :roll: jakby wiedzieli, co dziecko lubi najbardziej i jak zachowuje sie w okreslonej sytuacji.

Moj syn uwielbia samochody i wszysko, co jest brrrruum, ale wkurza mnie gadanie: o typowy facet. A gdyby lubil lalki najbardziej, to co wtedy? kim by byl?

_________________
Obrazek

Obrazek

23.01.09 (*)9t3d


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pt wrz 02, 2011 2:53 pm 
Dobre Serce
Dobre Serce

Rejestracja: czw kwie 24, 2008 11:20 am
Posty: 2666
może odniose się do przykładu mojego m

Potęzny facet,umiejący dać w pysk jak trzeba,silny ,męski.słowem facet z jajami :wink:

Natomiast w domku,czuły ojciec,kochający maż,oddany syn-opiekuje się swoją matką jak tylko najbardziej potrafi(teściowa niepełnosprwna),uwielbia gotować....

po co to pisze?

bardzo bym chciała by mój syn był wlasnie takim facetem.
nie jestem zapatrzona w swojego m jak w obrazek,natomiast oddaje hołd mojej teściowej, która umiała przekazać m jak najlepsze wartości w zyciu takie jak min
szacunek do kobiety
męstwo i niezalezność
wrażliwość ...i za to bardzo jej dziekuje.

sorki że tak w skrócie i bardzo ogólnie ale czasu brak.

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz wrz 04, 2011 9:31 am 
ZAKAZ HANDLU
ZAKAZ HANDLU

Rejestracja: wt sie 09, 2011 7:30 pm
Posty: 186
misiunia200 pisze:
może odniose się do przykładu mojego m

Potęzny facet,umiejący dać w pysk jak trzeba,silny ,męski.słowem facet z jajami :wink:

Natomiast w domku,czuły ojciec,kochający maż,oddany syn-opiekuje się swoją matką jak tylko najbardziej potrafi(teściowa niepełnosprwna),uwielbia gotować....

po co to pisze?

bardzo bym chciała by mój syn był wlasnie takim facetem.
nie jestem zapatrzona w swojego m jak w obrazek,natomiast oddaje hołd mojej teściowej, która umiała przekazać m jak najlepsze wartości w zyciu takie jak min
szacunek do kobiety
męstwo i niezalezność
wrażliwość ...i za to bardzo jej dziekuje.

sorki że tak w skrócie i bardzo ogólnie ale czasu brak.


a wiesz,że jest to możliwe...bo dużo zachowań dzieci łapią poprzez obserwację,a nie tak jak niektórzy twierdzą "ma to po tacie"

U Nas jest podobnie,mój ma podobne cechy,ale oprócz gotowania,bo to akurat pozostawił dla mnie :lol: ale syn naśladuje głównie mnie,będzie taki sam nerwus jak ja,ale nie jestem siertoką która wiecznie potrzebuje pomocy...


Chłopczykowi kupuje się auto a dziewczynce lalkę,gdyby zrobić to odwrotnie to by chłopcy bawili się lalkami a dziewczynki autami :wink:
A jak synek ma okazję to i lalką z wózkiem się pobawi :lol:

Jak idziecie do sklepu kupić synowi zabawkę to kupujecie,albo auto albo jakieś figurki,pistolety,piłki,klocki typowo chłopiecę zabawki,a dla dziewczynki to wiadomo lalki,domki dla lalek,ubranka,wózeczki...

ale w przyszłości chłopaku będą sie interesowali grami na komp,rowerami,samochodami,motorami a dziewczyny hmm facetami :lol: dlatego chyba się mówi,że dziewczyny wolą chłopaków ze starszych klas,bo ci równi wiekiem jeszcze są "zacofani" :lol: :lol:


misiunia200 dobrze napisałaś,ja to mojej bym dała w p... :wink: oczywiście za wychowanie mojego faceta, ale cóż kocham go i musiałam conieco zaakceptować :wink:
Jeszcze mi radzi w wychowywaniu syna 8)
Krótkie streszczenie:
Od początku kieruje się jednym "dziecko nie wejdzie mi na głowę i nie będzie mną rządzić" to słyszałam zawsze "to tylko dziecko" no tak,dam sobie wejść na głowę pozwolę robić co chce a potem będę ryczeć...
Prawie zawsze byłam uparta w tym co robiłam,o czym decydowałam odnośnie syna,wracamy z podwórka zdejmuje buty,czy mu się chce czy nie,czy ryczy jak mu nakazuje je zdjąć samemu czy też nie,czasami pomogę,ale gdy wystawia mi nogę to nie robie tego za niego,małe obowiązki są potrzebne,gdy chce wyjść na podwórko nie rzucam wszystkim i nie ubieram się,musi czekać aż skończe obiad/sprzątanie itp.Idzie spać kiedy ja uwarzam że jest zmęczony a nie kiedy on chce,jednym słowem nie robi co chce...ale charakter ma jaki ma,szybko się denerwuje,wiele wymusza krzykiem,histerią a ja jestem nieugięta, "ulegam" jak się uspokaja...w nagrodę za spokój.

Czeka nas spotkanie z psychologiem z powodu coniektórych zachowań
U teściowej wywala garnki i pokrywki z półki,lata z łyżkami i widelcami po domu,rozrzuca klamerki,wrzuca je do pralki,wanny,umywalki,wywala pranie z kosza i tak w kółko,dobrze wie,że w domu mu zakazuje zabawy w ten sposób,komu by się chciało tyle sprzątać i zamiast u siebie mu zakazać to robi odwrotnie... :evil: jeszcze mu daje pokrywki do zabawy.
A jak wspomniałam o jego złym zachowaniu i o wizycie u psychologa usłyszałam,uwaga ! " bo na za dużo mu pozwalasz" :lol:
Jest cofnięty w mowie "on ma jeszcze czas"
nie rozumie bardzo często co się do niego mówi "jest jeszcze mały" (prawie 2 latek)
przestał robić na nocnik,słowa teściowej "bo jest mały" :shock:
słowa siostry "niektóre dzieci tak mają że wracają na chwilę do pieluchy nawet gdy już robiły ładnie na nocnik" my wróciliśmy do pieluchy bo chodzenie i sprzątanie ciągłe siuśków nie widziało mi się,tymbardziej że siada na nocnik ale zrobi kilka kropel a reszte na podłogę.

Dzięki temu jak ona spostrzega i traktuje moje dziecko wiem jak wychowała swoje i widzę jej błędy,matki 3 dzieci :wink: ja wychowuje inaczej,wychowała 2 którzy olewają wiele waznych i istotnych spraw i jeden oporny jak narazie na to 18 latek (charaktery się chyba pomieszały) jest całkiem inny,zobaczymy za 10 lat jaki będzie,ale może będą z niego ludzie :D ale jedna cecha się wyróżniła,bo nadal w wielu sprawach zachowuje się jak nieporadny niemowlak :wink:

Nie wiem na kogo wyrośnie mój syn,ale mam nadzieję że będę kiedyś dumna z tego jak go wychowałam :wink:

The end


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: wt wrz 06, 2011 6:43 pm 
.
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob cze 14, 2008 7:11 pm
Posty: 2859
temat fajny do rozmów i rozważan

jako mama dwóch córek powiem wam że wiele zależy od charakteru dziecka bo np starsza córka jak ubrudziła rączki to leciała zeby jej wytrzec młodsza znów nie cierpi jak ma piasek w butach i go wysypuje a ja jako mama nie cierpię jak ktoś mówi : ładnie mówi a ile ma ja mówię 2 latka a pani synek ?3 i nie mówi ale to chłopiec oni maja trudniejszą mowę . podaje to jako przykład .poprostu nie lubię generalizowania tego ze dziewczynki to muszą szybciej a chłopcy to se mogą rosnąc jak chcą itd. ja gdybym miała syna wychowywałabym tak samo musiałaby sprzątac pokój umiałby zrobić sobie jeść miałby lalke o wózek bo mojje córki mają autka i nie gorsze się jak oksanka chce picie na którym są auta a nie to na którym księzniczki . do pzredszkola wybrała kolorowankę krecika a nie w księzniczki choć ołówek ma z hello kitty . moje dzieci mają ubrania w każdym chyba kolorze i czerwone różowe zielone niebieskie bordo
mała wybrała sobie zielono granatową pościel z kubusiem ok nie ma problemu .
a stereotypy zaczynają sie juz w ciązy gdy mówi się ze jak sie ładnie wygląda to chlopiec a jak źle to dziewczynka a ja jestem przykładem ze można ładnie z dziewczynkami a mam koleżankę która okropnie wyglądała a urodziła syna

nie chciałabym wychować małych na chłopaczary chciałabym aby byly pewne swej wartości jako kobiety zeby wiedziały ze mogą wszystko bo są takie jakie są czyli wyjątkowe . i jak mi oksanka mówi ze bedzie strażakiem to zawsze jej mówię ze musi sięuczyć i wtedy bedzie mogla być kim chce :D


co do podziału ról u mnie w domu : mąż pracuje w delegacji nie ma go 3 tyg w domu a tydz jest wiec jak go nie ma to ja załatwię wszystko mechanika wbiję gwóźdź w ścianę naprawie co umiem gotuje sprzątam pracuje na etacie bawię sie z dziećmi jak maz jest to on gotuje wstaje rano i robi mi śniadanie i dzieciom chodzi z małymi do lekarza jak trzeba sprząta prasuje jak da radę więc dziewczyny wiedzą ze i kobieta i mężczyzna może wszystko


a co do wyniesionego z domu wychowania :D wiedziałam ze maz w domu nie robił nic miał podtykane pod nos sprawę postawiłam jasno nie ze mną te numery i jakoś już 9 lat udajje sie nie bez zgrzytów oczywiście ale udaje sie nam razem trwac ale co ma pod skóra przekonałam sie w te wakacje gdy bylismy z tesciami nad morzem . mój maz po wstaniu i umyciu się siadał i czekał jak mama zrobi śniadanie :roll: na szczęście po powrocie do domu ( przyjechali do nas na kilka dni ) od razu on stał się panem domu mama siedziała i odpoczywała

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: śr wrz 07, 2011 9:58 am 
ZAKAZ HANDLU
ZAKAZ HANDLU

Rejestracja: wt sie 09, 2011 7:30 pm
Posty: 186
mamcia21 pisze:
...a co do wyniesionego z domu wychowania :D wiedziałam ze maz w domu nie robił nic miał podtykane pod nos sprawę postawiłam jasno nie ze mną te numery i jakoś już 9 lat udajje sie nie bez zgrzytów oczywiście ale udaje sie nam razem trwac ale co ma pod skóra przekonałam sie w te wakacje gdy bylismy z tesciami nad morzem . mój maz po wstaniu i umyciu się siadał i czekał jak mama zrobi śniadanie :roll: na szczęście po powrocie do domu ( przyjechali do nas na kilka dni ) od razu on stał się panem domu mama siedziała i odpoczywała


:lol: no nieźle,u Nas zawsze "mamusia" robiła synkom śniadanka itp.a teraz to oni sami sobie zrobią i nikomu innemu :D ja wstaje w wekendy później niż mój i on sobie zrobi śniadanie a ja muszę sobie robić sama i dziecku :wink: a jak ja wstaję robię wszystkim pomimo że moja mama szykbo kazała mi robić sobie samej śniadania i kolacje :lol: ogólnie zawsze dużo wymagała,za złe karała a za dobre prawie w ogóle nie chwaliła :? zawsze adorowana byłą siostra-najstrasza :lol: teraz jako dorośli ludzie ja z bratem jestem z tych wrażliwszych nie pokazujacych swojej słabosci a siostra wychodzi na tą nieporadną dziewczynkę :wink:


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pt wrz 09, 2011 11:10 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn sty 26, 2009 11:45 am
Posty: 1591
Lokalizacja: Olsztyn
Ja to za dobrych wzorców z domu nie wyniosłam, więc tak naprawdę sama uczę się przy dziecku, jak je wychowywać i nie powiem, bywa ciężko.
Mój młody to, jak to pięknie ktoś nazwał, "żywe srebro" - jest wszędzie odkąd zaczął się przemieszczać :-) Pamiętam okres, kiedy jeszcze siedzieliśmy w domu, wychodziliśmy na dwór, oczywiście zgraja babć, opiekunek i mamusiek, skupione na parkingu, jakby dalej były jakieś elektryczne pastuchy, dzieci miały się bawić tylko w wyznaczonym miejscu, o odejściu na 10 metrów mowy nie było i tylko cały czas słyszałam: nie wchodź na schody, nie dotykaj trawy, zostaw ten patyk, nie wolno, pobrudzisz się itp. A my robiliśmy po 20 rundek dokoła bloków, bo młody ciągle chciał coś zobaczyć, pójść gdzieś i takie tam. Baby patrzyły na mnie, jak na wariatkę, bo jak to takie małe dziecko, a matką tak rządzi. Z dziką satysfakcją w oczach gapiły się po kolejnej wywrotce młodego, po czym szczęki im opadały, że dziecku biję brawo za złapanego zająca (oczywiście przy zwykłch, małych wywrotkach).

Jeżeli chodzi o dom, no cóż, jeden wzorzec wyniosłam i dobry, i zły jednocześnie - radzić sobie sama :-) Jako średnio kochane dziecko zawsze chciałam każdemu dogodzić i tak mi zostało, chociaż w stosunku do dziecka zaczęłam się hamować i, o dziwo, udaje się. Ale co zrobię, że lubię chłopu obiad podać, jak wraca z pracy, dla mnie to przyjemność, nie obowiązek. No i synek patrzy i pewnie się nauczy. Chociaż z drugiej strony chłop jak ma ugotować obiad, to bierze ulotkę z kfc, a młody z kolei uwielbia pomagać przy robieniu jedzenia, zresztą sama go zachęcam. Moja teściowa, jak jej opowiadam, co młody w kuchni robił, powtarza - i bardzo dobrze, u nas nigdy czasu nie było, trójka dzieci, mąż, goniło się ich z kuchni, a teraz dwie lewe ręce do gotowania.

Dobre rady to temat rzeka :-) U nas przoduje prababcia, która zatrzymała się w czasie jakieś 40 lat temu chyba, bo jak mi wyskoczyła z tekstem, żeby dwulatkowi chore gardło spirytusem posmarować, to mi herbata w gardle kołkiem stanęła (dobrze, że pieca nie miała, bo by jeszcze i 3 zdrowaśki zaproponowała). Oczywiście za cienko ubieramy, za mało karmimy, mamy siedzieć w domu jak wiatr wieje, podgrzewać banana przed zjedzeniem i jeszcze cała masa cudów :D

Ja staram się synka wychować przede wszystkim na dobrego człowieka, świadomego swojej wartości i umiejętności, przyjaznego dla otoczenia, ale też żeby potrafił w razie czego tupnąć nogą i postawić na swoim. I przypuszczam, że przy córce byłoby podobnie.
Zabawki królują u nas raczej chłopięce, chociaż, jak był młodszy, to często wyciągał dziewczynkom lalki z wózków i dokładnie je analizował, ale bardziej pod względem konstrukcji, niż przydatności do przytulania czy innych zabiegów.
Jeżeli chodzi o stereotypy, to chyba coraz więcej osób odchodzi już od nich, przynajmniej w moim otoczeniu widzę coraz więcej fajnego podejścia do dziecka i podziału obowiązków, mimo to, pewne rzeczy chyba będą już na zawsze - nie sądzę, by mój syn kiedykolwiek zrobił tak zachwyconą minę przy najnowszym modelu barbie, jak zrobi dziewczynka. No, chyba że dołączą do niej zestaw narzędzi do rozłożenia jej na części, to wtedy na pewno ;-)

No i stereotypy ciągną się chyba mocniej za tym starszym pokoleniem, naszymi babciami, może rodzicami. Nie zapomnę miny mojej babci, kiedy dowiedziała się, że wychodzę z koleżankami na miasto bez faceta albo kiedy przyjechałam prosto z pracy do niej, a ta oburzona, dlaczego nie pojechałam najpierw do domu obiadu chłopu na stół postawić.

No to trochę się rozpisałam, ale może komuś będzie chciało się to przeczytać ;-)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: wt wrz 13, 2011 12:30 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt sty 13, 2009 2:49 pm
Posty: 6539
Lokalizacja: 53°42′N 19°58′E
mamcia21 pisze:
temat fajny do rozmów i rozważan

jako mama dwóch córek powiem wam że wiele zależy od charakteru dziecka bo np starsza córka jak ubrudziła rączki to leciała zeby jej wytrzec młodsza znów nie cierpi jak ma piasek w butach i go wysypuje a ja jako mama nie cierpię jak ktoś mówi : ładnie mówi a ile ma ja mówię 2 latka a pani synek ?3 i nie mówi ale to chłopiec oni maja trudniejszą mowę . podaje to jako przykład .poprostu nie lubię generalizowania tego ze dziewczynki to muszą szybciej a chłopcy to se mogą rosnąc jak chcą itd. ja gdybym miała syna wychowywałabym tak samo musiałaby sprzątac pokój umiałby zrobić sobie jeść miałby lalke o wózek bo mojje córki mają autka i nie gorsze się jak oksanka chce picie na którym są auta a nie to na którym księzniczki . do pzredszkola wybrała kolorowankę krecika a nie w księzniczki choć ołówek ma z hello kitty . moje dzieci mają ubrania w każdym chyba kolorze i czerwone różowe zielone niebieskie bordo
mała wybrała sobie zielono granatową pościel z kubusiem ok nie ma problemu .
a stereotypy zaczynają sie juz w ciązy gdy mówi się ze jak sie ładnie wygląda to chlopiec a jak źle to dziewczynka a ja jestem przykładem ze można ładnie z dziewczynkami a mam koleżankę która okropnie wyglądała a urodziła syna



Rozumiem, ze to charakter :) Moja też ma swoje odchyły i nie lubie raczek miec brudnych przy jedzeniu...
O czysciocha to bardziej mi chodzilo z winy rodziców.
Mam znajomą co ma córkę i jak kiedys zobaczyłam jak ja karmia z mezem to pojełam skad sie wzieła u niej histeria przy brudzie jakimkolwiek...'
... tatus trzymał mała na kolanach tak ze raczki miała przy ciałku (w wieku ponad roczku) mamusia karmiła łyzeczka i po kazdym kęsie wycierała buźkę tej malej recznikiem papierowym... Przecież to chore jest.

Jak owa kolezanka zobaczyła, ze moje dzicko samo je w tym samym wieku gdy jej córka była tak karmiona to sie za głowe złapała, ze przecież sie pobrudzi itp...
Jej corka jest starsza od mojej, ale nie ma mowy o zabawie w piaskownicy bo przecież brudna bedzie, jak sie przewróci to nie płacze bo sie przewróciła, ale dlatego ze ma brudne spodenki czy raczki... chore jest to dla mnie.
Koleżanka zwykła mawiac, ze Maja to ksiezniczka i dlatego taks ie zachowuje, a moje dziecko to łobuz... wiec kiedys doszło do wymiany zdan, ze wole miec łobuza niż wiecznie niezadowolona ksiezniczkę, której z trudem przychodzi usmiechanie sie, bo juz mysli o zmarszczkach ;)

Własnie mama-a super napisała. dziecko trzeba wychowac na wartosciowego człowieka, swiadpomego tej wartości. Zeby doceniało wszystko wokoło, a nie tylko dobra materialne. Dziecko swiadome konsekwencji swoich czynów. Jest czas prowadzenia za raczke, ale jest czas kiedy tę reke trzeba puścić i pozwolic maluchowi samemu odkrywać swiat.
Co z tego ze cioagle powtarzamy dziecku, ze piekarnik jest si? Nic... przeciez jest bardzo ciekawy, nieraz nawet cos sie kreci tam i swiatełko sie pali i mama wkłada surowe a wyjmuje pyszne... Moja poki sie nie oparzyła nie rozumiała, ze to jest si i co to znaczy, ale gdy dotkneła paluszkiem to od tamtej pory nie podejdziue nawet gdy jest wylaczony, a jak otwieram i wkładam cos do niego rzuca mi ostrzegawcze "mama uwaga, si" i przyglada sie z daleka :)
Wiem... mam szczescie ze nie stało sie nic powaznego gdy go dotkneła, to była moja nieuwaga, ale teraz nie musze juz biec do kawy i krzyczec ze jest si zabierajac ja ze stołu. Mała wie, ze kubek jest si, tzn wie co sie kryje za tym słówkiem ;) i sama pokazuje paluszkiem ze nie wolno, bo si. To taki jeden przykład, ale moznaby było je mnozyc, tylko ze mi by sie klawiatura pod palcami zapaliła :)

A dobre rady... były, sa i będą i my tez bedziemy takimi prababkami, bo czasy sie zmieniaja i same widzimy jak sie wszystko pozmieniało, chocby jak karmiono nas... niekiedy butelka po oranżadzie, smoczek gumowy po starszym bracie i mleko od krowy :) I żyjemy, wiec nie ma sie co dziwic, ze babcia czy prabacia chce nam pomóc bo wychowała niejedno i wszyscy zdrowi i dorodni :)
Wiem, wkurza to, bo wie jak mnie to wkurza ;)

_________________
Piotruś *† 11 grudnia 2008r[*]
Michalina 11 grudnia 2009
Antosia 29 sierpnia 2013


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: śr wrz 14, 2011 8:30 am 
ZAKAZ HANDLU
ZAKAZ HANDLU

Rejestracja: wt sie 09, 2011 7:30 pm
Posty: 186
malgora83 pisze:
mamcia21 pisze:
temat fajny do rozmów i rozważan

jako mama dwóch córek powiem wam że wiele zależy od charakteru dziecka bo np starsza córka jak ubrudziła rączki to leciała zeby jej wytrzec młodsza znów nie cierpi jak ma piasek w butach i go wysypuje a ja jako mama nie cierpię jak ktoś mówi : ładnie mówi a ile ma ja mówię 2 latka a pani synek ?3 i nie mówi ale to chłopiec oni maja trudniejszą mowę . podaje to jako przykład .poprostu nie lubię generalizowania tego ze dziewczynki to muszą szybciej a chłopcy to se mogą rosnąc jak chcą itd. ja gdybym miała syna wychowywałabym tak samo musiałaby sprzątac pokój umiałby zrobić sobie jeść miałby lalke o wózek bo mojje córki mają autka i nie gorsze się jak oksanka chce picie na którym są auta a nie to na którym księzniczki . do pzredszkola wybrała kolorowankę krecika a nie w księzniczki choć ołówek ma z hello kitty . moje dzieci mają ubrania w każdym chyba kolorze i czerwone różowe zielone niebieskie bordo
mała wybrała sobie zielono granatową pościel z kubusiem ok nie ma problemu .
a stereotypy zaczynają sie juz w ciązy gdy mówi się ze jak sie ładnie wygląda to chlopiec a jak źle to dziewczynka a ja jestem przykładem ze można ładnie z dziewczynkami a mam koleżankę która okropnie wyglądała a urodziła syna



Rozumiem, ze to charakter :) Moja też ma swoje odchyły i nie lubie raczek miec brudnych przy jedzeniu...
O czysciocha to bardziej mi chodzilo z winy rodziców.
Mam znajomą co ma córkę i jak kiedys zobaczyłam jak ja karmia z mezem to pojełam skad sie wzieła u niej histeria przy brudzie jakimkolwiek...'
... tatus trzymał mała na kolanach tak ze raczki miała przy ciałku (w wieku ponad roczku) mamusia karmiła łyzeczka i po kazdym kęsie wycierała buźkę tej malej recznikiem papierowym... Przecież to chore jest.

Jak owa kolezanka zobaczyła, ze moje dzicko samo je w tym samym wieku gdy jej córka była tak karmiona to sie za głowe złapała, ze przecież sie pobrudzi itp...Jej corka jest starsza od mojej, ale nie ma mowy o zabawie w piaskownicy bo przecież brudna bedzie, jak sie przewróci to nie płacze bo sie przewróciła, ale dlatego ze ma brudne spodenki czy raczki... chore jest to dla mnie.
Koleżanka zwykła mawiac, ze Maja to ksiezniczka i dlatego taks ie zachowuje, a moje dziecko to łobuz... wiec kiedys doszło do wymiany zdan, ze wole miec łobuza niż wiecznie niezadowolona ksiezniczkę, której z trudem przychodzi usmiechanie sie, bo juz mysli o zmarszczkach ;)

Własnie mama-a super napisała. dziecko trzeba wychowac na wartosciowego człowieka, swiadpomego tej wartości. Zeby doceniało wszystko wokoło, a nie tylko dobra materialne. Dziecko swiadome konsekwencji swoich czynów. Jest czas prowadzenia za raczke, ale jest czas kiedy tę reke trzeba puścić i pozwolic maluchowi samemu odkrywać swiat.
Co z tego ze cioagle powtarzamy dziecku, ze piekarnik jest si? Nic... przeciez jest bardzo ciekawy, nieraz nawet cos sie kreci tam i swiatełko sie pali i mama wkłada surowe a wyjmuje pyszne... Moja poki sie nie oparzyła nie rozumiała, ze to jest si i co to znaczy, ale gdy dotkneła paluszkiem to od tamtej pory nie podejdziue nawet gdy jest wylaczony, a jak otwieram i wkładam cos do niego rzuca mi ostrzegawcze "mama uwaga, si" i przyglada sie z daleka :)
Wiem... mam szczescie ze nie stało sie nic powaznego gdy go dotkneła, to była moja nieuwaga, ale teraz nie musze juz biec do kawy i krzyczec ze jest si zabierajac ja ze stołu. Mała wie, ze kubek jest si, tzn wie co sie kryje za tym słówkiem ;) i sama pokazuje paluszkiem ze nie wolno, bo si. To taki jeden przykład, ale moznaby było je mnozyc, tylko ze mi by sie klawiatura pod palcami zapaliła :)

A dobre rady... były, sa i będą i my tez bedziemy takimi prababkami, bo czasy sie zmieniaja i same widzimy jak sie wszystko pozmieniało, chocby jak karmiono nas... niekiedy butelka po oranżadzie, smoczek gumowy po starszym bracie i mleko od krowy :) I żyjemy, wiec nie ma sie co dziwic, ze babcia czy prabacia chce nam pomóc bo wychowała niejedno i wszyscy zdrowi i dorodni :)
Wiem, wkurza to, bo wie jak mnie to wkurza ;)


u mnie jest dozwolone jedzenie rękami,nawet makaron z zupy :wink: bywa że trzyma łyżkę,że nawet jogurtem sie ubrudzi,ale praktyka czyni mistrza :lol:

2 podkreślenie:mój syn nigdy się nie poparzył i nic z tych rzeczy bo gdy był ciekawy pozwoliłam,ale w momencie dla niego bezpiecznym,gdy się np. nagrzewało żelazko i gdy było bardzo ciepłe,ale jeszcze nie gorące to pozwoliłam synowi dotknąć i zobaczyć,dowiedział się sam że jest sii,z piekarnikiem zrobiłam to samo.Teraz gdy prasuje czy robię coś w piekarniku patrzy,ale z bezpiecznej dla siebie odległości.

Podam jeszcze jeden przykład:córka kuzynki chwyciła rozgrzane żelazko,oczywiscie pęcherze na całej rączce,zawsze było mówione,że żelazko jest gorące,że nie wolno dotykać,że się poparzy,ale dziecko nie wie przecież co to jest "poparzyć" zanim się samo o tym nie przekona,no i się dowiedziała,teraz przestała się interesować zelazkiem,ale za każdym razem jak jest włączony piekarnik kuzynka idzie za córką gdy ta kręci się obok,bo interesuje się piekarnikiem.

Mój się nauczył że jak z posiłku leci para to trzeba poczekać,bo jest gorące (często myszkuje w moim talerzu,na którym mam gorętszy posiłek niż on)

Ta Twoja znajoma wygląda na mamę która chce mieć czysciutkie dziecko (laleczkę) :wink: mój ma specjalne ubrania do piaskownicy,niech się brudzi ile wlezie :lol: brud i bakterie mile widziane,chore dzieci również,jak pójdzie do przedszkola to może nie będzie chorował po byle psiknięciu kolegi :lol:
Moja siostra do 3 roku córę trzymała w domu,oczywiscie był basen,park zabaw,huśtawki,ale miała bardzo mało kontaktu z innymi dziećmi.Była zdziwiona wręsz zszokowana jak do niej kiedyś przyjechałam z synem (8 miesięcy) gdy jej córa miała katar i bolało ja gardło,mój oczywiście nic nie złapał.Jej córa jak poszła do przedszkola to po 2 tygodniach była już w domu-oczywiście chora.

Mój ma odporność doskonałą,na myśl mi przychodzi że po mnie,bo nigdy zbytnio chora nie byłam,ale nie wiem jak to się ma do rzeczywistych faktów o odporności,a moze to sprawa tego że robie jak moja mama-nie przegrzewam....Gdy mój facet jest chory (katar,ból gardła,podwyższona temperatura i np.łamanie w kościach) to nas zaraził bo spaliśmy wtedy razem ale u mnie objawem był ból gardła przez prawie 2 dni a u syna lekki katar,który po inhalacji olbasoil przeszedł po 1 dobie,a ja wyleczyłam się ciepłą herbatą z cytryną :D Za to jego mama chyba ubierała ich jak eskimosów,bo to samo by robiła z moim dzieckiem.
Mój syn nie wie co to szal,zapieta kurtka po samą szyję i "10" warst ubrań.Jak ma katar to częściej wychodzimy z domu i szybko przechodzi,a niektóre mamy to siedzą w domu przy pozamykanych oknach-bo przeciągi,a niektóre nawet nie kapią dzieci.

Tak sie rodzi matka która traktuje dziecko jak porcelanę,nie tylk odziewczynki ale i chłopców


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: śr wrz 14, 2011 2:46 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt sty 13, 2009 2:49 pm
Posty: 6539
Lokalizacja: 53°42′N 19°58′E
kamyczek apropo oparzenia, to ja mam piekarnik ktory nie nagrzewa sie na tyle, zey poparzyć dotkliwie. Ale poczuła, powiem szczerze, ze nie pomyslałam o tym zeby sama jej dac dotknac zeby zobaczyła, ale to madre jest wg mnie oczywiscie w miare rozsadku.
Mała sie nie oarzyła, ale ciepło poczuła :)

A z tym, ze nie tylko tyczy sie dziewczynek masz rację, bo to nie ma znaczenia. Na placu zabaw da sie zauwazyc także matki chłopców o podobnym podejsciu, tylko ja akurat znam osobiscie matke dziewczynki :)

Moja też łapkami je, wybiera ukochana marchewke z rosołu :)

_________________
Piotruś *† 11 grudnia 2008r[*]
Michalina 11 grudnia 2009
Antosia 29 sierpnia 2013


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: śr wrz 14, 2011 9:17 pm 
ZAKAZ HANDLU
ZAKAZ HANDLU

Rejestracja: wt sie 09, 2011 7:30 pm
Posty: 186
sa też mamy które zbyt dużo wymagają od swoich dzieci widząc że inne coś potrafią,bo skąd się biorą matki które sadzają dzieci w spacerówkach pomimo że same nie potrafią tego zrobić,widywałam już dzieciaki które wyglądały na 4-5 miesięcy a to przecież tak malutko.Mój sam usiadł jak miał 5,5miesiąca ale pomimo tego nie sadzałam go bo usiadł dzięki podciągnięciu się za szczebelki.
Matki lubią porównywać swoje córki do innych dziewczynek i chłopców do innych,zapominając przy tym że każde dziecko rozwija się inaczej.

Ale zauważyłam że dziewczynki są mądrzejsze od chłopców,bynajmniej w moim otoczeniu :wink:


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: śr wrz 14, 2011 9:56 pm 

Rejestracja: czw mar 31, 2011 4:46 pm
Posty: 23
Jeśli chodzi o dobre rady to u nas był spory problem ze względu na montessori. Niby wszystko wyjaśniliśmy, tłumaczyliśmy ale babcia przecież wie swoje. Z czasem najbliżsi zauważyli, że nie wyrządzamy dziecku krzywdy i nasze starania i konsekwencja dają efekty.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw wrz 15, 2011 9:12 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob sie 25, 2007 11:56 pm
Posty: 1115
Lokalizacja: Hohenlohe
Katalona.. a co im sie nie podobalo w montessori? :D

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

 Tytuł:
Post: czw wrz 15, 2011 6:23 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt sty 13, 2009 2:49 pm
Posty: 6539
Lokalizacja: 53°42′N 19°58′E
nicka84 pisze:
Katalona.. a co im sie nie podobalo w montessori? :D

Może to ze w pewnym sensie zostawia sie rozwój dziecka w spokoju, jedynie pomaga sie w osiaganiu sukcesów, ale nie przymusza do nich i nie wpływa na dziecko...

Wiem, ze montressoria budzi w ludziach mieszane uczucia, ale chyba dlatego, ze do konca nie potrafia jej pojąć.
Ja na przykład mam z tym problem, choć bardzo sie staram :)

Ale konflikt pokolen bedzie zawsze... ciekawi mnie jakimi my bedziemy babkami ;)

_________________
Piotruś *† 11 grudnia 2008r[*]
Michalina 11 grudnia 2009
Antosia 29 sierpnia 2013


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 79 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna

Forum ciąża

» Wszystko o dzieciach » Wychowanie

Strefa czasowa UTC [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Antykoncepcja - Bezpłodność - Planowanie ciąży - Objawy ciąży - Test ciążowy - Ciąża - Ciąża bliźniacza - Termin porodu - Objawy porodu - Poród - Laktacja - Niemowlę - Karmienie niemowląt - Macierzyństwo - Psychologia - Przepisy kulinarne - Uroda
Friends Pliki cookies forra