Cytuj:
Poza tym dziecko dziecku nierówne. Ty możesz nie stawać do potyczek słownych, ale nastolatek chętnie się z Tobą sam potyka.
Kiedy pisze dziecko, mam na mysli dziecko, nastolatek to już inna para kaloszy, chociaż też moje dziecko. Mam też nastolatkę w domu i owszem, potyczki są i to często, ale ją traktuje niejako po dorosłemu, chociaż muszę wykazywać się zrozumieniem, muszę cały czas pamiętać, że to ja jestem dorosła, a ona ma swoje prawa, ograniczone ale ma. Nie jest łatwo, bo zauważyłam, że im bardziej nasze relacje stają sie bliskie, kumpelskie niejako, lubimy być ze sobą, tym częściej dochodzi do potyczek. To cieńka granica i wierz mi ,ze nastolatek prędzej niż maluch spróbuje przekroczyć twoje granice i wejść ci na głowę. Zachowanie równowagi nie jest łatwe. Czasami odnosze wrażenie że balansuję na krawędzi...heheeh
Jeżeli chodzi o relacje partnerskie to teorię mam w jednym palcu, wiem o co chodzi, ale w praktyce cały czas pracuję nad związkiem ponieważ ja jestem ekstrawertykiem, a mój mąż introwertykiem, więc sam rozumiesz, trochę ciężko o porozumienie, ale dajemy radę. Niby się uzupełniamy, ale w kwestii potrzeb i oczekiwań kompletnie się mijamy. Wszystko polega na tym żeby traktowac partnera jak odrębnego człowieka, z własnymi zasadami, uczuciami, potrzebami i oczekiwaniami i trzeba to uszanować. Warto też wiedzieć, że nasz partner nie jest w stanie zaspokoić wszystkich naszych oczekiwań i potrzeb i przemysleć sobie to. Mieć świadomość, że tego nie zmienimy, a jeżeli nie zmienimy to albo zaakceptujemy, albo sie rozstaniemy. Wszystko zależy od nas i na ile te oczekiwania i potrzeby stanowią dla nas priorytet, czy możemy je zaspokoić gdzie indziej, np. lubisz gadać, a twojapartnerka nie, więc jeżeli jesteś w stanie zaakceptować ten fakt i partnerka daje ci o wiele więcej innych wartości, to poszukaj koleżanki z którą będziesz mógł gadać.
Trzeba nauczyć się umiejętnie i produktywnie rozwiązywać konflikty, ale wiesz co? Mi się to wydaje takie proste, bo ja już ponad 2 lata uczestnicze w psychoterapii, a nie da się tego wszystkiego zgłębić bez poznania samego siebie. Wiekszość konfliktów między partnerami ma podłoże w poczuciu bycia niekochanym, nieważnym i niespełnionym, a to ma swoje źródła w dzieciństwie niestety. Trzeba nad sobą pracować i nie uciekać od sytuajci trudnych, starać się szukać rozwiązań, a nie wypierać i iśc dalej bo się po prostu zemszaczą w najmniej spodziewanym momencie.
Trzeba sobie uświadomić, że zmienić możemy tylko siebie, a próby zmiany drugiego człowieka zawsze będą bezowocne. Jedyną drogą do zmiany partnera jest zmiana siebie, wtedy automatycznie zmianiają się relacje z partnerem i otoczeniem.
