Dzisiaj jest pt kwie 17, 2026 1:52 pm


Forum ciąża

» Forum ogólne » Wszyscy o wszystkim

Strefa czasowa UTC [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 70 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
Post: sob lip 23, 2011 5:18 pm 
Site Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt wrz 21, 2007 4:58 pm
Posty: 15092
Oczywiście wiem, że zrobi i zapewne nie raz... Przecież wychowanie nie polega na tym, że siedzę z nią w domu i opowiadam: "jak będziemy na podwórku nie możesz robić tak i owak" Uczy się na błędach, własnych. W danej sytuacji. Póki jest jeszcze mała - moje reakcje dostosowane są do wieku. Zwracam uwagę (bo niby skąd ma wiedzieć, że coś jest złe, że czegoś nie wolno lub na coś jej nie pozwalam?), gdy zrobi ponownie - przypominam krótko "nie wolno"... Ale gdy dane zachowanie próbuje mimo "nie wolno" wprowadzać w życie - wyciągam konsekwencje w postaci kary. Trafia do konta, zostaje jej zabrana zabawka, którą np. rzuca w sposób stwarzający ryzyko zniszczenia czegoś innego... Skutkuje. Po takiej karze zazwyczaj więcej tego nie robi, a gdy jej się zdarzy i znów dostanie "kont" lub "bana na zabawki" (jak to nazywa mój mąż) - więcej nie próbuje. Nie ma również naszej aprobaty dla wymuszania krzykiem czy krzykowego naśladowania dzieciaków z placu zabaw. Tu reakcja jest prosta - totalny ignor. A rób sobie "cyrk", krzycz i tak nic nie wskórasz. Ona właściwie już tego nie robi, bo po tych kilku razach, gdy spróbowała i przekonała się, że więcej tym sobie szkody robi, jak pożytku - skapitulowała i woli inaczej dążyć do zaspokojenia własnych zachcianek.
Gdy podrośnie - początek będzie ten sam, zawsze najpierw uświadomię ją, że na coś nie wyrażam zgody, że czegoś nie aprobuję, gdy mimo tego będzie próbowała, najpierw dostanie drugie ostrzeżenie w końcu zostanie ukarana czymś adekwatnym do wieku i aktualnych jej potrzeb (mam na myśli to, że oczywiście kara ma być nauczką, więc musi "uderzać" w coś, na czym jej zależy).

_________________
ObrazekObrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

 Tytuł:
Post: ndz lip 24, 2011 7:15 pm 
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr sie 02, 2006 1:00 pm
Posty: 12359
Lokalizacja: Mazury
:hm:
To nie łatwy temat bo z perspektywy czasu sama popełniłam wiele błędów wychowawczych.
Konsekwencje owszem ale kara ? Postaw się w roli dziecka, co ono wtedy czuje gdy każesz mu iść do "konta" :wink: Ja odczuwałam uczucie oporu, winy, nienawiści, odwetu, bezwartościowości...Czy kara działa, na dziecko bo cie szanuje? czy sie ciebie zwyczajnie boi? We wzajemnych stosunkach nie mam miejsca na kary.

_________________
ObrazekObrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lip 24, 2011 7:40 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz mar 13, 2011 10:02 am
Posty: 2678
Dla mnie także taka kara jest uwłaczająca...podejrzewam, że dziś się już jej nie stosuje, jako metody wychowawczej.

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lip 24, 2011 8:42 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt mar 01, 2011 10:36 am
Posty: 6
Bardzo wiele zależy od tego, o którym dziecku rozmawiamy. Zgodnie z anegdotą, że przy pierwszym, kiedy połknie pięciozłotówkę, lecimy na pogotowie, przy drugim sprawdzamy, kiedy się znajdzie w nocniku, a przy trzecim mówimy, że odda z kieszonkowego. Mój czwarty niedługo skończy 3 lata. Stosunek do kar, sposoby wychowania, metody perswazji bardzo się zmieniają w miarę, jak się więcej widziało, więcej przeżyło, więcej błędów popełniło.
Nie ma dobrej uniwersalnej metody motywowania dziecka. Czasem pochwała, czasem skarcenie słowne, czasem jakiś zakaz albo nagroda... Najważniejsze jest, żeby mieć dobry kontakt z dzieckiem. Mi zdarzało się oberwać klapsa. Sam unikałem dawania. Ale ja nigdy się nie czułem urażony tym, bo wiedziałem dobrze, za co oberwałem i było to słuszne ;-)
Jeżeli dziecko wie, dlaczego czegoś nie akceptujemy i w czym jest problem, to szybciej zrozumie i może zapamięta.
We Francji na przykład typową metodą karcenia dzieci od zawsze było policzkowanie. U nas nie do pomyślenia. Ale dzieci nie były jakoś upodlone czy poniżone. Ważne jest, jakie są intencje, czy dziecko wie o co chodzi i czy dziecko wie, że rodzic je kocha. Reszta, to kwestia obyczaju, przyjętych wzorców, tradycji...


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn lip 25, 2011 8:04 am 
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr sie 02, 2006 1:00 pm
Posty: 12359
Lokalizacja: Mazury
Mateusz zgadzam się z Tobą z perspektywy czasu wszystko wygląda inaczej. Po za tym każdy ma swoją definicje kary i inaczej to interpretuje.
Dla mnie kara kojarzy się z czymś nieprzyjemnym, bolesnym, wzbudza nienawiść. Po drugie jesteśmy przesiąknięci wzorcami z dzieciństwa i nie jest łatwo od "pstryk" zmienić albo przestać popełniać błędy wychowawcze, które popełniali nasi rodzice.
Ważne jest to że je widzimy i jest to pierwszy krok do zmian.
Bo by relacje z dzieckiem były dobre najpierw musimy zacząć od siebie.

_________________
ObrazekObrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn lip 25, 2011 8:23 am 
Site Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt wrz 21, 2007 4:58 pm
Posty: 15092
Karola78 pisze:
Dla mnie także taka kara jest uwłaczająca...podejrzewam, że dziś się już jej nie stosuje, jako metody wychowawczej.


Uwłaczające? Uwłaczające jest bicie, znęcanie się nad dzieckiem, wymyślanie mu od najgorszych... ale kąt? (oczywiście nie kont :twisted: ) To zwyczajna reakcja, która daje jej czas na zakodowanie: "mama na to nie pozwala". Jej się w tym kącie nic złego nie dzieje. Stoi tam minutę (bo ma lekko ponad rok), później ma przeprosić i słyszy komunikat "tego nie wolno". Wraca do zabawy, dostaje buziaki, tuli się i tak dalej. Nie wiem co w tym uwłaczającego. Wszyscy zgadzamy się co do uwłaczania godności biciem, ale jesli zabierzemy rodzicom możliwość karania, to jak taki rodzic ma egzekwować swoje zasady od dziecka? I czym się różni wyciąganie konsekwencji od kary? Ale przede wszystkim co uwłaczającego jest w kącie? Bo (być może mylnie) kojarzę go trochę z karnym jeżem.
Nie sądzę, żeby moje dziecko się mnie bało. Kiedy nie rozumie wszystkich słów - rozumie schematy, zachowania... Łatwiej jej zrozumieć minutę w kącie, z dala od zabawek jako konsekwencję upartego zachowania, na które reagowałam "nie" niż tłumaczenie dlaczego tego nie wolno. Nie straszę jej potworamiz szafy, czy złymi ludźmi, którzy ją zabiorą do wora i zjedzą. Owszem, uprzedzam o konsekwencjach, ale zdaję sobie sprawę, że póki co - wiele słów zupełnie nic dla niej nie znaczy. To proste, że nie postawię w kącie 10-latka, bo cóż to za kara dla niego? Ale ona póki co ma dopiero niespełna 17 miesięcy, a wypracowaliśmy w niej świadomość czego "nie wolno", nie robi tego bowiem nawet w obcym domu i nawet gdy wydaje jej się, że nie patrzymy, że nie widzimy. Sama sobie zwraca uwagę: "tak nie", "nie wono" i odchodzi. Myślę, że gdyby robiłą to ze strachu, to w miejscu innym niż dom i poza obszarem naszego wzroku - korzystałaby z tego, bo jesli mamy/taty nie ma, rodziców, których się boję, to cóż stoi na przeszkodzie, żebym sobie jednak to coś wzięła czy zrobiła?

Mam zdanie jak Mateusz i zgadzam się od początku do końca. Ja również, gdy w dzieciństwie zostałam ukarana, wiedziałam za co i wiedziałam że słusznie.

_________________
ObrazekObrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn lip 25, 2011 9:42 am 
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr sie 02, 2006 1:00 pm
Posty: 12359
Lokalizacja: Mazury
lady_in_red i ja sie z tobą zgadzam. Chodzi mi o to że są różne definicje kary :wink: Dla mnie, dla ciebie jest to konsekwencja złego zachowanie, czas na zakodowanie że tego nie wolno dla innych kara jest to lanie, wyzywanie, poniżanie.
Dlatego chciałam na to zwrócić uwagę.
Teraz bardzo dobrze zobrazowałaś tą różnicę :wink:

Często widzę w markecie jak dziecko coś wzięło z półki a matka mu sru po łapach, co ty robisz tak nie wolno i drze się na dzieciaka. Zamiast na spokojnie wytłumaczyć dlaczego tak nie wolno robić.

_________________
ObrazekObrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn lip 25, 2011 10:29 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz mar 13, 2011 10:02 am
Posty: 2678
Właśnie gdzieś czytałam, że kąta nie stosuje się już i mnie się ta kara zdecydowanie nie podoba. Takie jest moje zdanie. Jest dla mnie uwłaczająca, tak jak bicie i poniżanie słowne. Oczywiście każdy ma inny punkt widzenia. Zależy od sytuacji, oraz przekazu rodzica dlaczego kąt i dlaczego taka kara.

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn lip 25, 2011 11:27 am 
Site Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt wrz 21, 2007 4:58 pm
Posty: 15092
Fifi w takim razie nie zrozumiałałam Twoich intencji :lol: Zapominam czasem, że rzeczywiście ludzie różnie definiują. Zatem moje stanowisko jest jak najbardziej dalekie od karania laniem po łapkach czy innymi tego typu zachowaniami. Tak jak wyjaśniałam wcześniej.

Karola78 oczywiście, że każdy ma swój punkt widzenia i swoje metody. Ja chciałam Cię tylko zapytać co widzisz uwłaczającego w tym kącie. Bo czyta się niestety różne rzeczy i samemu trzeba je zweryfikować, odnieść so siebie, włąsnych przekonań i zamysłu wychowawczego. Uważasz kąt za uwłaczający, bo tak przeczytałaś, czy odnosisz go jakoś do realiów?
Cytuj:
czytałam, że kąta nie stosuje się już
to po trochu prawda, teraz - za sprawą superniani - :wink: stosuje się karnie zwierzę :lol:

_________________
ObrazekObrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn lip 25, 2011 11:45 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz mar 13, 2011 10:02 am
Posty: 2678
Kąt kojarzy mi się z moim dzieciństwem, a właściwie przedszkolem, dzieci które nie mogły na tyłku usiedzieć stały w kącie, bo przeszkadzały innym. Na ogół byli to chłopcy, którzy nie wiedzieli jak wylać niespożyte pokłady energii. Zawsze mi się to nie podobało. I tyle. A to, że przeczytałam gdzieś to już inna sprawa.
Tłumaczę mojej pannie, bo jest złośniczką, czasem tłumaczę i mówię jak mantrę...aż język odpada :roll: , do znudzenia. Jak na placu zabaw broi albo coś złośliwie dzieciakom robi (to rzadko bo na ogół bawi się ślicznie) to mówię, że idziemy - za karę. Wtedy idziemy na spacer.

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn lip 25, 2011 12:53 pm 
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr sie 02, 2006 1:00 pm
Posty: 12359
Lokalizacja: Mazury
Karola bo to wszystko zależy od podejścia, nawet tłumaczenie ma różne definicje i sposoby w jakie się to egzekwuje. Podaje kilka przykładów (to z własnego doświadczenia, niestety):oops:

-krzyczysz do pokoju, cicho tam, bo zaraz do was przyjdę (groźba, krzyk)
-idziesz i krzyczysz prosiłam o cisze (krzyczysz)
-idziesz i mówisz dziecko proszę baw się ciszej (mówisz, prosisz, oczekujesz)

Ważny przy tłumaczeniu jest kontakt wzrokowy, spokój, cierpliwość.
Dlatego warto przykucnąć a nie stać nad dzieckiem. Mówić a nie krzyczeć.

I do słowa krzyczeć też by się można było przyczepić, bo dla jednych to podniesiony głos, dla innych dosłowne wydzieranie się, więc wszystko ma podwójne dno.

Dlatego myślę że jeśli będziemy dziecko od maleńkiego uczyć szacunku, do siebie, innych, samego siebie. Uczyć cierpliwości, bo z tym tez się nie rodzimy, mówić i pozwalać na uczucia, emocje, rozwiązywać wspólnie problem, ustalać granice, wprowadzać zasady, ponosić konsekwencje złego zachowania to nam na złego człowieka nie wyroście :wink:

_________________
ObrazekObrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn lip 25, 2011 1:18 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz mar 13, 2011 10:02 am
Posty: 2678
FIFOŁKU masz rację. Ja miałam złe doświadczenia z kątem - pamiętam wredną kobietę z przedszkola, która ustawiała tam chłopaków :evil: strasząc klapkiem. Na szczęście ją zwolnili a wszystkie inne panie były kochane.
Natomiast nie deklaruję, że w przyszłości nie będę tego stosować, być może będzie to dobre rozwiązanie (oby nie było powodu :) ).

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn lip 25, 2011 4:23 pm 
Site Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt wrz 21, 2007 4:58 pm
Posty: 15092
W moim domu, w przypadku mojego dziecka to stawianie do kąta zupełnie inaczej wygląda, nie straszę (tak jak mówiłam - niczym, ani duchami, ani tym bardziej klapkiem czy innym przyrządem stosowanym sprzecznie z jego właściwym przeznaczeniem). Oczywiście rozumiem uraz w związku z takimi doświadczeniami. Dla mnie nie ma w tym nic złego, gdyz przeprowadzane jest w zdecydowanie innej atmosferze. Dziecko wie za co stoi, ale i wie że żadna krzywda mu się nie stanie... Stała w tym kącie max 5-6 razy, w naszym przypadku taki mechanizm bardzo szybko wpaja na co pozwalam, a na co nie oraz koduje, że lepiej jednak próbować się z mamą "dogadać" niż totalnie na ostro działać.

_________________
ObrazekObrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw sie 25, 2011 8:59 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lut 26, 2008 4:44 pm
Posty: 1089
Witam,

naprawdę interesująca dyskusja. Jeśli mogę wtrącić swoje 3 grosze. Ja kieruję się, a przynajmniej bardzo chcę tym co napisał Korczak w Apelu Twojego Dziecka. Pewnie znany wielu, na wszelki wypadek wrzucę link <ciach >/fifolek13


Cytuj:
Nie psuj mnie. Dobrze wiem, że nie powinienem mieć tego wszystkiego, czego się domagam. To tylko próba sił z mojej strony.


Nie bój się stanowczości. Właśnie tego potrzebuję- poczucia bezpieczeństwa.


Nie bagatelizuj moich złych nawyków. Tylko ty możesz pomóc mi zwalczyć zło, póki jest to jeszcze w ogóle możliwe.


Nie rób ze mnie większego dziecka, niż jestem. To sprawia, że przyjmuje postawę głupio dorosłą.


Nie zwracaj mi uwagi przy innych ludziach, jeśli nie jest to absolutnie konieczne. O wiele bardziej przejmuję się tym, co mówisz, jeśli rozmawiamy w cztery oczy.


Nie wmawiaj mi, że błędy, które popełniam, są grzechem. To zagraża mojemu poczuciu wartości.


Nie chroń mnie przed konsekwencjami. Czasami dobrze jest nauczyć się rzeczy bolesnych i nieprzyjemnych.


Nie przejmuj się za bardzo, gdy mówię, że cię nienawidzę. To nie ty jesteś moim wrogiem, lecz twoja miażdżąca przewaga.


Nie zwracaj zbytniej uwagi na moje drobne dolegliwości. Czasami wykorzystuję je, by przyciągnąć twoją uwagę.


Nie zrzędź. W przeciwnym razie muszę się przed tobą bronić i robię się głuchy.


Nie dawaj mi obietnic bez pokrycia. Czuję się przeraźliwie tłamszony, kiedy nic z tego wszystkiego nie wychodzi.


Nie zapominaj, że jeszcze trudno mi jest precyzyjnie wyrazić myśli. To, dlatego nie zawsze się rozumiemy.


Nie sprawdzaj z uporem maniaka mojej uczciwości. Zbyt łatwo strach zmusza mnie do kłamstwa.


Nie bądź niekonsekwentny. To mnie ogłupia i wtedy tracę całą moją wiarę w ciebie.


Nie odtrącaj mnie, gdy dręczę cię pytaniami. Może się wkrótce okazać, że zamiast prosić cię o wyjaśnienia, poszukam ich gdzie indziej.


Nie wmawiaj mi, że moje lęki są głupie. One po prostu są.


Nie rób z siebie nieskazitelnego ideału. Prawda na twój temat byłaby w przyszłości nie do zniesienia. Nie wyobrażaj sobie, iż przepraszając mnie stracisz autorytet. Za uczciwą grę umiem podziękować miłością, o jakiej nawet ci się nie śniło.


Nie zapominaj, że uwielbiam wszelkiego rodzaju eksperymenty. To po prostu mój sposób na życie, więc przymknij na to oczy.


Nie bądź ślepy i przyznaj, że ja też rosnę. Wiem, jak trudno dotrzymać mi kroku w tym galopie, ale zrób, co możesz, żeby nam się to udało


Nie bój się miłości. Nigdy.



Autor: Janusz Korczak
pedagog, pediatra, pisarz,
prekursor walki o prawa dziecka
Cytuj:


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: pt sie 26, 2011 8:54 am 

Rejestracja: pt sie 26, 2011 8:28 am
Posty: 6
Witam,
Piękne słowa Korczaka mogą stanowić świetne podsumowanie tego, jak powinniśmy traktować dzieci.
Jednak oddziałujemy na dzieci również sposobem traktowania innych ludzi. Dziecko więcej uczy się obserwując i naśladując niż słuchając. Zresztą nie tylko dziecko - ktoś wyliczył (nie pytajcie, jak), że 83% wiedzy nabywamy za pomocą zmysłu wzroku. Ale podał też, że 72% statystyk tworzonych jest ot, tak, na poczekaniu, "z palca" :)
Do rzeczy: wątek chyba trochę za bardzo skupił się na relacji rodzic-dziecko. Tymczasem w każdej rodzinnej sytuacji ważna jest wzajemna interakcja wszystkich.. hm, za przeproszeniem... członków.

Dla mnie możliwy początek zestawu cech, postaw rodziców względem siebie mógłby wyglądać tak - UWAGA! rozumiem przez to również relacje po rozstaniu, co jest szczególnie trudne.
1/ szacunek
- słuchaj z uwagą, najlepiej nie przerywając
- wystrzegaj się pustej krytyki, w zamian składaj własne propozycje
- wyrażaj się z uznaniem przy każdej okazji
2/ nie pluj jadem, nie wdawaj się w otwarty konflikt w obecności dziecka
3/ ważne sprawy dziecka ustal zawczasu, żeby nie doszło do punktu 2
4/ bierz pod uwagę prawo drugiego rodzica do posiadania własnego życia, nie oceniuj, nie wyrażaj głupich uwag;
5/ szanuj czas drugiego rodzica
- nie powiadamiaj o zmianach w ostatniej chwili (jeśli się coś takiego zdarzy, przeproś i zrekompensuj przy najbliższej okazji)
6/ chwal dziecko za dobre słowo o drugim rodzicu, okazuj aprobatę dla jego uczuć (nawet jeśli Ci się nie podobają)
7/ nigdy nie stawiaj dziecka w konflikcie lojalności (ono kocha Was oboje i ma do tego prawo!), unikaj gry półsłowek i "złej mowy ciała" (miny, westchnienia - dziecko czuje to lepiej niż myślisz);
8/ przy niezgodzie na coś oceniaj i krytykuj (jeśli musisz) postawę, nie osobę; używaj też argumentów ad rem, a nigdy ad personam (dziecko to chłonie jak gąbka, więc nie zdziw się, jeśli kiedyś usłyszysz "Głupi jesteś"; sam,-a sobie na to zapracowałeś,-aś)
9/ Nie kłam! Po co?
10/ bądź twórczy i wspieraj kreatywne myślenie. Zachwyć się głupim pomysłem zamiast go odrzucać a priori. Może nie jest wcale głupi?
11/ walcz z lenistwem i rutyną. One odmóżdżają i niczego nie uczą. WSZYSTKO jest lepsze niż durny serial w TV (np. mądry serial :) ) Jeśli rodzina czegoś chce, a Ty nie - czasem się zmuś! I spróbuj odnaleźć w tym radość.
12/ wyrażaj swoje potrzeby i uczucia (żale i frustracje również) jak najbardziej otwarcie, nie zapominając o takcie i punkcie 1
- nie oczekuj czytania w myślach.
- zastąp "komunikat Ty" (ocena) "komunikatem ja" (informacja)

Na razie tyle. Co Państwo na to?


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pt sie 26, 2011 10:35 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lip 18, 2006 6:46 pm
Posty: 11304
Na końcu powinien być dopisek.... i jak popełnisz błąd i wyłamiesz się z tych zasad to nie biczuj się i nie karaj za to jakim niedobrym rodzicem jesteś. Przyznaj się do błędu, wytłumacz emocje jakie tobą rządziły i naucz tym samym dziecko popełniać błędy, bo bez tego wkroczy na ściezkę do piekła która zwie się ... muszę być idealny :wink:


Cytuj:
We Francji na przykład typową metodą karcenia dzieci od zawsze było policzkowanie. U nas nie do pomyślenia. Ale dzieci nie były jakoś upodlone czy poniżone. Ważne jest, jakie są intencje, czy dziecko wie o co chodzi i czy dziecko wie, że rodzic je kocha. Reszta, to kwestia obyczaju, przyjętych wzorców, tradycji...


Wróciłam do tego, bo mnie wkurzyło na maxa ... może pan panie Mateuszu gdyby był lany po twarzy od małego to by się przyzwyczaił, jak każdy, ale czy to by było budujące i wyrażające szacunek dla pańskiej osoby to już nie sądzę. Zastanawiam się skąd pan wie co czuły policzkowane dzieci z Francji i uważam, że właśnie czuły się upodlone i poniżone. Dostał pan kiedyś od rodzica, osoby którą się kocha bezwarunkowo w tzw pysk? Jeżeli tak, to wie pan o czym mówię, a jeżeli nie to pan teoretyzuje i to kompletnie odrealniona teoria. :roll: :twisted:


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pt sie 26, 2011 3:38 pm 

Rejestracja: pt sie 26, 2011 8:28 am
Posty: 6
Lilith,
Dopisek bardzo na rzeczy.
Sformułowałbym to jako punkt 13/ Daj se siana, gdy zawalisz. Każdy ma prawo do błędu. Przeproś, zrekompensuj krzywdy i żyj dalej. Tak samo tolerancyjnie reaguj na błędy pozostałych. Nie jesteśmy cyborgami, a do doskonałości to możemy sobie jedynie dążyć.

Co do wypowiedzi Mateusza - faktycznie niefortunna. Ale rozumiem go. Różne kręgi kulturowe na różne rzeczy reagują inaczej, ale Francuzi to jednak nie Masajowie czy inni Papuasi z dżungli. Dość trudno przejść mi do porządku, że niby intencje szczere.
Jakoś tak się złożyło, że nie uderzyłem syna nigdy. Żony (byłej) też nie. A dostałem od niej w pysk, chyba dwukrotnie. Może miała dobre intencje, ale nie doceniłem wtedy, nie doceniam też teraz.

Niemniej w tym wątku może skupmy się na pozytywnych postulatach.
Nie ma powodu się denerwować. Co myślisz, Lilith?
Pozdrawiam.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: sob sie 27, 2011 12:24 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lip 18, 2006 6:46 pm
Posty: 11304
Wyraziłam swoją złość, miałam do tego prawo. Już dawno przeszła, więc nie wykluczałabym takiego ludzkiego uczucia ze swojego repertuaru emocji. Emocje trzeba wyrażać w cywilizowany sposób, a nie kumulować. Nauczmy tego dzieci, pozwólmy im na złość! :twisted: :wink:
Moje postulaty są jak najbardziej pozytywne, jakkolwiek by nie zabrzmiały.
A tak dla wyjaśnienia swojej złości, mam doswiadczenie w przyjmowaniu kar cielesnych, dlatego to dla mnie bardzo drażliwy temat, pracuję nad zmianą. :D


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: sob sie 27, 2011 6:41 pm 

Rejestracja: śr sie 08, 2007 12:35 pm
Posty: 6261
Cytuj:
6/ chwal dziecko za dobre słowo o drugim rodzicu, okazuj aprobatę dla jego uczuć (nawet jeśli Ci się nie podobają)
7/ nigdy nie stawiaj dziecka w konflikcie lojalności (ono kocha Was oboje i ma do tego prawo!), unikaj gry półsłowek i "złej mowy ciała" (miny, westchnienia - dziecko czuje to lepiej niż myślisz);


Dla mnie to szczególnie ważne punkty :wink: Na szczęście z "ojcem zastępczym" mojej córki mam dobre kontakty, więc dobrze nam idzie 8)


Prostota i ujęcie istoty "problemu" przez Korczaka wręcz urzeka :)


Lilith Twoje przewrażliwienie może świadczyć o tym, że jeszcze swojego potwora kar cielesnych nie oswoiłaś :wink:
Wyrażanie złości nie jest złe, o ile jest na bieżąco i nie poniża, ani nie obraża :wink:


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

 Tytuł:
Post: ndz sie 28, 2011 9:52 am 

Rejestracja: pt sie 26, 2011 8:28 am
Posty: 6
Agacior,
Twoje ostatnie zdanie (nie tylko ono, ale o nim chciałem teraz :) ) to prawda. Tylko że bicie zawsze poniża. Tak myślę.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 70 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna

Forum ciąża

» Forum ogólne » Wszyscy o wszystkim

Strefa czasowa UTC [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Antykoncepcja - Bezpłodność - Planowanie ciąży - Objawy ciąży - Test ciążowy - Ciąża - Ciąża bliźniacza - Termin porodu - Objawy porodu - Poród - Laktacja - Niemowlę - Karmienie niemowląt - Macierzyństwo - Psychologia - Przepisy kulinarne - Uroda
Friends Pliki cookies forra