Dzisiaj jest pt kwie 17, 2026 1:52 pm


Forum ciąża

» Forum ogólne » Wszyscy o wszystkim

Strefa czasowa UTC [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 70 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
Post: pn lip 18, 2011 7:37 am 
Site Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt wrz 21, 2007 4:58 pm
Posty: 15092
Heh, mnie to wygląda trochę na umoralnianie rodziców...
Prawda jest taka, że winę za to iż dzieci zachowują się tak a nie inaczej - ponoszą właściwie wyłącznie rodzice. Mam tu na myśli fakt, że powinni ponosić, bo moim zdaniem to głównie od nich zależy jakie będą dzieci, czemu będą hołdowały, jakich zasad strzegły i co reprezentowały...

_________________
ObrazekObrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

 Tytuł:
Post: śr lip 20, 2011 5:21 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt mar 01, 2011 10:36 am
Posty: 6
lady_in_red pisze:
Heh, mnie to wygląda trochę na umoralnianie rodziców...
Prawda jest taka, że winę za to iż dzieci zachowują się tak a nie inaczej - ponoszą właściwie wyłącznie rodzice. Mam tu na myśli fakt, że powinni ponosić, bo moim zdaniem to głównie od nich zależy jakie będą dzieci, czemu będą hołdowały, jakich zasad strzegły i co reprezentowały...

W pierwszych latach życia na pewno to rodzice mają niemal wyłączny wpływ. Ale kiedy zaczynają się relacje z innymi dziećmi, z wychowawcami w przedszkolu, mamami i tatami kolegów i koleżanek, panią w sklepie, opiekunką, to rodzice mają coraz mniejszy wpływ. Kiedy dziecko ma ok. 10 lat, to wpływ rodziców jest bardzo ograniczony, a koło 15 praktycznie zanika. Najczęściej to, co podamy dziecku w pierwszych latach życia daje efekty później, kiedy się od nas usamodzielnia. Ale czasami bez naszego udziału i bez możliwości zabezpieczenia z naszej strony dzieje się coś takiego, że np. jedno dziecko z trójki odpada całkiem, odcina się od wszystkich naszych wartości i zasad.
Nie mamy wyłącznego wpływu na dzieci i nie ponosimy wyłącznej odpowiedzialności...


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: śr lip 20, 2011 6:30 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz mar 13, 2011 10:02 am
Posty: 2678
MATEUSZ zgadzam się z Tobą. Ta relacja powinna być w najwcześniejszych latach mocna - będzie to skutkowało na dalsze lata. Od kiedy pamiętam, od czasów szkolnych to inne osoby, a nie moi rodzice byli dla mnie autorytetem. Dzisiaj bardzo się z tego cieszę. Instynktownie poszukiwałam na swoje autorytety osoby, które miały w sobie więcej ciepła.

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: śr lip 20, 2011 11:57 pm 
Site Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt wrz 21, 2007 4:58 pm
Posty: 15092
ja wyznaję zasadę, że jesli w pierwszych latach życia dziecka, gdy jest się jedynym autorytetem i wyrocznią nie skopie się sprawy, pokaże, nauczy, przedstawi, będzie się wymagać, dawać i oczekiwać zawsze tego samego, z dobrym przykładem, jasnymi zasadami itd. to późniejszy wpływ na dziecko "obcych" nie będzie tak znaczący, bo ono będzie już w jakiś sposób ukształtowane, będzie wiedziało, na ile "przechwytywania" obcych zachowań może i chce sobie pozwolić...
Dla mnie wytłumaczenie: "on tak robi, bo dzieci w klasie tak robią, bo dziewczyna/bo w telewizji/z nastolatkiem jest ciężko więc trzeba zacisnąć zęby i przeczekać" są niestety objawem nieporadności... Być może zmienię zdanie, gdy moje dziecko dorośnie do tych 15 lat, choć mam nadzieję, że do tego czasu uda mi się, a właściwie nam się uda, nauczyć ją co ważne, co można, co wypada, jaka jest, czym powinna się przejmować i czemu pokłonić :lol:
Tak czy inaczej, jeśli moje dziecko wyrośnie na kogoś, za kogo trzeba będzie się wstydzieć, to mnie - jako rodzica nie usprawiedliwi nic - ani koledzy, ani autorytety nastolatka, ani otoczenie czy dziecięce realia. Ja będę czuła się winna, że poległam jako wychowawca, jako opiekun, nauczyciel, rodzic.

_________________
ObrazekObrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw lip 21, 2011 9:08 am 
Site Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn maja 09, 2005 7:19 pm
Posty: 1043
lady_in_red - i tu się zgadzam z Tobą.
Przykładem wpływu otoczenia na dziecko jest swego rodzaju "snobizm". Mam tu na myśli przejęcie przez dziecko "wartości" grupy, np. ja mam taki telefon komórkowy, a teraz trendy jest inny model... To samo dotyczy ubioru i innych gadżetów.
Ja zauważyłam u swojego dziecka, że on wolałby dostać czapeczkę marki nike niż "no name", a dlaczego? - bo na ten temat były rozmowy z kolegami w szkole i wartościowanie posiadania markowych rzeczy.
Eh! okropne.
Ja uważam, że faktycznie jest tak, że jak coś jest markowe to idzie w parze z tym, że jest to lepszej jakości i w związku z tym będzie bardziej wytrzymałe, dłużej posłuży, nie popsuje się itp. Ale kurcze, nie w celu imponowania innym i dla spełniania zachcianki dziecka, szczególnie jak nie koniecznie mamy pieniądze na ten cel i można by kupić dodatkowo coś innego za te zaoszczędzone pieniądze. A niestety często tak jest. Pozory, pozory... Tak jak w tym powiedzeniu "zastaw się, a postaw się".


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw lip 21, 2011 11:18 am 
Site Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt wrz 21, 2007 4:58 pm
Posty: 15092
Chciałabym, żeby kiedyś moje dziecko wybierało to, co rzeczywiście mu się podoba, w czym dobrze się czuje, niezależnie czy to "metka" czy jak to nazwałaś "no name" i niezależnie od wpływów innych. Żeby wiedziała, że nie musi być "jak wszyscy", że może myśleć inaczej, mieć inne poglądy, ubierać się inaczej a mimo tego wszystkiego przyjaźnić się, dyskutować, spotykać i utrzymywać kontakty z innymi, różniącymi się od niej. Że to nie jest sposób wartościowania ludzi i nie ma absolutnie żadnego wpływu na ocenę.
Ja tak zostałam wychowana, w szacunku dla odmienności, w poszanowaniu cudzego, innego niż moje zdania, stylu, sposobu. Umiałam mieć własne, wyjątkowe zainteresowana, pośród diametralnych w stosunku do moich zainteresowan ogółu i nie czuć się gorszą czy inną. Dlatego w dobrych, wartościowych relacjach nie przeszkadza mi, że ktoś ma inne poglądy religijne, że się ze mną w jakichś kwestiach nie zgadza, lubi coś innego czy inaczej ubiera. Min. to właśnie chciałabym przekazać mojemu dziecku.

_________________
ObrazekObrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw lip 21, 2011 7:17 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz mar 13, 2011 10:02 am
Posty: 2678
Podpisuję się pod tym...
ale czas i życie zweryfikuje jak będzie naprawdę...
Wszyscy chcielibyśmy i oby nam się udało wychować dzieci z tymi wartościami, lecz trzeba trzeźwo patrzeć na świat i mieć świadomość tego, że nie zawsze musi się udać. Przynajmniej ja tak myślę.

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw lip 21, 2011 8:56 pm 
Site Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt wrz 21, 2007 4:58 pm
Posty: 15092
A ja myślę, że jeśli się chce, to się zrobi wszystko, by się udało. A wtedy - nie ma innej opcji jak tylko sukces :lol:

_________________
ObrazekObrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw lip 21, 2011 10:33 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz mar 13, 2011 10:02 am
Posty: 2678
Może i tak, wiadomo, że trzeba myśleć, że się uda i się tego trzymać .

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: sob lip 23, 2011 7:15 am 
Site Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt wrz 21, 2007 4:58 pm
Posty: 15092
No bo, jeśli z nastawieniem "i tak nic ode mnie nie zależy, i tak może się nie udać, i tak źle wychowam, i tak cokolwiek" komu chciałoby się "styawać na głowie" żeby się udało?

_________________
ObrazekObrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: sob lip 23, 2011 10:00 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz mar 13, 2011 10:02 am
Posty: 2678
Myślę, że instynkt macierzyński podpowiada mi zawsze co jest dobre dla mojej córeczki, w porozumieniu z moim rozumem zawsze się dopełniają. Kiedy socjalizacja zacznie znacznie rozszerzać swoje horyzonty, kiedy mała pójdzie do przedszkola - damy radę. Jakoś ciężko mi jednak myśleć o szkole. Kiedy na placu zabaw słucham tekstów siedmiolatków, to mi nieraz uszy więdną i robi się przykro, z jakim cwaniactwem i wyrafinowaniem rozmawiają.

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: sob lip 23, 2011 12:05 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lut 02, 2007 8:40 pm
Posty: 17740
Lokalizacja: Warszawa
lady_in_red pisze:
Prawda jest taka, że winę za to iż dzieci zachowują się tak a nie inaczej - ponoszą właściwie wyłącznie rodzice. Mam tu na myśli fakt, że powinni ponosić, bo moim zdaniem to głównie od nich zależy jakie będą dzieci, czemu będą hołdowały, jakich zasad strzegły i co reprezentowały...

Głównie, ale nie wyłącznie. Wychowujemy dzieci, a nie programujemy. Na szczęście dzieci nie są wierną kopią naszych zachcianek. Mają swoją osobowość, swój temperament, swój charakter. I to od cech osobowościowych dziecka zależy, jak wiele zależy od rodziców. Jedno dziecko da się ukształtować niczym plastelina, modelina, ugotujemy i takie zostanie. Inne tak łatwo nie podda się obróbce, lub podda się, ale nietrwale.
Bo dziecko to człowiek. Człowiek kształtuje się całe życie. Dlatego chyba próżnością jest sądzić, że wszystko zależy od nas - rodziców.
Zaś dorosły, który wszystko zrzuca na karb wychowania, idzie na łatwiznę i odsuwa od siebie odpowiedzialność.

_________________
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: sob lip 23, 2011 12:07 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz mar 13, 2011 10:02 am
Posty: 2678
XEZBETH nic dodać nic ująć.

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: sob lip 23, 2011 3:24 pm 
Site Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt wrz 21, 2007 4:58 pm
Posty: 15092
Xezbeth pisze:
Zaś dorosły, który wszystko zrzuca na karb wychowania, idzie na łatwiznę i odsuwa od siebie odpowiedzialność.


Być może, choć ja zrzucam wiele, a mimo to uważam, że jeśli dziecko me, na złego człowieka wyrośnie - będzie to nasza wychowawcza porażka i będę się czuła za to odpowiedzialna. Ja oczywiście nie twierdzę, że jest łatwo, prosto i cudnownie, ot wezmę, pokażę i tak będzie sobie rosło. Zdaję sobie sprawę z przeciwności w postaci chociażby właśnie wpływów środowiska, otoczenia, trelewizji i reszty... Ale wydaje mi się, że tu jest pole do popisu dla nas, na ile będziemy w stanie nad tymi wpływami panować...
Mnie nie chodzi o to, żeby dziecko było jak ja, żeby tak się ubierało, tego słuchało i interesowało tym, co ja uznam za jedynie słuszne... No, ale jak mi dziecko przyniesie z przedszkola/szkoły czy podwórka plucie, przeklinanie czy inne, nieakceptowane przeze mnie zachowania, to nie będę sobie tłumaczyła "a niech pluje, wszyscy plują w jego przedszkolu"
No nie wiem, może to i próżne... ale stawiam sobie za cel - wynik wychowania mnie przez moich rodziców. Oczywiście, rónież przynosiłam różne nowości (często nieakceptowane przez rodziców) ale dość szybko wyciągałam wnioski, że jeśli mi czegoś nie wolno w domu, bo rodzice żyją tak, wymagają tego, pozwalają na to czy tamto - to nie wolno mi tego nigdzie i choćby cała szkoła coś robiła, potrafiłam zrobić tak, jak zostałam nauczona i czego ode mnie wymagano w domu.

_________________
ObrazekObrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: sob lip 23, 2011 4:20 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lut 02, 2007 8:40 pm
Posty: 17740
Lokalizacja: Warszawa
Cytuj:
No, ale jak mi dziecko przyniesie z przedszkola/szkoły czy podwórka plucie, przeklinanie czy inne, nieakceptowane przeze mnie zachowania, to nie będę sobie tłumaczyła "a niech pluje, wszyscy plują w jego przedszkolu"

I dochodzimy do meritum :) Ty będziesz próbowała to wyplenić, będziesz komunikować, że tego nie akceptujesz. Ale już nie możesz założyć, że dziecko zechce dostosować się do Twoich zasad, czy nie będzie wolało zasad panujących w innej grupie społecznej. Nie można założyć, zgadnąć, jaką grupę odniesienia normatywnego obierze nasze dziecko, jakie to będą grupy w trakcie jego życia.
Dziecko im młodsze, tym bardziej plastyczne i tym większy wpływ ma na nie rodzina. Z czasem to się nieuchronnie zmienia. Dlatego oczywiście warto i trzeba dbać o wychowanie od małego, wpajać zasady i wartości. W przeciwnym razie ten temat nie miałby najmniejszego sensu.
Niemniej jednak niezależnie od naszych starań, dziecko może po drodze zaliczyć różne etapy, może błądzić, może się buntować, może obrać drogę, która wyda nam się zła, a okaże się po prostu inna...
Teoretycznie można powiedzieć, że dziecko, które jest ofiarą, będzie katem, gdy dorośnie. Można powiedzieć, że im mniej uwagi dziecku poświęcają rodzice, tym większy wpływ na dziecko będzie mieć inna grupa społeczna. Teoretycznie. Bo przecież mówimy o człowieku, nie o maszynie, którą można zaprogramować.
I oczywiście, trzeba o wychowanie dbać od małego - kiedy mamy z dzieckiem największy i najlepszy kontakt. Ale trzeba też przyjąć, że nie ma rodziców idealnych i dokładnie każdy rodzic popełnia błędy, niedopatrzenia. Każde dziecko ma inny temperament, inny charakter, inny stopień "chłonności" czyli podatności na wpływ.
No i wszystko super. W ten sposób "tworzą się" ludzie - różni, ciekawi, fascynujący. W przeciwnym razie bylibyśmy masą niczym nie różniących się ziemniaków, każdy z nas byłby w równym stopniu miły, sympatyczny, kulturalny, uległy, podatny, innymi słowy społeczeństwo, o którym marzy każda głowa państwa :lol:

Cytuj:
Być może, choć ja zrzucam wiele, a mimo to uważam, że jeśli dziecko me, na złego człowieka wyrośnie - będzie to nasza wychowawcza porażka i będę się czuła za to odpowiedzialna.

Zrzucać, stwierdzać fakt, że jest się ułomnym przez rodziców i próbować pracować nad sobą - to normalna i prawidłowa kolej rzeczy. Natomiast obwinianie złego wychowania i... pozostawanie przy postawie biernej obserwacji swoich ułomności już fajne nie jest.

Mówisz, że będziesz się czuła odpowiedzialna za to, jeśli Twoje dziecko wyrośnie na złego człowieka. Ale pic polega na tym, że (generalizując) źli ludzie wyrastają raczej z tych dzieci, których rodzice... nie czują się odpowiedzialni za porażkę wychowawczą.

_________________
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: sob lip 23, 2011 4:30 pm 
Site Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt wrz 21, 2007 4:58 pm
Posty: 15092
Xezbeth pisze:
Cytuj:
No, ale jak mi dziecko przyniesie z przedszkola/szkoły czy podwórka plucie, przeklinanie czy inne, nieakceptowane przeze mnie zachowania, to nie będę sobie tłumaczyła "a niech pluje, wszyscy plują w jego przedszkolu"

I dochodzimy do meritum :) Ty będziesz próbowała to wyplenić, będziesz komunikować, że tego nie akceptujesz. Ale już nie możesz założyć, że dziecko zechce dostosować się do Twoich zasad, czy nie będzie wolało zasad panujących w innej grupie społecznej.


Założyć nie moge, ale mogę zrobić wszystko, by jednak nie wolało :wink: Z drugiej strony myślę, że jako rodzic, mam całkiem szeroki wachlarz mozliwości egzekwowania akceptowanych przeze mnie zachowań.
Ja oczywiście nie neguję tego wszystkiego o czym piszecie, ja się z tym zgadzam, tylko na chwil eobecną drażnią mnie tłumaczenia nieporadności wychowawczej właśnie wpływem środowiska i całej reszty świata.

Chyba zwróciłam uwagę na aspekt różnego pojmowania zła... Ja mówiąc o "złym człowieku", na którego mogłoby wyrosnąć moje dziecko, nie mam na myśli jakichś tam jego błędów, jakiegoś życia po swojemu i wg własnego planu... Ja mówię o sytuacji, w której wytrośnie na złodzieja, oszusta (w poważnym znaczeniu tego słowa), mordercę czy innego tego pokroju... Mnie nie chodzi o to, żeby dziecko chodziło w białej bluzeczce z kołnierzykiem, było gładko przyczesane, zawsze porządne, ułożone i zawsze na swoim miejscu, najlepiej wedługo mojego schematu. NIE!!! Mnie chodzi o to, żeby owszem, żyło sobie tak, by być szczęśliwym, ale przestrzegało zasad, które uznajemy za wartościowe, ważne i dobre.

_________________
ObrazekObrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: sob lip 23, 2011 4:49 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lut 02, 2007 8:40 pm
Posty: 17740
Lokalizacja: Warszawa
Cytuj:
Ja mówiąc o "złym człowieku", na którego mogłoby wyrosnąć moje dziecko, nie mam na myśli jakichś tam jego błędów, jakiegoś życia po swojemu i wg własnego planu... Ja mówię o sytuacji, w której wytrośnie na złodzieja, oszusta (w poważnym znaczeniu tego słowa), mordercę czy innego tego pokroju...

Wiem. Dlatego napisałam:
Cytuj:
Ale pic polega na tym, że (generalizując) źli ludzie wyrastają raczej z tych dzieci, których rodzice... nie czują się odpowiedzialni za porażkę wychowawczą.

...bo rodzice, którzy czują się odpowiedzialni za wychowanie swoich dzieci i starają się, mają marne szanse na wychowanie mordercy czy złodzieja ;)

_________________
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: sob lip 23, 2011 4:55 pm 
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr sie 02, 2006 1:00 pm
Posty: 12359
Lokalizacja: Mazury
lady_in_red Właśnie dlatego warto akceptować uczucia,emocje, decyzje dziecka nawet gdy są niewygodne, wiadomo że wszystko ma jakąś granicę i rozsądek. To go nauczy podejmowania własnych decyzji (nauczonych również na błędach), tego co czuje, radzenia sobie z emocjami. Nie wyrośnie na kogoś złego.

Tak jak napisała XEZ
Cytuj:
rodzice, którzy czują się odpowiedzialni za wychowanie swoich dzieci i starają się, mają marne szanse na wychowanie mordercy czy złodzieja

_________________
ObrazekObrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: sob lip 23, 2011 5:01 pm 
Site Admin
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt wrz 21, 2007 4:58 pm
Posty: 15092
Fifolek, ale ja nigdzie nie napisałam, że nie mam zamiaru akceptować jej uczuć, emocji czy odczuć w danych sytuacjach. Ja tylko nie mam zamiaru akceptować zachowań, które są sprzeczne z wpajanymi jej zasadami :wink: Chodzi mi o to, że nie pozwolę na coś, w stylu przeklinania (to w wypadku przedszkolaka), kradzieży (starszego) czy innych takich, tylko dlatego, że inni też to robią i tylko po to, by się nauczyło na błędach

_________________
ObrazekObrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

 Tytuł:
Post: sob lip 23, 2011 5:07 pm 
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr sie 02, 2006 1:00 pm
Posty: 12359
Lokalizacja: Mazury
dlatego napisałam że wszystko ma granice i rozsądek :wink: ja też bym na to nie pozwoliła. Moje dziecko jest uczone od małego że nie wolno brać nieswoich zabawek bez pytania. Że nie nieładnie jest powtarzać po starszych i innych dzieciach brzydkie zwroty, że nie wolno śmiecić...

ale nie możesz wykluczyć takiej sytuacji, co zrobisz gdy jednak dziecko tak postąpi?

_________________
ObrazekObrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 70 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna

Forum ciąża

» Forum ogólne » Wszyscy o wszystkim

Strefa czasowa UTC [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Antykoncepcja - Bezpłodność - Planowanie ciąży - Objawy ciąży - Test ciążowy - Ciąża - Ciąża bliźniacza - Termin porodu - Objawy porodu - Poród - Laktacja - Niemowlę - Karmienie niemowląt - Macierzyństwo - Psychologia - Przepisy kulinarne - Uroda
Friends Pliki cookies forra