Dzisiaj jest śr maja 06, 2026 12:45 am


Forum ciąża

» Grupy wsparcia » Samotni rodzice

Strefa czasowa UTC [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 279 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7 ... 14  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
Post: pn sie 20, 2007 10:14 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn sie 14, 2006 3:34 pm
Posty: 3357
Lokalizacja: Lublin
niom fajnie czytac take historie... mam nadzieje ze tez kiedys sie gdzies bede mogla pochwalic moja... :):)

_________________
Obrazek
ObrazekObrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

 Tytuł:
Post: pn wrz 10, 2007 3:03 pm 

Rejestracja: śr kwie 11, 2007 7:32 am
Posty: 7187
No to może ja tez napiszę tylko nie wiem jak to wszystko streścić :roll:

Wyszłam pierwszy raz za mąż mając 17 lat za kogoś kto już przed ślubem pokazał co potrafi, tylko ja miałam nadzieję....byłam wcześniej w ciąży, ale dwa miesiące przed ślubem straciłam dziecko. Pół roku po ślubie byliśmy już w separacji, po pół roku on zaczął sie starać, żeby jednak uratować nasz związek...wybaczyłam...zeszliśmy się...po tygodniu byłam już znowu w ciąży ( dowiedziałam sie o tym oczywiście później), bardzo się postarał żeby szybko zrobić mi dziecko i przywiązać do siebie ( a ja byłam młoda i naiwna...).
Gdy byłam w 3 miesiącu ciąży dowiedziałam sie, że moja najlepsza przyjaciółka jest w 4 miesiącu ciąży...z moim mężem...tez wybaczyłam.

Później przez kolejne 6 lat wybaczałam wiele, był alkoholikiem, często dochodziło do rękoczynów ( ja także oddawałam)...była jak zaszczute zwierzątko....ale coś zaczęło sie zmieniać ...ponieważ dużo wyjeżdżaliśmy, zaczęłam otwierać sie na ludzi ( i otwierać oczy).

Gdy postanowiłam go zostawić wszyscy nasi znajomi byli przeciwko mnie, bo uważali nas za dobre małżeństwo :shock: Wszyscy mnie osądzili, ale ja sie nie zamykałam. Córkę miałam grzeczną jak aniołek, więc dużo z nią jeździłam, bez niej także...każdy weekend spędzałam poza domem..miałam takie miejsce na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej do którego uciekałam od problemów :wink:
Nie stroniłam również od facetów, wręcz przeciwnie...miałam w tym czasie dwa piękne związki, których nie żałuję. Każdy facet od początku wiedział że mam dziecko, zresztą wszyscy ją znali bo często była ze mną.

Z tym, że ja ciągnęłam do ludzi, nawet gdy nikogo nie znałam potrafiłam znaleźć sobie towarzystwo....i w ten sposób trafiłam na obóz w Tatrach gdzie poznałam mojego obecnego męża. Miał miejsce obok mnie w namiocie...tzn podobno sie tam wepchnął specjalnie bo mu sie spodobałam. :lol: Trzeciego dnia pobytu przewróciłam się i lekarz na pogotowiu kazał mi siedzieć dwa dni z nogą w górze, a on postanowiłam mi towarzyszyć.
Miałam wtedy 25 lat, moja córka 6...a on był akurat po maturze i miał 20 lat...oj jak ja nie lubiłam gówniarzy :lol: :lol:
Mimo to jesteśmy od tamtego czasu razem, wracając powiedziałam mu, że jeśli chce być ze mną to od razu wynajmuje ze mną mieszkanie i jak najszybciej ślub ( ale mi odbiło) powiedziałam mu, że nie będę sie z gówniarzem bawić w chodzenie...i on się zgodził

Po trzech tygodniach mieszkaliśmy razem, a po pół roku wzięliśmy ślub....dzisiaj jesteśmy 4 i pół roku po ślubie.

trochę długo mi wyszło :oops:


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn wrz 10, 2007 6:56 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz paź 08, 2006 7:01 pm
Posty: 5547
isztar to dopiero historia! bardzo dobrze że wyrwałaś się z tamtego toksycznego zwiazku - nie wszystkie kobiety mają na to odwagę...

po tylu latach - znalazłaś wreszcie właściwego faceta... a córa tatusia :) z tego co widzę niedługo zostanie starszą siostrą :)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: sob wrz 15, 2007 3:59 pm 

Rejestracja: czw gru 21, 2006 4:40 pm
Posty: 110
Lokalizacja: Lublin
Ja tez opowiem Wam moja historie :oops:

Na początku był cudowny zwiazek, myślałam że poznałam wspaniałego faceta przy którym czuje się jak ryba w wodzie. Minęło 3 miesiące naszego związku no i wpadka... Pomyślałam, ze w sumie fajnie wyszło, przecież się kochamy, dzieciątko tylko nas umocni i stworzymy sobie rodzinke..To było z mojej strony.. A z jego ?? wlasciwie to nie wiem o co mu chodzilo.. niby chcial ze mna byc , zaraz wypieral sie ze to moze nie jego dziecko i zaczęla wytwarzac sie non stop jakas glupia walka i szarpanina.. raz bylsimy razem , raz nie. Ja siedzialam z wielkim brzuszkiem w domu a on przez caly weekend w najlepsze bawil sie w klubach a w poniedzialek przypominal sobie o mnie i grzecznie prosil o zgode..a ja glupia wybaczalam - 100, 1000, 100000 razy.. liczylam ze moze tym razem sie zmieni..az pewnego dnia kiedy nie bylismy razem spotkalam go na miescie w towarzytswie innej dziewczyny i chociaz to nie wygladalo jakos jednoznacznie ja dokladnie wiedzialam swoje, bo dal mi sie juz pozanc z kazdej strony.. powiedzialam sobie dosc !! pomyślałam sobie ze w ogole nie mam do sobie szacunku skoro non stop pozwalam sobie na taki ,,zwiazek'' . Przyzekłam sobie ze jesli natrafi mi sie jakas okazja zeby kogos poznac to na pewno ja wykorzytsam.. hehe, minely 4 dni poszłam do klubu z kolezanka i spotkalam chlopaka, ktory od zawsze mi sie podobal a on wyraznie dawal mi do zrozumienia ze jest mna zainteresowany :lol: Poznalismy sie, zaczelismy sie spotykac.. Moja corcia nie byla dla niego zadnym problemem..bardzo ja polubil..ten chłopak mial wszystko czego nie mial tata niuni..szanowal mnie, docenial, etc. hmm ale co z tego..caly zwiazek potrwal moze z 2 tyg. Mimo ze byl naprawde fajnym chlopakiem ja nie bylam jeszcze gotowa na ulokowanie moich uczuc w kims innym , nie zapomnialam o tacie mojej corci,nie przestalam go kochac. No i zrobiłam kolejny bład !! Za wszelką cenę chciałam do niego wrocic..Było cięzko ale udało mi się... Ale ten zwiazek był taki sam ...Ciągłe kłotnie, brak szacunku, dziwna miłość..Kilka dni temu tatusiek przegiąl uderzył mnie i nawyzywał tak, że nie sądziłam, że moze byc az tak podły.. spakowałam wszytskie torby, wziąłam niunie i odeszłam od niego..teraz jest mi strasznie ciezko ale nie moge zgodzic sie na takie zycie i taki zwiazek..

A teraz podsumowanie :)
Opowiadając Wam moja historie chciałam, żebyście wiedziałay, że nie ma takiej opcji, żeby nie moc kogoś poznać..czy że ktoś Was nie zechce z dzieckiem !! owszem znajda się i tacy ale na dzieńdobry bedziecie wiedzialay ze to poprotu bałwany.. ktoś kto zaakceptuje Wasze dziecko jest naprawde wielkim człowiekiem i ma otwrte serduszko..Ale zeby do tego wszytskiego doszło musicie byc na to gotowe, musicie zapomniec całkowicie o przeszłości i pogodzic się z tym, ze wszytsko nie jest takie jak być powinno ! Jeżeli tego nie zrobicie taki facet nie będzie miał szansy wejść w Wasze życie... A do tego nie oglądajcie sie za tatausiami Waszych dzieci skoro oni robia jakies problemy..nie pozwalajcie sobie na to zeby robili Wam łaske czy z Wami będa czy nie, czy zamieszkacie razem, itp.Nie żyjcie w toksycznych związkach bo to zaszkodzi nie tylko Wam ale i dzieciaczkom, ktore nie będa sie rozwijaly dobrze w takich warunkach !! Powiem jeszcze jedno !! Badzmy damami, nie dajmy soba pomiatac ani wchodzic sobie na głowe !! Nie chca z nami być, to trudno na pewno znajdzie sie ktos kto nas pokocha. Pamiętajcie o tym, że prawdziwy mężczyzna to ten przy ktorym kobieta czuje sie bezpiecznie...

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: sob wrz 15, 2007 5:53 pm 
1 żółta kartka

Rejestracja: pt kwie 13, 2007 8:38 am
Posty: 5703
Lokalizacja: stąd;)
Dziewczyny-ogromne, ogromne DZIęKUJęza wlewanie nadziei w w samotne serducha :D To cudowne, móc czytac takie historie!!
Gosiu-Twoja opowiesc jest poruszajaca bardzo-kiedys i Ty bedziesz gotowa!!!!!Zyczę Ci tego z calego mojego serca :)

_________________
ObrazekObrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz wrz 16, 2007 1:25 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn sie 14, 2006 3:34 pm
Posty: 3357
Lokalizacja: Lublin
A ja wlasnie wrocilam z randki bylo bardzo milo... chyba sie jeszcze spotkam z panem M :) w sumie sie ciesze ze kogos poznalam bo stwierdzam ze wartosciowy z niego facet, ale naprawde wcale nie zalezo mi na tym zeby na sile kogos znalezc... a tu ciach taki suprise ze akurat teraz... no zobaczymy jak bedzie, narazie mam dobry humor bo milo spedzilam czas :)

_________________
Obrazek
ObrazekObrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz wrz 16, 2007 8:38 am 
1 żółta kartka

Rejestracja: pt kwie 13, 2007 8:38 am
Posty: 5703
Lokalizacja: stąd;)
Kate-Ty to mozesz smigac na randki z Wiktorią :) Nikt, zaden facet nie oprze sie urodzie i urokowi Twojej corci :) :)

_________________
ObrazekObrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz wrz 16, 2007 9:40 am 
ZAKAZ HANDLU
ZAKAZ HANDLU
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob wrz 15, 2007 11:19 pm
Posty: 1364
Gosia i Isztar, jesteście cudownumi, mądrymi kobietami, dobrze, że się już nie marnujecie!!
Zgadzam się z tym, że posiadanie dzieci nie ma nic wspólnego z poznaniem nowego partnera czy z utrzymaniem związku. Moja znajoma poznał cudownego faceta, który pokochał jej dzieciątka tak bardzo, jakby to on był ojcem. A dzieciaczków ma czworo. Są razem już trzy lata. :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn wrz 17, 2007 5:55 pm 

Rejestracja: śr lut 14, 2007 6:34 pm
Posty: 47
A mnie mój były mówił w złości,naprawdę się go bałam,że on za to że od niego odeszłam załatwi mnie tak że już nigdy żaden inny facet nie spojrzy na takie coś! jak ja,i inne takie,mówił też że nie jest nawet pewne że moje dziecko będzie mnie kochało - zabolało najbardziej,i tak dalej.Powiedziałam mu,że nie wybaczę mu nigdy,jak nikomu - teraz po kilku miesiącach jak sobie przypominam to wszystko,a wierci mi to głowę na prawo i lewo,to czuję w sobie taką niechęć do niego,i dziękuję sobie za mądrość mojego wyboru,za to że uciekłam od niego o czasie.Normalnie bezczelny,wulgarny,arogancki w stosunku do mnie,a na początku taki kochający i opiekuńczy,( i ja naprawdę chciałam z nim być i załozyć wspólny dom,mieć rodzinę ale potem zaczęlismy się kłócić,stawał się coraz bardziej wymagający,pretensjonalny ),podobno nie zasługuję na jego miłość,i mogę tylko Bogu dziękować że nie dane mi będzie tej jego "miłości" skosztować.Potem próbował rozmawiać ze mną za pośrednictwem internetu,a żeby było zabawniej za pośrednictwem serwisu Allegro! ale mam nadzieję,że skutecznie dałam mu do zrozumienia że jak chce porozmawiać to ma zatelefonować.I chyba mu głupio teraz,albo też wcale nie głupio ale jego męska duma mu na to nie pozwala bo coś nie dzwoni od tamtego czasu.Ja to nazywam takich awanturnikami bez klasy

Myslę o moim dzidziusiu,a mam duże problemy z ciążą.. ;dzisiaj moje małe tak mnie zaskoczyło,no nie zgadniecie..:) aż śmiać mi się całe popołudnie chce.Poród się zbliża wielkimi krokami,mam już nawet uszykowane dla siebie i dziecka rzeczy do szpitala,w razie czego.Siedzę,leżę,tęsknię za tym wszystkim co jeszcze nie tak dawno temu było ( nie myślę o moim ex oczywiście ) ale wiem że tęsknić nie mogę i staram się tych tęsknot swoich wyzbywać

A wracając do facetów jeszcze,ja nawet nie wiem do końca sama czy naprawdę będę chciała być kiedyś z kimkolwiek jeszcze.Porzuciłam swoje dawne życie z dnia na dzień właściwie,najważniejsze jest dla mnie moje dziecko,chyba zamknęłam drzwi na kłódkę dla innych mężczyzn
Czy ktoś czuje podobnie?


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn wrz 17, 2007 6:12 pm 

Rejestracja: śr lut 14, 2007 6:34 pm
Posty: 47
Pisał jeszcze,że jestem czymś najgorszym co tylko może być,pisał tyle,nie wyobrażacie sobie,i robił to z taką nienawiścią że..ja jestem wdzięczna sobie samej że odeszłam i uważam że zrobiłam dobrze,że to był mój bardzo przemyślany wybór który korzystnie wpłynie zarówno na dziecko jak i na mnie
Mam szacunek do siebie samej,szanuję i kocham również swoje dziecko,pewnie żadna z Was nie chciałaby żeby jej dziecko wychowywał ktoś taki.Ograniczony i niezrównoważony emocjonalnie,Boże ja naprawdę chciałam żeby moje dziecko miało pełną rodzinę.Stracił swoją szansę,za to wszystko co mi mówił i jak mówił.Nie nienawidzę bo nie mam po co nienawidzieć ale nie wybaczę mu


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn wrz 17, 2007 6:54 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn sie 14, 2006 3:34 pm
Posty: 3357
Lokalizacja: Lublin
***Gosia*** pieknie nam opowiedzialas, jestem pewna ze poznasz jeszcze wlasciwego faceta!!! :wink: :wink: nie ma co zawracac sobie glowy balwanem :P

_________________
Obrazek
ObrazekObrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn wrz 17, 2007 6:54 pm 
ZAKAZ HANDLU
ZAKAZ HANDLU
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob wrz 15, 2007 11:19 pm
Posty: 1364
To co piszesz jest bardzo przykre, ale teraz jest najlepszy dla Ciebie moment aby myśleć tylko i wyłącznie o przyszłości, o dobru dziecka i Twoim. Nie odtrącaj miłości, jeśli poznasz kogoś nowego. Zasługujesz na nią jak nigdy wcześniej. :D


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: wt wrz 18, 2007 2:11 pm 

Rejestracja: wt wrz 18, 2007 1:26 pm
Posty: 2
Lokalizacja: ostrzeszow
:P poznalam fajnego faceta w 6 tyg ciazy spotykalismy sie ale niestety mieszka on w stanach dzwoni mowi ze mnie kocha ze teskni. nie to co ojciec dziecka jestem w 10 tyg ciezy a on z laska napisal raz jak sie czuje. a pozniej za mam dac mu spokoj he smich. ale wracajac do tego chlopaka jest fajny odpowiedzialny ale niechce stac miedzy nim a rodzicami mama luz ale jego ojciec nie nie zrozumie i niezaakceptuje tego zwiazku. i co dalej ?? wiec szansa na znalezienie faceta jest he jak pokocha to zaakceptuje aale i musi pokochac dzidzie.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: śr wrz 19, 2007 11:37 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt sie 21, 2007 10:55 pm
Posty: 5710
Mimi28 i tak od razu Tobie przeszło bo mi jakos nie moze. Wciaz o nim mysle i tesknie, chociaz sytuacja podobna jak u Ciebie. Tylko ze on sie jeszcze nie odczepil. Zmienilam nr to do mojej mamy pisze. Naet mialam dzisiaj jechac do niego bo mieszka w holandii. Ale do wyjazdu nie dojdzie, zostaje w domu.

_________________
Dominika Melodi

Emine [']
Julian [']


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn wrz 24, 2007 8:30 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob lut 03, 2007 11:58 pm
Posty: 5244
Lokalizacja: Zachodniopomorskie (Gryfino i Szczecin)
***Gosia*** pisze:
Ja tez opowiem Wam moja historie :oops:

Na początku był cudowny zwiazek, myślałam że poznałam wspaniałego faceta przy którym czuje się jak ryba w wodzie. Minęło 3 miesiące naszego związku no i wpadka... Pomyślałam, ze w sumie fajnie wyszło, przecież się kochamy, dzieciątko tylko nas umocni i stworzymy sobie rodzinke..To było z mojej strony.. A z jego ?? wlasciwie to nie wiem o co mu chodzilo.. niby chcial ze mna byc , zaraz wypieral sie ze to moze nie jego dziecko i zaczęla wytwarzac sie non stop jakas glupia walka i szarpanina.. raz bylsimy razem , raz nie. Ja siedzialam z wielkim brzuszkiem w domu a on przez caly weekend w najlepsze bawil sie w klubach a w poniedzialek przypominal sobie o mnie i grzecznie prosil o zgode..a ja glupia wybaczalam - 100, 1000, 100000 razy.. liczylam ze moze tym razem sie zmieni..az pewnego dnia kiedy nie bylismy razem spotkalam go na miescie w towarzytswie innej dziewczyny i chociaz to nie wygladalo jakos jednoznacznie ja dokladnie wiedzialam swoje, bo dal mi sie juz pozanc z kazdej strony.. powiedzialam sobie dosc !! pomyślałam sobie ze w ogole nie mam do sobie szacunku skoro non stop pozwalam sobie na taki ,,zwiazek'' . Przyzekłam sobie ze jesli natrafi mi sie jakas okazja zeby kogos poznac to na pewno ja wykorzytsam.. hehe, minely 4 dni poszłam do klubu z kolezanka i spotkalam chlopaka, ktory od zawsze mi sie podobal a on wyraznie dawal mi do zrozumienia ze jest mna zainteresowany :lol: Poznalismy sie, zaczelismy sie spotykac.. Moja corcia nie byla dla niego zadnym problemem..bardzo ja polubil..ten chłopak mial wszystko czego nie mial tata niuni..szanowal mnie, docenial, etc. hmm ale co z tego..caly zwiazek potrwal moze z 2 tyg. Mimo ze byl naprawde fajnym chlopakiem ja nie bylam jeszcze gotowa na ulokowanie moich uczuc w kims innym , nie zapomnialam o tacie mojej corci,nie przestalam go kochac. No i zrobiłam kolejny bład !! Za wszelką cenę chciałam do niego wrocic..Było cięzko ale udało mi się... Ale ten zwiazek był taki sam ...Ciągłe kłotnie, brak szacunku, dziwna miłość..Kilka dni temu tatusiek przegiąl uderzył mnie i nawyzywał tak, że nie sądziłam, że moze byc az tak podły.. spakowałam wszytskie torby, wziąłam niunie i odeszłam od niego..teraz jest mi strasznie ciezko ale nie moge zgodzic sie na takie zycie i taki zwiazek..

A teraz podsumowanie :)
Opowiadając Wam moja historie chciałam, żebyście wiedziałay, że nie ma takiej opcji, żeby nie moc kogoś poznać..czy że ktoś Was nie zechce z dzieckiem !! owszem znajda się i tacy ale na dzieńdobry bedziecie wiedzialay ze to poprotu bałwany.. ktoś kto zaakceptuje Wasze dziecko jest naprawde wielkim człowiekiem i ma otwrte serduszko..Ale zeby do tego wszytskiego doszło musicie byc na to gotowe, musicie zapomniec całkowicie o przeszłości i pogodzic się z tym, ze wszytsko nie jest takie jak być powinno ! Jeżeli tego nie zrobicie taki facet nie będzie miał szansy wejść w Wasze życie... A do tego nie oglądajcie sie za tatausiami Waszych dzieci skoro oni robia jakies problemy..nie pozwalajcie sobie na to zeby robili Wam łaske czy z Wami będa czy nie, czy zamieszkacie razem, itp.Nie żyjcie w toksycznych związkach bo to zaszkodzi nie tylko Wam ale i dzieciaczkom, ktore nie będa sie rozwijaly dobrze w takich warunkach !! Powiem jeszcze jedno !! Badzmy damami, nie dajmy soba pomiatac ani wchodzic sobie na głowe !! Nie chca z nami być, to trudno na pewno znajdzie sie ktos kto nas pokocha. Pamiętajcie o tym, że prawdziwy mężczyzna to ten przy ktorym kobieta czuje sie bezpiecznie...


Twoja historia jest troszeczkę podobna do mojej... też miałąm toksyczny związek i też byłam naiwna ze wszystko będzie dobrze.. nawet jeżeli mie zdradzal na moich oczach zawsze mu wybaczałam... Ale nadszedł czas kiedy poweidziałak Koniec i więcej za ojcem Klaudii nie chodziłam... po 6 miesiącach poznałąm faceta do którego podchodziąlamz dystansem chociaż wiedizałam , że mu się podobam i że akceptuje moją córkę... po okresie 6miesiecy znajomości zamieszaliśmy razem a po po 4miesiacach wspólnego mieszakania zobaczyłam dwie kreseczki na teście... :) Teraz Klaudia ma wspaniałłego tatusia i siostrzyczkę a ja jestem szczęśliwa że życie mi się ułożyło :)

I życzę aby wszystkim samotnym mamusia życzę tego samego aby życie się ułożyło i byly szczęśliwe :)

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn wrz 24, 2007 11:20 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz paź 08, 2006 7:01 pm
Posty: 5547
super historie! ten wątek to był doskonały pomysł - zaraz się człowiekowi poprawia humor kiedy widzi, że tylu osobom się udało :)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn wrz 24, 2007 2:55 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt sie 31, 2007 11:08 am
Posty: 5426
Kochane...
dostałam tego linka z zaproszeniem...więc troszkę Wam napiszę...
uprzedzam to będzie długie.. :)

Troszkę o głupocie

Ja wspaniała dorosła mądra dziewczyna...jassne. W jednej chwili rzucam wszystko...za siebie. Opuszczam dom i wyprowadzam się ze starszym od siebie mężczyzną, postanawiam z nim zamieszkać...i jest bosko. on pracuje, ja chcę wracać na studia ale w końcu okazjuje się ze nie bardzo mnie stac...no cóż bywa... (!!) poprostu sielanka...a potem się zaczyna...
mieszkamy w coraz bardziej obskurnych miejscach bo mój "mężczyzna" ma lekki problem z odpowiedzialnością i poszanowaniem pracy...
ja ląduję w szpitalu z ostrą chorobą zakaźną...po powrocie okazuje się że...jestem na tyle "dorosła" i "Odpowiedzialna" że zaszłam w ciążę... i tu zaczyna się...

troszkę o cierpieniu

początkowe miesiące ciąży ...dramat w domu nie bardzo to wszyscy widzą...no ale w końcu akceptują...no bo co innego moga zrobić??
a tatus dziecka zaczyna pokazywać swoje prawdziwe oblicze...
gdy ,mówię o ślubie stawia się ze go naciskam i nie będę go zmuszała...
potem zaczyna się krótka historia o małym chłopczyku alkoholiku i tym jak cały świat się na niego uwziął...
fasolka żyje i rośnie...rozmawiam z nią codziennie...
coraz częściej przez łzy...
gdy jadę do rodziców milczę...
wstyd mi...
jak przez mgłę widzę teraz moją ciążę...non stop sama...straszne mdłości i bóle...przez praktycznie cała ciążę...awantury...nawet wyjście razem z drzwiami..niestety stałam na drodze...
końcówka ciąży - 2 kilo na plusie...dobrze jest napisane 2. i kropka.
a potem dzień w którym pękło niebo...
dom w którym drze się pijany facet i żąda pogotowia które go zabierze na odtrucie...dzwonie..trzęsą mi się ręce...męzczyzna w słuchawce gdy słyszy że jestem w ciąży to mówi że przyjmie wezwanie ale do mnie nie do tego pana...karetka zabiera mnie do szpitala..."tatuś" słyszy od sanitariuszy na odchodnym że piękny z niego tata...i parę ciepłych słow...
a ja ląduję na porodówce...i zadaję sobie pytanie...jak to? przecież miała byc w grudniu a dopiero listopad...kilka dni wcześniej miałam urodziny...
boje się...
ale niczego nie da się zatrzymać...chodze po porodówce na bosaka, bez potrzebnych rzeczy...w szpitalnej koszuli...wszystko mialam spakowane ale nie ma mi kto przywieźć...raz po raz przychodzą skurcze...poradzę sobie przecież poradzę...
a potem płaczę...a pielęgniarki się smieja i mówią że tatuś pełza po korytarzu..i że jest trochę pijany...
wyje...z upokorzenia i wstydu...i z bólu...
rozrywa mi krzyże...
a potem jak na filnmie ...jestem na stole...i tracę świadomość...zabawa w czarne i białe...przypływam i odpływam a lekarz krzyczy mi w twarz że chyba nie chcę urodzić tego dziecka...
mała klinuje się w kanale rodnym...błagam o cesarkę ale słyszę że na zyczenie nikt cesarki nie robi..
nie mam już siły płakać...
skurcze ustają...a ja nagle czuję że muszę...
i ostatkiem sił mobilizuję wszystko, całą miłość jaką mam w sobie i wypycham z siebie maleństwo....

mój mały skarb
patrzę na nią i płaczę...jest piękna...
przytulam ją ale zaraz zabierają ją...mówią cos o nieprawidłowym zabarwieniu skóry...mała idzie do inkubatora...
a ja na salę...
potem dowiaduje się ze był konflikt serologiczny...za mała ma dużą zółtaczke i musi lezec...potem że jakiś płun między półkulami...ze jest go za dużo...i trzeba leczyć....
i znowu sama bo tatuś poczołgał sie do domu i n ie pojawił na następny dzien...w szpitalu wymagają pampersów a ja nie mam...płaczę...jestem zmęczona i tak mi smutno...lekarz przychodzi i patrzy na mnie niechętnie...no tak wyglądam jak 16latka bez makijażu...i tak mnie traktują...
magda się opala w inkubatorze...stoję przyklejona do szyby latam na okragło z pokarmem zeby jej dali a nie to sztuczne i placze jak pielegniarki pija kawe a moja mala lezy baz okularków...
wychodzimy ze szpitala i jest dobrze...
przez pierwszy tydzień...
potem zaczyna się piekło...
trwa przez tak długi czas...
w końcu wracam do domu...do rodziców...

w domu...

jest w miarę dobrze..pozałatwiałam zasiłki...nie jest różowo bo rodzice nie maja na tyle pieniędzy żeby nam pomóc...z czasem zaczynają sie awantury..idę do opieki po pomoć przychodzi mkiła pani moi rodzice nie maja ochoty z nią rozmawiać...pani mówi do mnie że przecież "zawsze istnieją jeszcze domy dziecka"...wylatuje za drzwi zanim dokańcza zdanie.
...ojciec dziecka coraz rzadziej się pojawia...nie łoży na dziecko, prawie wcale się nie interesuje jego losem...
i wtedy mała zaczyna chorować...

mamusiu nie odchodź

zapalenie oskrzeli...trzeba antybiotyk...no trudno dzieci czasem chorują...biorę recepte wykupuję leczę...
tydzien po wyleczeniu...nie ma gorączki ale jakoś ytak dziwnie mi oddycha...lekarz - doiagnoza: zapalenie oskrzeli z poczatkiem zapalenia lewego płuca...boże co się dzieje??
kilka dni po następnych lekach...
dziecko zaczyna się dusic...trzecie zapalenie oskrzeki w ciągu doby przechodzi w zapalenie płuc...
biegnę z mała na rękach na pogotowie...
szpital...jeden raz ...drugi trzeci czwarty...
wszystkiego najlepszego kochanie kończysz dwa latka...szkoda ze w szpitalu...szłam jak głupia z balonikami i tortem do szpitala i płakałam że mała musi byc tam i że jest sama...a jak przyszłam to się okazało ze miałą napad dusznośći i ma biegunkę i wymiotuje...podobno reakcja na antybiotyki...jasne i przeszło na mnie bo następnego dnia siedziałam z takimi samymi objawami...latałam do łazienki i wracałam do niej
raczej rota wirus...
ale nie mogłam ...nie mogłam zostawić mojej kruszynki...dotąd pamiętam jak patrzyła na mnie z maską tlenową na twarzy...jak nosiłam ją na rękach i usypiałam a potem musiałam wyjść bo nie miałam pieniedzy żeby zostać z nią na noc...
i wyprawę do instytutu w rabce ...20 stopniowy mróz i my dwie w sniegu brnące pod górę...całkiem same...
pamiętam te noce i te dni kiedy modliłam się żeby była zdrowa i płakałam...nieprzespane noce jak siedziałam nad nią i wsłuchiwałam się czy w pleckach nić nie chlupocze...

koniec

telefon. dzwoni "tatuś". i nagle wszystko się kończy...po tym telefonie juz tatusia nie ma. tatuś odszedł kochanie...i tak go niewiele pamietasz bo rzadko bywał ale juz nie przyjdzie...

nigdy więcej

nie chce już niczego. nie chcę męzczyzny. To tylko ból i strach...
mam ja moja córeczke i na niej muszę sie skupić...ją wychować na dobrego człowieka i nauczyć wszystkiego...tak myslałam gdy juz wyszłum a własciwie sie wyczołgałam z totalnego dna...

kocham Cie tatusiu...

tak moja córka woła przez telefon gdy dzwoni mój mąż i z nim rozmawia...
odnalazł nas. Wybrał właśnie nas..nastarał sie i nachodził...naprzekonywał i nadzwonił...i był taki uparty ze podbił nasze serca...oba. nie jedno ale oba...
Nie jest biologicznym ojcem Magdy...ale dla nas jej jedynym ojcem.
własnie zaczynamy starania o przysposobienie..trzymajcie kciuki...
jest ze mna i wspiera mnie chociaz musi pracowac daleko żebyśmy miały wszystko...kocha nas...jak nikogo na świecie...
i słyszę w słuchawce..." ja tez Cię kocham"...

mamusiu ja chcę braciszka

czy muszę pisać dalej? staramy sie o drugie małe szczęście...trzymajcie kciuki :)

Czasem tak myślę że nie zasłużyłam...
Na takie mądre i kochane dziecko.
Na wspaniałego męża i nowe zycie...

Ale to mam...

płaczę jak to piszę...to wciąż boli ale czy nie daje nadziei? No powiedzcie same...
w najczarniejszej otchłani zawsze pojawia się jakies swiatełko...

pamiętajcie

a ja? Ja trzymam za Was kciuki...znajdzie Was ta druga wartościowa połówka,która zasługuje na Wasze skarby...
powodzenia :)

ps.: sorki że tak się rozpisałam ;)

_________________
Magdalenka 23.11.2002 r.
Wiktoria 26.06.2008 r.
[*] Mateuszek 14.10.2011
Jakub Jacek 14.08.2013 r.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn wrz 24, 2007 3:10 pm 
1 żółta kartka

Rejestracja: pt kwie 13, 2007 8:38 am
Posty: 5703
Lokalizacja: stąd;)
Renya_24- czytalam ze lzami w oczach...Jesteś wielka!!!

_________________
ObrazekObrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn wrz 24, 2007 3:15 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt sie 31, 2007 11:08 am
Posty: 5426
Nie...ja nie. ja poprostu stałam się nareszcie dorosła i ponosłam odpowiedziałnośc...to moja mała jest wspaniała...nawet nie wiecie ile walczyła i jak dzielnie sobie radziła z choroba...jestem z niej dumna..
i mo mąż jest wspaniały...z zupełnie niedoświadczonego męzczyzny stał się ojcem...z własnego wyboru. wybrał i pokochał mała dziewczynke nie będąc biologicznie jej ojcem...to jest wielkie :)

wpadnijcie mamuśki pod ten link to poznacie troszkę moja córcię ;)

http://www.forum.e-mama.pl/viewtopic.php?t=19429

_________________
Magdalenka 23.11.2002 r.
Wiktoria 26.06.2008 r.
[*] Mateuszek 14.10.2011
Jakub Jacek 14.08.2013 r.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

 Tytuł:
Post: pn wrz 24, 2007 3:26 pm 
1 żółta kartka

Rejestracja: pt kwie 13, 2007 8:38 am
Posty: 5703
Lokalizacja: stąd;)
Pogratulowac slicznej i rezolutnej coreczki :)Obie jestescie cudowne kobietki, no i mąż-aniol...Zebysmy wszystkie mogly takiego aniola spotkac...

_________________
ObrazekObrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 279 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7 ... 14  Następna

Forum ciąża

» Grupy wsparcia » Samotni rodzice

Strefa czasowa UTC [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 16 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Antykoncepcja - Bezpłodność - Planowanie ciąży - Objawy ciąży - Test ciążowy - Ciąża - Ciąża bliźniacza - Termin porodu - Objawy porodu - Poród - Laktacja - Niemowlę - Karmienie niemowląt - Macierzyństwo - Psychologia - Przepisy kulinarne - Uroda
Friends Pliki cookies forra