GirlInTheFire pisze:
Również czytam Twoja historię Aniu... byłam w bardzo podobnej sytuacji,tylko,że ja niestety poroniłam
Myślę,że powinnaś mu postawić ultimatum,ze albo jest z Tobą i tworzycie zdrową rodzinę,albo usuwasz go całkowicie ze swojego i małej życia.
Myślę,że taki tatuś raz na dwa miesiące to nic dobrego,prędzej mała nabawi się depresji jak będzie pojawiał się raz na jakiś czas i będzie jej mącił w głowie

Zwykły tchórzliwy ..ek z niego ,cóż tacy są faceci niestety...
Mój wciąż nie umie zrozumieć ile stracił ...
Trzymam za Ciebie kciuki:* bądź dzielna i życzę Tobie i małej wszystkiego dobrego :*
Przykro mi, że poroniłas.. ja byłam blisko tego..
Jemu ultimatum nie stawiam, po co.. odciąć go tez nie moge, wszak jest ojcem i nawet jakbym chciała to w koncu sam pójdzie do sadu i to bedzie udowadniac ; )a ja tylko nerwy strace.
Wkur... mnie wizja ze bede musiała go pytac o zgode na to, czy na tamto.. egh.. A on.. niech sobie chadza z nowa panienka... i tak sądze ze przyjdzie moment, ze sie zjawi.
OStatnie 2 dni nawet gadalismy sobie, wywaliłam mu wszystko co sie działo w ciazy jak go nie było, "zatkało" go ale wniosków niewidze ; )
Wiec co? Nic. Poradziłam sobie sama z lekami, zagrozeniem, złym samopoczuciem, małowodziem, studiami, pracą.... wszystko co pisałam na ostatnich stronach "zrobiłam" sama i zyje.
A nie jest łatwo ; )
Napisałam mu że za złe mozna przeprosic, za dobre podziekowac, ale braku sie nie zapełni. A brakowało jego w tym czasie.. a czy on odczuje brak głaskania brzucha, czucia jak jego dziecko kopie - pewnie tak. ale nie zrozumie nigdy, co stracił.
:* trzymam kciuki za wszystkie samotne mamy :*