Dzisiaj jest śr maja 06, 2026 12:46 am


Forum ciąża

» Grupy wsparcia » Samotni rodzice

Strefa czasowa UTC [letni]




Nowy temat Ten temat jest zamknięty. Nie można w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 41759 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5 ... 2088  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
Post: sob sie 12, 2006 6:00 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw lip 06, 2006 2:13 pm
Posty: 969
Lokalizacja: gorzow wlkp
smutna usg na pewno wyjdzie ok. Ale po krwawieniu musisz na siebie szczegolnie uwazac. 3mam kciuki ja mam badanie prenatalne 29 wtedy mi powiedza wkoncu czy moja oki nasza dzidzia jest zdrowa. Nie moge znalezc info na temat przeplywu w zyle a to bylo zle u fasolki na ostatnich badaniach. Krzys jek zwykle w pacy i jak zwylke nie napisal nawet esa. Wczoraj umieralam z bolu a on nawet nie jest zainteresowany czy u mnie juz lepiej a moze jestem w szpitalu...super. Fajnie ,ze Wy jestescie.Pozdrawiam

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

 Tytuł:
Post: ndz sie 13, 2006 7:13 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt cze 23, 2006 1:49 pm
Posty: 6753
Lokalizacja: Warszawa
Na nas zawsze mozna liczyc ;)

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz sie 13, 2006 9:18 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw lip 06, 2006 2:13 pm
Posty: 969
Lokalizacja: gorzow wlkp
dlatego tu jestem.... :wink: Buzka dla Ciebie i milego dzionka...

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz sie 13, 2006 9:33 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob sie 12, 2006 8:30 pm
Posty: 948
Lokalizacja: Szczecin (MamaPrzemka)
Witam Was serdecznie. Przeglądam forum od jekiegoś czasu i w końcu zdecydowałam się zarejestrować. Spodziewałam się w tym wątku znaleźć same dziewczyny, które zostały zostawione przez partnerów, a tu proszę - karolka22 - jesteśmy w podobnej sytuacji. Mój mąż też jeździ w transporcie międzynarodowym, właściwie dopiero zaczyna.

Smutna , nalA - bardzo mi przykro z powodu Waszych sytuacji. Wszystkie dziewczyny - trzymajcie się. Pomyślałam sobie, że skoro tatuś nie pogłaska po brzuszku albo robi to bardzo rzadko, dlaczego nie ma pogłaskać ktoś inny - mama, przyjaciółka, u mnie nawet teściowa :) Nie miejsie oporów przed tym, żeby otoczyć się życzliwymi ludźmi.

Siedzę na zwolnieniu, choć już czuję się dobrze. Kiedy zdecydowałam, że nie wrócę od września do pracy (szkoła), ktoś mnie spytał, co zrobię z tak dużą ilością wolnego czasu. A ja nie nadążam ze wszystkim - to działeczka, "ładowanie" ogórków do słoików, to jakieś spotkanie, wypad nad morze, pilnowanie psa przyjaciółki; pozałatwiałam sprawy męża w urzędach (działalność gospodarcza). Współczuję Ci aleks1404, bo nie możesz się ruszyć. Mnie optymizm nie opuszcza, ale gdybym była przykuta do łóżka, chyba bym go straciła. (Albo wzrok, bo non stop bym czytała).

Karolka22, nie myśl, że mąż może Cię zdradzać. Jak patrzę wokół siebie, widzę, że najgorsze chyba rzeczy pod tym względem dzieją się z ludźmi, którzy co dzień widzą się pod jednym dachem. Wszystko zależy od danego człowieka, a raczej od obu stron. Na pewno rozstania są trudne, ale jeśli się kochacie, nie powinny przeszkodzić. Czasem sobie nawet myślę, że łatwiej się będzie dogadywać, bo na kłotnie nie będzie czasu. :wink: Pewnie za parę miesięcy będę mówić inaczej, ale w tej chwili u nas tak jest.

Buziaczki dla wszystkich :D

_________________
doroonia (MamaPrzemka)

Obrazek

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn sie 14, 2006 8:43 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lip 21, 2006 6:58 pm
Posty: 799
do MamaPrzemka: wiesz ja tez zawsze mowie ze nie mamy czasu na sprzeczki i dlatego jestesmy dobrym malzenstwem :) ja bardzo zadko a teraz to juz wlasciwie wcale nei mysle o tym ze maz mnie zdradza wiem ze kocha mnie i nasza dzidzie i ze jesmu tez jest ciezko.to co napisalam wtedy to dawalam przyklad alex1404 ktora zamartwia sie tym ze jej partner ulozy sobie zycie z kims innym.
ciesze sie ze na forum jest nas sporo i wzajemnie mozemy sie pocieszac.

_________________
ObrazekObrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn sie 14, 2006 9:32 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt cze 23, 2006 1:49 pm
Posty: 6753
Lokalizacja: Warszawa
Mnie dzis czeka rozmowa z ojcem mojego malenstwa. Przez ostatni miesiac sie zachowywal strasznie... Az szkoda mowic i wstyd sie przyznac... Bardzo sie denerwuje przed dzisiejsza rozmowa. Boje sie, ze znow cos niemilego i bolesnego uslysze.
Ciaza powinna byc okresem usmiechu i radosci, a nie smutku i lez... :(

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn sie 14, 2006 10:28 am 

Rejestracja: śr sie 02, 2006 11:45 am
Posty: 133
Witajcie dziewczyny! Wszystkie wasze posty w tym temacie czytałam szczególnie osobiście,bo temat bardzo mocno mnie dotyczy,az za bardzo...zawsze wydawało mi sie ze mam żelazna psychike,że jestem twarda,moze tez takie pozory stwarzam,a prawda jest taka ze jestem w totalnej rozsypce...bardzo zazdroszcze tym wszytskim przyszłym mamom,ktore czerpią niezłomna,niezachwiana radość z bycia w ciązy nawet pomimo przeciwności,że jest to dla nich szczescie,po podzielane tez przez partnera i innych...a dla mnei przez te dotychczasowe 17 tygodni to kazdy dzien bez mała ze łzami w oczach,ostatni raz od płaczu zanosiłam sie będąc dzieckiem....mysle,że powinnam chyba zwrócic sie o pomoc do jakiegoś psychologa,ale co mu powiem......
SMUTNA! Zdaje sobie sprawę, że postrzegasz swoje położenie jako katastrofę i tragedie,ale jesli Cie ma to pocieszyć,inni mają gorzej.
Nie mam zadnej perspektywy ani nadziei lichej na jakiekolwiek zainteresowanie,czułość,nic z tych rzeczy.Ojciec dziecka ma już rodzinę, wie o ciąży,ale cóż.....to była tylko moja decyzja,inaczej postąpić nei mogłam,opcji innej nie było nigdy! prawdopodobnie też całkowicie bym sobie już ze soba potem nie poradziła, a poza tym uważam,że nie mam prawa manipulować życiem, on - wiadomo - postąpiłby inaczej,bo po co sobei zycie komplikować...Dodatkowo specjalnie nie mogę oznajmić otwarcie,kto jest w rzeczywistości ojcem dziecka,bo byłby to mówiąc krótko "towarzyski skandal", a ja siły nei mam na walkę z cała reszta świata i problemami,które napewno pojawiłyby sie wówczas. Więc jest tak,że prawdę zna jedynie garstka zaufanych osób. W związku z tym w perspektywie niedalekiej i na alimenty nei mam co liczyć,bo jak w takim położeniu. Mam nawet taki dylemat,kogo podać w metryce dziecka w rubryce "ojciec" ,prawdziweg o ojca czy nieznany..co robić??????Wiem ,że to już PARANOJA! Ale chyba tak własnie jest. .Jest mi tak okrutnie trudno i ciężko,że nei potafie tego wyrazić słowami,świat mi sie totalnie zawalił,czuje sie jakby mnie wciągała czarna dziura,zdana jestem tylko i wyłącznie na siebie,choć otaczają mnie dobrzy,życzliwi,pomocni ludzie,którzy reagują na moją ciąże bywa,że radosniej niż ja sama,to jestem świadoma tego,że tak naprawdę zostałam z tym wszystkim całkiem sama......Tak bardzo chciałabym się cieszyć tym,że jestem w ciązy,a jakoś przez to wszystko,zupełnie mi to nei wychodzi..Bardzo proszę nei myślcie,że traktuję to jako jakąś karę,bo tak nie jest,po prostu jestem osobą ,ktora chyba do uczuć macierzynkich,rodzicielkisch dojrzewa bardzo powoli,a oswajanie się z tym wszystkim,przez tę moją tragedię idzie mi bardzo opornie.
Bardzo serdecznie Was wszystkie pozdrawiam.
Elduende


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn sie 14, 2006 10:44 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt cze 23, 2006 1:49 pm
Posty: 6753
Lokalizacja: Warszawa
Elduende, jestem w bardzo podobnej sytuacji z ta roznica ze moj partner juz nie byl ze swoja zona, ale ma z nia dzieci... I strasznie za nimi teskni. Bedac ze mna nie mogl ich zbytnio widywac i tak sie wszystko potoczylo, mimo ze nasza dzidzia nie byla "wpadka"... Sytuacja bardzo skomplikowana... i przykra...
Gdybys miala ochote pogadac to zapraszam na priva :)

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn sie 14, 2006 11:49 am 

Rejestracja: sob sie 05, 2006 11:36 am
Posty: 2348
Droga Elduende, twoja sytuacja jest naprawde ciezka i masz prawo zle sie czuc i plakac. Naprawde nie wszystkie dziewczyny sa przeszczesliwe z tego wzgledu ze sa w ciazy. Znam takie co przeplakaly wiele nocy majac przy sobie i kochajacego partnera. Oprocz ciezkiej sytuacji osobistej jeszcze dodatkowo szaleja w Tobie hormony, ale jak widze jestes juz w drugim trymestrze, wiec na pewno niedlugo zaczna tez dzialac te pozytywne i zaczniesz coraz lepiej patrzec na swiat. Na pewno jak dzidzia bedzie sie coraz wiecej ruszac, to bardziej utozsamisz sie z tym ze jestes mama i ze wcale nie jestes sama. Ale daj sobie czas, kto powiedzial, ze trzeba wszystko czuc od razu i cieszyc sie cale 9 miesiecy?

A teraz dobrze by bylo gdybys znalazla bliska osoba, ktorej zawsze mozesz sie wyzalic, ktora cie wyslucha i zrozumie, to pomoze ci chociaz troszke zminimalizowac samotnosc.

Nie wiem jak dokladnie wyglada twoja sytuacja finansowa oraz sytuacja z ojcem dziecka i tym skandalem towarzyskim, ale jesli tylko mozesz to nie daj sie doprowadzic do sytuacji gdzie nie bedziesz mogla liczyc rowniez na finansowa pomoc. Gdzies w innych tematach dziewczyny pisaly o tym jak zostawaly bez pomocy, bo wpisaly ojciec nieznany, mialy umowe z ojcem dziecka a on zaginal.

Trzymaj sie cieplutko i nie poddawaj sie. To ze cierpimy, placzemy i cos przezywamy tak gleboko nie oznacza ze nie jestesmy silni. Wrecz przeciwnie.... jesli brniemy dalej mimo takich uczuc to swiadczy o naszej sile.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn sie 14, 2006 12:19 pm 

Rejestracja: śr sie 02, 2006 11:45 am
Posty: 133
Droga Marto R-K

Dziekuję za te słowa otuchy,no i wystarczy tych parę słów żeby mi się znów na płacz zebrało,a lecą jak i krokodyla......wierz mi, że wiele mi nei trzeba,hormony hormonami,ale myślałam,że to w końcu mi przejdzie,tylko kiedy...nie lubię sie mazgaić i rozczulać nad sobą,a teraz wyglądam jak histeryczka jakas...
Co do mojej sytuacji to pracuję,mam naprawdę normalną,ludzką atmosferę w pracy,a mój pracodawca jest też osobą mi zyczliwą,a w pracy panują zdrowe relacje,ale że to instytucja pozarządowa więc i znów takich kokosów nie dostaję,a tu jeszcze kiedy bedzie dzidziuś spraw siedodatkowo skomplikuje,a dochodzi utrzymanie mieszkania niewielkiego,ale zawsze.....Nie mam zielonego pojęcia co dalej.....Kiedy rozmawiałam ostatnio z ojcem dziecka ,a było to miesiąc temu (bo od tamtej pory,wiadomo,głucha cisza) poinformowałam go też o ciąży,choć do tej pory mam wątpliwości czy zrobiłam dobrze,bo...i tak fakt ten nic nie wniósł nowego,tak jak przypuszczałam,powiedziałam mu też wówczas,że "to moja decyzja i niczego od niego nie oczekuję" powodowałam sie też wtedy emocjami i honorem i może tym uprościłam mu sprawę, zniwelowałam ewentualne dylematy i rozterki.......sprawa jasna,ja tak przecież powiedziałam,prawda?
Mam naprawdę duży z tym problem,gdybym miała całowitą pewność i jasność,że bedzie ok,że podałam głównie finansowo to w zasadzie to niczego nie byłby mi on potrzebny,choć pewnie kiedyś sobie przypomni......tyle,że wówczas będzie za pózno.........


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn sie 14, 2006 12:45 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt maja 16, 2006 5:32 pm
Posty: 1154
Lokalizacja: Warszawa
dziewczyny, sytuacja kazdej z Was jest smutna i na swoj sposob tragiczna. nie da sie powiedziec, ktora z Was ma lepiej, ktora gorzej. ale my z mama mamy swoja teorie - to my jestesmy silne i dlatego to my zostalysmy wybrane do rodzenia dzieci. i tym trzeba sie cieszyc.
ciaza bardzo zblizyla mnie do mamy, choc zawsze mialysmy dobry kontakt. teraz jednak rozmawiamy wiecej i bardziej otwarcie. czasem mama mowi mi, ze jak mysli o swoim zyciu i o tym co przeszla, to dziwi sie jak ona to wszystko przezyla. ze drugi raz napewno nie dalaby rady. a ja patrze na nia i wiem, ze gdyby byla taka potrzeba to znioslaby o wiele wiecej. wlasnie dla mnie i mojego brata. bo to my bylismy jej celem i jej sensem zycia. teraz wyfrunelismy juz z domu. ale tego co dla mnie w zyciu zrobila (i robi nadal) nigdy jej nie zapomne. jest wspaniala mama i wiem, ze taka tez bedzie babcia. mimo iz nie jest idealem kocham ja, i mysle, ze to wynagradza jej poniesione trudy. jestem tez przekonana o tym, ze jak wezmiecie swojego placzacego szkraba na rece, a on przytuli glowke do Waszej piersi i tylko przy Was bedzie sie uspakajal, to poczujecie ogromna wdziecznosc, ze to wlasnie Wy mozecie to przezywac. a poki co piszcie, bo zawsze lepiej jest wyrzucic z siebie swoje troski i leki, niz tlumic to w sobie. w koncu po to to forum jest. zeby pomagac sobie w trudnych chwilach. pomagac przetrwac...
poglaszczcie swoje brzuszki. kciukow za was nie trzymam, bo wiem, ze dacie rade. a czasem kazda z nas musi poplakac, zeby sie rozchmurzyc ;)

_________________
Obrazek

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn sie 14, 2006 1:05 pm 

Rejestracja: sob sie 05, 2006 11:36 am
Posty: 2348
Po pierwsze nie przejmuj sie tym mazgajeniem sie, ja tez sie 5 razy bardziej mazgaje w ciazy niz normalnie, a zadna krzywda mi sie nie dzieje :) to naprawde nasza rzecz kobieca, potem pewnie wszystko wroci do normy.

Co do tego, ze mu powiedzialas, ze nic od niego nie oczekujesz, w ogole sie tym nie przejmuj!!! Przeciez tak samo oboje sie przyczyniliscie do tego, zeby bylo dziecko, ty sie nim zaopiekujesz, dasz mu milosc, ale potrzebujesz do tego jako takich warunkow. Po co masz sie zamczeczac w imie honoru, zeby jakis tchorz mogl sobie spokojnie zyc. To niby ty sie zdecydowalas "zatrzymac" dziecko, ale w swietle naszego prawa (jak i rowniez w swietle prawa do zycia), nie da sie przeciez podjac innej decyzji. A to, ze powiedzialas, w przyplywie emocji, ze nic od niego nie oczekujesz, nie zwalnia go automatycznie z jakiejkolweik odpowiedzialnosci, bo do tej odpowiedzialnosci sam sie pociagnal plodzac dzieciaczka. Sam sie do tego przyczynil, to nie jest tylko twoja "wina" czy tez tylko twoja "decyzja". Nie daj sie nikomu sobie tego wmowic. Moim zdaniem powinnas walczyc o to co sie nalezy Tobie i dzieciaczkowi, mimo wszystko dzieki temu latwiej wam bedzie znosic trudy dnia codziennego. Masz pelne prawo oczekiwac od niego wszystkiego co powinien robic ojciec, chociaz do milosci nie da sie nikogo oczywiscie zmusic, to jednak roznie sie w zyciu uklada i moze przejrzy na oczy szybciej niz ci sie wydaje. W kazdym badz razie powinniscie z tego dostac najwiecej jak sie da.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn sie 14, 2006 1:09 pm 

Rejestracja: sob sie 05, 2006 11:36 am
Posty: 2348
Droga Eldelunde i Smutna, jestescie super dziewczynami i powinnyscie byc bardzo dumne ze dajecie sobie rade i jestescie tak bardzo ponad facetami. Nina81 ma racje, nie na darmo to nas Pan Bog obdarzyl mozliwoscia urodzenia dziecka :) . Jestem przekonana ze w zyciu czeka was wiele szczescia!!!


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn sie 14, 2006 1:42 pm 

Rejestracja: śr sie 02, 2006 11:45 am
Posty: 133
Nino i Marto!

Bardzo bardzo bardzo Wam jestem wdzieczna za te słowa.Może moim problemem jest to,że nei potrafię podjąć jednej ostatecznej decyzji,bo wszystko zawsze rozważam na miliony sposobów i widzę nie tylko czerń i biel ale tez odcienie tej cholernej SZAROśCI!!!!!
Dlatego tyle mam dylematów przez całe życie.
Nino zazdroszcze Ci kontatków z mama i otwartych rozmów,mimo że moja matka też jest ok,ale ma nierówny rozchwiany charakter,a ja lubię jak ludzie sa konsekwentni w tym co mówia i robia,inaczej mozna dostać schizofrenii prawie,ja ze swoja matka w zasadzie róznimy się w kazdym poglądzie na zycie,może tez dlatego ze młodo wyszła za maz,urodziła 2 córki i długo zajmowała sie domem,nim poszła do pracy,ja juz swoje w zyciu w skóre dostałam na swoj sposob....stad mój opór w podejmowaniu rozmow.....

Tak naprawdę podświadomie wiem co zrobić powinnam,że ojciec dziecka winien również być odpowiedzialny,ale to takie upokażące ciąganie sie po sądach,tak bardzo chciałabym wierzyć w zwykły ludzki odruch,dojrzałośc,która wynika z własnej nieprzymuszonej woli,a nie czynników zewnętrznych........w skrytości serca po cichu liczę na to,że może jednak odezwie się w nim "coś",jakieś małe,maleńkie poczucie odpowiedzialnośc,na nic innego nie liczę,ma jeszcze czas.......mnei jest trudno wyciągnąć rękę,nie potrafię......

Widzicie problemem dość znamiennym jest też dodatkowo fakt,że moja siostra wychowuje dziecko także sama......więc czasem myśle,ze to jakies "rodzinne",a może odbydwie z siostrą posiadamy jakies cechy skrzywione,ktore powodują,że mamy skłonność do komplikowania sobie zycia w olimpijskim stylu.....psychiatra miałby niezłe studium przypadku....to nie ukrywam też frustruje dodatkowo moich rodziców,tak myślę......

Jak dobrze tak się"wypisać" tutaj.....jakos zawsze unikałam takich zachowań,bo oczywiście wolę inwestować w "namacalne" znajomości i przyjaznie,ale w tym wypadku,mam poczucie ,że nawet osoby mi bliskie,ktore znaja temat nie pojmą mnei do końca,poza tym natłok i ilość mysli,która mi sie w głowie pojawia,prawdopodobnie spowodowałyby chotyczność i brak zrozumienia.......nie jest mi żal,że będe mamą,choć rezygnacją ze swojego egoizmu i stanowienia tylko o sobie jest bardzo trudna,żal mi natomiast że będziemy sami......... bardzo bardzo. W końcu ostatecznie co tak naprawdę jest najważnejsze w życiu,co tak naprawdę po nas zostaje na świecie......????????? Wiadomo!
Trzymajcie się podwójnie cieplutko[/url]


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn sie 14, 2006 3:59 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn sie 14, 2006 3:34 pm
Posty: 3357
Lokalizacja: Lublin
Witam was kobietki!
Jestem tutaj pierwszy raz, czytam wasze slowa i naprawde was podziwiam, az mi sie lezka w oku kreci! Chcialabym podzielic sie z wami moja historia. Mam 21 lat jakis miesiac temu dowiedzialam sie ze jestem w ciazy, ojcem dziecka jest moj chlopak ktorego kocham ale az do dzisiaj nie bylam pewna czy chce urodzic dziecko! Caly czas myslalam o aborcji az wstyd sie przyznac ale juz bylam prawie gotowa to zrobic gdyz myslalam ze tak bedzie latwiej, prosciej, bo w koncu przed soba mam studia itd. poza tym ojciec dziecka tez na poczatku mial obawy.Ale w koncu dotarlo do mnie ze jesli to zrobie juz nigdy nie bede szczesliwa ze do konca zycia bede zyc z mysla ze zabilam wlasne dziecko.
Problem jest taki ze ojciec dziecka nie jest polakiem i na dodatek jest czarny pochodzi z ameryki poludniowej. Dlatego boje sie strasznie reakcji mojej mamy, rodziny, co oni powiedza ze nie dosc ze wpadka to jeszcze z murzynem... Bo przeciez jak sie dowiedzieli moi rodzice ze spotykam sie z nim to wiele sie nasluchalam ze nie powinnam, ale serce nie sluga zakochalam sie i nie wazny jest dla mnie kolor skory! ale boje sie reakcji otoczenia wiadomo jak to jest... jak narazie nie potrafilam sie cieszyc z tego ze bede mama, ale mam nadzieje ze wkrotce tak jak wy zaczne glaskac sie po brzuchu i cieszyc sie z malenstwa ktoro rosnie we mnie. Modle sie tylko zeby rodzina i znajomi zaakceptowali to i jakos mnie wspierali i nie odwrocili sie ode mnie tylko z powodu tego ze moje dziecko bedzie mialo troszke inny kolor skory...
Milo jest czytac rzeczy o ktorych piszecie i naprawde podzwiam was ze jestescie taki dzielne mimo tylu problemow!


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn sie 14, 2006 4:43 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw lip 06, 2006 2:13 pm
Posty: 969
Lokalizacja: gorzow wlkp
Droga elduende ciaza to okres , ktory najbardziej mobilizuje kobiete do dzialania. Nigdy nie poznalam mojego ojca, poniewaz mama jak dowiedziala sie ,ze jest w ciazy miala klopoty w swojej rodzinie, moj dziadek nie chcial zeby byla z tym facetem i powiedzial mu ,ze nie jestem jego dzieckiem. W wychowaniu mnie pomagala babcia(mama placila jej za to) nie bylo latwo mama pracowala na dwie zmiany itp. Nigdy nie powiedziala zlego slowa na mojego ojca, co ma dobry wlyw na mnie bo nie czuje do niego nienawisci. Jak mialam 3 latka mama postanowila ,ze musze go poznac. Zadzwonila do jego rodzicow , ale okazalo sie ,ze on juz ma nowa ropdzine i roczne dziecko. Chcial mnie wziasc do siebie , mial nas odwiedzic , ale jego zona uciekla z domu i powiedziala, ze nie wroci jak on do nas pojedzie. Moja mama dala za wygrana, zrezygnowala. Potem poznala mojego tate i sa bardzo szczesliwi. To jedyny tata jakiego znam i nie chce zadnego innego. To jego kocham i szanuje, bo to on mnie wychowal,byl przy mnie...Mielismuy swoje lepsze i gorsze dni, ale na zawsze on pozostanie moim jedynym tata.
smutna skarbie napisz po spodkaniu jak poszlo 3mam kciuki, moze on zrozumie, piszesz , ze teskni za swoimi dziecmi, wie co oznacza rozlaka. Mam nadzieje , ze wszystko sie ulozy.
Dzieki laski za wszystko ja przez ten wolny czas za duzo mysle, musze zdac sie na los. Chociaz tego nie lubie. Wole wiedziec na czym stoje. Najgorsze, ze przez te klopoty z dzidzia nie moge nic robic i jestem finansowo w duzej mierze zalezna od Krzyska a tego nie lubie , bo zawsze bylam niezalezna. Pozyjemy zobaczymy. Poglaszczcie brzuszki ode mnie za tatusiow. Buziaczki dla was. Bedzie dobrze musimy w to wierzyc.

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn sie 14, 2006 9:02 pm 

Rejestracja: sob sie 05, 2006 11:36 am
Posty: 2348
"ciaza na odleglosc"- ja tak mialam przez pol roku. Test robilam z kolezanka, moj wtedy narzeczony dowiedzial sie przez telefon, a na usg chodzilam sama. Juz rok bylismy z dala od siebie a czekalo nas jeszcze pol roku. i tez sie meczylam, tesknilam, obawialam. A jak ukochany w koncu przyjechal to sie nie moglam do niego przyzwyczaic!!! To juz chyba takie czasy nastaly ze coraz czesciej ludzie tworza rodziny na odleglosc. Ale nie poddawajcie sie dziewczyny, w koncu to milosc jest najwazniejsza!!! Kiedys bedziecie znowu blisko, a teraz trzeba jak najlepiej spedzic ten czas :) . Ja sobie super zorganizowalam te pol roku, mimo ze sporo lezek polecialo, to minelo mi to ekspresem :wink:

Kate21 moj maz jest z Ameryki Srodkowej i rowniez nie jest bialy, jest latynosem. Wiem, ze to nie to samo, ale w ogole nie przejmuj sie tym co powiedza inni, kolor skory naprawde nie gra roli. Jesli juz cokolwiek gra to kultura i w jakims stopniu religia, a skoro jest z Ameryki Pd. to prawdopodbnie jest Chrzescijaninem, a to moim zdaniem naprawde wazne, mimo ze nie jestem szczegolnie wierzaca osoba. W Polsce juz bardzo duzo sie zmienia i jestesmy coraz bardziej otwarci, przy odrobinie wspolnych checi na pewno uda ci sie pokonac opory rodziny. Na pewno cie kochaja i jak zobacza jaka jestes szczesliwa to beda po twojej stronie, tylko odwaz sie byc szczesliwa i im to pokaz :) . Swiat sie otwiera wiec i my ludzie sie otwieramy, w tym rowniez na zwiazki z ludzmi z roznych krancow Swiata. A skad pochodzi twoj ukochany? P.S. gratuluje podjecia wlasciwej decyzji co do dziecka :)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn sie 14, 2006 9:10 pm 

Rejestracja: sob sie 05, 2006 11:36 am
Posty: 2348
Eldelunde pamietaj ze nie musisz koniecznie calkowicie pojsc w slady siostry, w ogole niczego nie musisz, o wielu rzeczach mozesz zdecydowac sama. Na pewno chcialabys zeby to on sie sam do ciebie zwrocil i zachowal sie jak przystalo na mezczyzne, ale niestety nawet od tych najlepszych przedstawicieli plci brzydkiej, nie zawsze mozemy sie doczekac tyle ile bysmy chcialy. Niestety bardzo czesto trzeba ich, delikatnie mowiac, stymulowac do okreslonych dzialan. Wsluchaj sie w siebie sama i postepuj tak jak ty sama sie bedziesz najlepiej czula, majac jednak na uwadze dobro dzieciaczka. Masz jeszcze troche czasu zeby dotrzec do tego co powinnas zrobic.

Ja osobiscie proponowalabym ci pogadac i z siostra i z mama, mozesz sie milo zaskoczyc!!! A sprobowac naprawde warto :)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn sie 14, 2006 9:14 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn sie 14, 2006 3:34 pm
Posty: 3357
Lokalizacja: Lublin
Tak jest katolikiem, pochodzi z Ekwadoru ale obecnie jest tutaj w Polsce, na poczatku niestety i on nie chcial dziecka i wspolnie myslelismy o tym najgorszym na szczescie obydwoje zrozumielismy ze nie tedy droga, nie mam pewnosci czy ktoregos dnia nie bedzie musial wyjechac, ale nie chce narazie brac z nim slubu dopiero znamy sie pol roku! Dziekuje za slowa otuchy, dzisiaj po raz pierwszy ucieszylam sie z faktu ze bede mama to wspaniale uczucie! Nie pozwole zeby ktos sprawil ze bede myslala negatywnie. Dzieki jeszcze raz!

_________________
Obrazek
ObrazekObrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

 Tytuł:
Post: pn sie 14, 2006 9:31 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt cze 23, 2006 1:49 pm
Posty: 6753
Lokalizacja: Warszawa
alex1404, wiec juz jestem po spotkaniu i nie ma sie czym chwalic. Wrecz przeciwnie - wstyd sie przyznac. "tatus" stwierdzil ze nie chce miec ze mna zadnego kontaktu, a co bedzie z dzieckiem to sie zobaczy jak sie urodzi / narazie do niego ponoc nie dociera ze bedzie mial dziecko, ze ono dorasta w moim brzuchu...
Chwilowo nawet nie jestem smutna, ale zla, wsciekla i rozczarowana!! Jak taki czlowiek moze istniec na tym swiecie, a tym bardziej sie zastanawiam jak ja sie moglam tak bardzo mylic w nim u mu ufac...
:( :( :(

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Ten temat jest zamknięty. Nie można w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 41759 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5 ... 2088  Następna

Forum ciąża

» Grupy wsparcia » Samotni rodzice

Strefa czasowa UTC [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 15 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Antykoncepcja - Bezpłodność - Planowanie ciąży - Objawy ciąży - Test ciążowy - Ciąża - Ciąża bliźniacza - Termin porodu - Objawy porodu - Poród - Laktacja - Niemowlę - Karmienie niemowląt - Macierzyństwo - Psychologia - Przepisy kulinarne - Uroda
Friends Pliki cookies forra