queen wiem, że w tej chwili cie to nie pocieszy, ale w chwili, kiedy urodzisz dziecko twoje priorytety ulegną radykalnej zmianie

to co hormony robią z kobietą i jej uczuciami jest naprawdę niesamowite i powiem ci, że natura jest pod tym względem bardzo mądra...
przez całą ciążę nie potrafiłam sobie uświadomić do końca, ze to co mnie kopie od środka to mały człowiek, odrębny a nie kawałek mnie... ciężko mi było sobie wyobrazić jak to będzie po porodzie - zawsze byłam samodzielna, niezależna, a teraz mam być uwiązana do takiego małego ssaka???
i wierz mi - moja ciąża była planowana, a dziecko wyczekiwane...
a potem w ciągu paru chwil okazało się, ze ta cała wolność i niezależność jest przereklamowana i nie umywa się do macierzyństwa... żeby nie było - nie było WOW zaraz po porodzie, potrzebowałam dobrych "paru chwil" żeby swoje dziecko naprawdę pokochać...
mój syn ma 5,5 roku, a ja juz nie potrafię sobie nawet przypomnieć co takiego robiłam, kiedy go nie było

ba, nie potrafię sobie wyobrazić, co mogłabym teraz robić, gdyby on się nigdy nie urodził...
od 4,5 roku staramy sie kolejne dziecko, bardzo go pragnę, ale to wcale nie przeszkadza, ze momentami nachodzą mnie takie same wątpliwości jak przy pierwszej ciąży

A to "coś" co osiągniesz na pewno, to sprowadzenie na ten świat cudownego, małego człowieka
