Dzisiaj jest wt lis 13, 2018 5:42 pm


Forum ciąża

» Zdrowie Kobiety » Objawy ciąży

Strefa czasowa UTC [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 8857 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 439, 440, 441, 442, 443
Autor Wiadomość
Post: czw paź 18, 2018 10:35 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr lut 16, 2011 11:01 am
Posty: 4311
Lokalizacja: Cieszyn
Cześć dziewczyny!
Dzisiaj postanowiłam do Was napisać :lol: :lol: :lol:
Nie było mnie tutaj z rok.... wiem że mogłam pisać chociaż co jakiś czas.
Nie wiem jakoś tak wyszło.W zeszłym roku mieliśmy z mężem kryzys i to dość poważny.Nasze małżeństwo wisiało na włosku.Pogadaliśmy szczerze,aż za bardzo....Były łzy i przykre słowa...Mąż mocno wtedy mnie zranił,ale bardzo go kocham i walczyłam jak lwica...Udało się i jest lepiej.Dużo lepiej! Wszystko naprawiliśmy i nasze małżeństwo jest cudowne.Bardzo się kochamy i spędzamy dużo czasu razem.
Zaczęłam grać z mężem w karty.Jeździmy razem na turnieje :wink: Zdobywamy dobre miejsca.Ogólnie wciągnęłam się ale nie aż tak jak mój mąż.
Mariusz już duży chłopak do przedszkola chodzi grzecznie.Ma już 20kg i 108cm. Moja duża duma 8) Jak na razie ma drobne przeziębienia ale na szczęście nie rozłożyło go na maksa,z czego bardzo się cieszę.
Hm... długo się zastanawiałam czy Wam o tym napisać ale chyba musze... Otóż w sierpniu trafiłam do szpitala bo pękła mi torbiel przy prawym jajniku.W ostatniej chwili uratowali mi życie bo już zaczynałam mieć zapalenie otrzewnej. Karetka zabrała mnie z miasta....Na szczęście że wszystko dobrze się skończyło...Niestety ale jest jeszcze coś....W tej pękniętej torbieli był nowotwór...Tak wiem...szok dla Was. Tak dobrze czytacie... Mam nowotwór złośliwy jajnika. Jestem pod opieką kliniki w Katowicach. To pierwotny rak śluzowy G2.Czeka mnie leczenie....najpierw operacja... Już nie będę mogła mieć dzieci....a potem chemia. Moje największe marzenie nigdy się nie spełni....Cóż teraz będę walczyć o życie bo mam dla kogo... Byłam już kilka razy w szpitalach w tym roku...A to nie koniec...Trzymajcie kciuki za mnie!

A jak u Was dziewczyny? Jakieś dobre wieści? Z pewnością lepsze niż u mnie.
Tasta !!!
Łobuz !!!
Black !!!

_________________
Obrazek
Mariusz :D 7:30, 3310g i 52 cm :D
Obrazek

Mikołaj [*] 15.06.2016 (7tc) :( :( :(


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

Post: czw paź 18, 2018 12:31 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr lut 23, 2011 8:38 am
Posty: 918
Lokalizacja: WM
Boże Darka mam ciarki, płaczę i czytam znów bo nie wierzę i... Płaczę. Trzymam za ciebie mocno kciuki o twoje życie kochana

_________________
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: czw paź 18, 2018 3:32 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr lut 16, 2011 11:01 am
Posty: 4311
Lokalizacja: Cieszyn
Mam wielką nadzieję że wrócicie tutaj dziewczyny... bo ja Was potrzebuje żebyście były tutaj ze mną w tym trudnym czasie...bardzo trudnym.Najgorsze teraz przede mną...
Proszę Was wracajcie....
Cieszę się że mamaAgnieszka wróciłaś i napisalaś.Dla mnie to dużo znaczy.
Ja już się wypłakałam... teraz muszę działać...by żyć...

_________________
Obrazek
Mariusz :D 7:30, 3310g i 52 cm :D
Obrazek

Mikołaj [*] 15.06.2016 (7tc) :( :( :(


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: pn paź 22, 2018 10:48 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn wrz 30, 2013 1:14 pm
Posty: 170
Darka, jestem w szoku..
Kiedy postawiono Tobie tą diagnozę?
Kiedy zaczynasz chemię?

Jak się w ogóle czujesz?
Czy ten jajnik Ciebie boli?

Trzymam kciuki bardzo mocno za Ciebie!!! :*

J.

_________________
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: wt paź 23, 2018 4:29 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr paź 27, 2010 5:11 am
Posty: 7908
Lokalizacja: WLKP
Dareczko :-{: :cmo: :cmo: :cmo: :shock: :shock: :shock:

Jesteś taka młodziutka, a tu TAKIE WIEŚCI!... Spadłam z krzesła...
Ale właśnie dlatego, że masz w sobie jeszcze tyle młodości, to jest Twoim atutem! Młody organizm nie poddaje się tak łatwo. Trzymam i będę trzymała kciuki, żeby wszystko poszło dobrze.

Szczerze myślałam, że spotkał mnie koniec świata, taką traumę przeżyłam w tym roku w związku z moim kryzysem w związku, ale my kobiety potrafimy przeżyć niejeden koniec świata i podnieść się mimo wszystko. I tak samo będzie z Tobą.

Z całego serca współczuję, że musisz żyć ze świadomością, że nie będzie Ci już dane cieszyć się kolejną ciążą ani dzidzią. Wiem też, że słowa typu "masz zdrowego chłopczyka, ciesz się nim!" też nie pomogą, bo przecież Ty na pewno nim się cieszysz! Życzę Ci z całego serca po pierwsze - abyś pokonała złośliwego w Tobie, a po drugie - abyś odnalazła w życiu coś nowego, dodatkowego, co pozwoli Ci odkryć jeszcze mnóstwo piękna, radości, a przede wszystkim spokoju.

black kwestie typu podział majątku, podział obowiązków i opieki nad dziećmi - owszem, to były najgorsze przeżycia w moim życiu - same myśli o tym, ale mimo wszystko od początku czułam, że to nie będzie miało miejsca, nie może - i koniec.
A co do mojego związku, ja mojego męża ciągle kocham całym sercem, nie rozumiem, jak niektórzy mówią, że z czasem to już tylko przyzwyczajenie pozostaje, bo całą sobą czuję, że kocham tego drania - mojego męża- coraz mocniej, im więcej lat nam mija... Mimo tych trudów, które chyba powolutku za nami pozostają, staram się myśleć, że to tylko taka jego chwilowa głupota, jakiś dziwny kryzys wieku średniego itp. Tym bardziej, że sam potrafił przyznać, że pomimo tej emocjonalnej burzy i poczucia, że chciałby być sam, czuje, że to ja jestem kobietą jego życia i że po pewnym czasie szczerze by tego żałował.

To wszystko zmieniło mnie bardzo, bardzo... Również więcej pokory. Zauważyłam, że teraz nie działają na mnie absolutnie jego złe humory. Jego nastrój jest jego nastrojem, ja umiem pozostać spokojna - i ten spokój nie jest udawany. Prawie zupełnie przestałam krzyczeć. Wreszcie doceniam to, co mam w życiu, jak należy. Chłopcom daję więcej matczynego uśmiechu, zamiast nerwów. Depresji powiedziałam na dobre "do widzenia!", zrozumiałam, że depresja to zwykła strata czasu i życia. Odpuściłam mnóstwo rzeczy, które innych przyprawiają o złość, zdenerwowanie, zażenowanie.

Na szczęście wychodzimy na prostą, doszliśmy do porozumienia, powoli staramy się wprowadzić w nasze relacje więcej spokoju, zrozumienia, wsparcia i układamy sobie wszystko na nowo, bo oboje nie chcemy już starego. Przewartościowaliśmy nasze życie dość znacznie - na korzyść. Oboje zrozumieliśmy, że najważniejszą wartością są dzieci, relacje z nimi, ciepło w rodzinie. Mąż bardziej zainwestował w swoje zdrowie, ja - w spokój mojego serca i umysłu.

Szkoda, że Ty nadal nie znalazłaś sposobu na Twoje złe nastroje i niezadowolenie. Uwierz - szkoda życia na bycie niezadowolonym, lepiej cieszyć się tym, co się ma, ale najpierw trzeba to dostrzec. Dziewczynki się kłócą? Niech się kłócą! Dzieci tak mają! Już daaawno temu pisałyśmy Ci o tym z tastą, ale myślałaś wtedy, że w Twojej rodzinie to nie nastąpi... Wszystkie dzieciaki się awanturują, kłócą, szarpią, wyzywają. Jeśli reagujesz na to własnymi nerwami - córki są po Twojej interwencji jeszcze bardziej zdenerwowane. Pozwól im być rodzeństwem, jak wszystkie inne, pozwól im kreować relacje między sobą, nie osądzaj, nie komentuj, nie karz, wystarczy, że będzie troskliwie dbała o to, aby nie robiły sobie krzywdy. A mąż Cię w tym wspomaga??


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: śr paź 24, 2018 12:09 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lip 19, 2011 2:36 pm
Posty: 8711
Darka kochana!!! :cmo: :cmo: mocno Cie przytulam!
straszne to co napisałas..

gdyby nie torbiel to nie dowiedzialabys sie o tym strasznym nowotworze?
jak to wykryli ? cytologie robiłas wczesniej czy nie?
mocno trzymam kciuki ! wygrasz! :)
co z praca? jestes na zwolnieniu?

jak synek?
radzi sobie??

łobuz-pamietam co pisałas.pisałyscie.
teraz juz do mnie dotarło ze klotnie sa i beda,aczkolwiek w rodzinie meza jest 4ka dzieciakow z czego 3 siostry ktore okazuja sobie milosc na kazdym kroku, (jedna w wieku Zuzi, druga starsza i najlmłodsza 3latka). kochaja sie,całuja, tulą..
a ja tak zazdroszcze.
u nas tego nie ma.
jest zazdrosc.
szczegolnie Zuzi :(
rzadko zdarza sie ze pocałuje ,przytuli Hanie... raz na kilka mcy.
ehh
mąż - czasem wspiera,czasem olewa, czasem jak wymusze na nim jakakolwiek reakcje to wtedy wkroczy do akcji.
mnie wszystko denerwuje.
jego zachowanie, dzieci..
niecierpie jesieni i zimy.

a jak u WAS?
jak chłopcy? zdrowi?

_________________
Obrazek

Obrazek

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: pt lis 02, 2018 2:55 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr lut 16, 2011 11:01 am
Posty: 4311
Lokalizacja: Cieszyn
Witam....
A ja po operacji jestem....wycieli mi wszystko co możliwe na dole.Bardzo powoli dochodze do siebie.24.10 miałam tą okropną operację.2 dni nic nie jadłam.Ledwo świadoma i na morfinie..
Tydzień w szpitalu spędziłam 68km od domu...szmat drogi...Mąż był u mnie raz...
Teraz czeka mnie przynajmniej 3 miesiące dochodzenia do siebie...a potem zobaczymy co będzie dalej...
Mąż wziął opiekę nade mną do końca tygodnia.Słabo mi strasznie było samej w domu.Brak siły na nic...Powoli wychodzę na prosto...
Synkowi dzisiaj Lego zamówiłam za te wszystkie dni beze mnie...Jakoś mu to wynagrodzić chcę.Wiem, że to nie zastąpi mu moich ramion, ale chce widzieć tą radość na mojej kochanej ślicznej 4-letniej buzi :D :lol: :lol: :lol:


Jucha27 diagnoza wyszła sama.Coś w przeciągu 2-3 tygodni brzuch mi urósł.Myślałam że przytyłam przez wakacje i dostałam przepukliny w pracy, bo ciężko dźwigam. A jednak to nie to.
Do chemii mam jeszcze dość dużo czasu.
Ten chory jajnik wraz z guzem został usunięty w sierpniu. Od tamtego czasu mnie nie bolał.

Łobuz wierze w to że pokonam go.Coraz więcej we mnie siły i determinacji.
Pogodziłam sie z tym wszystkim.Teraz najważniejsze to wygrać walkę,żyć i wrócić do pracy....

black_cherry fakt gdyby mi ta torbiel nie pękła w brzuchu pewnie nie wiedziałabym że mam raka.A on bezkarnie rozsiewał się po moim ciele.bo przecież RAK nie boli...No ale nie pozwoliłam na to. Z czego bardzo się cieszę!
Rok wcześniej u gina jak byłam wszystko ok, bez zmian.W lutym tego roku CA125 w normie.
Od sierpnia jestem na l4.

_________________
Obrazek
Mariusz :D 7:30, 3310g i 52 cm :D
Obrazek

Mikołaj [*] 15.06.2016 (7tc) :( :( :(


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: sob lis 03, 2018 1:57 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr paź 27, 2010 5:11 am
Posty: 7908
Lokalizacja: WLKP
Darka jak dobrze, że masz to już za sobą! Teraz tylko regularnie robić wyniki. Oby wychodziły pomyślnie. Klocki na pewno Mariuszka ucieszą, to taka zabawka, która cieszy w każdym wieku, a Ty jeszcze masz mało siły, by z małym tak się bawić, jak zwykle. Chociaż znając temperament dzieci - synek pewnie Ci nie odpuści po tych dniach rozłąki absolutnie niezależnie od stanu Twojego zdrowia.

black z tego, co piszesz, mąż niekoniecznie angażuje się w Wasze życie rodzinne... :| A kiedy jesteś zostawiona z tymi wszystkimi obowiązkami sama sobie, nic dziwnego, że zaczynasz być coraz bardziej sfrustrowana, niezaspokojona, nerwowa, a z czasem nawet czujesz się niepotrzebna...
Był taki czas, że czułam podobnie... Może i Wam przydałaby się jakaś rewolucja w związku? Po czymś takim człowiek przewartościowuje swoje życie i odnajduje w nim to, czego mu brakowało.

black_cherry pisze:
3 siostry ktore okazuja sobie milosc na kazdym kroku, (jedna w wieku Zuzi, druga starsza i najlmłodsza 3latka). kochaja sie,całuja, tulą..
a ja tak zazdroszcze.

Nie bierz tego za pewnik. Dzieci często zachowują się inaczej przy innych osobach, czy w nowych miejscach, niż przy swoich rodzicach. Zastanów się, jak często Ty całujesz i przytulasz Zuzię, jak często sama potrzebujesz - jako dorosła - ciepłych słów zrozumienia i współczucia - a jak często dajesz to jej - czyli dziecku. Zuzia i jej zachowanie może być zwierciadełkiem tego, co czuje mama. Dlatego najpierw zastanów się, czego Ci brakuje, dlaczego czujesz niezadowolenie, za czym tęsknisz i zajmij się sobą, a potem ze zdwojoną siłą będziesz mogła dać córkom to samo.

Dlaczego czujesz zazdrość patrząc na obce dzieci, zamiast doceniać i cieszyć się własnymi? One inne nie będą i na pewno to czują... Zacznij dostrzegać drobne szczegóły i cieszyć się nimi, pokazuj to dziewczynkom, bo szczęście i uśmiech na buzi mamy to rzeczy nieocenione dla dzieciaczków.


A u nas - odpukać - wszyscy zdrowi.
Adaś ma 100 % frekwencji w szkole, przynosi piątki i szóstki, codziennie razem czytamy.
Jasio - jaki przytulasek był - taki jest, to taki typowy całuśny słodziaczek. Często gościmy w weekendy jakiś kolegów, to mamy pełen dom dzieci, ale przynajmniej chłopcy wybawieni.

A w ten weekend to było i ognisko i basen i spacery i kolacja u babci, gdzie mnóstwo kuzynostwa - więc fajnie, wszyscy zadowoleni.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: sob lis 03, 2018 2:41 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr sie 11, 2010 7:00 am
Posty: 4316
Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
witam...........coś mnie tknęło zajrzeć tu.........a tu ruch się zrobił.........ale najważniejsze - darka :cmo: :cmo: :cmo: :cmo: :-{: :-{: :-{: :-{: :-{: :-{: :-{: :-{: .........Boziu przytulam mocno................ciężkie chwile za tobą ............ale ty silna babka jesteś.........DASZ RADĘ.........pisz tu jeśli potrzebujesz się wygadać..........ja będę zaglądała często.........ja miałam podobną historię z jajnikiem...........pęknięty jajnik....krew w brzuchu............tylko u mnie bez rakowych spraw ....za to poza maciczna ciąża w jajniku :roll: :roll: ............u ciebie szczęście w nieszczęściu...........chemia i tak cię czeka jak dojdziesz do siebie po operacji?? przykre że musieli wszystko wyciąć..........ale zdrowie najważniejsze...........dla synka masz po co żyć..........

macie kłopoty w związkach........u mnie po staremu............jesienno-zimowa chandra...........jakoś wszystko mnie denerwuje...........staram się walczyć z tym.........

i wiecie co??????????dowiedziałam się że mieć można mieć dziecko za zdolne i za ambitne............za grzeczne..........magdę wręcz nauczyciele wysyłali do psychologa po wsparcie dla zdolnych dzieci.........bo bardzo odstaje od rówieśników...........koleżanki z klasy odsunęły się od niej........początek roku był straszny.........płacz okropny jak na internecie - tych messendzerach (sory za pisownię) - wyczytała jak koleżanki się zmawiały że nie będą z nią gadać....nawet podchodzić do niej bo jej nie lubią...........boziu............serce mi się kroiło poprostu.........płakała że tyle dzieci w szkole a jej nikt nie lubi.........teraz po interwencjach wychowawcy i pedagoga jest lepiej..........ale szału nie ma...................fakt - ze ja też tłumaczyłam magdzie że musi być bardziej wyluzowana.....nie spinać się w szkole - że a nuż komuś nie spodoba się jej zachowani.............brak słów poprostu........a dziewczynki w tym wieku są okropne po prostu...no i moja magda już wysoka jak ja - 166 cm....i prawdziwa kobieta - rozumiecie o co chodzi :wo: klątwa ewy ją dopadła :P: :P: :P: :P: ...za to kuba bryluje........czytać umiał już w zerówce więc nam łatwiej..........w wakacje książkę Neli przeczytał w dwa dni.........ma 5 i 6 w szkole..........ale najważniejsze dla mnie że ma dużo kolegów.....ze wszystkimi się dogaduje.......................

pozdrawiam wszystkie babeczki....piszcie..........

a.........black...........nie wierzę w taką super miłość między rodzeństwem że się tylko kiziają a nie kłócą.............we własnym gronie pewnie też wióry lecą :wink: :wink: :wink: :wink: ..........................nie wtrącaj sie pomiędzy dzieci dopóki krew nie leci :roll: :roll: ............moi się kłócą......biją .............ale i bawią razem...........i pocieszają jak trzeba.........

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: sob lis 03, 2018 9:45 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lip 19, 2011 2:36 pm
Posty: 8711
dzieki dziewczyny.
ŁOObuz moze masz racje... nie pomyslam ze moga tak sie zachowywac przy obcych ludziach a zupełnie inaczej w domu.
ost spotkałam ciotkę tych dziewczyn i zapytałam jak relacje miedzy nimi to mi pow. ze ta młodsza (4l) ost uderzyła w nos starszą tak ze krew poleciała...
wiec pewnie cos w tym jest co piszesz TY i Tasta.
brrr
moze to było dawno temu ta siostrzana miłosc.
dlugi czas ich nie widzialam , byc moze wiele sie zmieniło.

----

łobuz a powiedz mi jak radzic sobie z buntem 6latki, ktora na wszystko ma jedno slowo : NIE.
potrafi zrobic sceny w miejscach publicznych i nic sobie z tego nie robic, nie reaguje na prosby, groźby matki i ojca.. no i uczy tego zachowania młodsza siostre..

mi juz rece opadaja..jak rozmawiac , jak dotrzec..

jak emocje opadna to pytam czemu tak sie zachowuje .. odp mi ze "foch przyszed"....
YHhhhh
i wez sie nie denerwuj.

--
co do męża.
on na swoj sposob sie angazuje. jak mnie nie ma to potrafi sie zajac dziewczynami, ale jak wroce i jestesmy wszyscy w domu to dzieci widza tylko mnie a tatus siadzie i czyta ksiazke...
:(

---

DARKA... trzymaj sie dzielnie!
pewnie ciezko Ci było i fizycznie i psychicznie jak byłas tak daleko od domu :(
a rodzice? odwiedzali i mogłas liczyc tylko na męża?
jak relacje z nimi?
do pracy juz nie wracasz? nie mowie ze dzis ,jutro tylko za kilka mcy..
sa jakies przeciwskazania? :cmo: :-{:

_________________
Obrazek

Obrazek

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: ndz lis 04, 2018 8:02 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr lut 16, 2011 11:01 am
Posty: 4311
Lokalizacja: Cieszyn
Jestem na moment...
Siedze ale z trudem bo szwy mnie dziubią strasznie,ciągną....
Chciałabym już być na lepszym chodzie...
Najbardziej dobija mnie to że nie mogę z synkiem bawić się na dywanie.Usiąść ok ale ruszać się tu i tam,to jeszcze nie ten czas.
Syn bardzo mi pomaga.Picie mi przyniesie, kołdrę odsunie,zaprowadzi do łóżka za rączkę :) Mój opiekun kochany :D
Na szczęście łobuz zdrowy. Jak słyszę to zachorowanie na odrę to mam ciarki na ciele.My normalnie szczepiliśmy.Nie wyobrażam sobie inaczej,bo wiem że nie chciałabym ryzykować.
Wyszła ostatnio książka Sparksa to czytam :D wciągła mnie jak fiks ;) Mąż pójdzie z synem pójdą do pracy jutro to oddam się lekturze.
A jutro idę szwy ściągać.Pewnie co drugie żeby rana mi się nie rozeszła.
A mąż jest kochany... Tak bardzo mi pomaga.Ahh co bym zrobiła bez niego.Najważniejsze że mnie wspiera i przytula.
Nic innego mi nie zostało jak POKONAĆ RAKA :wink: :wink: :wink:

Łobuz masz rację.Dobrze że mam to już za sobą.Teraz regeneracja i wracanie do sił. Teraz czekam z wielką nadzieję na dobre wyniki z tego wszystkiego co mi wycieli.Będę dzwonić do Katowic 14.11.
Klocki jutro mają przyjść więc będzie akcja składanie ;)
A z synkiem staram się też sędzać czas w najlepszej pozycji.Kolorujemy i puzzle układamy :D To co ja lubię najbardziej :)

tasta121 fajnie że się odezwałaś ;) myślałam że już tu nie zaglądasz.
Jestem silna.Nie mam wyjścia.Muszę żyć i temu poddałam się tej operacji.Taka kolej rzeczy.Pewnie częściej będę pisać.To co u mnie w głowie będzie to pewnie i tutaj.
Widzisz u mnie guz na jajniku miał 15cm i był wypełniony śluzem...a tam zmiana niestety nie łagodna....
A co do chemii będę musiała na konsylium jechać do Katowic i pewnie się dowiem co dalej czy ja bede mieć czy nie.No ale nastawiam sie na chemie że mnie nie dotyczy bo po co nadzieje sobie robić.Jak będzie trzeba mieć takie leczenie to będę mieć.Nic nie poradzę.
A z Magdą dziwne akcje.Kurcze że tak rówieśniczki mogą reagować na koleżankę co dobrze się uczy.A z tego co pamiętam zawsze ambitna była i dużo czytała.Dobrze że traktuje naukę na poważnie,ale masz rację nie ma co aż tak popadać w paranoje nauki i ocen.A jak się nie uczy to interesuje się czymś?


black_cherry najbardziej brakowało mi męża jak byłam w Katowicach.Miałam taki bałagan w rzeczach.Nie wiedziałam co gdzie mam.Chciałam się wykąpać to rzeczy znaleźć w torbie nie mogłam...I wode chciałam żeby mi przelać do mniejszych buteleczek to musiałam dziewczyne obok prosić...Na szczęście mi pomogła.
Mąż był raz u mnie w piątek.Niestety dużo miał na głowie... dom, praca i synek...no i ta odległość...
A psychicznie też mi ciężko było.Zwłaszcza w weekend.Bardzo tęskniłam za moimi panami....aż płakałam....
Tata przyjechał do mnie.Mama nie...mliczy.....dzwoniłam do niej to nie odbiera.
A jak zakończę leczenie i to wszystko się uspokoi to do pracy wracam...Najważniejsze jest to żebym dobrze się zrosła.

_________________
Obrazek
Mariusz :D 7:30, 3310g i 52 cm :D
Obrazek

Mikołaj [*] 15.06.2016 (7tc) :( :( :(


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: ndz lis 04, 2018 9:16 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lip 19, 2011 2:36 pm
Posty: 8711
DArka ,,, strasznie mi przykro ze TWoja własna matka nie moze odebrac tel od corki.. ona wogole wie przez co przeszłas, co sie z Toba działo itp?
czy kompletne nic.. 0 ...
:(:(:(

bede mocno trzymac kciuki 14stego.
moze akurat chemia bedzie niepotrzebna :)?
15cm guz?! :wo: :wo: matko jedyna. jaki b*dlak...

miłęgo układania klocków :)))
u nas Hania jest typowa chłopczyca.
znamy juz Tomek i przyjaciele, Auta, Super Wings i Bob budowniczy, aa i STrazak SAm :)
jednym słowem wszystko co dla chłopcow jest u nas na porzadk dziennym :))
taka miła odskocznia.
jedna kocha lalki, kucyki, minnie itd a druga 4kółka :)

---Tasta zapomnialam Ci odp..
domyslam sie jak Ci ciezko i Magdzie.. takie kolezanki to żadne kolezanki, tylko zazdrosne żmije.
im sie nie udaje to obgaduja za plecami i nastawiaja inne przeciw tej najmądzrzejszej.
a Magda ma jakas bratnia dusze ktora ją wspiera?

ambitne masz dzieci . beda naukowcami jak nic. :brv: :brv:

_________________
Obrazek

Obrazek

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: pn lis 05, 2018 9:29 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr sie 11, 2010 7:00 am
Posty: 4316
Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
darkaza 14 :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: :ok: ,.......................

magda wcale się dużo nie uczy..........niektórzy mogą myśleć ze ona nic nie robi tylko się uczy.....średnia 5,9 zobowiązuje.........a ona odrobi lekcje.........na ogół jakieś pół godz. maks......pouczy się na następny dzień.........tu różnie........wiadomo.......zależy jakie lekcje miała........u niej systematyczność wychodzi i mówiąc nieskromnie pamięć słonia............interesuje się książkami, malowaniem.......simsy 4 chodzą............ogląda jakichś youtuberów..........mi się wydaje że ma duże zainteresowania........ale cóż - czytanie tez nie jest cool wśród młodzieży.........u niej klasa mała .9 osób..........5 dziewczyn...........w tym jedna ma raczej towarzystwo poza klasą...........zostają tylko 3 koleżanki z klasy.....w tym jedna stwierdziła że magdy nie lubi..........niestety taka "królowa pszczół".......lata po całej szkole i wszystkich ściska....po prostu super koleżanka wszystkich..........więc w jakiej stawia magdę sytuacji???????magda jest spokojna i raczej zamknięta w sobie..........
wyglada na to że bratnią duszą jest kolega z klasy..........od zawsze o nim mówi że to jej PRZYJACIEL..........i ona go wspiera jak mu dokuczają...........ale magda tęskni za koleżanką - dziewczynką.........lepiej się kolegowała z jedną dziewczynką z klasy.........a ta teraz się odsunęła do tamtych..........to ją mocno zabolało..........pozostałe dzieci miały średnią 4.5........ta jedna też się lepiej uczyła (5.6 srednia) - ale to podobno już przeszłość........początek roku szkolnego wyglądał tak - diagnoza z matmy magda 4 reszta 1..........jakaś klasówka magda 5 lub 6 reszta 1...............po prostu szaleństwo...........dzieciary przestały się uczyć ..........tylko magda dalej trzymała poziom

więc sytuacja wygląda tak.........są trzy super przyjaciółeczki ............ściskają się , chodzą za rączkę.............i magda z boku..........niby teraz jej nie ignorują.........rozmawiają łaskawie.....ale z tego co widzę to magda wyciąga ciągle do nich przysłowiową ręke..........one jej do swojego grona nie zapraszaja :twisted: :evil:

rozpisałam się...........sorry..........ale boli takie coś matkę okropnie...........a tekst mamuśki -tej królowej pszczół - bo magda zawsze musi być najlepsza - mnie po prostu powalił............niech się inni wezmą do roboty i ją przeskoczą..........co za problem?????????czy to magda ma przestać się uczyć żeby tamta dziewczynka miała lepsze oceny? no chore to...........

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: pn lis 05, 2018 4:29 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr paź 27, 2010 5:11 am
Posty: 7908
Lokalizacja: WLKP
tasta to wszystko musi jakoś samo minąć, nie na wszystko ma się wpływ. Może potrzeba czasu, a Magda na pewno ie powinna się na siłę dostosowywać di innych, którzy chcieliby jej to i owo dyktować. Niech będzie spokojnie sobą, a przy tym bycie miłą i życzliwą - na takie osoby po prostu nie można się długo boczyć. A nawet, jeśli niektóre panienki to robią, to i tak tylko czas to wszystko rozwiąże. Z czasem wyjdzie ,że dziewczyneczki same z siebie robią zołzy i próbują jeszcze inne w to wciągnąć, te mądrzejsze prędzej, czy później same dojdą do takiego wniosku i odsuną się od "królowej pszczół".

Od razu kojarzy mi się moja własna sytuacja w pracy!.. :lol: :lol:
Nie to, żebym była taka ambitna, jak Magda... :wo:
Ale ja też mam koleżaneczki, które utworzyły jeden wielki "klub sałatkowy" (wiecznie na dietach i o samych sałatkach), które wiecznie same ze sobą, a ja jak wchodzę do pok. nauczycielskiego, to sobie siadam sama. Mam kilka osób, które lubię, z którymi porozmawiam, ale jak nie mam na to ochoty - to i nawet z nimi nie rozmawiam na siłę i wszystko jest ok.

Madzia też potrzebuje czasu, by do tego dojrzeć, że nie musi czuć się gorsza, mniej ważna, mniej wartościowa, jeśli nie wszyscy wokół ją lubią, że można żyć spokojnie sama ze sobą, być zadowolonym - chociażby z tego, że ma się święty spokój, zamiast tego harmidru plotek, pogaduszek, wymuszonych grzeczności wobec koleżanek.

Teraz to chyba Twoje wsparcie jest najważniejsze, żeby młoda wiedziała, chociaż w domu ma swoją ostoję po jakimś ciężkim, głupim dniu w szkole.

black a żebyś Ty mojego Adasia słyszała!! :lol:
Ostatnio ma okres, że na wszystko odpowiada NIE!
Wcale nie chce mi się gardła zdzierać, bo i tak się niczego nie osiągnie.
Groźby? Kary? Na jak długo działają?.. Do następnego razu?.. A co się człowiek przy tym nawkurza, nawścieka!.. :P:
Najlepiej zmienić własne nastawienie. Niech sobie Zuźka mówi NIE, kiedy chce. A Ty - co najważniejsze - SPOKOJNIE!!! - przedstawiasz jej wtedy własny punkt widzenia - i ją zostawiasz. Przykład z naszego życia:
-Adaśku, już wieczor, wskakuj pod prysznic.
-NIE!!
-No ale musisz się przecież umyć, a jest właśnie pora mycia.
-NIE! Nawet nie miałem czasu się pobawić!
-Bawiłeś się całe popołudnie i przez ostatnie pół godziny, teraz już powinieneś się umyć. Jak się będziesz wściekał, to za chwilę będziesz bardzo wkurzony, a nikt nie lubi tak się czuć, a umyć i tak się będziesz musiał, więc śmigaj, to będziesz miał to szybciej za sobą. A po myciu będzie jeszcze chwila na zabawę.

Potem chwilę czekam, jak się królewicz nie kwapi pod prysznic, to przypominam, że powinien już iść.
I przy każdej okazji, kiedy mu o czymś mogę powiedzieć, o coś poprosić, staram się go jakoś ładnie nazwać - raz niunią, raz myszką, raz moim małym chłopczykiem.

Odpuść Zuzi i samej sobie - nie musisz wszystkiego kontrolować - świat i tak się będzie dalej kręcił - po swojemu. A kiedy chcesz, żeby się kręcił po Twojemu - to właśnie jest powodem największych frustracji i niezadowolenia w osobach, którym się wydaje, że wszystkiego muszą dopilnować. :wink:

Darka pocięty brzuch potrafi długo dawać o sobie znać... Spokojnie, powolutku. Jak na zdjęciu szwów?? Duża blizna została?
A dlaczego takie stosunki z mamą??? Pokłóciłyście się? Jesteś poważnie chora, a mama żadnej troski nie wykazuje?? Żadnego wsparcia?? Nie do pojęcia jest to dla mnie... Ona Cię nosiła pod sercem, rodziła, wychowywała... I teraz najmniejszego zainteresowania?


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: pn lis 05, 2018 8:00 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr sie 11, 2010 7:00 am
Posty: 4316
Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
lobuz ty zawsze trafisz w sedno........już minęły dwa miesiące i jest lepiej..........a to do black - że frustracja tylko jest ze stawiania na swoim.........prawda............

ja z weselszej beczki - jak zakupy świąteczne? ja już mam część kupioną....dzisiaj zamówiłam resztę//............choć znając życie jeszcze coś kupię potem...........szalona mamka :mrgreen:

jutro chcemy zabrać do kina dzieciaki.....kuba męczy o hotel transylwania 3................w niedzielę byśmy zapłacili 112 zł za cztery bilety.........a jutro 56...........szok po prostu.......................oby wypadł się udał......liczę na dużo śmiechu :roll:

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: śr lis 07, 2018 2:58 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr lut 16, 2011 11:01 am
Posty: 4311
Lokalizacja: Cieszyn
Weszłam poczytać co u Was....
Czytałam ale nie miałam kiedy napisać, bo synek dużo uwagi chce.Przez te wyjazdy do szpitali to boi się o mnie i codziennie męża pyta czy jestem w domu...Wczoraj synek dostał LEGO ale był szał! :) Układaliśmy w skupieniu.A potem się bawiliśmy super ;)
A mi tak przykro z tego powodu...Wolałabym żyć normalnie i chodzić do pracy.A przede wszystkim być zdrowa....No ale ten stan w 100% już nigdy nie wróci.
Chociaż bardzo mocno w to wierzę że pokonam raka.Na szczęście żadnych zmian w moim organizmie nie ma i to ogromnie mnie cieszy.
Rana boli,swędzi masakrycznie.Mało tego zaczął mi jeden szew ropieć.Leje się strasznie.Jutro pójdę do szpitala go wyjąć....ale już mam stresa bo wiem że będzie to boleć bo mi już wrósł w skórę..To co pozostało na skórze ta blizna ma z 17cm na pewno.Byłam cięta od pępka w dół i rana źle sie goi niestety....Psikam non stop Octaniseptem i ciągle rana ta sama....wysiadam...
Mało tego wszystkiego zastrzyki muszę brać przez miesiąc....a tu dopiero 10 za mną...a brzuch wygląda mój jakby ktoś solidnie mnie pobił...A siniak po wyciągnięciu drenu jest niemiłosierny ma z 12 cm....
My już zaczynamy myśleć nad prezentami na święta jak tasta :D trzeba poszukać natchnienia :)


black_cherry moja mama tłumaczy się tym że nie potrafi obsługiwać telefonu dotykowego.Schowany go ma w torebce i rzadko na niego patrzy.
Dziś z nią gadałam...no ale to pozostawia dużo do życzenia jak ze mną gadała. :roll: :roll: :roll: :roll:
Bardzo bym chciała żeby wyniki wyszły super...tak bardzo chce...

tasta121 córka ma bardzo mało liczną klasę.U nas klasy po 30 osób są....Jakby ich więcej było to z pewnością by znalazła lepszą koleżanką i nie byłaby "czarną owcą"...
Dobry i kolega przyjaciel w klasie,ale mimo wszystko koleżanka pewnie lepiej by ją rozumiała.Zwłaszcza w tym wieku.
Dzieci zaczynają teraz taki bunt i pewnie przez to uczyć się nie chcą.

Łobuz brzuch daje swe znaki.Boli mocno....Najpierw rana mocno dokuczała,potem pachwiny a teraz w środku tam gdzie macica była.Rwie, ciągnie,szczypie i boli :( Jeszcze dużo leże.
Zdjęcie szwów bardzo nieprzyjemne....A blizna 17cm jak nic.
Myślę że mama mocno się odsunęła ode mnie jak dowiedziała się że jestem chora.Najbardziej zabolało mnie jej stwierdzenie "Teraz pora na naszą rodzinę'.Uwierzycie w to?! Od jakiegoś czasu bardzo mało się odzywa.Nie tylko do mnie, do sióstr też.Ta która ma bliźniaczki to w ogóle sie nie odzywa,bo ma dzieci i nie ma czasu na rozmowy...Przykre...To mój tata spoko.Dzwoni i odwiedza mnie.Nawet do Katowic przyjechał.Nie było mu ciężko.A moja mama miała przyjechać do Katowic mnie odwiedzić..olała mnie i powiedziała że głowa ją boli, niedobrze jej.Nie przyjedzie i tyle.
Dzisiaj jak z mamą gadałam to tak gadała ze mną jakbym już umierała.Nie odprawia urodzin (ma 18 listopada) bo szkoda pieniędzy a w ogóle ja nie mogę po lokalach chodzić, bo taka ciężko chora jestem...To jest takie dołujące,smutna sytuacja....Powiedziałam jej żeby nie użalała się nade mną,bo tego nie lubię.Jestem chora to nie znaczy że mam się izolować czy coś.Chcę żyć normalnie.Tak samo o dom,syna i męża muszę zadbać.Obiad zrobić czy pralkę włączyć...Nie poddam się tak łatwo.

_________________
Obrazek
Mariusz :D 7:30, 3310g i 52 cm :D
Obrazek

Mikołaj [*] 15.06.2016 (7tc) :( :( :(


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

Post: pt lis 09, 2018 10:20 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lip 19, 2011 2:36 pm
Posty: 8711
DArka czytam z niedowierzaniem ze własna matka moze tak traktować własna corke..
co jest z ta kobieta?!!!
gdzie jej miłosc, wspołczucie..
ja bym serce oddała gdybym mogła za własne corki..
a ona nie moze tel odebrac.. :(
moze nie szukaj na siłe kontaktu z nią,
a z drugiej strony.. to Twoja matka. ciągnie Cie do niej.. :(
ehh
nei wiem co powiedziec.
a jak spedzacie swieta? w tamtym roku nie odzywała sie ? nie spotkaliscie sie?
a jaki ma kontakt ze swoim wnukiem? o nim pamięta czy tez zapomniała ze jest babcia? :(((

co do rany.. moze nie czekaj z ta sacząca sie ropą? zeby zakazenie sie nie wdarło? :((
jeszcze tego brakuje..
czujesz sie tak jak po cc, tyle ze rane masz wieksza.. :(

dojdziesz do siebie. jeszcze troche i przestanie boleć.

jakie macie lego? zwykłe czy duplo?

_________________
Obrazek

Obrazek

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 8857 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 439, 440, 441, 442, 443

Forum ciąża

» Zdrowie Kobiety » Objawy ciąży

Strefa czasowa UTC [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 11 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Antykoncepcja - Bezpłodność - Planowanie ciąży - Objawy ciąży - Test ciążowy - Ciąża - Ciąża bliźniacza - Termin porodu - Objawy porodu - Poród - Laktacja - Niemowlę - Karmienie niemowląt - Macierzyństwo - Psychologia - Przepisy kulinarne - Uroda

Jeżeli podoba Ci się nasz serwis, poleć go innym. Wklej nasz button lub link na swojej stronie

Forum ciąża


Friends Pliki cookies