Dzisiaj jest wt lis 21, 2017 6:29 am


Forum ciąża

» Zdrowie Kobiety » Ciąża bliźniacza

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 31236 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 1557, 1558, 1559, 1560, 1561, 1562  Następna
Autor Wiadomość
Post: wt lip 30, 2013 2:13 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt mar 20, 2007 8:36 am
Posty: 4736
Lokalizacja: Łódź
No Jerrysia nie wiem czy nie za późno, bo moze Ty już urodziłaś - ale ja w 29tc trafiłam do szpitala z 4cm rozwarciem i przeczekałam 11 dni. 3 razy na porodówce-za 3 razem dzieci się urodziły :)

_________________
Synuś 1850g 45 cm Córuś 1465g 43 cm, 31tc
Obrazek
“Life begins at the end of your comfort zone.” Neale Donald Walsch
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

Post: wt lip 30, 2013 2:21 pm 

Rejestracja: pt lip 19, 2013 8:10 am
Posty: 16
Witam.
Ja jestem po imprezie z mężusiem i motylki wróciły.
Dziewczynki dobrze. Chyba trochę upał im przeszkadza bo zrobiły się strasznie marudne. A poza tym ok i super wszystko. Poza ząbkami - ani śladu ani słuchu.
Jerrysia trzymam kciuki.

_________________
Obrazek



Obrazek


Obrazek


Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: wt lip 30, 2013 5:01 pm 

Rejestracja: śr maja 01, 2013 12:45 am
Posty: 31
hej

URODZILAM !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Porod naturalny (ze znieczuleniem). Calosc trwala 20min. 7 pchniec baby#1 i 2 pchniecia baby#2. Bylo super szybko i bezproblemowo. Maluszki dostaly po 9pkt. Baby#2 troszke ma klopotow z oddychaniem (byl pod jakas maszyna CAPA ?). Wczoraj podawali mu tlen. Dzis sie pogorszylo i musieli mu zalozyc jakis dren do pluc bo podobno tlen nie zatrzymywal sie w plucach. Masakra jakas. Ja nawet nie wiem co to znaczy. Widze tylko moje dziecko zmasakrowane przez te wszystkie pier... rurki , maszyny , itp. i az mi sie cos dzieje. Strasznie sie boje o niego co to dalej bedzie? Lekarze nie robia z tego duzego problemu, powiedzieli ze za 3 dni powinno byc po kryzysie (zreszta zapowiedzieli mi ze pierwsze 48h bedzie ciezkie bo alo bedzie lepiej albo gorzej-w naszym przypadku jest gorzej). Powiedzieli nam ze to nic nadzyczajnego przy wczesniaczkach. Ale i tak strasznie sie z tym czuje bo po 4 dawkach sterydow na rozwoj pluc - to oddychanie to byl ostatni problem o jakim myslalam. Natomias 2 dzidzius radzi sobie dobrze.

Kurcze ale to szybko wszystko sie stalo... Nadal nie wierze ze juz po i ze porod byl tak szybki, dzis juz chodze bez problemu -tu nie nacinaja krocza wiec nie mam zadnego bolu.

Dziewczyny pocieszcie mnie ze wszystko bedzie ok... Tu lekarze sa tak spokojni i zapewniaja mnie ze to nic nadzwyczajnego ale ja jakos nikomu nie ufam. BOJE SIE!!!!!

OK koncze pozniej sie odezwe. Na razie dali mi pompe i mam pompowac mleko dla moich budrysow.
Pozdr.
M


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: wt lip 30, 2013 5:25 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt sty 10, 2012 3:43 pm
Posty: 78
Lokalizacja: Puławy
CAPA to tlen pod zwiększonym ciśnieniem podawany przez maskę do noska, żeby wspomóc oddychanie. Moja jedna córcia leżała przez dwie doby pod tym. Wiem, ze patrzenie na te rurki i wenflony w takim malutkim ciałku zamkniętym jeszcze w tym inkubatorze to trudne doświadczenie. Ja też nie spodziewałam się, że po sterydach z oddychaniem będzie problem, ale była infekcji a i problem był.. Na szczęście z każdym dniem było lepiej i po 4 dniach maluszki były ze mną. Były oczywiście starsze, bo rodziłam 35+6. Najważniejsze, to żebyś przy nich była, dotykała je i ciągnij dla nich to mleko, bo to najlepsze co teraz możesz im dać. pierwszy pokarm jest super ważny. Fajnie, że dają ci tam pompę- czyli laktator chyba, bo ja jeśli chciałam odciągać pokarm dla córeczek, to albo musiałam sama sobie go zorganizować, albo ściągać ręcznie - robiłam to drugie. Dobrze że szczęśliwie poszło i dzieciaczki całe. Jeśli lekarze są spokojni, to widać wiedzą co mówią. Mam nadzieję że wkrótce będziesz nam mogła napisać, że synio coraz lepiej sobie radzi. Z wcześniakami bywają ciężkie sytuacje, ale takie dzieciątka zadziwiają siłą i zdolnością regeneracji i adaptacji. Bądź dobrej myśli!

_________________
ObrazekObrazekObrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: wt lip 30, 2013 6:54 pm 

Rejestracja: pt lip 19, 2013 8:10 am
Posty: 16
Jerrysia moje dziewczynki urodziły się w 29+2 tygodniu. Były pod respiratorami (rurki miały w buziach) potem trochę lżejsze wspomaganie. Dostały po 7 punktów a teraz są radosnymi maluszkami. Więc musisz wierzyć. W moim wypadku wiara uczyniła cuda. Ja musiałam swój laktator wykombinować. Chodziłam do nich często. Mówiłam do nich, dotykałam (kazali mi główki dotykać), ściągałam im pokarm i modliłam się aby były zdrowe. Wiem co czujesz. Musisz być silna dla swoich bobasów.
Pozdrawiam Cię i życzę Ci tej siły i wiary.
Napisz jeszcze ich wymiary, bo albo nie doczytałam albo nie napisałaś.
;*

Moje panny zwariowały. Dziś płakały prawie cały dzień. Mam nadzieję że to nie jakaś choroba tylko od upału albo przez ząbki.
Zaraz idę je kąpać.

_________________
Obrazek



Obrazek


Obrazek


Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: wt lip 30, 2013 6:57 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt mar 20, 2007 8:36 am
Posty: 4736
Lokalizacja: Łódź
Jerrysia GRATULACJE :) Nie bój się i daj dzidziom czas. Oddychanie dla takich maluszków to ciężka sprawa, więc dodatkowe maszyny są po to by pomóc. Moja córcia też była na CPAPie a potem do chyba 37tc musiała mieć noski tlenowe. A tez miała sterydy na płuca.
To wszystko dla ich dobra.

I pompuj pompuj, bo maluszkom bedzie ciężko ssać na poczatku to musisz rozbujać laktację :) Spokojnie wykarmisz oboje.

_________________
Synuś 1850g 45 cm Córuś 1465g 43 cm, 31tc
Obrazek
“Life begins at the end of your comfort zone.” Neale Donald Walsch
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: wt lip 30, 2013 8:06 pm 

Rejestracja: śr maja 01, 2013 12:45 am
Posty: 31
Hej

DZIEKUJE ZA WSPARCIE!!!. Wiem ze wszystkie przez to przechodzilysmy (ja juz po raz drugi) wiec powinnam byc przygotowana. Niestety nie jestem. Moj piewszy synek pomimo wczesniactwa nie mial problemow z oddychaniem wiec to calkiem dla mnie nowa sytuacja. Ale jest lepiej. Wlasnie rozmawialalm z lekarka i Fryderyk (baby#2) radzi sobie lepiej. Powidziala mi ze zmniejszyli ilosc podawanego tlenu i dziecko jest teraz bardziej "zrelaksowane". Natomiact pojawil sie nowy problem. Fredzio ma tak malenkie zyleczki ze nawet najbardziej wyspecjalizowana pielegniarka z NICU nie jest w stanie wbic kroplowki. (wiedzialam to i malutki jest tak skluty wszedzie ze az serce peka) Zaproponowali ze w jego sytuacji najlepiej bedzie zrobic "centralna zyle" jeden raz sie wkluc przez raczke i poprowadzic sztuczna zylke az pod serce. Powiedzieli ze to b. bezpieczny zabieg i przynajmniej malutki nie bedzie mial juz wiecej nakluc na cialku. Zgodzilam sie - bo nie mialalm innego wyscia. Patrzac na te zakrwawione raczki i nozki to nic przyjemnego.
Wiem ze wszystko robimy dla ich dobra ale ciezko na to patrzec. No nic dam rade. Musze dla nich. Ide pompowac mleko. Dam znac pozniej co u nas. Jeszcze raz dzieki za slowa otuchy. Mam nadzieje ze nie beda go tak meczyc w nieskonczonasc i z kazdym dniem bedzie progres.
Pozdrawiam
MD


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: wt lip 30, 2013 8:30 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt mar 20, 2007 8:36 am
Posty: 4736
Lokalizacja: Łódź
Jerrysia dobrze zrobiłaś - mój synek miał dużo problemów i dużo wkłuć i ma niestety blizny po wkłuciach. Miał też te wkłucia centralne 2 razy i rzeczywiście bezpieczny zbaieg-jeden raz założony przy okazji operacji przy udzie a drugi raz nie pamiętam gdzie. Ale też zostaje mała dziurka po tym.
Bedzie dobrze, ciężki los wcześniaka.
A jacy duzi się urodzili?

_________________
Synuś 1850g 45 cm Córuś 1465g 43 cm, 31tc
Obrazek
“Life begins at the end of your comfort zone.” Neale Donald Walsch
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: wt lip 30, 2013 11:11 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr paź 17, 2007 3:07 pm
Posty: 2356
Lokalizacja: Warszawa
Jerrysia gratulacje i trzymaj się dzielnie. Najlepsze co możesz zrobić to rozkręcić laktację i ściągać mleczko dla nich. Super ze szpital ci to umożliwia. Lekarze liczą prawidłowo 33 i 3 dni to znaczy że twoje dzieci urodziły się w trzecim dniu 34 tygodnia. Dobrze że lekarze podchodzą optymistycznie, trzymam kciuki oby było wszystko ok. Bardzo przykro patrzeć na własne dzieci w takim stanie, oby z dnia na dzień było coraz lepiej. Moi trzy tygodnie spędzili w szpitalu, a urodzili się w 34 i 1dzień więc podobnie. Mocno trzymam kciuki za was obyście jak najszybciej zdrowi wrócili do domu.

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: śr lip 31, 2013 9:10 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr sie 09, 2006 11:13 am
Posty: 7337
Lokalizacja: Na wschód od Wisły
Jerrysia- Gratulacje. Życzę ci dużo sił, bo będą ci potrzebne przy trzech facetch. Panowie na pewno sobie dzielnie poradzą tylko jak dziewczyny pisały daj im trochę czasu i pompuj.

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: śr lip 31, 2013 2:16 pm 

Rejestracja: śr maja 01, 2013 12:45 am
Posty: 31
dziewczyny nie mam juz sily. Wczoraj malutki mial maly kryzys i przestal oddychac. prawdopodobnie bylo to skutkiem podania morfiny podczas zabiegu ktory mial. Znieczulili go za mocno az biedny byl za bardzo osowialy. Podaja mu teraz kofeine i jest poki co ok. Ale nie sa mi w stanie powiedziec co to spowodowalo. Masakra. Juz nie mam sily... Oczywiscie dla neonatologow tu to wszystko jest normalne i czesta sie zdarza u wczesniaczkow. Szkoda ze ja tego tak nie widze. Boje sie ze.... nawet nie chce konczyc. Ale z drugiej strony wierze ze wszystko bedzie ok. W koncu mamy XXI wiek i ratuja dzieci duzo wczesniej urodzone. A najgorsze jest to ze dzis wychodze ze szpitala i musze ich tu zostawic. Posiedzialabym jeszcze pare dni ale w domu czeka na mnie synek i bardzo teskni za mna. Ja za nim tez. Jak to wszystko teraz pogodzic.???? Boje sie chociaz na chwile odejsc od inkubatora ze podczas mojej nieobecnosci cos sie stanie ale tez musze zajac sie synkiem w domu. Psychika mi powoli siada. Nie myslalam ze to bedzie takie trudne. Baby # 1 radzi sobie swietnie i jak tak dale pojdzie przeniosa go z inkubatora do lozeczka. Wczora po raz pierwszy go trzymalam na rekach. Boze co to za uczucie. Od razu przy mnie spokojne usna.
Dziewczyny pocieszcie mnie. Czy wasze niunie tez mialy takie przeboje? Ja juz nie wiem co sie dookola mnie dziej.

Pozdrawiam
Md


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: śr lip 31, 2013 6:17 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr paź 17, 2007 3:07 pm
Posty: 2356
Lokalizacja: Warszawa
Moi mieli tzw spadki saturacji tez dostawali kafeinę i to dość długo. Trzymaj się dzielnie i nie myśl o strasznych scenariuszach. Zdrówka, zdrówka i jeszcze raz zdrówka dla maluchów.

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: śr lip 31, 2013 6:59 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt mar 20, 2007 8:36 am
Posty: 4736
Lokalizacja: Łódź
Jerrysia tak to pewnie od zabiegu, od morfiny, mój Igi miał tak po drugiej operacji. Też mu przecibólowo podali i przestał oddychać-2 razy :? Odstawili i już więcej się nie powtórzyło.
Morfina tak potrafi maluszka rozluźnić, że przestaje oddychać niestety.

Wcześniaków nie ma co porównywać, mój większy od siostry o pół kilo a to on się nacierpiał a siora powoli ale dochodziła do siebie.
Wiesz w szpitalu sa monitory ,wyszkolona kadra-na pewno zareagują w porę. Przecież maluszki są podłaczone do monitorów cały czas.

Pamiętaj też, że bardzo buzują Ci hormony i uważaj na siebie, myśl pozytywnie i staraj się zaufać lekarzom, bo musisz uważać na siebie. Stres nie wpływa pozytywnie na laktację a moze doprowadzić do depresji. A ego nie potrzebujesz teraz.
Mi lekarka wytłumaczyła na samym początku-w szpitalu nie trzymają dziecka ani dzień dłuzej niż uważają, że potrzebuje więc jak tylko chłopcy będą gotowi to wyslą ich do domu i będziecie sie cieszyć sobą na spokojnie.

_________________
Synuś 1850g 45 cm Córuś 1465g 43 cm, 31tc
Obrazek
“Life begins at the end of your comfort zone.” Neale Donald Walsch
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: śr lip 31, 2013 10:18 pm 

Rejestracja: śr maja 01, 2013 12:45 am
Posty: 31
Hej dziewczyny

Pastek dzieki za info. Wyglada na to ze u nas bylo tak samo. Morfina to spowodowala. Fredzio dzis duzo lepiej. Nie jest juz podlaczony do tem maszyny CAPA (nie znam fachowej nazwy) ale jest juz na lzejszej formie tlenu. Ma tylko dwie rureczki w nosku. Ogolnie lekarka mowila ze jest poprawa. Jutro sprobuja wylaczyc drenaz ktory na zalozony w lewym plucu i po przeswietleniu zobacza czy nadal nie trzyma powietrza. Jak bedzie ok to w piatek rano wyciagna juz na stale. No i pierwszy raz dzis malutki dostal moj pokarm. Ciesze sie bo to go wzmocni.

Pastek widze ze ty doswiadczenie masz duze. Bardzo ci dziekuje za info. Fajnie ze nie jestem z tym sama. Amerykanskie mamy (jestem na sali z mama dzidzi z 31tc) sa totalnie na luzie. 0 stresu. Nawet podagac nie ma z kim. No nic wychodze dzis do domu. Nie wiem jak to bedzie bo bedac w szpitalu mam wrazenie ze jestem blisko i w jakis sposob kontroluje sytuacje. A bedac w domu...? Hmmm sama nie wiem jak to pogodzic...Ale zobaczymy. Tak naprawde musze czekac i byc dobrej mysli. Jestem. Mam nadzieje ze najgorsze juz za nami.
Pastek powiedz mi jeszcze czy takie zaprzestanie oddychania ma jakies konsekwencje? Np. moglo uszkodzic mozg itp? Ja tu pytalam ale popatrzyli na mnie jak na crazola i powiedzieli ze nie. Ciekawa jestem co tobie lekarka powiedziala po waszym incydencie. No i jak po tym wszystkim twoje maluchy sobie radza???

ps. dla ciekawosci. byla dzisiaj na oddziale mama z synem. Chlopak ma 17 lat i jest wczesniakiem z 27tc. Przyszla po 17 latach odwiedzic i podziekowac. Wzruszylam sie.

Caluje jeszcze raz i ide na dojenie.
Pa.
MD


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: śr lip 31, 2013 10:48 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt mar 20, 2007 8:36 am
Posty: 4736
Lokalizacja: Łódź
Jerrysia nie ma żadnych konsekwencji. Nie tylko wiem to od lekarza, ale mój syn miał rezonans magn. mózgu po (z innego powodu) i nie ma sladów niedotlenienia ani nic takiego.

Moja Natalia też miała długo kanaliki w noskach, tam stopniowo zmniejsza się ilość tlenu.

U moich dzieci nie ma zadnych powikłań powcześniaczych. Syn jest najwyższy w grupie, ma już ponad 117cm, mają też świetne raporty na koniec przedszkola. Mieliśmy z synem test rozwojowy po skończeniu 2 lat i wszystko w normie

Moje dzieci urodziły się w Anglii i tu też tak "na luzie" podchodzą, znaczy opiekują się mamą i dziecmi nie tylko medycznie ale też celebruje się fakt narodzin dziecka, mimo, że maleńkiego, rodzice muszą aktywnie uczestniczyć przy dzieciach- zmieanie pieluchy, karmieniu, odwiedzają babcie, ciocie itd. Ja po wypisie byłam w szpitalu lub szpitalach, bo miałam czasem dzieci oddzielnie od 9 do 19 i byłam nieźle zabiegana :) wydój, wykarm sondą, zmień peiluchę, idź coś zjedz itd.
Będzie dobrze na pewno. Oczywiście inna jest atmosfera i problemy przy maluszkach z 24-26tc i wtedy cieżko od razu o radość, bo dziecko walczy o życie. Ale takie duże dzieci to na pewno dadzą radę.

_________________
Synuś 1850g 45 cm Córuś 1465g 43 cm, 31tc
Obrazek
“Life begins at the end of your comfort zone.” Neale Donald Walsch
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: śr lip 31, 2013 11:13 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt sty 10, 2012 3:43 pm
Posty: 78
Lokalizacja: Puławy
[/b]jerrysia[/b] super że masz coraz lepsze wieści. Jeśli jest lepiej, to pewnie będzie już tak dalej. A to że mniejsze dzieci często lepiej sobie radzą, to Pestek ma rację. U mnie też tak było, że ta większa - Martusia -miała problemy a ta malutka i lżejszą super sobie radziła. Powiem, że dalej jeśli obie przechodzą jakąś infekcję, to Gabrysia sobie zazwyczaj lepiej radzi i lepiej je znosi.
ja nie miałam tak poważnych przejść z moimi dziewczynkami ale na ile się orientuję, to zatrzymanie dopływu tlenu do mózgu na kilka minut- chyba do ok 2 min jest jeszcze do zniesienia, później pojawiają się już jakieś komplikacje neurologiczne. A skoro malutki leży pod monitorami to zatrzymanie oddychania wywołuje natychmiastowy alarm urządzenia i pomoc dociera niemalże natychmiast, więc nie powinno malutkiemu brakować tlenu niż ten bezpieczny limit przewiduje. Ale może ktoś to wie to na pewno lub ma takie doświadczenia b to niech się wypowie. Dużo sił i tych fizycznych i duchowych życzę i naprawdę dbaj o siebie bo nie tylko ten maluszek Cię potrzebuje. :-{:

_________________
ObrazekObrazekObrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: pt sie 02, 2013 2:16 pm 

Rejestracja: pt lip 19, 2013 8:10 am
Posty: 16
Jerrysia i jak tam maluchy?

_________________
Obrazek



Obrazek


Obrazek


Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: sob sie 03, 2013 10:44 pm 

Rejestracja: śr maja 01, 2013 12:45 am
Posty: 31
hej mamusie

Dzieki Bogu wszystko ok. Fredzik DUZO lepiej!!! Bo jego braciszek radzi sobie doskonale. Wczoraj wyjeli malutkiemu dren z pluc. Wiec choc tyle ze nic juz sie w plucu nie akumuluje. Jutro chca wyciagac "center line" (sorki ale nie wiem jak to jest po polsku - chyba chodzi o ta rureczke ktora mu zakladali zamiast reg. kroplowki). Takze powoli wychodzimy na prosta. Mam nadziej ze juz tak pozostanie. A i jeszcze ma w nosku takie 2 male rureczki z tlenem. Ale juz bez wspomagania. Oprocz tego lekarze mowia ze obydwoje sa ok i teraz beda sie skupiali na nauce ssania. Wczoraj pierwszy raz moglam potrzymac tego malutkiego. Co to byly za emocje. Nawet teraz piszac to placze. Taka mala gloweczka. Ale pewnie kazda z was wie o czym mowie. Ja czuje sie ok. Nawet psychicznie jest ok, a balam sie ze nie dam rady. Ale teraz widze jaka synkowie maja swietna opieke wiec jestem troszke spokjniejsza. Ale ilekroc zblizam sie do szpitala i do NICU to odczuwam ogromny lek czy z dzieciakami wszystko ok. Ale to normalne. Takze tyle u nas... Bede informowala... Wierze ze tylko dobre info.

Caluje was mocno i do uslyszenia
Magda


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: ndz sie 04, 2013 12:19 am 

Rejestracja: pt lip 19, 2013 8:10 am
Posty: 16
Madziu (mam sentyment do tego imienia bo tak ma na imię moja córeczka) wierzyłam że będzie już tylko lepiej. A Ty jesteś silną kobietką. Nie mogło być inaczej. Wiem co przeszłaś. Sama przeszłam przez coś podobnego. Bałam się w każdej minucie o dzieciaki. A jak mnie przy nich nie było to już wogle. Także trzymaj się ciepło i nie załamuj się kochana. Zobaczysz będziesz się dziwić że Twoi synkowie tak szybko gonią rówieśników ;*
buziaki

_________________
Obrazek



Obrazek


Obrazek


Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

Post: ndz sie 04, 2013 9:32 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr sie 09, 2006 11:13 am
Posty: 7337
Lokalizacja: Na wschód od Wisły
Super wieści.
Pozdrowienia z nad morza :papa:

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 31236 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 1557, 1558, 1559, 1560, 1561, 1562  Następna

Forum ciąża

» Zdrowie Kobiety » Ciąża bliźniacza

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Antykoncepcja - Bezpłodność - Planowanie ciąży - Objawy ciąży - Test ciążowy - Ciąża - Ciąża bliźniacza - Termin porodu - Objawy porodu - Poród - Laktacja - Niemowlę - Karmienie niemowląt - Macierzyństwo - Psychologia - Przepisy kulinarne - Uroda

Jeżeli podoba Ci się nasz serwis, poleć go innym. Wklej nasz button lub link na swojej stronie

Forum ciąża


Friends Pliki cookies