Dzisiaj jest wt gru 12, 2017 2:22 pm


Forum ciąża

» Forum ogólne » Kącik humoru

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 255 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 9, 10, 11, 12, 13  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
Post: wt kwie 26, 2011 1:48 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr lut 17, 2010 2:38 pm
Posty: 6296
Lokalizacja: zza biurka ;)
Był sobie domek różowy nad brzegiem szalenie spokojnego jeziora. Mieszkał tam szalenie przystojny wędkarz, który lubił szalone wiewiórki.
Pewnego dnia postanowił wyruszyć w daleką podróż, do krainy wiecznie zielonego lasu. Zabrał ze sobą szaloną wiewiórkę, która pokazała mu drogę do nowego świata. Gdy dotarli na koniec zielonego lasu, wiewiórka ugryzła go w ucho. Wędkarz też ją ugryzł. Obrażona wiewiórka popatrzyła na swój nadgryziony futerał od lornetki i zapłakała gorzko. Spojrzała groźnie na rozporek spodni wędkarza i parsknęła śmiechem. Wędkarz rzucił się w pogoń za swoim szalonym szczęściem. Gdy tak biegł pomyślał: 'Zamiast gonić szalone szczęście, powinienem zadzwonić do wiewiórki' i spytać czy jest w stanie, w miarę szybko podrapać go po bardzo swędzącym lewym a także prawym dużym palcu. Kiedy myślał o wiewiórce przypomniał sobie, że nie zabrał z domu swojego kota, który na pewno nie lubił wiewiórki.Kocur mógłby przecież zjeść z wiewiórką futerał lornetki i pójść z wiewiórką poszukać czegoś fajnego w lesie, ale bał się wilka który czaił się tuż za świerkiem.Mówi więc do wiewiorki: moze jednak zostaniesz ze mna. Na to kocur nigdy w życiu, jednak wiewiorka powiedziala: zjem sobie orzeszka, a potem pomyślę. Tymczasem wilk wyszedł i głośno sobie puścił bąka oraz podrapał się po tyłku i nagle jak oszalały dmuchnoł w brudne ucho Wędkarza, na co Wedkarz...zdziwiony padl trupem...
Zdenerwowany wilk szybko ...zabrał wędkarza do swojego łóżka. Wędkarz nagle wstał i rozebrał się do podartych zielonych slipów. Oczom wilka ukazał się ....długi,obślizgły,wstrętny......robak na jego owłosionym brudnym udzie, które zaczęło puchnąć... zapewne od ugryzienia...
Szybko polał nogę... spirytusem salicylowym który strasznie mocno szczypał go w oczy, na co robak zaczął bić brawa. Ponieważ, bardzo smakował mu ten stary spirytus. Wedkarz jednak zrzucił robaka z nogi, robak oburzony strzepnął SWOJE MAŁE CIAŁKO uderzając nosem w... kule u nogi, która była stara i zardzewiała. Widząc to... wędkarz postanowił szybko zadzwonic do swojej słodkiej jak malina...narzeczonej mieszkającej w.....okręcie podwodnym na księżycu, który ma bardzo dużo kolorowych okrągłych, kwadratowych i lewitujących w oparach...fotografii ze zdjęciami bardzo sympatycznych różowych bardzo wesołych potworków..
Potworki te mieszkaja w maleńkich dziurkach gdzie zawsze jest ciemno, zimno i ponuro a poza tym unosi się zapach bardzo dziwny przypominający z kwaszone mleko. Ich ulubioną potrawą są mocno przypalone, pasmarowane i optoczone w jajku banany które pochodzą z ciepłej Afryki lecz muszą być dojrzałe aby wydobywały swój aromat.
Gdy im jest smutno szukają ciepła, miłości i kogoś do towarzystwa.
Pewnego pieknego dnia o zachodzie słońca nad brzegiem morza i szumie fal USŁYSZELI WIELKIE BUM. Ze strachu oczy IM SPUCHŁY ALE nie wyskoczyły z ich tłuściutkich główek. WŁOSY ŁONOWE POWYPADAŁY mężczyźnie o bujnej wyobrażni. Małe potworki WESZŁY DO NOSA bo chciały żeby BYŁO IM CIEPŁO ale nagle ktoś PSIKNĄŁ I POWYPADAŁY szybko się pozbierały I WLAZŁY ZNOWU niestety to był BŁĄD, PONIEWAZ NOS był już tak obolały że musiał odpocząć od tego kichania. Małe stworki były bardzo zwinne I MĄDRE,WIĘC DO INNEJ DZIURKI...postanowiły się przenieść.Tymrazem dotarły do CIEMNEGO POMIESZCZENIA W KTÓRYM niezbyt ładnie pachniało I WIAŁ WIATR bo był przeciąg.Był to pępek,duży,brudny,owłosiony i pełen dużych wściekłych i agresywnych much sklonowanych przez szalonego profesora Dolito. Ów profesor jest,człowiekiem nad wyraz miłym, pełnym ciepła,o niebiańsko błękitnym spojrzeniu,bardzo delikatnych dłoniach,na ,których niestety SĄ WIELKIE PRYSZCZE których nabawił się,wykopując w ziemi wielkie dziury w poszukiwaniu ,cennego złoża ropy naftowej i gazu, który w piwnicy przerabiał na binber. Później ten bimber filtrował przez chleb i wypił ze smakiem. Jednak stało się coś bardzo fajnego,bo po nim nie miał kaca, tylko okropna zgagę której pozbył się prawie natychmiast, ale nie było to czego spodziewał się. Wypadły mu wszystkie zęby, co poprawiło mu humor na lepszy niż ten, ktory mial wczesniej. Pomyślał aby w końcu udać się do piwnicy po coś, czego ostatnio zapomniał wyjąć ze starej skrzyni, znalezionej kiedyś na plazy, ktora wabiła śpiewem syren przyprawiającym go o drżenie lewej powieki, opadającej od dzieciństwa. W skrzyni tej, ośmiergłej od pleśni, nadżartej przez korniki ujrzał coś, co zaparło dech w
jego chudej piersi.

_________________
Obrazek

Obrazek


--------------------
IMPOSSIBLE IS NOTHING
--------------------
['] ['] ['] ['] ['] (2007- 2011)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

 Tytuł:
Post: wt kwie 26, 2011 2:33 pm 
Czarodziejka Smaku
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz lut 28, 2010 10:47 pm
Posty: 9119
Lokalizacja: Wielkopolska
Był sobie domek różowy nad brzegiem szalenie spokojnego jeziora. Mieszkał tam szalenie przystojny wędkarz, który lubił szalone wiewiórki.
Pewnego dnia postanowił wyruszyć w daleką podróż, do krainy wiecznie zielonego lasu. Zabrał ze sobą szaloną wiewiórkę, która pokazała mu drogę do nowego świata. Gdy dotarli na koniec zielonego lasu, wiewiórka ugryzła go w ucho. Wędkarz też ją ugryzł. Obrażona wiewiórka popatrzyła na swój nadgryziony futerał od lornetki i zapłakała gorzko. Spojrzała groźnie na rozporek spodni wędkarza i parsknęła śmiechem. Wędkarz rzucił się w pogoń za swoim szalonym szczęściem. Gdy tak biegł pomyślał: 'Zamiast gonić szalone szczęście, powinienem zadzwonić do wiewiórki' i spytać czy jest w stanie, w miarę szybko podrapać go po bardzo swędzącym lewym a także prawym dużym palcu. Kiedy myślał o wiewiórce przypomniał sobie, że nie zabrał z domu swojego kota, który na pewno nie lubił wiewiórki.Kocur mógłby przecież zjeść z wiewiórką futerał lornetki i pójść z wiewiórką poszukać czegoś fajnego w lesie, ale bał się wilka który czaił się tuż za świerkiem.Mówi więc do wiewiorki: moze jednak zostaniesz ze mna. Na to kocur nigdy w życiu, jednak wiewiorka powiedziala: zjem sobie orzeszka, a potem pomyślę. Tymczasem wilk wyszedł i głośno sobie puścił bąka oraz podrapał się po tyłku i nagle jak oszalały dmuchnoł w brudne ucho Wędkarza, na co Wedkarz...zdziwiony padl trupem...
Zdenerwowany wilk szybko ...zabrał wędkarza do swojego łóżka. Wędkarz nagle wstał i rozebrał się do podartych zielonych slipów. Oczom wilka ukazał się ....długi,obślizgły,wstrętny......robak na jego owłosionym brudnym udzie, które zaczęło puchnąć... zapewne od ugryzienia...
Szybko polał nogę... spirytusem salicylowym który strasznie mocno szczypał go w oczy, na co robak zaczął bić brawa. Ponieważ, bardzo smakował mu ten stary spirytus. Wedkarz jednak zrzucił robaka z nogi, robak oburzony strzepnął SWOJE MAŁE CIAŁKO uderzając nosem w... kule u nogi, która była stara i zardzewiała. Widząc to... wędkarz postanowił szybko zadzwonic do swojej słodkiej jak malina...narzeczonej mieszkającej w.....okręcie podwodnym na księżycu, który ma bardzo dużo kolorowych okrągłych, kwadratowych i lewitujących w oparach...fotografii ze zdjęciami bardzo sympatycznych różowych bardzo wesołych potworków..
Potworki te mieszkaja w maleńkich dziurkach gdzie zawsze jest ciemno, zimno i ponuro a poza tym unosi się zapach bardzo dziwny przypominający z kwaszone mleko. Ich ulubioną potrawą są mocno przypalone, pasmarowane i optoczone w jajku banany które pochodzą z ciepłej Afryki lecz muszą być dojrzałe aby wydobywały swój aromat.
Gdy im jest smutno szukają ciepła, miłości i kogoś do towarzystwa.
Pewnego pieknego dnia o zachodzie słońca nad brzegiem morza i szumie fal USŁYSZELI WIELKIE BUM. Ze strachu oczy IM SPUCHŁY ALE nie wyskoczyły z ich tłuściutkich główek. WŁOSY ŁONOWE POWYPADAŁY mężczyźnie o bujnej wyobrażni. Małe potworki WESZŁY DO NOSA bo chciały żeby BYŁO IM CIEPŁO ale nagle ktoś PSIKNĄŁ I POWYPADAŁY szybko się pozbierały I WLAZŁY ZNOWU niestety to był BŁĄD, PONIEWAZ NOS był już tak obolały że musiał odpocząć od tego kichania. Małe stworki były bardzo zwinne I MĄDRE,WIĘC DO INNEJ DZIURKI...postanowiły się przenieść.Tymrazem dotarły do CIEMNEGO POMIESZCZENIA W KTÓRYM niezbyt ładnie pachniało I WIAŁ WIATR bo był przeciąg.Był to pępek,duży,brudny,owłosiony i pełen dużych wściekłych i agresywnych much sklonowanych przez szalonego profesora Dolito. Ów profesor jest,człowiekiem nad wyraz miłym, pełnym ciepła,o niebiańsko błękitnym spojrzeniu,bardzo delikatnych dłoniach,na ,których niestety SĄ WIELKIE PRYSZCZE których nabawił się,wykopując w ziemi wielkie dziury w poszukiwaniu ,cennego złoża ropy naftowej i gazu, który w piwnicy przerabiał na binber. Później ten bimber filtrował przez chleb i wypił ze smakiem. Jednak stało się coś bardzo fajnego,bo po nim nie miał kaca, tylko okropna zgagę której pozbył się prawie natychmiast, ale nie było to czego spodziewał się. Wypadły mu wszystkie zęby, co poprawiło mu humor na lepszy niż ten, ktory mial wczesniej. Pomyślał aby w końcu udać się do piwnicy po coś, czego ostatnio zapomniał wyjąć ze starej skrzyni, znalezionej kiedyś na plazy, ktora wabiła śpiewem syren przyprawiającym go o drżenie lewej powieki, opadającej od dzieciństwa. W skrzyni tej, ośmiergłej od pleśni, nadżartej przez korniki ujrzał coś, co zaparło dech w jego chudej piersi. Jego oczom ukazała

_________________
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: wt kwie 26, 2011 2:44 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr lut 17, 2010 2:38 pm
Posty: 6296
Lokalizacja: zza biurka ;)
Był sobie domek różowy nad brzegiem szalenie spokojnego jeziora. Mieszkał tam szalenie przystojny wędkarz, który lubił szalone wiewiórki.
Pewnego dnia postanowił wyruszyć w daleką podróż, do krainy wiecznie zielonego lasu. Zabrał ze sobą szaloną wiewiórkę, która pokazała mu drogę do nowego świata. Gdy dotarli na koniec zielonego lasu, wiewiórka ugryzła go w ucho. Wędkarz też ją ugryzł. Obrażona wiewiórka popatrzyła na swój nadgryziony futerał od lornetki i zapłakała gorzko. Spojrzała groźnie na rozporek spodni wędkarza i parsknęła śmiechem. Wędkarz rzucił się w pogoń za swoim szalonym szczęściem. Gdy tak biegł pomyślał: 'Zamiast gonić szalone szczęście, powinienem zadzwonić do wiewiórki' i spytać czy jest w stanie, w miarę szybko podrapać go po bardzo swędzącym lewym a także prawym dużym palcu. Kiedy myślał o wiewiórce przypomniał sobie, że nie zabrał z domu swojego kota, który na pewno nie lubił wiewiórki.Kocur mógłby przecież zjeść z wiewiórką futerał lornetki i pójść z wiewiórką poszukać czegoś fajnego w lesie, ale bał się wilka który czaił się tuż za świerkiem.Mówi więc do wiewiorki: moze jednak zostaniesz ze mna. Na to kocur nigdy w życiu, jednak wiewiorka powiedziala: zjem sobie orzeszka, a potem pomyślę. Tymczasem wilk wyszedł i głośno sobie puścił bąka oraz podrapał się po tyłku i nagle jak oszalały dmuchnoł w brudne ucho Wędkarza, na co Wedkarz...zdziwiony padl trupem...
Zdenerwowany wilk szybko ...zabrał wędkarza do swojego łóżka. Wędkarz nagle wstał i rozebrał się do podartych zielonych slipów. Oczom wilka ukazał się ....długi,obślizgły,wstrętny......robak na jego owłosionym brudnym udzie, które zaczęło puchnąć... zapewne od ugryzienia...
Szybko polał nogę... spirytusem salicylowym który strasznie mocno szczypał go w oczy, na co robak zaczął bić brawa. Ponieważ, bardzo smakował mu ten stary spirytus. Wedkarz jednak zrzucił robaka z nogi, robak oburzony strzepnął SWOJE MAŁE CIAŁKO uderzając nosem w... kule u nogi, która była stara i zardzewiała. Widząc to... wędkarz postanowił szybko zadzwonic do swojej słodkiej jak malina...narzeczonej mieszkającej w.....okręcie podwodnym na księżycu, który ma bardzo dużo kolorowych okrągłych, kwadratowych i lewitujących w oparach...fotografii ze zdjęciami bardzo sympatycznych różowych bardzo wesołych potworków..
Potworki te mieszkaja w maleńkich dziurkach gdzie zawsze jest ciemno, zimno i ponuro a poza tym unosi się zapach bardzo dziwny przypominający z kwaszone mleko. Ich ulubioną potrawą są mocno przypalone, pasmarowane i optoczone w jajku banany które pochodzą z ciepłej Afryki lecz muszą być dojrzałe aby wydobywały swój aromat.
Gdy im jest smutno szukają ciepła, miłości i kogoś do towarzystwa.
Pewnego pieknego dnia o zachodzie słońca nad brzegiem morza i szumie fal USŁYSZELI WIELKIE BUM. Ze strachu oczy IM SPUCHŁY ALE nie wyskoczyły z ich tłuściutkich główek. WŁOSY ŁONOWE POWYPADAŁY mężczyźnie o bujnej wyobrażni. Małe potworki WESZŁY DO NOSA bo chciały żeby BYŁO IM CIEPŁO ale nagle ktoś PSIKNĄŁ I POWYPADAŁY szybko się pozbierały I WLAZŁY ZNOWU niestety to był BŁĄD, PONIEWAZ NOS był już tak obolały że musiał odpocząć od tego kichania. Małe stworki były bardzo zwinne I MĄDRE,WIĘC DO INNEJ DZIURKI...postanowiły się przenieść.Tymrazem dotarły do CIEMNEGO POMIESZCZENIA W KTÓRYM niezbyt ładnie pachniało I WIAŁ WIATR bo był przeciąg.Był to pępek,duży,brudny,owłosiony i pełen dużych wściekłych i agresywnych much sklonowanych przez szalonego profesora Dolito. Ów profesor jest,człowiekiem nad wyraz miłym, pełnym ciepła,o niebiańsko błękitnym spojrzeniu,bardzo delikatnych dłoniach,na ,których niestety SĄ WIELKIE PRYSZCZE których nabawił się,wykopując w ziemi wielkie dziury w poszukiwaniu ,cennego złoża ropy naftowej i gazu, który w piwnicy przerabiał na binber. Później ten bimber filtrował przez chleb i wypił ze smakiem. Jednak stało się coś bardzo fajnego,bo po nim nie miał kaca, tylko okropna zgagę której pozbył się prawie natychmiast, ale nie było to czego spodziewał się. Wypadły mu wszystkie zęby, co poprawiło mu humor na lepszy niż ten, ktory mial wczesniej. Pomyślał aby w końcu udać się do piwnicy po coś, czego ostatnio zapomniał wyjąć ze starej skrzyni, znalezionej kiedyś na plazy, ktora wabiła śpiewem syren przyprawiającym go o drżenie lewej powieki, opadającej od dzieciństwa. W skrzyni tej, ośmiergłej od pleśni, nadżartej przez korniki ujrzał coś, co zaparło dech w jego chudej piersi. Jego oczom ukazała się bowiem ogryziona

_________________
Obrazek

Obrazek


--------------------
IMPOSSIBLE IS NOTHING
--------------------
['] ['] ['] ['] ['] (2007- 2011)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: wt kwie 26, 2011 2:56 pm 
Czarodziejka Smaku
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz lut 28, 2010 10:47 pm
Posty: 9119
Lokalizacja: Wielkopolska
Był sobie domek różowy nad brzegiem szalenie spokojnego jeziora. Mieszkał tam szalenie przystojny wędkarz, który lubił szalone wiewiórki.
Pewnego dnia postanowił wyruszyć w daleką podróż, do krainy wiecznie zielonego lasu. Zabrał ze sobą szaloną wiewiórkę, która pokazała mu drogę do nowego świata. Gdy dotarli na koniec zielonego lasu, wiewiórka ugryzła go w ucho. Wędkarz też ją ugryzł. Obrażona wiewiórka popatrzyła na swój nadgryziony futerał od lornetki i zapłakała gorzko. Spojrzała groźnie na rozporek spodni wędkarza i parsknęła śmiechem. Wędkarz rzucił się w pogoń za swoim szalonym szczęściem. Gdy tak biegł pomyślał: 'Zamiast gonić szalone szczęście, powinienem zadzwonić do wiewiórki' i spytać czy jest w stanie, w miarę szybko podrapać go po bardzo swędzącym lewym a także prawym dużym palcu. Kiedy myślał o wiewiórce przypomniał sobie, że nie zabrał z domu swojego kota, który na pewno nie lubił wiewiórki.Kocur mógłby przecież zjeść z wiewiórką futerał lornetki i pójść z wiewiórką poszukać czegoś fajnego w lesie, ale bał się wilka który czaił się tuż za świerkiem.Mówi więc do wiewiorki: moze jednak zostaniesz ze mna. Na to kocur nigdy w życiu, jednak wiewiorka powiedziala: zjem sobie orzeszka, a potem pomyślę. Tymczasem wilk wyszedł i głośno sobie puścił bąka oraz podrapał się po tyłku i nagle jak oszalały dmuchnoł w brudne ucho Wędkarza, na co Wedkarz...zdziwiony padl trupem...
Zdenerwowany wilk szybko ...zabrał wędkarza do swojego łóżka. Wędkarz nagle wstał i rozebrał się do podartych zielonych slipów. Oczom wilka ukazał się ....długi,obślizgły,wstrętny......robak na jego owłosionym brudnym udzie, które zaczęło puchnąć... zapewne od ugryzienia...
Szybko polał nogę... spirytusem salicylowym który strasznie mocno szczypał go w oczy, na co robak zaczął bić brawa. Ponieważ, bardzo smakował mu ten stary spirytus. Wedkarz jednak zrzucił robaka z nogi, robak oburzony strzepnął SWOJE MAŁE CIAŁKO uderzając nosem w... kule u nogi, która była stara i zardzewiała. Widząc to... wędkarz postanowił szybko zadzwonic do swojej słodkiej jak malina...narzeczonej mieszkającej w.....okręcie podwodnym na księżycu, który ma bardzo dużo kolorowych okrągłych, kwadratowych i lewitujących w oparach...fotografii ze zdjęciami bardzo sympatycznych różowych bardzo wesołych potworków..
Potworki te mieszkaja w maleńkich dziurkach gdzie zawsze jest ciemno, zimno i ponuro a poza tym unosi się zapach bardzo dziwny przypominający z kwaszone mleko. Ich ulubioną potrawą są mocno przypalone, pasmarowane i optoczone w jajku banany które pochodzą z ciepłej Afryki lecz muszą być dojrzałe aby wydobywały swój aromat.
Gdy im jest smutno szukają ciepła, miłości i kogoś do towarzystwa.
Pewnego pieknego dnia o zachodzie słońca nad brzegiem morza i szumie fal USŁYSZELI WIELKIE BUM. Ze strachu oczy IM SPUCHŁY ALE nie wyskoczyły z ich tłuściutkich główek. WŁOSY ŁONOWE POWYPADAŁY mężczyźnie o bujnej wyobrażni. Małe potworki WESZŁY DO NOSA bo chciały żeby BYŁO IM CIEPŁO ale nagle ktoś PSIKNĄŁ I POWYPADAŁY szybko się pozbierały I WLAZŁY ZNOWU niestety to był BŁĄD, PONIEWAZ NOS był już tak obolały że musiał odpocząć od tego kichania. Małe stworki były bardzo zwinne I MĄDRE,WIĘC DO INNEJ DZIURKI...postanowiły się przenieść.Tymrazem dotarły do CIEMNEGO POMIESZCZENIA W KTÓRYM niezbyt ładnie pachniało I WIAŁ WIATR bo był przeciąg.Był to pępek,duży,brudny,owłosiony i pełen dużych wściekłych i agresywnych much sklonowanych przez szalonego profesora Dolito. Ów profesor jest,człowiekiem nad wyraz miłym, pełnym ciepła,o niebiańsko błękitnym spojrzeniu,bardzo delikatnych dłoniach,na ,których niestety SĄ WIELKIE PRYSZCZE których nabawił się,wykopując w ziemi wielkie dziury w poszukiwaniu ,cennego złoża ropy naftowej i gazu, który w piwnicy przerabiał na binber. Później ten bimber filtrował przez chleb i wypił ze smakiem. Jednak stało się coś bardzo fajnego,bo po nim nie miał kaca, tylko okropna zgagę której pozbył się prawie natychmiast, ale nie było to czego spodziewał się. Wypadły mu wszystkie zęby, co poprawiło mu humor na lepszy niż ten, ktory mial wczesniej. Pomyślał aby w końcu udać się do piwnicy po coś, czego ostatnio zapomniał wyjąć ze starej skrzyni, znalezionej kiedyś na plazy, ktora wabiła śpiewem syren przyprawiającym go o drżenie lewej powieki, opadającej od dzieciństwa. W skrzyni tej, ośmiergłej od pleśni, nadżartej przez korniki ujrzał coś, co zaparło dech w jego chudej piersi. Jego oczom ukazała się bowiem ogryziona wielka niczym arbuz

_________________
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: śr kwie 27, 2011 1:19 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr lut 17, 2010 2:38 pm
Posty: 6296
Lokalizacja: zza biurka ;)
Był sobie domek różowy nad brzegiem szalenie spokojnego jeziora. Mieszkał tam szalenie przystojny wędkarz, który lubił szalone wiewiórki.
Pewnego dnia postanowił wyruszyć w daleką podróż, do krainy wiecznie zielonego lasu. Zabrał ze sobą szaloną wiewiórkę, która pokazała mu drogę do nowego świata. Gdy dotarli na koniec zielonego lasu, wiewiórka ugryzła go w ucho. Wędkarz też ją ugryzł. Obrażona wiewiórka popatrzyła na swój nadgryziony futerał od lornetki i zapłakała gorzko. Spojrzała groźnie na rozporek spodni wędkarza i parsknęła śmiechem. Wędkarz rzucił się w pogoń za swoim szalonym szczęściem. Gdy tak biegł pomyślał: 'Zamiast gonić szalone szczęście, powinienem zadzwonić do wiewiórki' i spytać czy jest w stanie, w miarę szybko podrapać go po bardzo swędzącym lewym a także prawym dużym palcu. Kiedy myślał o wiewiórce przypomniał sobie, że nie zabrał z domu swojego kota, który na pewno nie lubił wiewiórki.Kocur mógłby przecież zjeść z wiewiórką futerał lornetki i pójść z wiewiórką poszukać czegoś fajnego w lesie, ale bał się wilka który czaił się tuż za świerkiem.Mówi więc do wiewiorki: moze jednak zostaniesz ze mna. Na to kocur nigdy w życiu, jednak wiewiorka powiedziala: zjem sobie orzeszka, a potem pomyślę. Tymczasem wilk wyszedł i głośno sobie puścił bąka oraz podrapał się po tyłku i nagle jak oszalały dmuchnoł w brudne ucho Wędkarza, na co Wedkarz...zdziwiony padl trupem...
Zdenerwowany wilk szybko ...zabrał wędkarza do swojego łóżka. Wędkarz nagle wstał i rozebrał się do podartych zielonych slipów. Oczom wilka ukazał się ....długi,obślizgły,wstrętny......robak na jego owłosionym brudnym udzie, które zaczęło puchnąć... zapewne od ugryzienia...
Szybko polał nogę... spirytusem salicylowym który strasznie mocno szczypał go w oczy, na co robak zaczął bić brawa. Ponieważ, bardzo smakował mu ten stary spirytus. Wedkarz jednak zrzucił robaka z nogi, robak oburzony strzepnął SWOJE MAŁE CIAŁKO uderzając nosem w... kule u nogi, która była stara i zardzewiała. Widząc to... wędkarz postanowił szybko zadzwonic do swojej słodkiej jak malina...narzeczonej mieszkającej w.....okręcie podwodnym na księżycu, który ma bardzo dużo kolorowych okrągłych, kwadratowych i lewitujących w oparach...fotografii ze zdjęciami bardzo sympatycznych różowych bardzo wesołych potworków..
Potworki te mieszkaja w maleńkich dziurkach gdzie zawsze jest ciemno, zimno i ponuro a poza tym unosi się zapach bardzo dziwny przypominający z kwaszone mleko. Ich ulubioną potrawą są mocno przypalone, pasmarowane i optoczone w jajku banany które pochodzą z ciepłej Afryki lecz muszą być dojrzałe aby wydobywały swój aromat.
Gdy im jest smutno szukają ciepła, miłości i kogoś do towarzystwa.
Pewnego pieknego dnia o zachodzie słońca nad brzegiem morza i szumie fal USŁYSZELI WIELKIE BUM. Ze strachu oczy IM SPUCHŁY ALE nie wyskoczyły z ich tłuściutkich główek. WŁOSY ŁONOWE POWYPADAŁY mężczyźnie o bujnej wyobrażni. Małe potworki WESZŁY DO NOSA bo chciały żeby BYŁO IM CIEPŁO ale nagle ktoś PSIKNĄŁ I POWYPADAŁY szybko się pozbierały I WLAZŁY ZNOWU niestety to był BŁĄD, PONIEWAZ NOS był już tak obolały że musiał odpocząć od tego kichania. Małe stworki były bardzo zwinne I MĄDRE,WIĘC DO INNEJ DZIURKI...postanowiły się przenieść.Tymrazem dotarły do CIEMNEGO POMIESZCZENIA W KTÓRYM niezbyt ładnie pachniało I WIAŁ WIATR bo był przeciąg.Był to pępek,duży,brudny,owłosiony i pełen dużych wściekłych i agresywnych much sklonowanych przez szalonego profesora Dolito. Ów profesor jest,człowiekiem nad wyraz miłym, pełnym ciepła,o niebiańsko błękitnym spojrzeniu,bardzo delikatnych dłoniach,na ,których niestety SĄ WIELKIE PRYSZCZE których nabawił się,wykopując w ziemi wielkie dziury w poszukiwaniu ,cennego złoża ropy naftowej i gazu, który w piwnicy przerabiał na binber. Później ten bimber filtrował przez chleb i wypił ze smakiem. Jednak stało się coś bardzo fajnego,bo po nim nie miał kaca, tylko okropna zgagę której pozbył się prawie natychmiast, ale nie było to czego spodziewał się. Wypadły mu wszystkie zęby, co poprawiło mu humor na lepszy niż ten, ktory mial wczesniej. Pomyślał aby w końcu udać się do piwnicy po coś, czego ostatnio zapomniał wyjąć ze starej skrzyni, znalezionej kiedyś na plazy, ktora wabiła śpiewem syren przyprawiającym go o drżenie lewej powieki, opadającej od dzieciństwa. W skrzyni tej, ośmiergłej od pleśni, nadżartej przez korniki ujrzał coś, co zaparło dech w jego chudej piersi. Jego oczom ukazała się bowiem ogryziona wielka niczym arbuz gicz, prawdopodobnie cielęca.

_________________
Obrazek

Obrazek


--------------------
IMPOSSIBLE IS NOTHING
--------------------
['] ['] ['] ['] ['] (2007- 2011)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: śr maja 04, 2011 10:09 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn mar 28, 2011 12:44 pm
Posty: 1532
Lokalizacja: Raszyn/Piaseczno
Był sobie domek różowy nad brzegiem szalenie spokojnego jeziora. Mieszkał tam szalenie przystojny wędkarz, który lubił szalone wiewiórki.
Pewnego dnia postanowił wyruszyć w daleką podróż, do krainy wiecznie zielonego lasu. Zabrał ze sobą szaloną wiewiórkę, która pokazała mu drogę do nowego świata. Gdy dotarli na koniec zielonego lasu, wiewiórka ugryzła go w ucho. Wędkarz też ją ugryzł. Obrażona wiewiórka popatrzyła na swój nadgryziony futerał od lornetki i zapłakała gorzko. Spojrzała groźnie na rozporek spodni wędkarza i parsknęła śmiechem. Wędkarz rzucił się w pogoń za swoim szalonym szczęściem. Gdy tak biegł pomyślał: 'Zamiast gonić szalone szczęście, powinienem zadzwonić do wiewiórki' i spytać czy jest w stanie, w miarę szybko podrapać go po bardzo swędzącym lewym a także prawym dużym palcu. Kiedy myślał o wiewiórce przypomniał sobie, że nie zabrał z domu swojego kota, który na pewno nie lubił wiewiórki.Kocur mógłby przecież zjeść z wiewiórką futerał lornetki i pójść z wiewiórką poszukać czegoś fajnego w lesie, ale bał się wilka który czaił się tuż za świerkiem.Mówi więc do wiewiorki: moze jednak zostaniesz ze mna. Na to kocur nigdy w życiu, jednak wiewiorka powiedziala: zjem sobie orzeszka, a potem pomyślę. Tymczasem wilk wyszedł i głośno sobie puścił bąka oraz podrapał się po tyłku i nagle jak oszalały dmuchnoł w brudne ucho Wędkarza, na co Wedkarz...zdziwiony padl trupem...
Zdenerwowany wilk szybko ...zabrał wędkarza do swojego łóżka. Wędkarz nagle wstał i rozebrał się do podartych zielonych slipów. Oczom wilka ukazał się ....długi,obślizgły,wstrętny......robak na jego owłosionym brudnym udzie, które zaczęło puchnąć... zapewne od ugryzienia...
Szybko polał nogę... spirytusem salicylowym który strasznie mocno szczypał go w oczy, na co robak zaczął bić brawa. Ponieważ, bardzo smakował mu ten stary spirytus. Wedkarz jednak zrzucił robaka z nogi, robak oburzony strzepnął SWOJE MAŁE CIAŁKO uderzając nosem w... kule u nogi, która była stara i zardzewiała. Widząc to... wędkarz postanowił szybko zadzwonic do swojej słodkiej jak malina...narzeczonej mieszkającej w.....okręcie podwodnym na księżycu, który ma bardzo dużo kolorowych okrągłych, kwadratowych i lewitujących w oparach...fotografii ze zdjęciami bardzo sympatycznych różowych bardzo wesołych potworków..
Potworki te mieszkaja w maleńkich dziurkach gdzie zawsze jest ciemno, zimno i ponuro a poza tym unosi się zapach bardzo dziwny przypominający z kwaszone mleko. Ich ulubioną potrawą są mocno przypalone, pasmarowane i optoczone w jajku banany które pochodzą z ciepłej Afryki lecz muszą być dojrzałe aby wydobywały swój aromat.
Gdy im jest smutno szukają ciepła, miłości i kogoś do towarzystwa.
Pewnego pieknego dnia o zachodzie słońca nad brzegiem morza i szumie fal USŁYSZELI WIELKIE BUM. Ze strachu oczy IM SPUCHŁY ALE nie wyskoczyły z ich tłuściutkich główek. WŁOSY ŁONOWE POWYPADAŁY mężczyźnie o bujnej wyobrażni. Małe potworki WESZŁY DO NOSA bo chciały żeby BYŁO IM CIEPŁO ale nagle ktoś PSIKNĄŁ I POWYPADAŁY szybko się pozbierały I WLAZŁY ZNOWU niestety to był BŁĄD, PONIEWAZ NOS był już tak obolały że musiał odpocząć od tego kichania. Małe stworki były bardzo zwinne I MĄDRE,WIĘC DO INNEJ DZIURKI...postanowiły się przenieść.Tymrazem dotarły do CIEMNEGO POMIESZCZENIA W KTÓRYM niezbyt ładnie pachniało I WIAŁ WIATR bo był przeciąg.Był to pępek,duży,brudny,owłosiony i pełen dużych wściekłych i agresywnych much sklonowanych przez szalonego profesora Dolito. Ów profesor jest,człowiekiem nad wyraz miłym, pełnym ciepła,o niebiańsko błękitnym spojrzeniu,bardzo delikatnych dłoniach,na ,których niestety SĄ WIELKIE PRYSZCZE których nabawił się,wykopując w ziemi wielkie dziury w poszukiwaniu ,cennego złoża ropy naftowej i gazu, który w piwnicy przerabiał na binber. Później ten bimber filtrował przez chleb i wypił ze smakiem. Jednak stało się coś bardzo fajnego,bo po nim nie miał kaca, tylko okropna zgagę której pozbył się prawie natychmiast, ale nie było to czego spodziewał się. Wypadły mu wszystkie zęby, co poprawiło mu humor na lepszy niż ten, ktory mial wczesniej. Pomyślał aby w końcu udać się do piwnicy po coś, czego ostatnio zapomniał wyjąć ze starej skrzyni, znalezionej kiedyś na plazy, ktora wabiła śpiewem syren przyprawiającym go o drżenie lewej powieki, opadającej od dzieciństwa. W skrzyni tej, ośmiergłej od pleśni, nadżartej przez korniki ujrzał coś, co zaparło dech w jego chudej piersi. Jego oczom ukazała się bowiem ogryziona wielka niczym arbuz gicz, prawdopodobnie cielęca. Dla pewności sprawdził

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw maja 05, 2011 2:30 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn kwie 12, 2010 1:01 pm
Posty: 1545
Lokalizacja: Warszawa/Łomianki
Wysłany: Sro Maj 04, 2011 10:09 am Temat postu:

--------------------------------------------------------------------------------

Był sobie domek różowy nad brzegiem szalenie spokojnego jeziora. Mieszkał tam szalenie przystojny wędkarz, który lubił szalone wiewiórki.
Pewnego dnia postanowił wyruszyć w daleką podróż, do krainy wiecznie zielonego lasu. Zabrał ze sobą szaloną wiewiórkę, która pokazała mu drogę do nowego świata. Gdy dotarli na koniec zielonego lasu, wiewiórka ugryzła go w ucho. Wędkarz też ją ugryzł. Obrażona wiewiórka popatrzyła na swój nadgryziony futerał od lornetki i zapłakała gorzko. Spojrzała groźnie na rozporek spodni wędkarza i parsknęła śmiechem. Wędkarz rzucił się w pogoń za swoim szalonym szczęściem. Gdy tak biegł pomyślał: 'Zamiast gonić szalone szczęście, powinienem zadzwonić do wiewiórki' i spytać czy jest w stanie, w miarę szybko podrapać go po bardzo swędzącym lewym a także prawym dużym palcu. Kiedy myślał o wiewiórce przypomniał sobie, że nie zabrał z domu swojego kota, który na pewno nie lubił wiewiórki.Kocur mógłby przecież zjeść z wiewiórką futerał lornetki i pójść z wiewiórką poszukać czegoś fajnego w lesie, ale bał się wilka który czaił się tuż za świerkiem.Mówi więc do wiewiorki: moze jednak zostaniesz ze mna. Na to kocur nigdy w życiu, jednak wiewiorka powiedziala: zjem sobie orzeszka, a potem pomyślę. Tymczasem wilk wyszedł i głośno sobie puścił bąka oraz podrapał się po tyłku i nagle jak oszalały dmuchnoł w brudne ucho Wędkarza, na co Wedkarz...zdziwiony padl trupem...
Zdenerwowany wilk szybko ...zabrał wędkarza do swojego łóżka. Wędkarz nagle wstał i rozebrał się do podartych zielonych slipów. Oczom wilka ukazał się ....długi,obślizgły,wstrętny......robak na jego owłosionym brudnym udzie, które zaczęło puchnąć... zapewne od ugryzienia...
Szybko polał nogę... spirytusem salicylowym który strasznie mocno szczypał go w oczy, na co robak zaczął bić brawa. Ponieważ, bardzo smakował mu ten stary spirytus. Wedkarz jednak zrzucił robaka z nogi, robak oburzony strzepnął SWOJE MAŁE CIAŁKO uderzając nosem w... kule u nogi, która była stara i zardzewiała. Widząc to... wędkarz postanowił szybko zadzwonic do swojej słodkiej jak malina...narzeczonej mieszkającej w.....okręcie podwodnym na księżycu, który ma bardzo dużo kolorowych okrągłych, kwadratowych i lewitujących w oparach...fotografii ze zdjęciami bardzo sympatycznych różowych bardzo wesołych potworków..
Potworki te mieszkaja w maleńkich dziurkach gdzie zawsze jest ciemno, zimno i ponuro a poza tym unosi się zapach bardzo dziwny przypominający z kwaszone mleko. Ich ulubioną potrawą są mocno przypalone, pasmarowane i optoczone w jajku banany które pochodzą z ciepłej Afryki lecz muszą być dojrzałe aby wydobywały swój aromat.
Gdy im jest smutno szukają ciepła, miłości i kogoś do towarzystwa.
Pewnego pieknego dnia o zachodzie słońca nad brzegiem morza i szumie fal USŁYSZELI WIELKIE BUM. Ze strachu oczy IM SPUCHŁY ALE nie wyskoczyły z ich tłuściutkich główek. WŁOSY ŁONOWE POWYPADAŁY mężczyźnie o bujnej wyobrażni. Małe potworki WESZŁY DO NOSA bo chciały żeby BYŁO IM CIEPŁO ale nagle ktoś PSIKNĄŁ I POWYPADAŁY szybko się pozbierały I WLAZŁY ZNOWU niestety to był BŁĄD, PONIEWAZ NOS był już tak obolały że musiał odpocząć od tego kichania. Małe stworki były bardzo zwinne I MĄDRE,WIĘC DO INNEJ DZIURKI...postanowiły się przenieść.Tymrazem dotarły do CIEMNEGO POMIESZCZENIA W KTÓRYM niezbyt ładnie pachniało I WIAŁ WIATR bo był przeciąg.Był to pępek,duży,brudny,owłosiony i pełen dużych wściekłych i agresywnych much sklonowanych przez szalonego profesora Dolito. Ów profesor jest,człowiekiem nad wyraz miłym, pełnym ciepła,o niebiańsko błękitnym spojrzeniu,bardzo delikatnych dłoniach,na ,których niestety SĄ WIELKIE PRYSZCZE których nabawił się,wykopując w ziemi wielkie dziury w poszukiwaniu ,cennego złoża ropy naftowej i gazu, który w piwnicy przerabiał na binber. Później ten bimber filtrował przez chleb i wypił ze smakiem. Jednak stało się coś bardzo fajnego,bo po nim nie miał kaca, tylko okropna zgagę której pozbył się prawie natychmiast, ale nie było to czego spodziewał się. Wypadły mu wszystkie zęby, co poprawiło mu humor na lepszy niż ten, ktory mial wczesniej. Pomyślał aby w końcu udać się do piwnicy po coś, czego ostatnio zapomniał wyjąć ze starej skrzyni, znalezionej kiedyś na plazy, ktora wabiła śpiewem syren przyprawiającym go o drżenie lewej powieki, opadającej od dzieciństwa. W skrzyni tej, ośmiergłej od pleśni, nadżartej przez korniki ujrzał coś, co zaparło dech w jego chudej piersi. Jego oczom ukazała się bowiem ogryziona wielka niczym arbuz gicz, prawdopodobnie cielęca. Dla pewności sprawdził, czy wziął mikser_________________

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw maja 05, 2011 2:40 pm 
ZAKAZ HANDLU
ZAKAZ HANDLU

Rejestracja: śr kwie 27, 2011 6:35 am
Posty: 1634
Był sobie domek różowy nad brzegiem szalenie spokojnego jeziora. Mieszkał tam szalenie przystojny wędkarz, który lubił szalone wiewiórki.
Pewnego dnia postanowił wyruszyć w daleką podróż, do krainy wiecznie zielonego lasu. Zabrał ze sobą szaloną wiewiórkę, która pokazała mu drogę do nowego świata. Gdy dotarli na koniec zielonego lasu, wiewiórka ugryzła go w ucho. Wędkarz też ją ugryzł. Obrażona wiewiórka popatrzyła na swój nadgryziony futerał od lornetki i zapłakała gorzko. Spojrzała groźnie na rozporek spodni wędkarza i parsknęła śmiechem. Wędkarz rzucił się w pogoń za swoim szalonym szczęściem. Gdy tak biegł pomyślał: 'Zamiast gonić szalone szczęście, powinienem zadzwonić do wiewiórki' i spytać czy jest w stanie, w miarę szybko podrapać go po bardzo swędzącym lewym a także prawym dużym palcu. Kiedy myślał o wiewiórce przypomniał sobie, że nie zabrał z domu swojego kota, który na pewno nie lubił wiewiórki.Kocur mógłby przecież zjeść z wiewiórką futerał lornetki i pójść z wiewiórką poszukać czegoś fajnego w lesie, ale bał się wilka który czaił się tuż za świerkiem.Mówi więc do wiewiorki: moze jednak zostaniesz ze mna. Na to kocur nigdy w życiu, jednak wiewiorka powiedziala: zjem sobie orzeszka, a potem pomyślę. Tymczasem wilk wyszedł i głośno sobie puścił bąka oraz podrapał się po tyłku i nagle jak oszalały dmuchnoł w brudne ucho Wędkarza, na co Wedkarz...zdziwiony padl trupem...
Zdenerwowany wilk szybko ...zabrał wędkarza do swojego łóżka. Wędkarz nagle wstał i rozebrał się do podartych zielonych slipów. Oczom wilka ukazał się ....długi,obślizgły,wstrętny......robak na jego owłosionym brudnym udzie, które zaczęło puchnąć... zapewne od ugryzienia...
Szybko polał nogę... spirytusem salicylowym który strasznie mocno szczypał go w oczy, na co robak zaczął bić brawa. Ponieważ, bardzo smakował mu ten stary spirytus. Wedkarz jednak zrzucił robaka z nogi, robak oburzony strzepnął SWOJE MAŁE CIAŁKO uderzając nosem w... kule u nogi, która była stara i zardzewiała. Widząc to... wędkarz postanowił szybko zadzwonic do swojej słodkiej jak malina...narzeczonej mieszkającej w.....okręcie podwodnym na księżycu, który ma bardzo dużo kolorowych okrągłych, kwadratowych i lewitujących w oparach...fotografii ze zdjęciami bardzo sympatycznych różowych bardzo wesołych potworków..
Potworki te mieszkaja w maleńkich dziurkach gdzie zawsze jest ciemno, zimno i ponuro a poza tym unosi się zapach bardzo dziwny przypominający z kwaszone mleko. Ich ulubioną potrawą są mocno przypalone, pasmarowane i optoczone w jajku banany które pochodzą z ciepłej Afryki lecz muszą być dojrzałe aby wydobywały swój aromat.
Gdy im jest smutno szukają ciepła, miłości i kogoś do towarzystwa.
Pewnego pieknego dnia o zachodzie słońca nad brzegiem morza i szumie fal USŁYSZELI WIELKIE BUM. Ze strachu oczy IM SPUCHŁY ALE nie wyskoczyły z ich tłuściutkich główek. WŁOSY ŁONOWE POWYPADAŁY mężczyźnie o bujnej wyobrażni. Małe potworki WESZŁY DO NOSA bo chciały żeby BYŁO IM CIEPŁO ale nagle ktoś PSIKNĄŁ I POWYPADAŁY szybko się pozbierały I WLAZŁY ZNOWU niestety to był BŁĄD, PONIEWAZ NOS był już tak obolały że musiał odpocząć od tego kichania. Małe stworki były bardzo zwinne I MĄDRE,WIĘC DO INNEJ DZIURKI...postanowiły się przenieść.Tymrazem dotarły do CIEMNEGO POMIESZCZENIA W KTÓRYM niezbyt ładnie pachniało I WIAŁ WIATR bo był przeciąg.Był to pępek,duży,brudny,owłosiony i pełen dużych wściekłych i agresywnych much sklonowanych przez szalonego profesora Dolito. Ów profesor jest,człowiekiem nad wyraz miłym, pełnym ciepła,o niebiańsko błękitnym spojrzeniu,bardzo delikatnych dłoniach,na ,których niestety SĄ WIELKIE PRYSZCZE których nabawił się,wykopując w ziemi wielkie dziury w poszukiwaniu ,cennego złoża ropy naftowej i gazu, który w piwnicy przerabiał na binber. Później ten bimber filtrował przez chleb i wypił ze smakiem. Jednak stało się coś bardzo fajnego,bo po nim nie miał kaca, tylko okropna zgagę której pozbył się prawie natychmiast, ale nie było to czego spodziewał się. Wypadły mu wszystkie zęby, co poprawiło mu humor na lepszy niż ten, ktory mial wczesniej. Pomyślał aby w końcu udać się do piwnicy po coś, czego ostatnio zapomniał wyjąć ze starej skrzyni, znalezionej kiedyś na plazy, ktora wabiła śpiewem syren przyprawiającym go o drżenie lewej powieki, opadającej od dzieciństwa. W skrzyni tej, ośmiergłej od pleśni, nadżartej przez korniki ujrzał coś, co zaparło dech w jego chudej piersi. Jego oczom ukazała się bowiem ogryziona wielka niczym arbuz gicz, prawdopodobnie cielęca. Dla pewności sprawdził, czy wziął mikser nie wiadomo po


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw maja 05, 2011 3:52 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz sty 03, 2010 6:46 pm
Posty: 2668
Lokalizacja: Wrocław,Southampton UK
Był sobie domek różowy nad brzegiem szalenie spokojnego jeziora. Mieszkał tam szalenie przystojny wędkarz, który lubił szalone wiewiórki.
Pewnego dnia postanowił wyruszyć w daleką podróż, do krainy wiecznie zielonego lasu. Zabrał ze sobą szaloną wiewiórkę, która pokazała mu drogę do nowego świata. Gdy dotarli na koniec zielonego lasu, wiewiórka ugryzła go w ucho. Wędkarz też ją ugryzł. Obrażona wiewiórka popatrzyła na swój nadgryziony futerał od lornetki i zapłakała gorzko. Spojrzała groźnie na rozporek spodni wędkarza i parsknęła śmiechem. Wędkarz rzucił się w pogoń za swoim szalonym szczęściem. Gdy tak biegł pomyślał: 'Zamiast gonić szalone szczęście, powinienem zadzwonić do wiewiórki' i spytać czy jest w stanie, w miarę szybko podrapać go po bardzo swędzącym lewym a także prawym dużym palcu. Kiedy myślał o wiewiórce przypomniał sobie, że nie zabrał z domu swojego kota, który na pewno nie lubił wiewiórki.Kocur mógłby przecież zjeść z wiewiórką futerał lornetki i pójść z wiewiórką poszukać czegoś fajnego w lesie, ale bał się wilka który czaił się tuż za świerkiem.Mówi więc do wiewiorki: moze jednak zostaniesz ze mna. Na to kocur nigdy w życiu, jednak wiewiorka powiedziala: zjem sobie orzeszka, a potem pomyślę. Tymczasem wilk wyszedł i głośno sobie puścił bąka oraz podrapał się po tyłku i nagle jak oszalały dmuchnoł w brudne ucho Wędkarza, na co Wedkarz...zdziwiony padl trupem...
Zdenerwowany wilk szybko ...zabrał wędkarza do swojego łóżka. Wędkarz nagle wstał i rozebrał się do podartych zielonych slipów. Oczom wilka ukazał się ....długi,obślizgły,wstrętny......robak na jego owłosionym brudnym udzie, które zaczęło puchnąć... zapewne od ugryzienia...
Szybko polał nogę... spirytusem salicylowym który strasznie mocno szczypał go w oczy, na co robak zaczął bić brawa. Ponieważ, bardzo smakował mu ten stary spirytus. Wedkarz jednak zrzucił robaka z nogi, robak oburzony strzepnął SWOJE MAŁE CIAŁKO uderzając nosem w... kule u nogi, która była stara i zardzewiała. Widząc to... wędkarz postanowił szybko zadzwonic do swojej słodkiej jak malina...narzeczonej mieszkającej w.....okręcie podwodnym na księżycu, który ma bardzo dużo kolorowych okrągłych, kwadratowych i lewitujących w oparach...fotografii ze zdjęciami bardzo sympatycznych różowych bardzo wesołych potworków..
Potworki te mieszkaja w maleńkich dziurkach gdzie zawsze jest ciemno, zimno i ponuro a poza tym unosi się zapach bardzo dziwny przypominający z kwaszone mleko. Ich ulubioną potrawą są mocno przypalone, pasmarowane i optoczone w jajku banany które pochodzą z ciepłej Afryki lecz muszą być dojrzałe aby wydobywały swój aromat.
Gdy im jest smutno szukają ciepła, miłości i kogoś do towarzystwa.
Pewnego pieknego dnia o zachodzie słońca nad brzegiem morza i szumie fal USŁYSZELI WIELKIE BUM. Ze strachu oczy IM SPUCHŁY ALE nie wyskoczyły z ich tłuściutkich główek. WŁOSY ŁONOWE POWYPADAŁY mężczyźnie o bujnej wyobrażni. Małe potworki WESZŁY DO NOSA bo chciały żeby BYŁO IM CIEPŁO ale nagle ktoś PSIKNĄŁ I POWYPADAŁY szybko się pozbierały I WLAZŁY ZNOWU niestety to był BŁĄD, PONIEWAZ NOS był już tak obolały że musiał odpocząć od tego kichania. Małe stworki były bardzo zwinne I MĄDRE,WIĘC DO INNEJ DZIURKI...postanowiły się przenieść.Tymrazem dotarły do CIEMNEGO POMIESZCZENIA W KTÓRYM niezbyt ładnie pachniało I WIAŁ WIATR bo był przeciąg.Był to pępek,duży,brudny,owłosiony i pełen dużych wściekłych i agresywnych much sklonowanych przez szalonego profesora Dolito. Ów profesor jest,człowiekiem nad wyraz miłym, pełnym ciepła,o niebiańsko błękitnym spojrzeniu,bardzo delikatnych dłoniach,na ,których niestety SĄ WIELKIE PRYSZCZE których nabawił się,wykopując w ziemi wielkie dziury w poszukiwaniu ,cennego złoża ropy naftowej i gazu, który w piwnicy przerabiał na binber. Później ten bimber filtrował przez chleb i wypił ze smakiem. Jednak stało się coś bardzo fajnego,bo po nim nie miał kaca, tylko okropna zgagę której pozbył się prawie natychmiast, ale nie było to czego spodziewał się. Wypadły mu wszystkie zęby, co poprawiło mu humor na lepszy niż ten, ktory mial wczesniej. Pomyślał aby w końcu udać się do piwnicy po coś, czego ostatnio zapomniał wyjąć ze starej skrzyni, znalezionej kiedyś na plazy, ktora wabiła śpiewem syren przyprawiającym go o drżenie lewej powieki, opadającej od dzieciństwa. W skrzyni tej, ośmiergłej od pleśni, nadżartej przez korniki ujrzał coś, co zaparło dech w jego chudej piersi. Jego oczom ukazała się bowiem ogryziona wielka niczym arbuz gicz, prawdopodobnie cielęca. Dla pewności sprawdził, czy wziął mikser nie wiadomo po jaki grzyb bo


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw maja 05, 2011 11:37 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr lut 17, 2010 2:38 pm
Posty: 6296
Lokalizacja: zza biurka ;)
Był sobie domek różowy nad brzegiem szalenie spokojnego jeziora. Mieszkał tam szalenie przystojny wędkarz, który lubił szalone wiewiórki.
Pewnego dnia postanowił wyruszyć w daleką podróż, do krainy wiecznie zielonego lasu. Zabrał ze sobą szaloną wiewiórkę, która pokazała mu drogę do nowego świata. Gdy dotarli na koniec zielonego lasu, wiewiórka ugryzła go w ucho. Wędkarz też ją ugryzł. Obrażona wiewiórka popatrzyła na swój nadgryziony futerał od lornetki i zapłakała gorzko. Spojrzała groźnie na rozporek spodni wędkarza i parsknęła śmiechem. Wędkarz rzucił się w pogoń za swoim szalonym szczęściem. Gdy tak biegł pomyślał: 'Zamiast gonić szalone szczęście, powinienem zadzwonić do wiewiórki' i spytać czy jest w stanie, w miarę szybko podrapać go po bardzo swędzącym lewym a także prawym dużym palcu. Kiedy myślał o wiewiórce przypomniał sobie, że nie zabrał z domu swojego kota, który na pewno nie lubił wiewiórki.Kocur mógłby przecież zjeść z wiewiórką futerał lornetki i pójść z wiewiórką poszukać czegoś fajnego w lesie, ale bał się wilka który czaił się tuż za świerkiem.Mówi więc do wiewiorki: moze jednak zostaniesz ze mna. Na to kocur nigdy w życiu, jednak wiewiorka powiedziala: zjem sobie orzeszka, a potem pomyślę. Tymczasem wilk wyszedł i głośno sobie puścił bąka oraz podrapał się po tyłku i nagle jak oszalały dmuchnoł w brudne ucho Wędkarza, na co Wedkarz...zdziwiony padl trupem...
Zdenerwowany wilk szybko ...zabrał wędkarza do swojego łóżka. Wędkarz nagle wstał i rozebrał się do podartych zielonych slipów. Oczom wilka ukazał się ....długi,obślizgły,wstrętny......robak na jego owłosionym brudnym udzie, które zaczęło puchnąć... zapewne od ugryzienia...
Szybko polał nogę... spirytusem salicylowym który strasznie mocno szczypał go w oczy, na co robak zaczął bić brawa. Ponieważ, bardzo smakował mu ten stary spirytus. Wedkarz jednak zrzucił robaka z nogi, robak oburzony strzepnął SWOJE MAŁE CIAŁKO uderzając nosem w... kule u nogi, która była stara i zardzewiała. Widząc to... wędkarz postanowił szybko zadzwonic do swojej słodkiej jak malina...narzeczonej mieszkającej w.....okręcie podwodnym na księżycu, który ma bardzo dużo kolorowych okrągłych, kwadratowych i lewitujących w oparach...fotografii ze zdjęciami bardzo sympatycznych różowych bardzo wesołych potworków..
Potworki te mieszkaja w maleńkich dziurkach gdzie zawsze jest ciemno, zimno i ponuro a poza tym unosi się zapach bardzo dziwny przypominający z kwaszone mleko. Ich ulubioną potrawą są mocno przypalone, pasmarowane i optoczone w jajku banany które pochodzą z ciepłej Afryki lecz muszą być dojrzałe aby wydobywały swój aromat.
Gdy im jest smutno szukają ciepła, miłości i kogoś do towarzystwa.
Pewnego pieknego dnia o zachodzie słońca nad brzegiem morza i szumie fal USŁYSZELI WIELKIE BUM. Ze strachu oczy IM SPUCHŁY ALE nie wyskoczyły z ich tłuściutkich główek. WŁOSY ŁONOWE POWYPADAŁY mężczyźnie o bujnej wyobrażni. Małe potworki WESZŁY DO NOSA bo chciały żeby BYŁO IM CIEPŁO ale nagle ktoś PSIKNĄŁ I POWYPADAŁY szybko się pozbierały I WLAZŁY ZNOWU niestety to był BŁĄD, PONIEWAZ NOS był już tak obolały że musiał odpocząć od tego kichania. Małe stworki były bardzo zwinne I MĄDRE,WIĘC DO INNEJ DZIURKI...postanowiły się przenieść.Tymrazem dotarły do CIEMNEGO POMIESZCZENIA W KTÓRYM niezbyt ładnie pachniało I WIAŁ WIATR bo był przeciąg.Był to pępek,duży,brudny,owłosiony i pełen dużych wściekłych i agresywnych much sklonowanych przez szalonego profesora Dolito. Ów profesor jest,człowiekiem nad wyraz miłym, pełnym ciepła,o niebiańsko błękitnym spojrzeniu,bardzo delikatnych dłoniach,na ,których niestety SĄ WIELKIE PRYSZCZE których nabawił się,wykopując w ziemi wielkie dziury w poszukiwaniu ,cennego złoża ropy naftowej i gazu, który w piwnicy przerabiał na binber. Później ten bimber filtrował przez chleb i wypił ze smakiem. Jednak stało się coś bardzo fajnego,bo po nim nie miał kaca, tylko okropna zgagę której pozbył się prawie natychmiast, ale nie było to czego spodziewał się. Wypadły mu wszystkie zęby, co poprawiło mu humor na lepszy niż ten, ktory mial wczesniej. Pomyślał aby w końcu udać się do piwnicy po coś, czego ostatnio zapomniał wyjąć ze starej skrzyni, znalezionej kiedyś na plazy, ktora wabiła śpiewem syren przyprawiającym go o drżenie lewej powieki, opadającej od dzieciństwa. W skrzyni tej, ośmiergłej od pleśni, nadżartej przez korniki ujrzał coś, co zaparło dech w jego chudej piersi. Jego oczom ukazała się bowiem ogryziona wielka niczym arbuz gicz, prawdopodobnie cielęca. Dla pewności sprawdził, czy wziął mikser nie wiadomo po jaki grzyb bo
potrzebował raczej tasaka.

_________________
Obrazek

Obrazek


--------------------
IMPOSSIBLE IS NOTHING
--------------------
['] ['] ['] ['] ['] (2007- 2011)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pt maja 06, 2011 8:16 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn kwie 12, 2010 1:01 pm
Posty: 1545
Lokalizacja: Warszawa/Łomianki
Był sobie domek różowy nad brzegiem szalenie spokojnego jeziora. Mieszkał tam szalenie przystojny wędkarz, który lubił szalone wiewiórki.
Pewnego dnia postanowił wyruszyć w daleką podróż, do krainy wiecznie zielonego lasu. Zabrał ze sobą szaloną wiewiórkę, która pokazała mu drogę do nowego świata. Gdy dotarli na koniec zielonego lasu, wiewiórka ugryzła go w ucho. Wędkarz też ją ugryzł. Obrażona wiewiórka popatrzyła na swój nadgryziony futerał od lornetki i zapłakała gorzko. Spojrzała groźnie na rozporek spodni wędkarza i parsknęła śmiechem. Wędkarz rzucił się w pogoń za swoim szalonym szczęściem. Gdy tak biegł pomyślał: 'Zamiast gonić szalone szczęście, powinienem zadzwonić do wiewiórki' i spytać czy jest w stanie, w miarę szybko podrapać go po bardzo swędzącym lewym a także prawym dużym palcu. Kiedy myślał o wiewiórce przypomniał sobie, że nie zabrał z domu swojego kota, który na pewno nie lubił wiewiórki.Kocur mógłby przecież zjeść z wiewiórką futerał lornetki i pójść z wiewiórką poszukać czegoś fajnego w lesie, ale bał się wilka który czaił się tuż za świerkiem.Mówi więc do wiewiorki: moze jednak zostaniesz ze mna. Na to kocur nigdy w życiu, jednak wiewiorka powiedziala: zjem sobie orzeszka, a potem pomyślę. Tymczasem wilk wyszedł i głośno sobie puścił bąka oraz podrapał się po tyłku i nagle jak oszalały dmuchnoł w brudne ucho Wędkarza, na co Wedkarz...zdziwiony padl trupem...
Zdenerwowany wilk szybko ...zabrał wędkarza do swojego łóżka. Wędkarz nagle wstał i rozebrał się do podartych zielonych slipów. Oczom wilka ukazał się ....długi,obślizgły,wstrętny......robak na jego owłosionym brudnym udzie, które zaczęło puchnąć... zapewne od ugryzienia...
Szybko polał nogę... spirytusem salicylowym który strasznie mocno szczypał go w oczy, na co robak zaczął bić brawa. Ponieważ, bardzo smakował mu ten stary spirytus. Wedkarz jednak zrzucił robaka z nogi, robak oburzony strzepnął SWOJE MAŁE CIAŁKO uderzając nosem w... kule u nogi, która była stara i zardzewiała. Widząc to... wędkarz postanowił szybko zadzwonic do swojej słodkiej jak malina...narzeczonej mieszkającej w.....okręcie podwodnym na księżycu, który ma bardzo dużo kolorowych okrągłych, kwadratowych i lewitujących w oparach...fotografii ze zdjęciami bardzo sympatycznych różowych bardzo wesołych potworków..
Potworki te mieszkaja w maleńkich dziurkach gdzie zawsze jest ciemno, zimno i ponuro a poza tym unosi się zapach bardzo dziwny przypominający z kwaszone mleko. Ich ulubioną potrawą są mocno przypalone, pasmarowane i optoczone w jajku banany które pochodzą z ciepłej Afryki lecz muszą być dojrzałe aby wydobywały swój aromat.
Gdy im jest smutno szukają ciepła, miłości i kogoś do towarzystwa.
Pewnego pieknego dnia o zachodzie słońca nad brzegiem morza i szumie fal USŁYSZELI WIELKIE BUM. Ze strachu oczy IM SPUCHŁY ALE nie wyskoczyły z ich tłuściutkich główek. WŁOSY ŁONOWE POWYPADAŁY mężczyźnie o bujnej wyobrażni. Małe potworki WESZŁY DO NOSA bo chciały żeby BYŁO IM CIEPŁO ale nagle ktoś PSIKNĄŁ I POWYPADAŁY szybko się pozbierały I WLAZŁY ZNOWU niestety to był BŁĄD, PONIEWAZ NOS był już tak obolały że musiał odpocząć od tego kichania. Małe stworki były bardzo zwinne I MĄDRE,WIĘC DO INNEJ DZIURKI...postanowiły się przenieść.Tymrazem dotarły do CIEMNEGO POMIESZCZENIA W KTÓRYM niezbyt ładnie pachniało I WIAŁ WIATR bo był przeciąg.Był to pępek,duży,brudny,owłosiony i pełen dużych wściekłych i agresywnych much sklonowanych przez szalonego profesora Dolito. Ów profesor jest,człowiekiem nad wyraz miłym, pełnym ciepła,o niebiańsko błękitnym spojrzeniu,bardzo delikatnych dłoniach,na ,których niestety SĄ WIELKIE PRYSZCZE których nabawił się,wykopując w ziemi wielkie dziury w poszukiwaniu ,cennego złoża ropy naftowej i gazu, który w piwnicy przerabiał na binber. Później ten bimber filtrował przez chleb i wypił ze smakiem. Jednak stało się coś bardzo fajnego,bo po nim nie miał kaca, tylko okropna zgagę której pozbył się prawie natychmiast, ale nie było to czego spodziewał się. Wypadły mu wszystkie zęby, co poprawiło mu humor na lepszy niż ten, ktory mial wczesniej. Pomyślał aby w końcu udać się do piwnicy po coś, czego ostatnio zapomniał wyjąć ze starej skrzyni, znalezionej kiedyś na plazy, ktora wabiła śpiewem syren przyprawiającym go o drżenie lewej powieki, opadającej od dzieciństwa. W skrzyni tej, ośmiergłej od pleśni, nadżartej przez korniki ujrzał coś, co zaparło dech w jego chudej piersi. Jego oczom ukazała się bowiem ogryziona wielka niczym arbuz gicz, prawdopodobnie cielęca. Dla pewności sprawdził, czy wziął mikser nie wiadomo po jaki grzyb bo
potrzebował raczej tasaka. Ze zdziwieniem spostrzegł

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: śr maja 11, 2011 10:48 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr lut 17, 2010 2:38 pm
Posty: 6296
Lokalizacja: zza biurka ;)
Był sobie domek różowy nad brzegiem szalenie spokojnego jeziora. Mieszkał tam szalenie przystojny wędkarz, który lubił szalone wiewiórki.
Pewnego dnia postanowił wyruszyć w daleką podróż, do krainy wiecznie zielonego lasu. Zabrał ze sobą szaloną wiewiórkę, która pokazała mu drogę do nowego świata. Gdy dotarli na koniec zielonego lasu, wiewiórka ugryzła go w ucho. Wędkarz też ją ugryzł. Obrażona wiewiórka popatrzyła na swój nadgryziony futerał od lornetki i zapłakała gorzko. Spojrzała groźnie na rozporek spodni wędkarza i parsknęła śmiechem. Wędkarz rzucił się w pogoń za swoim szalonym szczęściem. Gdy tak biegł pomyślał: 'Zamiast gonić szalone szczęście, powinienem zadzwonić do wiewiórki' i spytać czy jest w stanie, w miarę szybko podrapać go po bardzo swędzącym lewym a także prawym dużym palcu. Kiedy myślał o wiewiórce przypomniał sobie, że nie zabrał z domu swojego kota, który na pewno nie lubił wiewiórki.Kocur mógłby przecież zjeść z wiewiórką futerał lornetki i pójść z wiewiórką poszukać czegoś fajnego w lesie, ale bał się wilka który czaił się tuż za świerkiem.Mówi więc do wiewiorki: moze jednak zostaniesz ze mna. Na to kocur nigdy w życiu, jednak wiewiorka powiedziala: zjem sobie orzeszka, a potem pomyślę. Tymczasem wilk wyszedł i głośno sobie puścił bąka oraz podrapał się po tyłku i nagle jak oszalały dmuchnoł w brudne ucho Wędkarza, na co Wedkarz...zdziwiony padl trupem...
Zdenerwowany wilk szybko ...zabrał wędkarza do swojego łóżka. Wędkarz nagle wstał i rozebrał się do podartych zielonych slipów. Oczom wilka ukazał się ....długi,obślizgły,wstrętny......robak na jego owłosionym brudnym udzie, które zaczęło puchnąć... zapewne od ugryzienia...
Szybko polał nogę... spirytusem salicylowym który strasznie mocno szczypał go w oczy, na co robak zaczął bić brawa. Ponieważ, bardzo smakował mu ten stary spirytus. Wedkarz jednak zrzucił robaka z nogi, robak oburzony strzepnął SWOJE MAŁE CIAŁKO uderzając nosem w... kule u nogi, która była stara i zardzewiała. Widząc to... wędkarz postanowił szybko zadzwonic do swojej słodkiej jak malina...narzeczonej mieszkającej w.....okręcie podwodnym na księżycu, który ma bardzo dużo kolorowych okrągłych, kwadratowych i lewitujących w oparach...fotografii ze zdjęciami bardzo sympatycznych różowych bardzo wesołych potworków..
Potworki te mieszkaja w maleńkich dziurkach gdzie zawsze jest ciemno, zimno i ponuro a poza tym unosi się zapach bardzo dziwny przypominający z kwaszone mleko. Ich ulubioną potrawą są mocno przypalone, pasmarowane i optoczone w jajku banany które pochodzą z ciepłej Afryki lecz muszą być dojrzałe aby wydobywały swój aromat.
Gdy im jest smutno szukają ciepła, miłości i kogoś do towarzystwa.
Pewnego pieknego dnia o zachodzie słońca nad brzegiem morza i szumie fal USŁYSZELI WIELKIE BUM. Ze strachu oczy IM SPUCHŁY ALE nie wyskoczyły z ich tłuściutkich główek. WŁOSY ŁONOWE POWYPADAŁY mężczyźnie o bujnej wyobrażni. Małe potworki WESZŁY DO NOSA bo chciały żeby BYŁO IM CIEPŁO ale nagle ktoś PSIKNĄŁ I POWYPADAŁY szybko się pozbierały I WLAZŁY ZNOWU niestety to był BŁĄD, PONIEWAZ NOS był już tak obolały że musiał odpocząć od tego kichania. Małe stworki były bardzo zwinne I MĄDRE,WIĘC DO INNEJ DZIURKI...postanowiły się przenieść.Tymrazem dotarły do CIEMNEGO POMIESZCZENIA W KTÓRYM niezbyt ładnie pachniało I WIAŁ WIATR bo był przeciąg.Był to pępek,duży,brudny,owłosiony i pełen dużych wściekłych i agresywnych much sklonowanych przez szalonego profesora Dolito. Ów profesor jest,człowiekiem nad wyraz miłym, pełnym ciepła,o niebiańsko błękitnym spojrzeniu,bardzo delikatnych dłoniach,na ,których niestety SĄ WIELKIE PRYSZCZE których nabawił się,wykopując w ziemi wielkie dziury w poszukiwaniu ,cennego złoża ropy naftowej i gazu, który w piwnicy przerabiał na binber. Później ten bimber filtrował przez chleb i wypił ze smakiem. Jednak stało się coś bardzo fajnego,bo po nim nie miał kaca, tylko okropna zgagę której pozbył się prawie natychmiast, ale nie było to czego spodziewał się. Wypadły mu wszystkie zęby, co poprawiło mu humor na lepszy niż ten, ktory mial wczesniej. Pomyślał aby w końcu udać się do piwnicy po coś, czego ostatnio zapomniał wyjąć ze starej skrzyni, znalezionej kiedyś na plazy, ktora wabiła śpiewem syren przyprawiającym go o drżenie lewej powieki, opadającej od dzieciństwa. W skrzyni tej, ośmiergłej od pleśni, nadżartej przez korniki ujrzał coś, co zaparło dech w jego chudej piersi. Jego oczom ukazała się bowiem ogryziona wielka niczym arbuz gicz, prawdopodobnie cielęca. Dla pewności sprawdził, czy wziął mikser nie wiadomo po jaki grzyb bo potrzebował raczej tasaka. Ze zdziwieniem spostrzegł, że na giczy

_________________
Obrazek

Obrazek


--------------------
IMPOSSIBLE IS NOTHING
--------------------
['] ['] ['] ['] ['] (2007- 2011)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw maja 12, 2011 10:05 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn mar 28, 2011 12:44 pm
Posty: 1532
Lokalizacja: Raszyn/Piaseczno
Był sobie domek różowy nad brzegiem szalenie spokojnego jeziora. Mieszkał tam szalenie przystojny wędkarz, który lubił szalone wiewiórki.
Pewnego dnia postanowił wyruszyć w daleką podróż, do krainy wiecznie zielonego lasu. Zabrał ze sobą szaloną wiewiórkę, która pokazała mu drogę do nowego świata. Gdy dotarli na koniec zielonego lasu, wiewiórka ugryzła go w ucho. Wędkarz też ją ugryzł. Obrażona wiewiórka popatrzyła na swój nadgryziony futerał od lornetki i zapłakała gorzko. Spojrzała groźnie na rozporek spodni wędkarza i parsknęła śmiechem. Wędkarz rzucił się w pogoń za swoim szalonym szczęściem. Gdy tak biegł pomyślał: 'Zamiast gonić szalone szczęście, powinienem zadzwonić do wiewiórki' i spytać czy jest w stanie, w miarę szybko podrapać go po bardzo swędzącym lewym a także prawym dużym palcu. Kiedy myślał o wiewiórce przypomniał sobie, że nie zabrał z domu swojego kota, który na pewno nie lubił wiewiórki.Kocur mógłby przecież zjeść z wiewiórką futerał lornetki i pójść z wiewiórką poszukać czegoś fajnego w lesie, ale bał się wilka który czaił się tuż za świerkiem.Mówi więc do wiewiorki: moze jednak zostaniesz ze mna. Na to kocur nigdy w życiu, jednak wiewiorka powiedziala: zjem sobie orzeszka, a potem pomyślę. Tymczasem wilk wyszedł i głośno sobie puścił bąka oraz podrapał się po tyłku i nagle jak oszalały dmuchnoł w brudne ucho Wędkarza, na co Wedkarz...zdziwiony padl trupem...
Zdenerwowany wilk szybko ...zabrał wędkarza do swojego łóżka. Wędkarz nagle wstał i rozebrał się do podartych zielonych slipów. Oczom wilka ukazał się ....długi,obślizgły,wstrętny......robak na jego owłosionym brudnym udzie, które zaczęło puchnąć... zapewne od ugryzienia...
Szybko polał nogę... spirytusem salicylowym który strasznie mocno szczypał go w oczy, na co robak zaczął bić brawa. Ponieważ, bardzo smakował mu ten stary spirytus. Wedkarz jednak zrzucił robaka z nogi, robak oburzony strzepnął SWOJE MAŁE CIAŁKO uderzając nosem w... kule u nogi, która była stara i zardzewiała. Widząc to... wędkarz postanowił szybko zadzwonic do swojej słodkiej jak malina...narzeczonej mieszkającej w.....okręcie podwodnym na księżycu, który ma bardzo dużo kolorowych okrągłych, kwadratowych i lewitujących w oparach...fotografii ze zdjęciami bardzo sympatycznych różowych bardzo wesołych potworków..
Potworki te mieszkaja w maleńkich dziurkach gdzie zawsze jest ciemno, zimno i ponuro a poza tym unosi się zapach bardzo dziwny przypominający z kwaszone mleko. Ich ulubioną potrawą są mocno przypalone, pasmarowane i optoczone w jajku banany które pochodzą z ciepłej Afryki lecz muszą być dojrzałe aby wydobywały swój aromat.
Gdy im jest smutno szukają ciepła, miłości i kogoś do towarzystwa.
Pewnego pieknego dnia o zachodzie słońca nad brzegiem morza i szumie fal USŁYSZELI WIELKIE BUM. Ze strachu oczy IM SPUCHŁY ALE nie wyskoczyły z ich tłuściutkich główek. WŁOSY ŁONOWE POWYPADAŁY mężczyźnie o bujnej wyobrażni. Małe potworki WESZŁY DO NOSA bo chciały żeby BYŁO IM CIEPŁO ale nagle ktoś PSIKNĄŁ I POWYPADAŁY szybko się pozbierały I WLAZŁY ZNOWU niestety to był BŁĄD, PONIEWAZ NOS był już tak obolały że musiał odpocząć od tego kichania. Małe stworki były bardzo zwinne I MĄDRE,WIĘC DO INNEJ DZIURKI...postanowiły się przenieść.Tymrazem dotarły do CIEMNEGO POMIESZCZENIA W KTÓRYM niezbyt ładnie pachniało I WIAŁ WIATR bo był przeciąg.Był to pępek,duży,brudny,owłosiony i pełen dużych wściekłych i agresywnych much sklonowanych przez szalonego profesora Dolito. Ów profesor jest,człowiekiem nad wyraz miłym, pełnym ciepła,o niebiańsko błękitnym spojrzeniu,bardzo delikatnych dłoniach,na ,których niestety SĄ WIELKIE PRYSZCZE których nabawił się,wykopując w ziemi wielkie dziury w poszukiwaniu ,cennego złoża ropy naftowej i gazu, który w piwnicy przerabiał na binber. Później ten bimber filtrował przez chleb i wypił ze smakiem. Jednak stało się coś bardzo fajnego,bo po nim nie miał kaca, tylko okropna zgagę której pozbył się prawie natychmiast, ale nie było to czego spodziewał się. Wypadły mu wszystkie zęby, co poprawiło mu humor na lepszy niż ten, ktory mial wczesniej. Pomyślał aby w końcu udać się do piwnicy po coś, czego ostatnio zapomniał wyjąć ze starej skrzyni, znalezionej kiedyś na plazy, ktora wabiła śpiewem syren przyprawiającym go o drżenie lewej powieki, opadającej od dzieciństwa. W skrzyni tej, ośmiergłej od pleśni, nadżartej przez korniki ujrzał coś, co zaparło dech w jego chudej piersi. Jego oczom ukazała się bowiem ogryziona wielka niczym arbuz gicz, prawdopodobnie cielęca. Dla pewności sprawdził, czy wziął mikser nie wiadomo po jaki grzyb bo potrzebował raczej tasaka. Ze zdziwieniem spostrzegł, że na giczy jest jedna mała

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: wt maja 17, 2011 11:50 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn kwie 12, 2010 1:01 pm
Posty: 1545
Lokalizacja: Warszawa/Łomianki
Był sobie domek różowy nad brzegiem szalenie spokojnego jeziora. Mieszkał tam szalenie przystojny wędkarz, który lubił szalone wiewiórki.
Pewnego dnia postanowił wyruszyć w daleką podróż, do krainy wiecznie zielonego lasu. Zabrał ze sobą szaloną wiewiórkę, która pokazała mu drogę do nowego świata. Gdy dotarli na koniec zielonego lasu, wiewiórka ugryzła go w ucho. Wędkarz też ją ugryzł. Obrażona wiewiórka popatrzyła na swój nadgryziony futerał od lornetki i zapłakała gorzko. Spojrzała groźnie na rozporek spodni wędkarza i parsknęła śmiechem. Wędkarz rzucił się w pogoń za swoim szalonym szczęściem. Gdy tak biegł pomyślał: 'Zamiast gonić szalone szczęście, powinienem zadzwonić do wiewiórki' i spytać czy jest w stanie, w miarę szybko podrapać go po bardzo swędzącym lewym a także prawym dużym palcu. Kiedy myślał o wiewiórce przypomniał sobie, że nie zabrał z domu swojego kota, który na pewno nie lubił wiewiórki.Kocur mógłby przecież zjeść z wiewiórką futerał lornetki i pójść z wiewiórką poszukać czegoś fajnego w lesie, ale bał się wilka który czaił się tuż za świerkiem.Mówi więc do wiewiorki: moze jednak zostaniesz ze mna. Na to kocur nigdy w życiu, jednak wiewiorka powiedziala: zjem sobie orzeszka, a potem pomyślę. Tymczasem wilk wyszedł i głośno sobie puścił bąka oraz podrapał się po tyłku i nagle jak oszalały dmuchnoł w brudne ucho Wędkarza, na co Wedkarz...zdziwiony padl trupem...
Zdenerwowany wilk szybko ...zabrał wędkarza do swojego łóżka. Wędkarz nagle wstał i rozebrał się do podartych zielonych slipów. Oczom wilka ukazał się ....długi,obślizgły,wstrętny......robak na jego owłosionym brudnym udzie, które zaczęło puchnąć... zapewne od ugryzienia...
Szybko polał nogę... spirytusem salicylowym który strasznie mocno szczypał go w oczy, na co robak zaczął bić brawa. Ponieważ, bardzo smakował mu ten stary spirytus. Wedkarz jednak zrzucił robaka z nogi, robak oburzony strzepnął SWOJE MAŁE CIAŁKO uderzając nosem w... kule u nogi, która była stara i zardzewiała. Widząc to... wędkarz postanowił szybko zadzwonic do swojej słodkiej jak malina...narzeczonej mieszkającej w.....okręcie podwodnym na księżycu, który ma bardzo dużo kolorowych okrągłych, kwadratowych i lewitujących w oparach...fotografii ze zdjęciami bardzo sympatycznych różowych bardzo wesołych potworków..
Potworki te mieszkaja w maleńkich dziurkach gdzie zawsze jest ciemno, zimno i ponuro a poza tym unosi się zapach bardzo dziwny przypominający z kwaszone mleko. Ich ulubioną potrawą są mocno przypalone, pasmarowane i optoczone w jajku banany które pochodzą z ciepłej Afryki lecz muszą być dojrzałe aby wydobywały swój aromat.
Gdy im jest smutno szukają ciepła, miłości i kogoś do towarzystwa.
Pewnego pieknego dnia o zachodzie słońca nad brzegiem morza i szumie fal USŁYSZELI WIELKIE BUM. Ze strachu oczy IM SPUCHŁY ALE nie wyskoczyły z ich tłuściutkich główek. WŁOSY ŁONOWE POWYPADAŁY mężczyźnie o bujnej wyobrażni. Małe potworki WESZŁY DO NOSA bo chciały żeby BYŁO IM CIEPŁO ale nagle ktoś PSIKNĄŁ I POWYPADAŁY szybko się pozbierały I WLAZŁY ZNOWU niestety to był BŁĄD, PONIEWAZ NOS był już tak obolały że musiał odpocząć od tego kichania. Małe stworki były bardzo zwinne I MĄDRE,WIĘC DO INNEJ DZIURKI...postanowiły się przenieść.Tymrazem dotarły do CIEMNEGO POMIESZCZENIA W KTÓRYM niezbyt ładnie pachniało I WIAŁ WIATR bo był przeciąg.Był to pępek,duży,brudny,owłosiony i pełen dużych wściekłych i agresywnych much sklonowanych przez szalonego profesora Dolito. Ów profesor jest,człowiekiem nad wyraz miłym, pełnym ciepła,o niebiańsko błękitnym spojrzeniu,bardzo delikatnych dłoniach,na ,których niestety SĄ WIELKIE PRYSZCZE których nabawił się,wykopując w ziemi wielkie dziury w poszukiwaniu ,cennego złoża ropy naftowej i gazu, który w piwnicy przerabiał na binber. Później ten bimber filtrował przez chleb i wypił ze smakiem. Jednak stało się coś bardzo fajnego,bo po nim nie miał kaca, tylko okropna zgagę której pozbył się prawie natychmiast, ale nie było to czego spodziewał się. Wypadły mu wszystkie zęby, co poprawiło mu humor na lepszy niż ten, ktory mial wczesniej. Pomyślał aby w końcu udać się do piwnicy po coś, czego ostatnio zapomniał wyjąć ze starej skrzyni, znalezionej kiedyś na plazy, ktora wabiła śpiewem syren przyprawiającym go o drżenie lewej powieki, opadającej od dzieciństwa. W skrzyni tej, ośmiergłej od pleśni, nadżartej przez korniki ujrzał coś, co zaparło dech w jego chudej piersi. Jego oczom ukazała się bowiem ogryziona wielka niczym arbuz gicz, prawdopodobnie cielęca. Dla pewności sprawdził, czy wziął mikser nie wiadomo po jaki grzyb bo potrzebował raczej tasaka. Ze zdziwieniem spostrzegł, że na giczy jest jedna mała dziurka, a obok

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw maja 19, 2011 1:41 pm 
ZAKAZ HANDLU
ZAKAZ HANDLU

Rejestracja: śr kwie 27, 2011 6:35 am
Posty: 1634
Był sobie domek różowy nad brzegiem szalenie spokojnego jeziora. Mieszkał tam szalenie przystojny wędkarz, który lubił szalone wiewiórki.
Pewnego dnia postanowił wyruszyć w daleką podróż, do krainy wiecznie zielonego lasu. Zabrał ze sobą szaloną wiewiórkę, która pokazała mu drogę do nowego świata. Gdy dotarli na koniec zielonego lasu, wiewiórka ugryzła go w ucho. Wędkarz też ją ugryzł. Obrażona wiewiórka popatrzyła na swój nadgryziony futerał od lornetki i zapłakała gorzko. Spojrzała groźnie na rozporek spodni wędkarza i parsknęła śmiechem. Wędkarz rzucił się w pogoń za swoim szalonym szczęściem. Gdy tak biegł pomyślał: 'Zamiast gonić szalone szczęście, powinienem zadzwonić do wiewiórki' i spytać czy jest w stanie, w miarę szybko podrapać go po bardzo swędzącym lewym a także prawym dużym palcu. Kiedy myślał o wiewiórce przypomniał sobie, że nie zabrał z domu swojego kota, który na pewno nie lubił wiewiórki.Kocur mógłby przecież zjeść z wiewiórką futerał lornetki i pójść z wiewiórką poszukać czegoś fajnego w lesie, ale bał się wilka który czaił się tuż za świerkiem.Mówi więc do wiewiorki: moze jednak zostaniesz ze mna. Na to kocur nigdy w życiu, jednak wiewiorka powiedziala: zjem sobie orzeszka, a potem pomyślę. Tymczasem wilk wyszedł i głośno sobie puścił bąka oraz podrapał się po tyłku i nagle jak oszalały dmuchnoł w brudne ucho Wędkarza, na co Wedkarz...zdziwiony padl trupem...
Zdenerwowany wilk szybko ...zabrał wędkarza do swojego łóżka. Wędkarz nagle wstał i rozebrał się do podartych zielonych slipów. Oczom wilka ukazał się ....długi,obślizgły,wstrętny......robak na jego owłosionym brudnym udzie, które zaczęło puchnąć... zapewne od ugryzienia...
Szybko polał nogę... spirytusem salicylowym który strasznie mocno szczypał go w oczy, na co robak zaczął bić brawa. Ponieważ, bardzo smakował mu ten stary spirytus. Wedkarz jednak zrzucił robaka z nogi, robak oburzony strzepnął SWOJE MAŁE CIAŁKO uderzając nosem w... kule u nogi, która była stara i zardzewiała. Widząc to... wędkarz postanowił szybko zadzwonic do swojej słodkiej jak malina...narzeczonej mieszkającej w.....okręcie podwodnym na księżycu, który ma bardzo dużo kolorowych okrągłych, kwadratowych i lewitujących w oparach...fotografii ze zdjęciami bardzo sympatycznych różowych bardzo wesołych potworków..
Potworki te mieszkaja w maleńkich dziurkach gdzie zawsze jest ciemno, zimno i ponuro a poza tym unosi się zapach bardzo dziwny przypominający z kwaszone mleko. Ich ulubioną potrawą są mocno przypalone, pasmarowane i optoczone w jajku banany które pochodzą z ciepłej Afryki lecz muszą być dojrzałe aby wydobywały swój aromat.
Gdy im jest smutno szukają ciepła, miłości i kogoś do towarzystwa.
Pewnego pieknego dnia o zachodzie słońca nad brzegiem morza i szumie fal USŁYSZELI WIELKIE BUM. Ze strachu oczy IM SPUCHŁY ALE nie wyskoczyły z ich tłuściutkich główek. WŁOSY ŁONOWE POWYPADAŁY mężczyźnie o bujnej wyobrażni. Małe potworki WESZŁY DO NOSA bo chciały żeby BYŁO IM CIEPŁO ale nagle ktoś PSIKNĄŁ I POWYPADAŁY szybko się pozbierały I WLAZŁY ZNOWU niestety to był BŁĄD, PONIEWAZ NOS był już tak obolały że musiał odpocząć od tego kichania. Małe stworki były bardzo zwinne I MĄDRE,WIĘC DO INNEJ DZIURKI...postanowiły się przenieść.Tymrazem dotarły do CIEMNEGO POMIESZCZENIA W KTÓRYM niezbyt ładnie pachniało I WIAŁ WIATR bo był przeciąg.Był to pępek,duży,brudny,owłosiony i pełen dużych wściekłych i agresywnych much sklonowanych przez szalonego profesora Dolito. Ów profesor jest,człowiekiem nad wyraz miłym, pełnym ciepła,o niebiańsko błękitnym spojrzeniu,bardzo delikatnych dłoniach,na ,których niestety SĄ WIELKIE PRYSZCZE których nabawił się,wykopując w ziemi wielkie dziury w poszukiwaniu ,cennego złoża ropy naftowej i gazu, który w piwnicy przerabiał na binber. Później ten bimber filtrował przez chleb i wypił ze smakiem. Jednak stało się coś bardzo fajnego,bo po nim nie miał kaca, tylko okropna zgagę której pozbył się prawie natychmiast, ale nie było to czego spodziewał się. Wypadły mu wszystkie zęby, co poprawiło mu humor na lepszy niż ten, ktory mial wczesniej. Pomyślał aby w końcu udać się do piwnicy po coś, czego ostatnio zapomniał wyjąć ze starej skrzyni, znalezionej kiedyś na plazy, ktora wabiła śpiewem syren przyprawiającym go o drżenie lewej powieki, opadającej od dzieciństwa. W skrzyni tej, ośmiergłej od pleśni, nadżartej przez korniki ujrzał coś, co zaparło dech w jego chudej piersi. Jego oczom ukazała się bowiem ogryziona wielka niczym arbuz gicz, prawdopodobnie cielęca. Dla pewności sprawdził, czy wziął mikser nie wiadomo po jaki grzyb bo potrzebował raczej tasaka. Ze zdziwieniem spostrzegł, że na giczy jest jedna mała dziurka, a obok druga w której


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: śr maja 25, 2011 10:53 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr lut 17, 2010 2:38 pm
Posty: 6296
Lokalizacja: zza biurka ;)
Był sobie domek różowy nad brzegiem szalenie spokojnego jeziora. Mieszkał tam szalenie przystojny wędkarz, który lubił szalone wiewiórki.
Pewnego dnia postanowił wyruszyć w daleką podróż, do krainy wiecznie zielonego lasu. Zabrał ze sobą szaloną wiewiórkę, która pokazała mu drogę do nowego świata. Gdy dotarli na koniec zielonego lasu, wiewiórka ugryzła go w ucho. Wędkarz też ją ugryzł. Obrażona wiewiórka popatrzyła na swój nadgryziony futerał od lornetki i zapłakała gorzko. Spojrzała groźnie na rozporek spodni wędkarza i parsknęła śmiechem. Wędkarz rzucił się w pogoń za swoim szalonym szczęściem. Gdy tak biegł pomyślał: 'Zamiast gonić szalone szczęście, powinienem zadzwonić do wiewiórki' i spytać czy jest w stanie, w miarę szybko podrapać go po bardzo swędzącym lewym a także prawym dużym palcu. Kiedy myślał o wiewiórce przypomniał sobie, że nie zabrał z domu swojego kota, który na pewno nie lubił wiewiórki.Kocur mógłby przecież zjeść z wiewiórką futerał lornetki i pójść z wiewiórką poszukać czegoś fajnego w lesie, ale bał się wilka który czaił się tuż za świerkiem.Mówi więc do wiewiorki: moze jednak zostaniesz ze mna. Na to kocur nigdy w życiu, jednak wiewiorka powiedziala: zjem sobie orzeszka, a potem pomyślę. Tymczasem wilk wyszedł i głośno sobie puścił bąka oraz podrapał się po tyłku i nagle jak oszalały dmuchnoł w brudne ucho Wędkarza, na co Wedkarz...zdziwiony padl trupem...
Zdenerwowany wilk szybko ...zabrał wędkarza do swojego łóżka. Wędkarz nagle wstał i rozebrał się do podartych zielonych slipów. Oczom wilka ukazał się ....długi,obślizgły,wstrętny......robak na jego owłosionym brudnym udzie, które zaczęło puchnąć... zapewne od ugryzienia...
Szybko polał nogę... spirytusem salicylowym który strasznie mocno szczypał go w oczy, na co robak zaczął bić brawa. Ponieważ, bardzo smakował mu ten stary spirytus. Wedkarz jednak zrzucił robaka z nogi, robak oburzony strzepnął SWOJE MAŁE CIAŁKO uderzając nosem w... kule u nogi, która była stara i zardzewiała. Widząc to... wędkarz postanowił szybko zadzwonic do swojej słodkiej jak malina...narzeczonej mieszkającej w.....okręcie podwodnym na księżycu, który ma bardzo dużo kolorowych okrągłych, kwadratowych i lewitujących w oparach...fotografii ze zdjęciami bardzo sympatycznych różowych bardzo wesołych potworków..
Potworki te mieszkaja w maleńkich dziurkach gdzie zawsze jest ciemno, zimno i ponuro a poza tym unosi się zapach bardzo dziwny przypominający z kwaszone mleko. Ich ulubioną potrawą są mocno przypalone, pasmarowane i optoczone w jajku banany które pochodzą z ciepłej Afryki lecz muszą być dojrzałe aby wydobywały swój aromat.
Gdy im jest smutno szukają ciepła, miłości i kogoś do towarzystwa.
Pewnego pieknego dnia o zachodzie słońca nad brzegiem morza i szumie fal USŁYSZELI WIELKIE BUM. Ze strachu oczy IM SPUCHŁY ALE nie wyskoczyły z ich tłuściutkich główek. WŁOSY ŁONOWE POWYPADAŁY mężczyźnie o bujnej wyobrażni. Małe potworki WESZŁY DO NOSA bo chciały żeby BYŁO IM CIEPŁO ale nagle ktoś PSIKNĄŁ I POWYPADAŁY szybko się pozbierały I WLAZŁY ZNOWU niestety to był BŁĄD, PONIEWAZ NOS był już tak obolały że musiał odpocząć od tego kichania. Małe stworki były bardzo zwinne I MĄDRE,WIĘC DO INNEJ DZIURKI...postanowiły się przenieść.Tymrazem dotarły do CIEMNEGO POMIESZCZENIA W KTÓRYM niezbyt ładnie pachniało I WIAŁ WIATR bo był przeciąg.Był to pępek,duży,brudny,owłosiony i pełen dużych wściekłych i agresywnych much sklonowanych przez szalonego profesora Dolito. Ów profesor jest,człowiekiem nad wyraz miłym, pełnym ciepła,o niebiańsko błękitnym spojrzeniu,bardzo delikatnych dłoniach,na ,których niestety SĄ WIELKIE PRYSZCZE których nabawił się,wykopując w ziemi wielkie dziury w poszukiwaniu ,cennego złoża ropy naftowej i gazu, który w piwnicy przerabiał na binber. Później ten bimber filtrował przez chleb i wypił ze smakiem. Jednak stało się coś bardzo fajnego,bo po nim nie miał kaca, tylko okropna zgagę której pozbył się prawie natychmiast, ale nie było to czego spodziewał się. Wypadły mu wszystkie zęby, co poprawiło mu humor na lepszy niż ten, ktory mial wczesniej. Pomyślał aby w końcu udać się do piwnicy po coś, czego ostatnio zapomniał wyjąć ze starej skrzyni, znalezionej kiedyś na plazy, ktora wabiła śpiewem syren przyprawiającym go o drżenie lewej powieki, opadającej od dzieciństwa. W skrzyni tej, ośmiergłej od pleśni, nadżartej przez korniki ujrzał coś, co zaparło dech w jego chudej piersi. Jego oczom ukazała się bowiem ogryziona wielka niczym arbuz gicz, prawdopodobnie cielęca. Dla pewności sprawdził, czy wziął mikser nie wiadomo po jaki grzyb bo potrzebował raczej tasaka. Ze zdziwieniem spostrzegł, że na giczy jest jedna mała dziurka, a obok druga w której cos sie ruszalo.

_________________
Obrazek

Obrazek


--------------------
IMPOSSIBLE IS NOTHING
--------------------
['] ['] ['] ['] ['] (2007- 2011)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn maja 30, 2011 11:00 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn mar 28, 2011 12:44 pm
Posty: 1532
Lokalizacja: Raszyn/Piaseczno
Był sobie domek różowy nad brzegiem szalenie spokojnego jeziora. Mieszkał tam szalenie przystojny wędkarz, który lubił szalone wiewiórki.
Pewnego dnia postanowił wyruszyć w daleką podróż, do krainy wiecznie zielonego lasu. Zabrał ze sobą szaloną wiewiórkę, która pokazała mu drogę do nowego świata. Gdy dotarli na koniec zielonego lasu, wiewiórka ugryzła go w ucho. Wędkarz też ją ugryzł. Obrażona wiewiórka popatrzyła na swój nadgryziony futerał od lornetki i zapłakała gorzko. Spojrzała groźnie na rozporek spodni wędkarza i parsknęła śmiechem. Wędkarz rzucił się w pogoń za swoim szalonym szczęściem. Gdy tak biegł pomyślał: 'Zamiast gonić szalone szczęście, powinienem zadzwonić do wiewiórki' i spytać czy jest w stanie, w miarę szybko podrapać go po bardzo swędzącym lewym a także prawym dużym palcu. Kiedy myślał o wiewiórce przypomniał sobie, że nie zabrał z domu swojego kota, który na pewno nie lubił wiewiórki.Kocur mógłby przecież zjeść z wiewiórką futerał lornetki i pójść z wiewiórką poszukać czegoś fajnego w lesie, ale bał się wilka który czaił się tuż za świerkiem.Mówi więc do wiewiorki: moze jednak zostaniesz ze mna. Na to kocur nigdy w życiu, jednak wiewiorka powiedziala: zjem sobie orzeszka, a potem pomyślę. Tymczasem wilk wyszedł i głośno sobie puścił bąka oraz podrapał się po tyłku i nagle jak oszalały dmuchnoł w brudne ucho Wędkarza, na co Wedkarz...zdziwiony padl trupem...
Zdenerwowany wilk szybko ...zabrał wędkarza do swojego łóżka. Wędkarz nagle wstał i rozebrał się do podartych zielonych slipów. Oczom wilka ukazał się ....długi,obślizgły,wstrętny......robak na jego owłosionym brudnym udzie, które zaczęło puchnąć... zapewne od ugryzienia...
Szybko polał nogę... spirytusem salicylowym który strasznie mocno szczypał go w oczy, na co robak zaczął bić brawa. Ponieważ, bardzo smakował mu ten stary spirytus. Wedkarz jednak zrzucił robaka z nogi, robak oburzony strzepnął SWOJE MAŁE CIAŁKO uderzając nosem w... kule u nogi, która była stara i zardzewiała. Widząc to... wędkarz postanowił szybko zadzwonic do swojej słodkiej jak malina...narzeczonej mieszkającej w.....okręcie podwodnym na księżycu, który ma bardzo dużo kolorowych okrągłych, kwadratowych i lewitujących w oparach...fotografii ze zdjęciami bardzo sympatycznych różowych bardzo wesołych potworków..
Potworki te mieszkaja w maleńkich dziurkach gdzie zawsze jest ciemno, zimno i ponuro a poza tym unosi się zapach bardzo dziwny przypominający z kwaszone mleko. Ich ulubioną potrawą są mocno przypalone, pasmarowane i optoczone w jajku banany które pochodzą z ciepłej Afryki lecz muszą być dojrzałe aby wydobywały swój aromat.
Gdy im jest smutno szukają ciepła, miłości i kogoś do towarzystwa.
Pewnego pieknego dnia o zachodzie słońca nad brzegiem morza i szumie fal USŁYSZELI WIELKIE BUM. Ze strachu oczy IM SPUCHŁY ALE nie wyskoczyły z ich tłuściutkich główek. WŁOSY ŁONOWE POWYPADAŁY mężczyźnie o bujnej wyobrażni. Małe potworki WESZŁY DO NOSA bo chciały żeby BYŁO IM CIEPŁO ale nagle ktoś PSIKNĄŁ I POWYPADAŁY szybko się pozbierały I WLAZŁY ZNOWU niestety to był BŁĄD, PONIEWAZ NOS był już tak obolały że musiał odpocząć od tego kichania. Małe stworki były bardzo zwinne I MĄDRE,WIĘC DO INNEJ DZIURKI...postanowiły się przenieść.Tymrazem dotarły do CIEMNEGO POMIESZCZENIA W KTÓRYM niezbyt ładnie pachniało I WIAŁ WIATR bo był przeciąg.Był to pępek,duży,brudny,owłosiony i pełen dużych wściekłych i agresywnych much sklonowanych przez szalonego profesora Dolito. Ów profesor jest,człowiekiem nad wyraz miłym, pełnym ciepła,o niebiańsko błękitnym spojrzeniu,bardzo delikatnych dłoniach,na ,których niestety SĄ WIELKIE PRYSZCZE których nabawił się,wykopując w ziemi wielkie dziury w poszukiwaniu ,cennego złoża ropy naftowej i gazu, który w piwnicy przerabiał na binber. Później ten bimber filtrował przez chleb i wypił ze smakiem. Jednak stało się coś bardzo fajnego,bo po nim nie miał kaca, tylko okropna zgagę której pozbył się prawie natychmiast, ale nie było to czego spodziewał się. Wypadły mu wszystkie zęby, co poprawiło mu humor na lepszy niż ten, ktory mial wczesniej. Pomyślał aby w końcu udać się do piwnicy po coś, czego ostatnio zapomniał wyjąć ze starej skrzyni, znalezionej kiedyś na plazy, ktora wabiła śpiewem syren przyprawiającym go o drżenie lewej powieki, opadającej od dzieciństwa. W skrzyni tej, ośmiergłej od pleśni, nadżartej przez korniki ujrzał coś, co zaparło dech w jego chudej piersi. Jego oczom ukazała się bowiem ogryziona wielka niczym arbuz gicz, prawdopodobnie cielęca. Dla pewności sprawdził, czy wziął mikser nie wiadomo po jaki grzyb bo potrzebował raczej tasaka. Ze zdziwieniem spostrzegł, że na giczy jest jedna mała dziurka, a obok druga w której cos sie ruszalo. Patrzę wytężonymi oczami

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw cze 02, 2011 3:30 pm 

Rejestracja: pt paź 01, 2010 1:40 pm
Posty: 207
Lokalizacja: śląsk
Był sobie domek różowy nad brzegiem szalenie spokojnego jeziora. Mieszkał tam szalenie przystojny wędkarz, który lubił szalone wiewiórki.
Pewnego dnia postanowił wyruszyć w daleką podróż, do krainy wiecznie zielonego lasu. Zabrał ze sobą szaloną wiewiórkę, która pokazała mu drogę do nowego świata. Gdy dotarli na koniec zielonego lasu, wiewiórka ugryzła go w ucho. Wędkarz też ją ugryzł. Obrażona wiewiórka popatrzyła na swój nadgryziony futerał od lornetki i zapłakała gorzko. Spojrzała groźnie na rozporek spodni wędkarza i parsknęła śmiechem. Wędkarz rzucił się w pogoń za swoim szalonym szczęściem. Gdy tak biegł pomyślał: 'Zamiast gonić szalone szczęście, powinienem zadzwonić do wiewiórki' i spytać czy jest w stanie, w miarę szybko podrapać go po bardzo swędzącym lewym a także prawym dużym palcu. Kiedy myślał o wiewiórce przypomniał sobie, że nie zabrał z domu swojego kota, który na pewno nie lubił wiewiórki.Kocur mógłby przecież zjeść z wiewiórką futerał lornetki i pójść z wiewiórką poszukać czegoś fajnego w lesie, ale bał się wilka który czaił się tuż za świerkiem.Mówi więc do wiewiorki: moze jednak zostaniesz ze mna. Na to kocur nigdy w życiu, jednak wiewiorka powiedziala: zjem sobie orzeszka, a potem pomyślę. Tymczasem wilk wyszedł i głośno sobie puścił bąka oraz podrapał się po tyłku i nagle jak oszalały dmuchnoł w brudne ucho Wędkarza, na co Wedkarz...zdziwiony padl trupem...
Zdenerwowany wilk szybko ...zabrał wędkarza do swojego łóżka. Wędkarz nagle wstał i rozebrał się do podartych zielonych slipów. Oczom wilka ukazał się ....długi,obślizgły,wstrętny......robak na jego owłosionym brudnym udzie, które zaczęło puchnąć... zapewne od ugryzienia...
Szybko polał nogę... spirytusem salicylowym który strasznie mocno szczypał go w oczy, na co robak zaczął bić brawa. Ponieważ, bardzo smakował mu ten stary spirytus. Wedkarz jednak zrzucił robaka z nogi, robak oburzony strzepnął SWOJE MAŁE CIAŁKO uderzając nosem w... kule u nogi, która była stara i zardzewiała. Widząc to... wędkarz postanowił szybko zadzwonic do swojej słodkiej jak malina...narzeczonej mieszkającej w.....okręcie podwodnym na księżycu, który ma bardzo dużo kolorowych okrągłych, kwadratowych i lewitujących w oparach...fotografii ze zdjęciami bardzo sympatycznych różowych bardzo wesołych potworków..
Potworki te mieszkaja w maleńkich dziurkach gdzie zawsze jest ciemno, zimno i ponuro a poza tym unosi się zapach bardzo dziwny przypominający z kwaszone mleko. Ich ulubioną potrawą są mocno przypalone, pasmarowane i optoczone w jajku banany które pochodzą z ciepłej Afryki lecz muszą być dojrzałe aby wydobywały swój aromat.
Gdy im jest smutno szukają ciepła, miłości i kogoś do towarzystwa.
Pewnego pieknego dnia o zachodzie słońca nad brzegiem morza i szumie fal USŁYSZELI WIELKIE BUM. Ze strachu oczy IM SPUCHŁY ALE nie wyskoczyły z ich tłuściutkich główek. WŁOSY ŁONOWE POWYPADAŁY mężczyźnie o bujnej wyobrażni. Małe potworki WESZŁY DO NOSA bo chciały żeby BYŁO IM CIEPŁO ale nagle ktoś PSIKNĄŁ I POWYPADAŁY szybko się pozbierały I WLAZŁY ZNOWU niestety to był BŁĄD, PONIEWAZ NOS był już tak obolały że musiał odpocząć od tego kichania. Małe stworki były bardzo zwinne I MĄDRE,WIĘC DO INNEJ DZIURKI...postanowiły się przenieść.Tymrazem dotarły do CIEMNEGO POMIESZCZENIA W KTÓRYM niezbyt ładnie pachniało I WIAŁ WIATR bo był przeciąg.Był to pępek,duży,brudny,owłosiony i pełen dużych wściekłych i agresywnych much sklonowanych przez szalonego profesora Dolito. Ów profesor jest,człowiekiem nad wyraz miłym, pełnym ciepła,o niebiańsko błękitnym spojrzeniu,bardzo delikatnych dłoniach,na ,których niestety SĄ WIELKIE PRYSZCZE których nabawił się,wykopując w ziemi wielkie dziury w poszukiwaniu ,cennego złoża ropy naftowej i gazu, który w piwnicy przerabiał na binber. Później ten bimber filtrował przez chleb i wypił ze smakiem. Jednak stało się coś bardzo fajnego,bo po nim nie miał kaca, tylko okropna zgagę której pozbył się prawie natychmiast, ale nie było to czego spodziewał się. Wypadły mu wszystkie zęby, co poprawiło mu humor na lepszy niż ten, ktory mial wczesniej. Pomyślał aby w końcu udać się do piwnicy po coś, czego ostatnio zapomniał wyjąć ze starej skrzyni, znalezionej kiedyś na plazy, ktora wabiła śpiewem syren przyprawiającym go o drżenie lewej powieki, opadającej od dzieciństwa. W skrzyni tej, ośmiergłej od pleśni, nadżartej przez korniki ujrzał coś, co zaparło dech w jego chudej piersi. Jego oczom ukazała się bowiem ogryziona wielka niczym arbuz gicz, prawdopodobnie cielęca. Dla pewności sprawdził, czy wziął mikser nie wiadomo po jaki grzyb bo potrzebował raczej tasaka. Ze zdziwieniem spostrzegł, że na giczy jest jedna mała dziurka, a obok druga w której cos sie ruszalo. Patrzę wytężonymi oczami PRZED SIEBIE I

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pt cze 03, 2011 12:37 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn mar 28, 2011 12:44 pm
Posty: 1532
Lokalizacja: Raszyn/Piaseczno
Był sobie domek różowy nad brzegiem szalenie spokojnego jeziora. Mieszkał tam szalenie przystojny wędkarz, który lubił szalone wiewiórki.
Pewnego dnia postanowił wyruszyć w daleką podróż, do krainy wiecznie zielonego lasu. Zabrał ze sobą szaloną wiewiórkę, która pokazała mu drogę do nowego świata. Gdy dotarli na koniec zielonego lasu, wiewiórka ugryzła go w ucho. Wędkarz też ją ugryzł. Obrażona wiewiórka popatrzyła na swój nadgryziony futerał od lornetki i zapłakała gorzko. Spojrzała groźnie na rozporek spodni wędkarza i parsknęła śmiechem. Wędkarz rzucił się w pogoń za swoim szalonym szczęściem. Gdy tak biegł pomyślał: 'Zamiast gonić szalone szczęście, powinienem zadzwonić do wiewiórki' i spytać czy jest w stanie, w miarę szybko podrapać go po bardzo swędzącym lewym a także prawym dużym palcu. Kiedy myślał o wiewiórce przypomniał sobie, że nie zabrał z domu swojego kota, który na pewno nie lubił wiewiórki.Kocur mógłby przecież zjeść z wiewiórką futerał lornetki i pójść z wiewiórką poszukać czegoś fajnego w lesie, ale bał się wilka który czaił się tuż za świerkiem.Mówi więc do wiewiorki: moze jednak zostaniesz ze mna. Na to kocur nigdy w życiu, jednak wiewiorka powiedziala: zjem sobie orzeszka, a potem pomyślę. Tymczasem wilk wyszedł i głośno sobie puścił bąka oraz podrapał się po tyłku i nagle jak oszalały dmuchnoł w brudne ucho Wędkarza, na co Wedkarz...zdziwiony padl trupem...
Zdenerwowany wilk szybko ...zabrał wędkarza do swojego łóżka. Wędkarz nagle wstał i rozebrał się do podartych zielonych slipów. Oczom wilka ukazał się ....długi,obślizgły,wstrętny......robak na jego owłosionym brudnym udzie, które zaczęło puchnąć... zapewne od ugryzienia...
Szybko polał nogę... spirytusem salicylowym który strasznie mocno szczypał go w oczy, na co robak zaczął bić brawa. Ponieważ, bardzo smakował mu ten stary spirytus. Wedkarz jednak zrzucił robaka z nogi, robak oburzony strzepnął SWOJE MAŁE CIAŁKO uderzając nosem w... kule u nogi, która była stara i zardzewiała. Widząc to... wędkarz postanowił szybko zadzwonic do swojej słodkiej jak malina...narzeczonej mieszkającej w.....okręcie podwodnym na księżycu, który ma bardzo dużo kolorowych okrągłych, kwadratowych i lewitujących w oparach...fotografii ze zdjęciami bardzo sympatycznych różowych bardzo wesołych potworków..
Potworki te mieszkaja w maleńkich dziurkach gdzie zawsze jest ciemno, zimno i ponuro a poza tym unosi się zapach bardzo dziwny przypominający z kwaszone mleko. Ich ulubioną potrawą są mocno przypalone, pasmarowane i optoczone w jajku banany które pochodzą z ciepłej Afryki lecz muszą być dojrzałe aby wydobywały swój aromat.
Gdy im jest smutno szukają ciepła, miłości i kogoś do towarzystwa.
Pewnego pieknego dnia o zachodzie słońca nad brzegiem morza i szumie fal USŁYSZELI WIELKIE BUM. Ze strachu oczy IM SPUCHŁY ALE nie wyskoczyły z ich tłuściutkich główek. WŁOSY ŁONOWE POWYPADAŁY mężczyźnie o bujnej wyobrażni. Małe potworki WESZŁY DO NOSA bo chciały żeby BYŁO IM CIEPŁO ale nagle ktoś PSIKNĄŁ I POWYPADAŁY szybko się pozbierały I WLAZŁY ZNOWU niestety to był BŁĄD, PONIEWAZ NOS był już tak obolały że musiał odpocząć od tego kichania. Małe stworki były bardzo zwinne I MĄDRE,WIĘC DO INNEJ DZIURKI...postanowiły się przenieść.Tymrazem dotarły do CIEMNEGO POMIESZCZENIA W KTÓRYM niezbyt ładnie pachniało I WIAŁ WIATR bo był przeciąg.Był to pępek,duży,brudny,owłosiony i pełen dużych wściekłych i agresywnych much sklonowanych przez szalonego profesora Dolito. Ów profesor jest,człowiekiem nad wyraz miłym, pełnym ciepła,o niebiańsko błękitnym spojrzeniu,bardzo delikatnych dłoniach,na ,których niestety SĄ WIELKIE PRYSZCZE których nabawił się,wykopując w ziemi wielkie dziury w poszukiwaniu ,cennego złoża ropy naftowej i gazu, który w piwnicy przerabiał na binber. Później ten bimber filtrował przez chleb i wypił ze smakiem. Jednak stało się coś bardzo fajnego,bo po nim nie miał kaca, tylko okropna zgagę której pozbył się prawie natychmiast, ale nie było to czego spodziewał się. Wypadły mu wszystkie zęby, co poprawiło mu humor na lepszy niż ten, ktory mial wczesniej. Pomyślał aby w końcu udać się do piwnicy po coś, czego ostatnio zapomniał wyjąć ze starej skrzyni, znalezionej kiedyś na plazy, ktora wabiła śpiewem syren przyprawiającym go o drżenie lewej powieki, opadającej od dzieciństwa. W skrzyni tej, ośmiergłej od pleśni, nadżartej przez korniki ujrzał coś, co zaparło dech w jego chudej piersi. Jego oczom ukazała się bowiem ogryziona wielka niczym arbuz gicz, prawdopodobnie cielęca. Dla pewności sprawdził, czy wziął mikser nie wiadomo po jaki grzyb bo potrzebował raczej tasaka. Ze zdziwieniem spostrzegł, że na giczy jest jedna mała dziurka, a obok druga w której cos sie ruszalo. Patrzę wytężonymi oczami PRZED SIEBIE I przecierem oczy ze

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

 Tytuł:
Post: pt cze 10, 2011 6:16 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr lut 17, 2010 2:38 pm
Posty: 6296
Lokalizacja: zza biurka ;)
Był sobie domek różowy nad brzegiem szalenie spokojnego jeziora. Mieszkał tam szalenie przystojny wędkarz, który lubił szalone wiewiórki.
Pewnego dnia postanowił wyruszyć w daleką podróż, do krainy wiecznie zielonego lasu. Zabrał ze sobą szaloną wiewiórkę, która pokazała mu drogę do nowego świata. Gdy dotarli na koniec zielonego lasu, wiewiórka ugryzła go w ucho. Wędkarz też ją ugryzł. Obrażona wiewiórka popatrzyła na swój nadgryziony futerał od lornetki i zapłakała gorzko. Spojrzała groźnie na rozporek spodni wędkarza i parsknęła śmiechem. Wędkarz rzucił się w pogoń za swoim szalonym szczęściem. Gdy tak biegł pomyślał: 'Zamiast gonić szalone szczęście, powinienem zadzwonić do wiewiórki' i spytać czy jest w stanie, w miarę szybko podrapać go po bardzo swędzącym lewym a także prawym dużym palcu. Kiedy myślał o wiewiórce przypomniał sobie, że nie zabrał z domu swojego kota, który na pewno nie lubił wiewiórki.Kocur mógłby przecież zjeść z wiewiórką futerał lornetki i pójść z wiewiórką poszukać czegoś fajnego w lesie, ale bał się wilka który czaił się tuż za świerkiem.Mówi więc do wiewiorki: moze jednak zostaniesz ze mna. Na to kocur nigdy w życiu, jednak wiewiorka powiedziala: zjem sobie orzeszka, a potem pomyślę. Tymczasem wilk wyszedł i głośno sobie puścił bąka oraz podrapał się po tyłku i nagle jak oszalały dmuchnoł w brudne ucho Wędkarza, na co Wedkarz...zdziwiony padl trupem...
Zdenerwowany wilk szybko ...zabrał wędkarza do swojego łóżka. Wędkarz nagle wstał i rozebrał się do podartych zielonych slipów. Oczom wilka ukazał się ....długi,obślizgły,wstrętny......robak na jego owłosionym brudnym udzie, które zaczęło puchnąć... zapewne od ugryzienia...
Szybko polał nogę... spirytusem salicylowym który strasznie mocno szczypał go w oczy, na co robak zaczął bić brawa. Ponieważ, bardzo smakował mu ten stary spirytus. Wedkarz jednak zrzucił robaka z nogi, robak oburzony strzepnął SWOJE MAŁE CIAŁKO uderzając nosem w... kule u nogi, która była stara i zardzewiała. Widząc to... wędkarz postanowił szybko zadzwonic do swojej słodkiej jak malina...narzeczonej mieszkającej w.....okręcie podwodnym na księżycu, który ma bardzo dużo kolorowych okrągłych, kwadratowych i lewitujących w oparach...fotografii ze zdjęciami bardzo sympatycznych różowych bardzo wesołych potworków..
Potworki te mieszkaja w maleńkich dziurkach gdzie zawsze jest ciemno, zimno i ponuro a poza tym unosi się zapach bardzo dziwny przypominający z kwaszone mleko. Ich ulubioną potrawą są mocno przypalone, pasmarowane i optoczone w jajku banany które pochodzą z ciepłej Afryki lecz muszą być dojrzałe aby wydobywały swój aromat.
Gdy im jest smutno szukają ciepła, miłości i kogoś do towarzystwa.
Pewnego pieknego dnia o zachodzie słońca nad brzegiem morza i szumie fal USŁYSZELI WIELKIE BUM. Ze strachu oczy IM SPUCHŁY ALE nie wyskoczyły z ich tłuściutkich główek. WŁOSY ŁONOWE POWYPADAŁY mężczyźnie o bujnej wyobrażni. Małe potworki WESZŁY DO NOSA bo chciały żeby BYŁO IM CIEPŁO ale nagle ktoś PSIKNĄŁ I POWYPADAŁY szybko się pozbierały I WLAZŁY ZNOWU niestety to był BŁĄD, PONIEWAZ NOS był już tak obolały że musiał odpocząć od tego kichania. Małe stworki były bardzo zwinne I MĄDRE,WIĘC DO INNEJ DZIURKI...postanowiły się przenieść.Tymrazem dotarły do CIEMNEGO POMIESZCZENIA W KTÓRYM niezbyt ładnie pachniało I WIAŁ WIATR bo był przeciąg.Był to pępek,duży,brudny,owłosiony i pełen dużych wściekłych i agresywnych much sklonowanych przez szalonego profesora Dolito. Ów profesor jest,człowiekiem nad wyraz miłym, pełnym ciepła,o niebiańsko błękitnym spojrzeniu,bardzo delikatnych dłoniach,na ,których niestety SĄ WIELKIE PRYSZCZE których nabawił się,wykopując w ziemi wielkie dziury w poszukiwaniu ,cennego złoża ropy naftowej i gazu, który w piwnicy przerabiał na binber. Później ten bimber filtrował przez chleb i wypił ze smakiem. Jednak stało się coś bardzo fajnego,bo po nim nie miał kaca, tylko okropna zgagę której pozbył się prawie natychmiast, ale nie było to czego spodziewał się. Wypadły mu wszystkie zęby, co poprawiło mu humor na lepszy niż ten, ktory mial wczesniej. Pomyślał aby w końcu udać się do piwnicy po coś, czego ostatnio zapomniał wyjąć ze starej skrzyni, znalezionej kiedyś na plazy, ktora wabiła śpiewem syren przyprawiającym go o drżenie lewej powieki, opadającej od dzieciństwa. W skrzyni tej, ośmiergłej od pleśni, nadżartej przez korniki ujrzał coś, co zaparło dech w jego chudej piersi. Jego oczom ukazała się bowiem ogryziona wielka niczym arbuz gicz, prawdopodobnie cielęca. Dla pewności sprawdził, czy wziął mikser nie wiadomo po jaki grzyb bo potrzebował raczej tasaka. Ze zdziwieniem spostrzegł, że na giczy jest jedna mała dziurka, a obok druga w której cos sie ruszalo. Patrzę wytężonymi oczami PRZED SIEBIE I przecierem oczy ze zdumienia. Niestety nie

_________________
Obrazek

Obrazek


--------------------
IMPOSSIBLE IS NOTHING
--------------------
['] ['] ['] ['] ['] (2007- 2011)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 255 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 9, 10, 11, 12, 13  Następna

Forum ciąża

» Forum ogólne » Kącik humoru

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Antykoncepcja - Bezpłodność - Planowanie ciąży - Objawy ciąży - Test ciążowy - Ciąża - Ciąża bliźniacza - Termin porodu - Objawy porodu - Poród - Laktacja - Niemowlę - Karmienie niemowląt - Macierzyństwo - Psychologia - Przepisy kulinarne - Uroda

Jeżeli podoba Ci się nasz serwis, poleć go innym. Wklej nasz button lub link na swojej stronie

Forum ciąża


Friends Pliki cookies