Dzisiaj jest śr wrz 20, 2017 2:25 am


Forum ciąża

» Zdrowie Kobiety » Bezpłodność i problemy z zajściem w ciążę

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 78 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
Post: czw paź 30, 2008 12:28 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn paź 13, 2008 9:22 am
Posty: 148
No właśnie wróciłam od mojej Pani Doktor, która powiedziała to samo.
Z dużymi mięśniakami szanse na donoszenie są bardzo niewielkie :(


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

 Tytuł:
Post: pt paź 31, 2008 8:59 pm 

Rejestracja: czw maja 08, 2008 1:18 pm
Posty: 406
Lokalizacja: Katowice
mnie tez sie tak wydaje :( raz chyba tak miałam.....


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn sty 18, 2010 10:05 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn paź 13, 2008 9:22 am
Posty: 148
Dłuuugo mnie tu nie było ale wieści mam dobre:) Własnie dzisiaj mój synek skończył 8 tygodni - udało mi się zajść z mięśniakami.
Przebieg ciaży z malymi niespodziankami ale mięśniaki były cicho. Ważne jest znalezienie dobrego lekarza - ja stykałam się z kilkoma (łącznie z pobytem w szpitalu) i byli tacy, którzy powiedzieli mi, że cudem byl fakt że zaszłam w ciąże ale na donoszenie dają 1%. Na szczęście moją ciążę prowadził lekarz, który na mięśniaki zareagował ze stoickim spokojem mówiąc, że nie takie rzeczy widział i dobrze się skończyły. Generalnie - może się udać :)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw wrz 02, 2010 2:06 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr lut 17, 2010 2:38 pm
Posty: 6296
Lokalizacja: zza biurka ;)
Podbijam temat, bo być może znajdą się dziewczyny, które będą chciały wymienić się informacjami na temat mięśniaków.
Ja mam od ponad roku zdiagnozowanego mięśniaka śródściennego macicy - początkowo był niewielki (tzn. miał niecały centymetr), gin go bagatelizował i nazywał per "mięśniaczek" twierdząc, że nie mam sobie zawracać nim głowy, bo w niczym nie będzie mi przeszkadzał. @ zawsze miałam długie i raczej obfite, ale tak było od samego początku, gdy tylko zaczęłam miesiączkować, poza tym żadnych dolegliwości.
W międzyczasie mięśniak urósł- największy wzrost zanotowałam w trakcie procedury do IVF, gdy pod wpływem hormonów (menopur, gonal) podwoił wielkość i osiągnął prawie 3 centymetry. Tak było w kwietniu.....Obecnie, po 3 miesiącach od straty III ciąży, mięśniak zmniejszył się i ma wielkość 2,3cm.
Oczywiście sprawę skonsultowałam z dwoma innymi lekarzami i tylko jeden z nich rekomendował laparotomię (= otwarcie powłok brzusznych i wyłuskanie tego cholerstwa). Dwóch pozostałych stwierdziło, że nie ma potrzeby operowania guza, bo nie uciska na endometrium i nie będzie zagrażał ewentualnej ciąży.
Wniosek z tego jeden: z mięśniakami da się żyć :wink: oczywiście nie wiem, jak będzie z następną ciążą/ ciążami, ale mam nadzieję, że lekarze się nie mylą i że dane mi będzie donosić....A na zabieg zdecyduję się w przyszlości, na razie trzeba zrealizować cel główny pt. urodzenie dzieci :)

_________________
Obrazek

Obrazek


--------------------
IMPOSSIBLE IS NOTHING
--------------------
['] ['] ['] ['] ['] (2007- 2011)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw wrz 02, 2010 2:44 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt sty 15, 2010 10:30 am
Posty: 3855
Hejka,
specjalista od miesniakow moze nie jestem ale w zeszla srode mialam operacje - laparoskopowe usuniecie miesniaka, wiec moze komus moje doswiadczenia okaza sie pomocne.
Ale od poczatku.
Po 7 m-cach staran o 1.dziecko w marcu zaszlam w ciaze i w 6-7 tyg poronilam. Razem z ciaza moj owczesny gin wykryl u mnie miesniaka ok.3cm. Po poronieniu mialam czyszczenie macicy i po jakims czasie jego poprawke, bo cos tam sie zaczelo odnawiac...Chyba po prostu niedokladnbie zrobili mi zabieg ale mniejsza z tym. Po 2 miesiacach od poronienia wresszcie doszlam do siebie, wizyta kontrolna u mojego gina - OK. Tyle ze miesniak caly czas byl.
Lekarz stwierdzil jednak, zeby go nie ruszac i wznowic staranka i "bedziemy sie martwic jak zajdzie pani w ciaze". Chcialam jednak te diagnoze zweryfikowac i pojechalam do profesora z kliniki na Polnej w Poznaniu. Lekarz ten, po USG i analizie mojej historii choroby z marszu stwierdzil, ze miesniaka TRZEBA wyciac, bo z nim mam male szanse na donoszenie ciazy. Stwierdzil, ze na 90% bedzie on rosl razem z ciaza i bedzie stanowil duze zagrozenie.
Wiem, ze co lekarz to inna opinia na ten temat, ale ja zaufalam temu profesorowi i ciesze, bo wiem, ze juz nie mam tego paskudztwa w sobie.
I wlasnie tym sposobem w zeszlym tygodniu laparoskopowo usunieto mi miesniaka :)

O samej operacji moze nie bede sie rozpisywac, ale jakby ktoras z was byla zainteresowana, to moge napisac wszystko krok po kroku.

Niestety w czasie laparoskopii wykryto endometrioze i czeka mnie 6 miesiecy leczenia hormonalnego, a wiec dalej mam pod gorke. :( zniknal jeden problem, a pojawil sie kolejny.

Dodam jeszcze, ze mam 29 lat, a miesniak w zaden sposob nie uprzykrzal mi zycia - miesiaczki mialam regularne, nie az tak bardzo bolesne ani obfite. Gdybym byla juz po ciazy, pewnie nie trzebaby go usuwac.

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw wrz 02, 2010 3:16 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr lut 17, 2010 2:38 pm
Posty: 6296
Lokalizacja: zza biurka ;)
_a_n_i_a_ fajnie, że wszystko opisałaś :D
Piszesz o lekarzach z Polnej...Hmmm, ja też oparłam się na konsultacjach dwóch profesorów z Polnej właśnie.
Pierwszy z nich, prof. Jacek B., stwierdził, że jedyną możliwością usunięcia mięśniaka jest laparotomia, na którą nie chciałam i nadal nie chcę się zgodzić. Bo to otwarcie brzucha, po którym musielibyśmy mieć min. pólroczną przerwę w starankach- a mam już 35lat i zwyczajnie szkoda mi czasu :cry: Profesor ten stwierdził to samo, co Twój lekarz- że mięśniak może "podżerać" zarodek, że będzie rósł wraz z ciążą i że lepiej go usunąć, bo może stanowić duże zagrożenie dla kolejnej mojej ciąży.
Przeraziłam się nie na żarty i postanowiłam skonsultować to z innym lekarzem- tym razem z tym, który prowadził moje IVF. Ku mojej uldze profesor Leszek P. stwierdził, że absolutnie nie jest konieczna laparotomia ani żaden inny zabieg! I że mięśniak jest tak położony, że w ogóle nie dotyka endometrium, a więc w niczym nie będzie przeszkadzał.
Tę opinię potwierdził również inny lekarz ze szpitala Św. Rodziny- bo oczywiście postanowiłam sprawdzić te dwie opinie na trzecią, niezależną rękę :oops:

Pewnie tak jest, że wszystko zależy od położenia i rodzaju mięśniaka. Ponoć najgorsze są te podśluzuwkowe, ale z kolei można je wyjąć histeroskopowo, podczas gdy śródścienne bestie są oporne i raczej kwalifikują się do zabiegu przy otwartym brzuchu, bo laparoskop mógłby wyrządzić więcej szkody, niż pożytku :twisted: Jak to obrazowo wyraził się profesor P., mogłoby tak być, że nawet pod kontrolą USG przytarganego do sali operacyjnej laparoskop ponacinałby w kilku miejscach macicę, a i tak nie trafiłby na tego mojego guza schowanego gdzieś w ścianie macicy...

Sama już nie wiem, co o tym myśleć, ale _a_n_i_a_ - dobrze zrobiłaś operując się....
To co, teraz rekonwalescencja i staranka, tak? trzymam kciuki :okk:

_________________
Obrazek

Obrazek


--------------------
IMPOSSIBLE IS NOTHING
--------------------
['] ['] ['] ['] ['] (2007- 2011)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw wrz 02, 2010 3:30 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt sty 15, 2010 10:30 am
Posty: 3855
Ajsi u nnie od poczatku byla mowa o laparoskopii, przy czym prof.od poczatku uprzedzal mnie ze w trakcie moze sie okazac, ze trzeba otworzyc brzuch. Na szczescie nie bylo potrzeby. Tak samo w trakcie mialo sie okazac czy miesniak penetruje jame macicy i czy usuwajac go dojdzie do otwarcia jamy. Na szczescie rowniez nie doszlo, wyluskali go jakos powierzchniowo. Kierujac mnie na zabieg gin z gory zalecil 3-4 miesiace przerwy w starankach po operacji, zeby wszystko sie zagoilo jak trzeba.
Ale tak jak napisalam wyzej - okazalo sie ze mam endometrioze i leczenie hormonalne bedzie polegalo na zatrzymaniu miesiaczki - taka sztuczna menopauza. Takie leczenie wyklucza zajscie w ciaze oczywiscie, takze kolejne pol roku mam niestety z glowy :(
W przyszlym tygodniu jade po wynik histopat. i na kontrole i wtedy moze dowiem sie czegos wiecej.
Mysle tez czy nie pogadac z ginem o IUI po skonczonym leczeniu, zeby nie tracic wiecej czasu, bo miesniaki niestety lubia sie odnawiac. Zobaczymy co na to powie lekarz.


U Ciebie pewnie jest calkiem inna sytuacja, skoro mowia, ze tylko otwarcie brzucha wchodzi w gre. A jesli jest tak polozony, ze nie bedzie rosl z ciaza w glab macicy, to faktycznie nie trzeba go pewnie usuwac. Moj niestety rokowal na rozpychanie sie w kierunku plodu...

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw wrz 02, 2010 3:54 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr lut 17, 2010 2:38 pm
Posty: 6296
Lokalizacja: zza biurka ;)
_a_n_i_a_ a mogę zapytać, u kogo się leczysz- jak nie chcesz, nie pisz?
Przerwą w starankach się nie przejmuj za bardzo kochana, czas biegnie do przodu bardzo szybko- ja pod koniec maja mialam łyżeczkowanie po poronieniu, mieliśmy odczekać 3 cykle, czyli 3 miesiące i sama nie wiem, kiedy ten czas przeleciał :roll: widzę, że jesteś młodsza ode mnie, więc głowa do góry! Endometriozę lepiej podleczyć, gin ma rację. W ogóle lepiej usunąć wszystkie potencjalne przeszkody ku zajściu w ciążę, żeby potem nie przeżywać straty :cry:

Wiesz, ja właśnie dzisiaj jadę na wizytę celem zmolestowania gina o IUI :lol: chcemy działać i mieć poczucie, ze coś się dzieje. Powtórzę się pewnie jak stara papuga- moja wiara w IUI jest praktycznie zerowa, ale trzeba spróbować wszystkich opcji, a nuż się uda :D

_________________
Obrazek

Obrazek


--------------------
IMPOSSIBLE IS NOTHING
--------------------
['] ['] ['] ['] ['] (2007- 2011)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw wrz 02, 2010 5:10 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt sty 15, 2010 10:30 am
Posty: 3855
ajsi ja chodze do prof.Macieja W. :) On mnie tez operowal. Wlasciwie od niedawna, bo od czerwca, jak zakonczylam "przygode" z poronieniem i powiklaniami ale dopiero on zabral sie kompleksowo do roboty.
Zaluje ze na starcie moich staranek nie trafilam do tego lekarza. Pewnie chociaz czesc rozczarowan i lez moznaby uniknac... Ale coz, trudno. Przynajmniej tera czuje ze jestem pod opieka dobrego fachowca.

U mnie po poronieniu bylo tak, ze mielismy zaczac sie starac w lipcu (moj dotychczasowy gin dal mi juz zielone swiatlo) ale zdecydowalam sie na skonsultowanie u profesora (to co napisalam w pierwszym poscie miesniak i komplikacje po czyszczeniu) i oczywiscie ze wzgledu na planowana operacje - staranka zostaly wstrzymane. Takze wlasciwie od marca nie staramy sie o dzidzie, bo ciagle sie lecze. I biorac pod uwage kolejne 6 miesiecy, dopiero w marcu - czyli rowno po roku - moze cos sie znowu ruszy. :) jakos wytrzymam. Wazne dla mnie jest - to co Ty napisalas - zeby cos sie dzialo, to daje nadzieje :)

Ty kochana widze, ze duzo przeszlas. Masz zdiagnozowany jakis konkretny problem z utrzymaniem ciazy? Dobrze, ze masz tyle sily i walczysz dalej!! Masz racje - trzeba probowac wszystkiego! tak trzymaj!

Daj znac koniecznie po wizycie! Trzymam za Ciebie kciuki! A wiesz moze jak wyglada procedura IUI na Polnej? Czy trzeba miec jakies szczegolne zalecenia zdrowotne? Jeszcze z lekarzem o tym nie rozmawialam, ten pomysl pojawil mi sie po operacji, jak wyczytalam ze i miesniaki i endo (nawet podleczona) lubia nawracac i nie chce tracic wiecej czasu. Mam zamiar podpytac o to wszystko na wizycie w przyszlym tygodniu ale moze od Ciebie juz sie czegos dowiem.

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pt wrz 03, 2010 11:06 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr lut 17, 2010 2:38 pm
Posty: 6296
Lokalizacja: zza biurka ;)
_a_n_i_a_ jestem już po wizycie, profesor B. pokazał rewelacyjne podejście do mnie- bardzo mnie zmotywował i postawił do pionu, bo po pierwsze- dokładnie zmierzył mięśniaka i wg niego ma on tylko 1,2cm, po drugie- porzucił swoje wcześniejsze parcie na laparotomię i stwierdził, że w tej sytuacji, gdy mięśniak jest tak mały i nie dotyka endometrium, nic nie będziemy z nim robić, uffff! No i powiedział też, że zapominamy o tym, co było z ostatnią ciążą i robimy wszystko, żebym jak najszybciej znowu zafasolkowała. Obojętnie czy z IVF, czy naturalnie- dla niego ma być fasola i koniec! Podoba mi się to nastawienie, bo jakoś tak oklapnęłam ostatnio i zmniejszył mi się zapłon do działania :roll:

No i najważniejsza rzecz- jestem konkretnie umówiona na IUI. Odpowiadając na Twoje pytanie- u niego wszystko odbywa się bardzo prosto. Jestem na naturalnym cyklu, bez żadnych wspomagaczy i wczoraj wspomniałam mu od razu na początku wizyty, że chcemy z mężem mieć poczucie, że robimy wszystko i w związku z tym chcielibyśmy podejść do IUI. Powiedział, że jak najbardziej tak i że sam chciał mi to zaproponować :D W poniedziałek mam podjechać znowu do gabinetu na monitoring owulki i prawdopodobnie we wtorek/ środę zameldować się na Polnej. Na oddział biorę ze sobą tylko skierowanie od niego plus legitymację ubezpieczeniową, no i oczywiście szanownego małżona :D Meldujemy się tam rano o siódmej, mąż oddaje to, co ma najcenniejszego, potem podanie nasienia, godzinny odpoczynek w pozycji leżącej na łóżku i do domu. Cała ta operacja w stu procentach BEZPŁATNIE.

Moja wiara w IUI jest bardzo znikoma, to będzie już czwarta insemka- poprzednie trzy nieudane- ale cieszę się, że coś zaczyna się wreszcie dziać!

A co do mojej historii....Wiesz co, u mnie nie tyle jest problem z utrzymaniem ciąży, ile z jej rozwojem/ genetyką. Pierwszą ciążę poroniłam samoistnie- dziecku nie wykształciło się serduszko. W drugiej wszystko było w porządku, ale tylko do 19tc, kiedy to u synka wykryto liczne wady rozwojowe, zdiagnozowane po amniopunkcji jako zespół letalnych wad genetycznych. W trzeciej, tej z in vitro, miałam puste jajo płodowe. Mam nadzieję, że wyczerpałam swój limit nieszczęść, ale oczywiście nie mam żadnej pewności, że czwarta ciąża będzie tą udaną :cry: Wiem natomiast jedno- będę próbować tak długo, aż będzie to możliwe. Jak to mówią, nadzieja umiera ostatnia :)

_________________
Obrazek

Obrazek


--------------------
IMPOSSIBLE IS NOTHING
--------------------
['] ['] ['] ['] ['] (2007- 2011)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pt wrz 03, 2010 11:26 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt sty 15, 2010 10:30 am
Posty: 3855
Ajsi dzieki za odpowiedz!
Fajnie, ze znowu sie dzieje u Ciebie i ze wrocil Ci zapal!! To jest bardzo wazne! I super, ze juz tak szybko bedziesz miala insemke! Bede trzymac mocno kciuki, zeby sie udalo.

Ja wlasnie przechodze taki okres zniechecenia - nie tyle tym, ze nie wychodzi, ale tym, ze mam taka dluuuuga przerwe, ciagle jakies leczenie i nawet nie mozemy podjac staranek. Ale juz staram sie zmienic nastawienie i myslec pozytywnie. Te pol roku terapii hormonalnej mam nadzieje, ze szybko zleci i wreszcie bede miala porzadek TAM ;)

Zobaczymy co moj gin powie na IUI chociaz to i tak bedzie pewnie dopiero kwestia przyszlego roku. Ale dla mnie wazna bedzie sama swiadomosc, ze mozliwe beda jakies alternatywy, obok prob naturalnych.

Dzis wybieram sie na zdjecie szwow po operacji. Juz nie moge sie doczekac, bo zaczynaja swedziec niemilosiernie momentami ;)

A co do miesniakow, to na pewno jest tak jak mowi Twoj gin. Moj mial chyba ponad 3 cm i byl duzym zagrozeniem. Ale na pocieszenie dla Ciebie powiem Ci, ze obok tego jednego mialam jeszcze drugiego, takiego mini - niecaly 1 cm. I tego jednego mi nie usunieto, bo po pierwsze jest tak umiejscowiony, ze nie bedzie mial wplywu ani na poczecie, ani na ciaze i chyba ciezko bylo do niego dotrzec laparoskopem, zeby nie uszkodzic nic obok, a poza tym jest tak maly, ze nie trzeba bylo go ruszac. Takze staram sie o nim w ogole zapomniec - tak jakbym go nie miala :) Skoro lekarz wyluszczajac jednego uznal, ze tego mozna i trzeba zostawic, to juz nie dziele wlosa na czworo, tylko ufam mu :)

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pt wrz 03, 2010 12:02 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr lut 17, 2010 2:38 pm
Posty: 6296
Lokalizacja: zza biurka ;)
_a_n_i_a_ najważniejsze, że z mięśniakami można żyć! a i w ciążę można zajść, grunt to dobra opieka w trakcie ciąży. Na szczęście to są tylko łagodne guzy i teoretycznie nic nie powinno się z nimi wydarzyć.

Wiesz, dla mnie też taki marazm starankowy jest dołujący...jak tylko zaczyna się coś dziać, od razu mam innego ducha! Ale tak jak pisałam wcześniej, czas szybko leci, pomyśl sobie, że już za moment Boże Narodzenie, Nowy Rok i że znowu będziesz walczyć :D

Mój gin mówił mi kiedyś, że po laparoskopii mięśniaków zaleca się 3 miesiące przerwy w starankach, po laparotomii- pół roku. Pewnie gdyby nie ta kuracja hormonalna, to już właściwie w listopadzie mogłabyś ruszyć do boju.

Dzięki za trzymanie kciuków, podchodzę do IUI z dużym spokojem i bez ciśnienia- co ma być, to będzie!

_________________
Obrazek

Obrazek


--------------------
IMPOSSIBLE IS NOTHING
--------------------
['] ['] ['] ['] ['] (2007- 2011)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: sob wrz 04, 2010 8:41 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt sty 15, 2010 10:30 am
Posty: 3855
No wlasnie na te 3-4 miesiace przerwy bylam z gory nastawiona wiec w zasadzie niewiele mi sie przedluzy...
Wczoraj pozbylam sie szwow, a dzis chyba dostane @ - pierwsza po zabiegu. Takze wszystko wraca do normy. Z @ wyszlo idealnie, bo skonczy sie do wizyty kontrolnej w srode :) A wlasciwie nie wiedzialam, kiedy sie pojawi po operacji, bo moglo byc roznie.

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn wrz 06, 2010 9:57 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr lut 17, 2010 2:38 pm
Posty: 6296
Lokalizacja: zza biurka ;)
Jak samopoczucie poweekendowe _a_n_i_a_, dostałaś @?
Ja mam dzisiaj wizytę u gina, kolejne podglądanko owulki i prawdopodobnie we wtorek/ środę insemka. Jestem wyluzowana i spokojna, psychicznie szykuję się już na transfer mrozaczków.

_________________
Obrazek

Obrazek


--------------------
IMPOSSIBLE IS NOTHING
--------------------
['] ['] ['] ['] ['] (2007- 2011)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn wrz 06, 2010 12:29 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt sty 15, 2010 10:30 am
Posty: 3855
Hejka Ajsi!
Dostalam @ w sobote. Pierwszego dnia bylo OK ale wczoraj bez no-spy bym nie wyrobila. :? Krwawienie bylo tez bardziej obfite niz zwykle - pol dnia przelezalam w lozku. Ale juz wieczorem sytuacja sie unormowala i dzis juz jest dobrze, tzn jak zwykle.
Termin @ akurat mi pasuje, bo w srode mam wizyte kontrolna u gina i juz powinno byc po :)
Dzis wrocilam do pracy, to znaczy teoretycznie szpital chcial mi wystawic zwolnienie na 30 dni ale wzielam na 14. Czuje sie dobrze, wiec jedna noga moge pracowac, tym bardziej ze sama sobie wyznaczam godziny, zadania itd :)

Dobrze ze tak na luzie podchodzisz do insemki. Grunt to nie dac sie zwariowac. Czekam na wiesci po dzisiejszej wizycie!

[/b]

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn wrz 06, 2010 1:14 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr lut 17, 2010 2:38 pm
Posty: 6296
Lokalizacja: zza biurka ;)
a_n_i_a_ może @ bardziej obfita, bo to świeżo po zabiegu i organizm się oczyszcza? Na pewno wszystko wróci do normy, nie martw się.
Dzięki za trzymanie kciukasów, przydadzą się :okk: trochę boję się wizyty na Polnej, to miejsce źle mi się kojarzy. No ale najważniejsze, że pojadę tam dosłownie na chwilkę i nie będę musiała zostać, uffff!

_________________
Obrazek

Obrazek


--------------------
IMPOSSIBLE IS NOTHING
--------------------
['] ['] ['] ['] ['] (2007- 2011)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn wrz 06, 2010 5:42 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt sty 15, 2010 10:30 am
Posty: 3855
Mam nadzieje - zapytam gina we wtorek. Tym bardziej, ze dzis po poludniu znowu zaczal mnie bolec brzuch. Juz nie tak mocno jak wczoraj ale jednak. A kiedys tylko drugi dzien mialam bolesny.

Napisz koniecznie po powrocie z wizyty jak owulka, czy wszystko idzie zgodnie z planem. Zreszta - niby dlaczego nie mialoby isc :)

Ja w ciagu tego roku juz 3 razy bylam w szpiatalu niestety. A wczesniej nigdy w zyciu!! Brrr...

Kurcze jakos mi ciezko sie pozytywnie nastawic do tego mojego leczenia i calej sytuacji. Ciagle mam czarne mysli, ze miesniak sie odnowi zanim wylecze endometrioze, albo ze po hormonach wszysto mi sie poprzestawia, ze nastepne pol roku bede dochodzic do siebie i w ogole, ze pewnie sie nie uda zajsc w ciaze przez najblizszy rok ani dwa.... Wiem, ze trzeba myslec pozytywnie i wierzyc, ze bedzie dobrze, bo wtedy i leczenie lepiej idzie, ale jakos bardzo trudno mi sie przestawic Z natury jestem raczej pesymistka niestety i ciezko mi myslec pozytywnie jak tyle spraw idzie nie tak jak bym chciala i jak pojawiaja sie ciagle nowe przeszkody.
Musze to jakos powstrzymac, bo czuje ze wpadam powoli w mala depresje.

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: wt wrz 07, 2010 12:58 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr lut 17, 2010 2:38 pm
Posty: 6296
Lokalizacja: zza biurka ;)
_a_n_i_a_ dzięki za troskę :D nie jest za ciekawie z tą moją owulką, to znaczy niby wszystko dobrze, ale strasznie wolno rośnie pęcherzyk. Byłam przekonana, że będzie miał- po czwartkowym USG- jakieś 18mm, a tu wczoraj rozczarowanie, bo przez weekend urósł zaledwie o 0,2 cm :cry: Dziś mój 18dc i wynikałoby, że owu przypadnie gdzieś pomiędzy 20-21dc, czyli insemka PRAWDOPODOBNIE w czwartek. Może w piątek.

Szlag by to wszystko wziął, przez tak długie cykle skracam sobie potencjalną średnią na fasolkowanie w ciągu roku. Dziewczyny z 28-dniowym cyklem mają szansę co miesiąc, a ja pewnie maksymalnie z dziesięć razy :twisted:

Pojęczałam sobie i trochę mi lepiej :) być może, walcząc o fasolkę, powinnam być na wspomagaczach owulki, tzn. brać chociażby clostilbegyt, nie mówiąc o menopurze. Pogadam o tym z ginem.

A co u Ciebie, jak dzisiejszy nastrój?

_________________
Obrazek

Obrazek


--------------------
IMPOSSIBLE IS NOTHING
--------------------
['] ['] ['] ['] ['] (2007- 2011)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: wt wrz 07, 2010 1:40 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt sty 15, 2010 10:30 am
Posty: 3855
Faktycznie dosc pozno Ci wypada owu w tym cyklu. Ale do czwartku/piatku na pewno pecherzyk Ci ladnie urosnie i bedzie sie nadawal do insemki. A co do wspomagaczy owulki, to pewnie wczesniej musialabys je zaczac brac?

Ja mam strasznie krotkie cykle - 24-26 dni. Kiedys na to narzekalam ale masz racje - teraz to teoretycznie czesciej jest owu i czesciej szansa na dzidzie :) to znaczy bylaby gdybysmy mogli sie starac.

Nastroj tak sobie. To znaczy wiesz...u mnie to nie jest tak, ze mam ciagle dola i placze, tylko czuje sie w takim jakby zawieszeiu, letargu. W nic mi sie nie chce zaangazowac, nic mnie szczegolnie nie cieszy ale tez nie smuci. Taka jakas dziwna obojetnosc. Eh...staram sie wziac w garsc jak moge, bo jak tak dalej pojdzie to u psychiatry na kozetce wyladuje, zamiast na porodowce ;)

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

 Tytuł:
Post: wt wrz 07, 2010 2:01 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr lut 17, 2010 2:38 pm
Posty: 6296
Lokalizacja: zza biurka ;)
Hmmm, ja mam taki nastrój od momentu straty ostatniej ciąży. Nie wiem, co mi się stało, ale po raz pierwszy od rozpoczęcia staranek jest mi wszystko jedno, czy zafasolkuję, czy nie. Dobrze to okresliłaś- letarg i obojętność. Tak własnie się czuję. Bardzo chcę zostać mamą i nie spocznę, dopóki się tak nie stanie, ale przestałam mieć mega ciśnienie w tym kierunku. Co ma być, to będzie.
Ostatnio doszłam do wniosku, że w moim życiu wszystko, co najlepsze, przychodzi bardzo późno. Późno poznałam najwspanialszego faceta pod słońcem, który został moim mężem :lol: późno wyszłam za mąż- miałam 30 lat. Widocznie na macierzyństwo też muszę trochę poczekać :roll:

Tak, chcąc się wspomagać musiałabym zacząć brać hormony już od 5dc. Dwa cykle brałam clostilbegyt i trzy cykle, gdy byłam stymulowana do insemki, dostawałam menopur w zastrzykach. Efekty super, każdorazowo hodowałam minimum 2 jajka 8)

_________________
Obrazek

Obrazek


--------------------
IMPOSSIBLE IS NOTHING
--------------------
['] ['] ['] ['] ['] (2007- 2011)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 78 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna

Forum ciąża

» Zdrowie Kobiety » Bezpłodność i problemy z zajściem w ciążę

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 10 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Antykoncepcja - Bezpłodność - Planowanie ciąży - Objawy ciąży - Test ciążowy - Ciąża - Ciąża bliźniacza - Termin porodu - Objawy porodu - Poród - Laktacja - Niemowlę - Karmienie niemowląt - Macierzyństwo - Psychologia - Przepisy kulinarne - Uroda

Jeżeli podoba Ci się nasz serwis, poleć go innym. Wklej nasz button lub link na swojej stronie

Forum ciąża


Friends Pliki cookies