Ech, skąd ja to znam.
Tylko u nas było troszkę inaczej. Jak córcia miała rok i 10 mies odpieluchowałam ją. Poszło super sprawnie, nauka dosłownie trwała dzień. Wszystko pięknie dopóki nie zachciało jej się kupy- jak zrobiła do nocnika pierwszy raz i zobaczyła co w tym nocniku jest, to doznała niezłego wstrząsu, przeraziła się, że coś takiego z niej wyszło (wcześniej przy przewijaniu na pewno zdarzyło się, że widziała gdzieś swoją kupę w pieluszce, ale wtedy chyba dziecko nie kojarzy tak, że to właśnie z niego wyszło). I też zaczęły się u nas nawykowe zaparcia, wstrzymywanie ile tylko można (a wcześniej nigdy nie miała z tym problemu).
Jedyna rada to, że trzeba podejść do tego spokojnie, bez paniki (choć to trudne). My podawaliśmy syropek lactulosum jak już było za długo, dieta maksymalnie nastawiona na lekkie wyprożnianie (dużo błonnika, kefiry, jabłka, na noc namaczałam jej we wrzątku śliwki suszone i rano dawałam do picia taki kompot). My do tego oswajaliśmy ją z tematem kupy- pokazywałam np jej na trawniku, że pieski też robią kupę itp

, ale u Was to nie ten problem.
Możesz jakiś czas smarować synkowi pupę wazeliną czy jakimś kremem do pupy, żeby uniknąć tego, że znowu go coś zaboli (a może tak być skoro wstrzymuje)- nam tak poleciła lekarka.
Musisz wykazać się cierpliwością i spokojem. Jak synek zrobi kilka kup bezboleśnie to prawdopodobnie zapomni o tym.
U nas się wszystko pięknie unormowało- czego i Wam życzę!