Dzisiaj jest sob wrz 23, 2017 11:01 am


Forum ciąża

» Zdrowie Kobiety » Poród

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 280 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 10, 11, 12, 13, 14  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
Post: pt cze 01, 2012 4:26 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt gru 09, 2011 1:50 am
Posty: 271
Lokalizacja: UK Luton
Ja bede rodzic naturalnie, nie zapowiada sie na cesarke. Poza tym w Anglii sami namawiaja zeby mąz byl przy porodzie, zeby kobieta nie zostala sama bo to zbyt wielki stres i przezycie. Wiec jestem raczej dobrej mysli :)

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

 Tytuł:
Post: pt cze 01, 2012 10:11 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr paź 26, 2011 1:59 am
Posty: 211
mmolation ja rodziłam w uk 3 miesiące temu.

Mój poród super expresowy!!!

Jessica waga 3530 ,53cm

Termin dawno już minął, modliłam się żeby nie urodzić 29 lutego he he termin był na 20 lutego.

Miałam już dość, bolało mnie spojenie lonowe i nic robić nie mogłam, 2.03 o 6 rano poczułam 1 skurcz a za 5 min następny!! :shock: :shock:

Wstałam zrobiłam sobie herbatkę i napisalam sms do mojej położnej że się zaczeło, ona zadzwoniła na porodówkę a ja w tym czasie pakowałam torbę do szpitala.
O 7 obudziłam męża że jedziemy a on do mnie nie rób se jaj!!
O 7.30 byliśmy na porodówce, badanie i ..... 10 cm

:shock: :shock: :shock: :shock:


A o 7.55 mój mały szkrab z bardzo długimi czarnymi wloskami był już z nami. Moja położna nie zdążyła na poród he he


Życzę wam wszystkim takich porodów jak ja miałam

_________________
Obrazek

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: sob cze 02, 2012 12:46 pm 
1 żółta kartka
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt paź 11, 2011 3:20 pm
Posty: 1509
Immolation życze ci porodu naturalnego, spokojnego, z mężem przy boku itd
u mnie tez się nie zapowiadało na cesarkę a jednak :(
teraz bogatsza w doświadczenia wiem, że nie da się nic zaplanować.
A plan porodu nawet gdybym taki spisała mogłabym użyć jako podkładkę pod kubek. Przy porodzie nie da sie nic planować. Można gdybać ale nigdy do końca nie wiadomo jak będzie.
Mi też położne mówiły by nie rodzić samej, jeśli nie mąż to poprosić mamę, koleżankę, siostrę najważniejsze by ktoś był przy nas. Warunki, opiekę itd miałam super tylko macica odmówiła współpracy :)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: sob cze 02, 2012 7:33 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob lip 23, 2011 12:08 pm
Posty: 9459
Lokalizacja: Kraków
to może ja napiszę o moim porodzie :)
w niedzielę (4.03) męczyły mnie skurcze, brzuch się napinał, coraz bardziej bolało, a skurcze były regularne, mały słabo się ruszał więc postanowiliśmy pojechać na IP, tam dowiedziałam się, że mam wielowodzie :? (czyli za dużo wód płodowych) było to dla mnie duże zaskoczenie bo w piątek byłam na wizycie u swojego gina i nic na ten temat nie wspominał (a robił USG)
lekarka która na IP mnie badała stwierdziła 1cm rozwarcia, skracającą się szyjkę, ale zero skurczy. W sumie na IP spędziliśmy z 5h, bo miałam KTG 2 razy robione i 2 lekarzy się zastanawiało co ze mną zrobić.
Kazali przyjechać we wtorek.
We wtorek zrobili mi KTG (kilka skurczy), a po badaniu okazało się, że mam 2,5cm rozwarcia, pęcherz płodowy nisko, więc lekarze (po prawie 2h konsultacji) zostawili mnie na patologii
Moje skurcze pojawiały się i znikały, a w środę dowiedziałam się od ordynatora , że ponieważ mam taki duży brzuch ( ze względu na ilość wód) moja macica może nie mieć siły żeby rozkręcić poród, więc będziemy wywoływać w czwartek (8 marca)
Rano o 6 zabrali mnie na porodówkę, lewatywa itd, od 6:30 zaczęli mi podawać oxy, pierwsze mocniejsze skurcze zaczęły się ok 7:30 kiedy część wód mi odpłynęła, oj wtedy poczułam im moc (przynajmniej tak mi się wtedy wydawało :lol: )
napisałam też smsa do J, że mi wody odeszły więc się zaczyna, dojechał wciągu 20min (chyba czerwone światło nie robiło na nim wrażenia :lol: )
odtąd na szczęście byliśmy razem, skurcze były coraz częstsze i mocniejsze, leżenie pod KTG było udręką
miałam wspaniałą opiekę położnej i położnika, który był przy mnie cały czas! i był ogromnym wsparciem
zaproponowano mi pomoc dwóch studentek fizjoterapii które miały mi pomagać uśmierzać ból, razem ze mną oddychały pokazywały ćwiczenia, ale najbardziej przydatna była piłka
pomimo bólu dałam radę żartować, a nawet martwić się o mojego J. :lol: co jakiś czas pytałam go "dajesz radę? bo wiesz jak nie będziesz mógł to mi powiedz" :lol:
ok 9 przebili mi pęcherz i wtedy nastąpił istny potop, normalnie poczułam się jakbym w basenie pływała :oops: a wody lały się i lały, wtedy też skurcze stały się bardziej bolesne
zaczynałam od pojękiwania, a ok 10:30 już się darłam "ałaaa" :oops: i poprosiłam o znieczulenie, przyszedł fantastyczny anestezjolog, który jak usłyszał, że będziemy mieć synka i to jego imiennika to zaczął z nami żartować, a potem wpadał sprawdzić postęp porodu
biedne były też studentki, bo jak zaczęłam się drzeć to one zapominały oddychać, były przerażone tym, że to TAK boli :)
jak zaczęłam odczuwać znieczulenie to poczułam się jak w niebie, ciągle skakałam na piłce, kręciłam biodrami, chodziłam.
ok 13:30 znieczulenie przestawało działać i zaczęłam odczuwać skurcze parte, za ścianą obok rodziła kobieta ( z którą potem leżałam na sali :) )i kiedy urodziła swojego synka (Piotrusia) a ja usłyszałam jego krzyk normalnie się popłakałam! jak teraz to wspominam to aż mi się łza w oku kręci :) a potem to już szło, 5 partych i usłyszałam krzyk mojego synka, a uczucie którego doznałam było niesamowite, nigdy nie odczułam takiej ilości szczęścia jak wtedy!
położyli mi go pod koszulą i od razu się uspokoił, był czyściutki i taki śliczny! :) najwspanialszy na świecie (dla każdej mamy istnieje ten jej świat :))
Tomasz 08.03 godz 14.05 10pkt 3430 :)

niemiło wspominam tylko szycie :? miałam pęknięcie na prawy pośladek no i musieli mnie naciąć, a szycie trwało z 30min i niestety było bolesne pomimo znieczulenia (chyba nie zdążyło zadziałać)

mój J. był dla mnie ogromnym wsparciem podczas porodu, sama jego obecność mi wystarczyła, to, że był mogłam pożartować, ponarzekać, wesprzeć się na nim :) no i potem jak dostaliśmy małego! to tak się cieszył! no i on poszedł z małym na ważenie i mierzenie, dumny tatuś :)

_________________
TomekObrazekAntekObrazekObrazek
KropekObrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: sob cze 02, 2012 10:23 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt sty 13, 2009 3:49 pm
Posty: 6539
Lokalizacja: 53°42′N 19°58′E
No to ja wam napiszę jak to było u mnie ;)

10 grudnia 2009 wieczór, termin z USG 6 grudnia (miałam nadzieje na prezent do buta) termin wg OM 11 grudnia.

Wieczór, siedzimy z mężem. W Intermerche była promocja mandarynek, kilo po 1.49 (nigdy tego nie zapomnę :)) Mąż saczy piwo, ja siedzę i wcinam mandarynki jak orzeszki (wsunęłam ponad kilogram).
Ślinka mi poleciała na piwo. Mówię "daj łyka" mąż sie śmieje, pij pij, w nocy urodzisz ;)
Nie liczyłam na to wogole. Przecież to termin, a tylko 10% dzieci rodzi sie wyznaczonym dniu :)
Pojadłam mandarynek, wziełam łyka piwa (nigdy w życiu tak mi piwo nie smakowało) i poszłam spać.

5 rano 11 grudnia budzi mnie potworny ból brzucha.
Wstaje, ide do łazienki. ostra biegunka. Siedze i nie moge skonczyć, ale sie udało. Myśle, to te mandarynki, przecież to grzech tyle tego zjeść.
Kłade sie do łóżka. Brzuch boli nadal, ale wlaczam TV i ogladam. Ból przychodzi falami, a ja nadal nieświadoma.
Patrze na zegarek raz, drugi, trzeci... ból powtarza sie co 5 minut!!!
Oświeca mnie! To poród.
Spokojnie budze męża tekstem z amerykanskich filmów "Kochanie zaczeło się"
Mąż zaspany: "cooooo??" Wiec mowie, ze rodzę. Podnosi głowę, patrzy na mnie jak na wariatkę i mówi "jaja sobie robisz?" Tłumacze mu, ze nie. Opowiadam o moim posiedzeniu, o tym, ze co 5 minut mnie boli.
Załapał.
W ciagu sekundy był ubrany z torba w ręku.
Popukałam sie w czoło, przecież musze sie wykąpac, coś zjeść i wypić kawe!!!!!!
Mówie, ze skurcze nie sa takie bolesne, wiec napewno jeszcze troche czasu mi zostało.
Ide się kąpać, mąż w tym czasie robi śniadanie i zbożówkę...

Jem i między skurczami mowie, ze to chyba jednak nie poród, a przy skurczach zmieniam zdanie.

Godzina 10 jedziemy do szpitala.
Na izbie milion pytan do... szczescie ze mam wysoku próg bólu, bo chyba bym rozniosła te recepcjonistki :)

Pół godziny po tym jestem już na sali.
"Imię i nazwisko?" słyszę. Wiec mówie Małgorzata....
"Oooo Małgośka! Ja tez jestem Małgośka, Gośki to fajne dziewczyny, bedzie nam sie fajnie rodzić"
Polożna poprostu rozładowała cały mój stres ;)
Badanie. Rozwarcie 3 cm

Ale o 11 skurcze ustały, nie pisało sie nic a nic :(
Przychodzi ginka. "na kiedy pani ma termin?" mowie, ze na dzisiaj, a ta do mnie "a chce pani dzisiaj urodzić?"
Myślę, co za pytanie?! Pewnie, jak już tu jestem to czemu nie ;) Wiec odpowiadam i slyszę, ze o 12 podlaczymy oxy.

Przez godzine ani jednego skurczu, leżę i żartujemy sobie z Małgośką, do niej doszła Beatka, super kobietka :)
Podłączaja mi oxy. Pierwsza kropla i jest skurcz, kolejny i kolejny...

Badanie 7 cm...
"kucaj" i pokazuja mężowi jak ma mnie asekurować.
Młodej spada tętno. Wpadam w panike. Małgośka leci po ordynatora.
Jestem zrozpaczona.
Doktor mnie bada, słucha tętna, trzyma za rękę i tłumaczy, ze czasem tak bywa, ze on tu bedzie i czy w razie czego zgadzam sie na cc. Kiwam głową, mam łzy w oczach..
Już nie kucam, leżę. Tętno sie unormowało. Odetchnełam.
Chwile potem Beatka (druga polożna) mnie bada.
Zastanawiam się dlaczego kobiety tak krzyczą. Mnie tak bardzo nie boli, wiec pytam czy wszystko ok, bo jakpoś tak dziwnie, nie?

Nagle rwetes. Krzatanina, jedna zakłada zielony fartuch, druga zmienia rękawice.
Pytam:
"co się dzieje?"
"nic! Rodzimy" słyszę za plecami.
Patrze na męża rozanielona i przerażona. Czyżby teraz był czas na darcie gęby?? Czekam na instrukcję.
Robie wszystko jak każą, łapie sie za kolana.
Każa mi przeć, ale nie czuje żadnych partych skurczy, wiec mowie, ze nie mam partych. Ale nie słuchaja, tylko mówią przyj, nabierz powietrza i z całej siły.... Prę...
"Oddychaj"b słyszę, wiec łapię powietrze.
Beatka mowi, ze mnie natnie, bedzie szybciej.
Znowu karza przeć, nie krzyczę, nie mam siły, dopiero drugi raz a ja nie mam siły. Mówie, ze jestem głodna, zaczynaja sie śmiać :) i znowu każa przeć. Naciecia nie czułam.
Beatka kaze mężowi złapać moja rekę, zebym dotknęła główki.
Dotykam, ogarnia mnie euforia. Już już... zaraz będe miała moja kruszynkę.
Raz... drugi...
Czuję ulgę.
"Godzina 15.45" słyszę

Wpadam w panikę.
"dlaczego ona nie płacze?" i wyje, chce wstać.
Małgosia trzymajac w reku aparat i pstrykajac fotki z pierwszych sekund życia małej mówi do mnie spokojnie "daj jej zaczerpnąć powietrza" i jak kończy zdanie słychać krzyk.
Beatka kładzie mi ja piersi. Przygadam jej się starajac sie doszukać podobienstwa do mnie, do męża... nie widzę nic... jest mała, spuchnięta, ale zakochałam się bez pamięci....

Mój poród był naprawde super.
Nie spodziewałam sie takiego obrotu sprawy, zwłaszcza, ze nasłuchałam sie życzliwych koleżanek, które nie szczedziły mi rewelacji ze swoich porodów, które trwały długimi godzinami, skurcze były nie do wytrzymania itp...

Rodziam drugi raz. Pierwszy poród był traumatyczny, ale wogóle nie brałam tego pod uwagę.

Przy drugim porodzie sama świadomość, ze urodzę, zdrowe dziecko i wezme je w ramiona były niczym środek znieczulajacy.

jednak szczerze mówię, ze kazdej życze takiego porodu jak mój i takiej obsługi, bo trafiły mi sie naprawde super dziewczyny.


Ostatnio szłam z Michalina i spotkałam Beatkę. Pogadałyśmy, nie mogła uwierzyc, ze to juz ponad 2 lata.
Mówie, do Michaliny "wiesz, ta pani pierwsza cię widziała" a Beatka "nooo za głowę cię cięgnęłam"
Tak czy siak spotkanie byo miłe i miłe także to, ze pamietała imię mojej córki ;)

_________________
Piotruś *† 11 grudnia 2008r[*]
Michalina 11 grudnia 2009
Antosia 29 sierpnia 2013


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz cze 03, 2012 1:13 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt gru 09, 2011 1:50 am
Posty: 271
Lokalizacja: UK Luton
Dzieki dziewczyny za słowa otuchy, na prawde wiele to dla mnie znaczy :)

Dzisiaj w nocy dostalam dosyc mocnych skurczy, troche sie nastękałam, ale niestety po ciepłej kąpieli ustapiły... A juz myslalam ze sie zaczelo :P

No ale to chyba większa szansa ze moze urodze sama przed środa i nie będa musieli mi wywolywac :)

Moj mąż też przeżywa strasznie. Na szczęście teraz wypadl mu urlop i bedze przy mnie caly czas jakbym dostala pierwszych skurczy, wiec nie stresuje sie tak strasznie jak wczesniej :D

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz cze 03, 2012 1:27 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt sty 13, 2009 3:49 pm
Posty: 6539
Lokalizacja: 53°42′N 19°58′E
Immolation napewno będzie dobrze :)
Umyj sobie okna, polataj po schodach, albo idx na dlugi spacer.
Może przytulanki?? :)

_________________
Piotruś *† 11 grudnia 2008r[*]
Michalina 11 grudnia 2009
Antosia 29 sierpnia 2013


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz cze 03, 2012 1:38 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt gru 09, 2011 1:50 am
Posty: 271
Lokalizacja: UK Luton
Probowalam juz wszystkiego i nic :lol:

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz cze 03, 2012 9:44 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn sie 08, 2011 3:02 pm
Posty: 527
Lokalizacja: Łódź
O kalinqa i ty tu byłaś :wink:

Mój poód- ok 20.30 zaczął mnie boleć kręgosłup w dole. Myślę, że pójdę się wykąpać, żeby się rozluźnić. Leżałam tak chyba 1,5 h i coraz mocniej boli, nie przechodzi. Myślę co się dzieje, dlaczego plecy bolą, ale cóż. Doszłam do wniosku, że to jednak TO. Położyłam się do łóżka, ale wyleżeć nie mogłam. chodziłam, kładłam się, siedziałam całą noc, latając co chwilę do łazienki na siusiu. Coś mi się zaczęło chyba sączyć. ok 6 rano do mojej 2 połowy mówię jedziemy. Na IP byliśmy po 7. Badanie nie było przyjemne, badały mnie 3 babki, jakieś rezydentki czy coś, palce wkładały mało delikatnie i te 100 pytań do...jak tu się niby skupić :wink: Jakoś przeżyłam ten wstęp. Zawieźli mnie do sali, zbadali i czekamy, bo 7 cm rozwarcia. Pytają się, czy chcę znieczulenie, ja, że tak, ale powiedzieli, że jeszcze chwilę. Chyba miałam jakieś 9 cm, to znów stwierdzili, że za późno... :twisted:

Ból brzucha poczułam dopiero przy partych, ale nie było źle, tylko nie potrafiłam oddychać, jakoś dziwnie znów nie mogłam się skupić :wink: Położna wytłumaczyła jak oddychać, jak nogii ułożyć i rodzimy. wszystko jest ok, nagle położna pyta, czy mam skurcz, ja z żalem w głosie mówię, że nie wiem. Nagle akcja przyspieszyła, bo mały się zatrzymał. Skończyło się kleszczami, ja ledwo świadoma, ale lekarze i reszta pracowali wręcz w ciszy, nie było zamieszania, nawet nie miałam świadomości, że coś złego się dzieje. Dostałam znieczulenie miejscowe, nacieli mnie i wyciągnęli tego małego wrzaska. Położyli go na brzuchu tylko na sekundkę i zabrali. Widziałam Igorka dopiero następnego dnia, ale skończyło się dobrze

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn cze 11, 2012 10:22 pm 
czerwona kartka
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn lut 27, 2012 6:58 pm
Posty: 2090
Lokalizacja: top secret
ja to właśnie porodu boję się najbardziej :(
gdy o tym myślę i zaczynam to sobie wyobrażać ,
to normalnie chce mi się płakać ... :(

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: sob lip 21, 2012 4:57 pm 
.

Rejestracja: pn lis 14, 2011 9:04 pm
Posty: 558
Przyjechałam z mężem do szpitala, bo byłam po terminie i miał mnie zbadac lekarz. Zbadał o 19 i było rozwarcie 3 cm, skierowali mnie do wanny i na oxy, ale niem doszłąm na salę to o 19.30 dostałam skurcze co 3 minuty i wtedy odeszły mi dopiero wody, a o 20.00 urodziłam cudna córeczkę. Nie nacinali mnie, nie zneczulali, nic. Dodam, że to mój drugi poród. Pierwszy trwał 9 godzin od odejścia wód :roll:


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lip 29, 2012 1:47 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob lip 28, 2012 4:28 pm
Posty: 16
Lokalizacja: Bremen
ja nie wiem dlaczego ale boje sie porodu , ja jestem bardzo szczupla czy moja postura moze miec jakies znaczenie jezeli chodzi o przebieg porodu czy to nie ma wiekszego znaczenia jakiej jestem postury chcialam podkreslic ze jestem waska w biodrach.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz lip 29, 2012 9:54 am 

Rejestracja: śr sie 08, 2007 1:35 pm
Posty: 6261
Szerokość miednicy przede wszystkim powinna być dopasowana do wielkości dziecka 8) Wiele bardzo drobnych kobiet urodziło bez większych komplikacji :)
Przed porodem położna mierzy miednicę, a lekarz sprawdza wielkość dziecka :)

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: wt lis 27, 2012 7:40 am 

Rejestracja: pt maja 20, 2011 8:01 pm
Posty: 339
Lokalizacja: Gliwice
aniula ja też jestem wąska w biodrach i urodziłam sn. co prawda trwało to długo bo 22 h, mimo że mała ważyła 2800 (12 dni przed terminem), ale dałam radę, położna też mi ciągle powtarzała, że dam radę. ponoć jakbym rodziła te 12 dni później, to mała mogłaby ważyć nawet 3500 i dla moich wąskich bioder mogłoby to być za wiele, ale zaczęłam rodzić wcześniej i był luz. także myślę zaufaj naturze ;) a ból... ból to inna kwestia

_________________
Obrazek

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: sob lut 23, 2013 12:47 pm 

Rejestracja: czw maja 10, 2012 6:22 pm
Posty: 598
i ja podzielę się swoim porodem :)
Mój pierwszy poród
Termin był na 27.10.2012. Akurat tego dnia spadł pierwszy śnieg. Zastanawialiśmy się z mężem, czy jechać nazajutrz do znajomych. Powiedziałam mężowi, że nie wiadomo, czy to nie będzie ostatnie wyjście na dłuższy czas, więc zebraliśmy się i pojechaliśmy następnego dnia. Wróciliśmy koło 18-stej. Malutka wariowała w brzuchu jak zwykle wieczorem, a mi w końcu udało się to uwiecznić na nagraniu. Godzinę później zaczęłam się "odkorkowywać". Pomyślałam, że może to dziś,a może za 2 tygodnie.O 21 poczułam delikatny krótkotrwały ból w brzuchu. Za jakiś czas znowu. I potem znowu. Nic jeszcze nie mówiłam mężowi, bo już by nie zasnął. O 22 poszłam do łóżka z myślą, że czas gromadzić siły. Tyle, że skurcze były już trochę bardziej odczuwalne i ciężko było zasnąć. O 23 oznajmiłam drugiej połówce, że albo się zaczęło albo to fałszywy alarm. No to zaczęły się pytania co 3 min.: "I co? To już?" W piecu nie rozpalaliśmy, wody ciepłej nie było, więc nie mogłam wejść do wanny i sprawdzić, czy to "już".
Ale o północy miałam już tak silne skurcze, że zaczęłam się ubierać i dopakowywać torbę. Ostatecznie do szpitala przyjęto mnie o 3 w nocy, po badaniu okazało się, że rozwarcia nie ma.
Całą noc były skurcze, o spaniu mogłam pomarzyć, a jak o 10 rano podczas kolejnego badania okazało się, że jest 1cm rozwarcia, rozczarowałam się. Miałam już dość, a tu jeszcze trzeba było czekaćna kolejne 9cm! Na porodówkę przyjęli mnie koło 13-14, mąż przyjechał i poszliśmy na salę. Zostaliśmy sami, więc cykaliśmy zdjęcia. Żałuję, że nie wzięłam wtedy ze sobą krzyżówek ;) Akcja rozwarcia szła bardzo powoli. Przebili mi pęcherz, nawet nie wiedziałam, kiedy, tylko poczułam ciepłą, przyjemną wodę. O 17 dostałam pierwszy zastrzyk oxy w tyłek (4cm rozwarcia). Nic nie dało. Godzinę później przeszłam kryzys 7 cm i w chwili, gdy na sali byliśmy tylko z mężem, klęłam siarczyście i miałam ochotę w coś kopnąć. Ale dla męża byłam miła! Denerwowało mnie tylko, że on zawsze o coś pytał, kiedy narastał skurcz. O 18 podpięli mnie pod oxy i wtedy odczułam skurcze jeszcze mocniej. O 19 zmieniła się położna, pamiętam, że miałam już serdecznie dość, więc zaczęłam pytać o znieczulenie zewn.oponowe, a ona na początku zaproponowała mi gaz. Pomyślałam, że nie mam nic do stracenia, myślałam nawet, że już mogą mi nawet dać narkozę i zrobić cesarkę,byleby się już skończyło. Nie wiem, czy ten gaz znieczulał, czy nie, wg mnie bardziej regulował oddech, ale akcja od razu przyspieszyła. Wprawdzie byłam na wszystkich zajęciach ze szkoły rodzenia, uczyłam się oddechów, ale wszystko poszło w zapomnienie :P. Nagle poczułam parte. Mąż zawołał położną, ona zerknęła między nogi i z fotela zrobiła tzw. "samolot". Przynajmniej ona to tak nazywała. Parte trwały 15 min. Niestety musieli nacinać. Od gazu kręciło mi się w głowie, byłam wyczerpana, jednak największą otuchę dodały mi słowa męża: "Już widać główkę!" Kolejny party i wyszła głowa, potem ciałko, a dosłownie po chwili usłyszałam głosik swojego dziecka. Ależ to były decybele! Od razu pomyślałam, że ma donośny głos po mnie. To była minuta po dwudziestej. Łzy same mi poleciały, od razu dostałam ją do siebie i nie mogłam się na nią napatrzeć. Nawet nie wiedziałam, kiedy mąż robił zdjęcia. Lekarz zapytał się, czy może ją zabrać do badania, a ja na to, że jeszcze chwila. Dla nich to było standardowe badanie, a dla mnie i córki jeden z najważniejszych momentów, więc mogli poczekać. Personel śmiał się, że mama nie chce oddać dziecka :) Kiedy ją zabrał, ona cały czas miała głowę skierowaną w moją stronę. Dostałam nowych sił i myślałam, że mogę zejść z fotela i do niej iść :) Podczas badania jej okazało się, że ma 56 cm, waży 3800 i dostała 10 pkt. Potem szycie, a po wszystkim zostaliśmy w 3 na sali i czekaliśmy na pielęgniarki, które miały nas przewieźć na oddział mam z noworodkami. Przespałyśmy razem całą noc, bez karmienia, byłyśmy tak wypompowane.
Poród był długi, ale to było najpiękniejsze przeżycie, jakie doświadczyłam. Dostałam najlepszy prezent od Boga. Namęczyłam się trochę z odpakowaniem, ale było warto :) Nie mogę się już doczekać kolejnej ciąży i drugiego dziecka, ale póki co namawiam męża ;)
pozdrawiam!

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: ndz lut 24, 2013 11:23 pm 

Rejestracja: wt maja 20, 2008 9:45 am
Posty: 1780
allseeingajj pisze:
Lekarz zapytał się, czy może ją zabrać do badania, a ja na to, że jeszcze chwila. Dla nich to było standardowe badanie, a dla mnie i córki jeden z najważniejszych momentów, więc mogli poczekać. Personel śmiał się, że mama nie chce oddać dziecka :)


Od bodajże 7 kwietnia 2011 mama ma prawo!! do 2 godz. po porodzie nieprzerwanego kontaktu skóra do skóry z nowonarodzonym dzieciątkiem, ważenie mierzenie itp.

_________________
Obrazek
Obrazek
moje 3-słoneczko :)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: pn lut 25, 2013 10:43 am 

Rejestracja: czw kwie 24, 2008 8:37 pm
Posty: 19317
No wlasnie.. mi od razu jak mala wyskoczyla dali ja na brzuch. W tym czasie mega szybko uwijali sie z pepowina etc. A dopiero po 2 godzinach wzieli ja na badania. Przywiezli spowrotem. Ja poszlam sie umyc, polozna popilnowala dzidzi i razem pojechalysmy na oddzial noworodkowo-polozniczy.
I corke rodzilam w 2008. I bylo inaczej. Dali mi ja na chwile, przytulic, pocalowac. Wzieli na badania, ale robili to wszystko przy mnie, wiec w czasie kiedy mnie szyto ja patrzalam caly czas jak ja badaja, mierza, waza etc.. tez super sprawa. A dopiero pozniej dali mi ja na 2h na brzuch/do piersi..

_________________
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: wt lut 26, 2013 1:07 am 

Rejestracja: ndz wrz 17, 2006 4:57 pm
Posty: 4843
Lokalizacja: Gloucester (UK)
dziewczyny... na jakie "badania" dzieci w Pl, zabieraja?

mi jedynie najstarsza zabrali na chwile doslownie, ale z nia to zupelnie inna historia byla, bo 2400 raptem wazyla, no i po porodzie nie oddychala i nie bylo akcji serca, a pozniej jadla tyle, co nic...
srednia i najmlodsza, mialam non stop przy sobie, od samego momentu narodzin... tyle, ze tatus po porodzie rozebral sie tak szybko, ze kontakt skin to skin to glownie on mial ;)

_________________
ObrazekObrazek Obrazek Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: wt lut 26, 2013 2:14 pm 

Rejestracja: czw kwie 24, 2008 8:37 pm
Posty: 19317
gocha piszac badania mialam na mysli: wazenie, mierzenie, apgar, osuszenie (obmycie), zabieg Credego..
Bo zabezpieczenie pepowiny mialo miejsce od razu jak M przeciał..
To ze tak powiem sie dzieje od razu po porodzie lub wlasnie po 2h kontaktu skora ze skora. Oczywiscie przy prawidlowych parametrach zyciowych dziecka.
No a pozniej dopiero po paru godzinach po porodzie kapiel, dalsze badanie serduszka czy prawidlowo pracuje, oddechu, szczepienia etc.. W przypadku mojej corki pobranie krwi na posiew (mialam dodatniego gbs i chcieli sprawdzic czy corka sie nie zarazila mimo ze zdazyli ledwo co podac mi antybiotyk przed porodem), a w drugiej dobie morfologia kontrolna, badanie moczu.

_________________
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

Post: sob mar 02, 2013 11:35 pm 

Rejestracja: sob mar 02, 2013 11:16 am
Posty: 13
Witam ;)
Może i ja się wypowiem...
Wszystko zaczęło się od tego, że w 19tyg ciąży trafiłam do szpitala ze skurczami i jak się okazało także skróconą szyjką macicy. Na patologii przeleżałam tydzień. Dostawałam fenoterol dożylnie, jak i dwie dawki sterydów na rozwinięcie się płuc mojemu synkowi. W domu miałam przeleżeć jeszcze 2 tyg i potem normalnie funkcjonować. Jednakże 1,5tyg po pobycie w szpitalu znowu tam trafiłam ze skurczami. Na izbie przyjęć okazało się, że mam 1cm rozwarcia. Chciano od razu brać mnie na cc. Nie mam pojęcia dlaczego. Z małym było wszystko w porządku. Postanowili jednak, że mnie przetrzymają. 3 dni później lekarz stwierdził, że mam już 2 cm rozwarcia i totalnie zgładzoną szyjkę, w dodatku mój synek był już bardzo nisko ułożony. Lekarz powiedział także, że gdybym w tej sytuacji była na mieście to bardzo szybko bym urodziła. Nazwał to ulicznym porodem. Nie dostawałam ani No-spy, ani fenoterolu gdyż lekarze uznali, że sterydy zostały podane i jak urodzę to nic złego się już nie stanie. Raz tylko przez noc dostawałam dożylnie fenoterol, ponieważ na wcześniakach nie było już miejsc dla maluchów, a wiadome było że mój Olivier będzie wcześniakiem. Z każdym dniem odrobinę bardziej bolało mnie w krzyżu i podbrzuszu. Ból był bardzo słaby. Wszystko zaczęło się w sumie 14 listopada 2012. Bardziej niż zwykle mnie bolało, ale to nie był jeszcze ból nie do wytrzymania. Moja mama przyszła z pracy wieczorem i zastanawiała się czy ma wracać do domu. Obie przeczuwałyśmy, że to niedługo nastąpi. Wiedziałam, że urodzę 15 listopada. Bardzo spodobała mi się ta data. I tak się stało. Gdy wszystkie inne ciężarne kobiety z mojej sali już spały, ja nie dałam rady gdyż mój ból się mocno nasilił. Było to o północy. Męczyłam się tak do 2:30 w nocy. Napisałam wtedy do mojej mamy z zapytaniem co mam robić. Nie chciałam budzić położnych, ale bolało tak bardzo, że nie dałam rady ani leżeć, ani siedzieć, ani stać... W końcu obudziłam starszą położną. Zbadała mnie i nadal było 2cm rozwarcia, tętno małego w normie. Kazała mi iść pod prysznic i wymasować brzuch ciepłą wodą. Ledwo stałam na nogach pod prysznicem. Wróciłam na salę, ale prysznic oczywiście nic nie pomógł i pół godziny później jedna z kobiet zawołała młodszą położną. Gdy mnie zbadała okazało się, że moje rozwarcie się powiększyło. Nie była jednak pewna czy to 3 czy może już 4cm. O własnych siłach doszłam na porodówkę. Tam kolejna położna po jakimś czasie mnie zbadała i było już 5cm. Podłączyła mnie pod KTG i zaczęła wypełniać papiery. Przyjechała moja mama. Położna zbadała mnie ponownie, by zobaczyć czy można mi nadal podać znieczulenie do kręgosłupa. Było już 8cm! Przesądzone! Poród sn bez żadnego znieczulenia! Podano mi jedynie znieczulenie miejscowe by bezboleśnie naciąć krocze. Było mi tak słabo przez ból, że błagałam by go ze mnie już wyjęli. Moja mama co chwilę chodziła do łazienki by namaczać mi ściereczki i kłaść mi je na czole. Pęcherz płodowy przebiła mi położna po 6 próbie. Czop śluzowy wypadł mi dzień przed porodem. To jak mały wstawiał się główką w kanalik bolało chyba najbardziej. Sam poród był chyba najmniej bolesny z tego wszystkiego. Widziałam od początku do końca jak mały się rodzi. Bolało bardzo mocno, ale było warto!!! Mój synek jest prześliczny! Wygląda jak dziewczynka ;)
Olivier miał 49cm i 2130cm tuż po urodzeniu. 3 tygodnie temu miał ok 61cm i 5600g.
Jestem z niego bardzo dumna!!! <3

Trzymam kciuki za dziewczyny przed którymi jest jeszcze poród ;)

Pozdrawiam


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 280 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 10, 11, 12, 13, 14  Następna

Forum ciąża

» Zdrowie Kobiety » Poród

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Antykoncepcja - Bezpłodność - Planowanie ciąży - Objawy ciąży - Test ciążowy - Ciąża - Ciąża bliźniacza - Termin porodu - Objawy porodu - Poród - Laktacja - Niemowlę - Karmienie niemowląt - Macierzyństwo - Psychologia - Przepisy kulinarne - Uroda

Jeżeli podoba Ci się nasz serwis, poleć go innym. Wklej nasz button lub link na swojej stronie

Forum ciąża


Friends Pliki cookies